Guest Elżbieta481 Posted June 9, 2009 Posted June 9, 2009 Przepraszam jeśli zirytowałam kogoś pytaniem o kastrację-nie było to moim zamiarem.Powiem tak:sugeruję zbadanie psa,pod kątem guza mózgu.Tak było w przypadku Amigo.Jego agresja spowodowana była właśnie guzem. Jeśli zdrowtnie jest pies w porządku propnuję kontakt z producentem i podanie psu specjalnie opracowanej kompozycji Kroplii Bacha.Uśpić psa się zawsze zdąży. EOT waldi481 Quote
KWL Posted June 9, 2009 Posted June 9, 2009 Zgadzam się z powyższym, warto sprawdzić. Znam przypadek amstaffa który się zatruł toksycznym substancjami co doprowadziło do zmian w mózgu i ataków agresji. Z drugiej strony dobrze też byłoby poobserwować go i popracować z nim. Mieliśmy przypadek że duży owczarkowaty poszedł do adopcji do bardzo fajnych ludzi, potem pogryzł jego, ale do niej był bardzo ok, aż także wyskoczył i do niej. Wrócił do nas, wzieliśmy się za niego i wyszło że ma dość skomplikowany charakter, jest psem jednej pańci i potwornym zazdrośnikiem. Ale poza tym OK, jeśli się o tym wie i go rozsądnie traktuje to pies miodzio. A z rozmów z ludźmi i wizyt nie dało się tego wysnuć - oni po prostu nie odczytywali komunikatów psa... Nie twierdzę że tu jest to samo, ale może. I zanim się o usypianiu zacznie myśleć trzeba wyczerpać inne środki - dziś akurat mam bardzo duże wrrrrrr do takich propozycji. Quote
michal_sm Posted June 9, 2009 Posted June 9, 2009 Powinno się jeszcze popróbować czy coś się da zrobić bo szkoda takiego misia, ale to jednak potęga pies i nie tylko może chapnąć ale nawet zagryźć i to niejedną ale kilka osób gdy się rozjuszy to kilku chłopa go nie utrzyma. Quote
KWL Posted June 9, 2009 Posted June 9, 2009 Doczytałem wątek i ała... zawsze piszę że kaukaskie to jednak coś innego. Pierwsze moje wrażenie to że jeśli on ma psychikę kaukaskiego to sytuacja w jakiej się znalazł jest kompletnie do góry nogami i kłopoty mogą wynikać z próby dostosowania się do sytuacji, czy też dostosowania sytuacji do jego wyobrażeń o normalności. Owczarki kaukaskie są psami pracującymi, ich pracą jest stróżowanie, w dzień przeważnie są mało aktywne, rozkręcają się nocą. Pracują samodzielnie, samodzielnie oceniają sytuacje i podejmują decyzję. One nie potrzebują bliskich kontaktów z człowiekiem, mogą lubić, mogą kochać, ale muszą mieć możliwość regulowania długości tej więzi. Tu wydaje mi się że Dino jest dość mocno przyciśnięty. Mam kilka pytań Czy wychodzi z domu tylko na smyczy ? Czy śpi w domu ? Czy zawsze ktoś z nim jest ? W sumie mam pewne pomysły, ale muszę je skonsultować. Proszę tylko nie usypiać coś na pewno da się dla niego zrobić. Quote
maciaszek Posted June 9, 2009 Author Posted June 9, 2009 Dziękuję za rady. Chciałabym, żeby psa oglądnął specjalista, zanim podejmie się jakiekolwiek decyzje. Mam nadzieję, że mosii uda się to zrobić. Oczywiście już teraz można myśleć co dalej, wszystko jednak rozbija się o jedną kwestię: GDZIE UMIEŚCIĆ PSA I KTO GO BĘDZIE PILOTOWAŁ?! Badania ok, ale ktoś musi się tym zająć, ktoś musi psa zawieźć na te badania, ktoś musi wziąć za niego odpowiedzialność. Gdzieś trzeba go umieścić... Wszystko to koszty i to kolosalne... :shake: [quote name='KWL']mam kilka pytań Czy wychodzi z domu tylko na smyczy ? Czy śpi w domu ? Czy zawsze ktoś z nim jest ?Dino mieszka w kojcu. Ogromnym, 50 metrów kwadratowych. Nie śpi w domu, praktycznie do niego nie wchodzi. Poza kojec wychodzi na smyczy albo długiej linie (np. do lasu). Ponieważ jest w kojcu sporą część czasu spędza sam. Quote
Koperek Posted June 9, 2009 Posted June 9, 2009 [quote name='yoshiyuki'] W innych państwach, przed adopcją robi się testy przy miskach, napewno o tym wiecie, i o tym, że pies który rzuca się przy misce jest usypiany. Jesteśmy w Polsce, póki co i może DZIĘKI BOGU! Bo jak czytam publikacje o właśnie takich "zagranicznych" testach to praktycznie 9/10 naszego wrocławskiego schroniska należałoby uśpić, bo nie nadają się do adopcji:cool1: Nie omieszkam dodać do tej listy uśpień swoich dwóch, które z początku były niespecjalnie adopcyjne, w tym jeden do tej pory nie da się dotknąć nikomu innemu oprócz mnie:cool1: [quote name='yoshiyuki12423132']czasem niestety, trzeba więcej rozsądku, i twardości, niż serca... Zgadzam się w całej rozciągłości, ale TEMU PSU JESZCZE NIKT KONKRETNEJ POMOCY NIE UDZIELIŁ!, więc jak napisałaś- najpierw trzeba postąpić rozsądnie. maciaszek tak głośno myślę- z takimi problematycznymi psami cały czas ma do czynienia fundacja EMIR- zresztą duże psy (kaukazy, bernardyny, podhalany) przebywają tam na okrągło- może ktoś ma z nimi kontakt i mógłby zapytać, czy jest możliwość pomocy Dinusiowi?? Quote
KWL Posted June 9, 2009 Posted June 9, 2009 [quote name='maciaszek'] GDZIE UMIEŚCIĆ PSA I KTO GO BĘDZIE PILOTOWAŁ?! Właśnie nad tym pracuję, dajcie mi troszkę czasu. Muszę dopytać i poprosić. ( i wszyscy moi znajomi po przeczytaniu tego nagle będą zpsieni :evil_lol: ) Koperek - dzięki za zacytowanie tego o miskach umknęło mi a "słodkie" :diabloti: O ile dobrze pamiętam to służy wykrywaniu agresji miskowej u hodowlanych astów i bulli (ale pamięc mam nieco zawodną...) W odniesieniu do schroniskowego mixa z cechami kaukaza jest to rada w typie "jeśli chcesz szybko i spektakularnie stracić spory kawałek ciała..." Agresja miskowa u astów i buli jest faktycznie problemem, natomiast u rasy która z założenia jest samodzielnie pracującym stróżem jest zupełnie czymś innym... hodowcy kaukazów jako element socjalizujący stosują inne ćwiczenie z miską, polega na dokładaniu pokarmu do niej... :evil_lol: Tak więc jeśi Dino wytrzymał "ćwiczenia" z zabieraniem miski to nie jest źle, trzeba tylko dojść do tego w którym punkcie mamy problem, bo gdzieś mamy. I proszę o czas. Quote
maciaszek Posted June 9, 2009 Author Posted June 9, 2009 KWL napisał(a):Właśnie nad tym pracuję, dajcie mi troszkę czasu. Muszę dopytać i poprosić. (...) I proszę o czas.No to czekamy i kciuki trzymamy! Quote
mosii Posted June 9, 2009 Posted June 9, 2009 mnie sie jednak wydaje w czym tkwi problem...... jednak to moze nie tutaj, jezeli dziwczyny od kaukazów wezmą psa, problem z głowy:p jesli nie, obiecuje tam pojechac, ale w piątek najprawdopodobniej. Quote
zuzlikowa Posted June 10, 2009 Posted June 10, 2009 Ktoś wcześniej pisał o kaukazie uśpionym wczoraj w schronisku,bo był agresywny...niestety nie tak! Schronisko nie wiedziało jak postępować z psiakiem i oczekiwało,że natychmiast podda się,zapomni o rozpaczy,zapomni o sobie i jak wiele zrezygnowanych umierających w ciszy,zapomnieniu i samowyparciu...będzie wielkim miśkiem dożywającym swych dni w klatce...bezczynnie! Nie zwrócili uwagi,że to kaukaz...przepiękny,zdrowy w pełni sił pies,który się nie poddaje...ani niewoli,ani pierwszemu lepszemu człowiekowi...za to,że jest kaukazem został skazany na śmierć! Nie popełnijmy tego samego błędu.Domki i ludzie mogą być najwspanialsi,lecz jeśli nie umieją wyczuć psa,odczytać jego sygnały,zrozumieć specyfikę niektórych ras...to po prostu domki nie dla nich.Wydaje mi się,że domek nie miał wcześniej doświadczeń z kaukazem i ma jednak oczekiwania bardziej bernardynie,niufkowe...nie czuje kaukazów. Nie będę mądrować,że wiem co zrobić z Dino...są tu tacy co wiedzą,więc kwestię konkretnego postępowania pozostawiam im...jednak nie wyobrażam sobie by następny kaukaz został uśpiony,bo był sobą...kaukazem! Quote
maciaszek Posted June 10, 2009 Author Posted June 10, 2009 Palula, wiem, że masz problemy z zalogowaniem się na dogo, ale mam nadzieję, że czytacie z mamą wątek na bieżąco... Czekamy na rozwój wypadków. Mosii, byłabym Ci BARDZO wdzięczna za podjechanie i oglądnięcie Dino. Tak, jak pisałam CI na PW, mogę zwrócić koszty przejazdu. Daj tylko znać ile. Quote
furciaczek Posted June 10, 2009 Posted June 10, 2009 Ja rowniez czekam na rozwoj wypadkow i jakies konkretniejsze info o zachowaniu:p Zuzilkowa, podoba mi sie "nie usypiajcie kaukaza za to ze jest kaukazem"...a przynajmniej nie podjemujmy zbyt pochopnych decyzji;) Maciaszku jak kaska potrzebna czy cos, wiesz gdzie mnie szukac i znasz moja milosc do wielkopsow...cos sie wyskrobie;) Quote
palula Posted June 11, 2009 Posted June 11, 2009 jest nam bardzo przykro, że się nie udało z psem… pies jest naprawdę świetny, przyzwyczaił się do nas, my do niego i cieszy na nasz widok… podaje na zmianę łapy, jakby chciał zadowolić kaprysy pana tym bardziej smutno - ale nie wyobrażamy sobie mieć psa, który nas gryzie że rasa trudna - rozumiem, ale czy to znaczy że trudne rasy mogą gryźć swoich właścicieli? to nie jest tzw. pies agresywny, więc trudno zareagować na jego niespodziewany atak tym bardziej, że Mama była tuż obok w przypadku co najmniej dwóch poprzednich ataków i nic jej wtedy nie zrobił, nawet gdy zdenerwowana szarpnęła go za kudły przy ogonie a teraz, też trudno ocenić co go sprowokowało Mamę zaatakował w kojcu, więc nawet nie mogła szybko odejść... (z kiełbasa w ręce) odwracała się by psu dolać wody i wtedy zaatakował pogryzł 5-6 razy po rekach i nogach niestety nie wyobrażamy sobie jak go można skarcić np. uderzeniem np. gazetą (bicia psa w ogóle sobie nie wyobrażamy) pies jest niesamowicie szybki, duży i silny a atak jest niespodziewany.. z naszych obserwacji nie możemy stwierdzić czy pies jest tylko nie wychowany, być może zaniechano jego wychowania, bo się nie poddawał tresurze (szkoda, że nie ma takich informacji od poprzednich właścicieli) w różnych miejscach zasięgaliśmy opinii jak postępować z takim psem, jak go wychowywać - stosowaliśmy się do rad, pracowaliśmy nad nim... wydaje się, że może to jednak jakieś odruchy psie, problemy neurologiczne, czy jak je tam nazwać - coś go podrażni i atakuje... nie chcemy, żeby pies był uśpiony, ale nie może zostać w domu, nie możemy mieć psa, nad którym nie panujemy... pies oczywiście może u nas zostać dopóki się nie znajdzie jakieś rozwiązanie, powiedzmy nawet 2-3 tygodnie, choć teraz nie obiecujemy spacerów - Mama wydobrzeje może za tydzień, wcześniej nie powinna narażać się na jakieś niespodziewane psie ruchy, Tacie ręka może zagoi się w wcześniej… nie wiem, co więcej mogę napisać... Quote
maciaszek Posted June 11, 2009 Author Posted June 11, 2009 [quote name='palula']nie chcemy, żeby pies był uśpiony, ale nie może zostać w domu, nie możemy mieć psa, nad którym nie panujemy...Rozumiemy. I nie dziwimy się (przynajmniej ja się nie dziwię). [quote name='palula']pies oczywiście może u nas zostać dopóki się nie znajdzie jakieś rozwiązanie,Dzięki. [quote name='palula']choć teraz nie obiecujemy spacerówJasne. Niech siedzi w kojcu. Zwłaszcza, że kojec ogromny i ruch wystarczający w nim ma. Mam nadzieję, że mosii uda się Dino oglądnąć i powiedzieć nam coś więcej. Furciaczek, dzięki :loveu:. Quote
KWL Posted June 11, 2009 Posted June 11, 2009 palula napisał(a):pies oczywiście może u nas zostać dopóki się nie znajdzie jakieś rozwiązanie, powiedzmy nawet 2-3 tygodnie, choć teraz nie obiecujemy spacerów - Mama wydobrzeje może za tydzień, wcześniej nie powinna narażać się na jakieś niespodziewane psie ruchy, Tacie ręka może zagoi się w wcześniej… nie wiem, co więcej mogę napisać... Dziękujemy. Spacery to w tej sytuacji odradzam. Quote
dorobella Posted June 13, 2009 Posted June 13, 2009 Moi znajomi mieli sukę hodowlaną rasy doberman, przeszła przegląd i zaczęło się krycie,szczeniaki z metrykami. Podejrzewam, że jej sposób zachowania był konsekwencją- braku konsekwencji wychowawczej. Wychodzono z nią w kagańcu, prawie zawsze. Ale suka miała"odchyły od normy i w najmniej odpowiednich momentach rzucała się na .... najczęściej dzieci właścicieli. Nie raz ich pogryzła. Mnie też raz próbowała, byłyśmy wtedy sam na sam. Najczęściej sytuacje miały miejsce na dworze. Uśpiono ją z powodu raka...miała chyba 9 lat. Trzy z jej szczeniąt zostały uśpione w wieku dorosłym z powodu raka (o tylu wiem). Dodam jeszcze, że jak potrzebowali.... zostawiali nam klucze z mieszkania, żeby wyjść z psem, nakarmić go. Kciuki za wyjaśnienie sprawy. Quote
maciaszek Posted June 13, 2009 Author Posted June 13, 2009 mosii napisał(a):obiecuje tam pojechac, ale w piątek najprawdopodobniej.I co, udało się? Quote
florida_blue Posted June 13, 2009 Posted June 13, 2009 maciaszek napisał(a):I co, udało się? Dino...... Quote
maciaszek Posted June 13, 2009 Author Posted June 13, 2009 [quote name='palula']niestety nie...Szkoda... To co robimy? KWL, kiedy będziesz coś wiedzieć? Quote
maciaszek Posted June 15, 2009 Author Posted June 15, 2009 A co tu taka cisza zapadła? Jeśli nie znajdzie się żadne rozwiązanie Dino trzeba będzie uśpić :(... Czas i odcięcie od ludzi (zupełnie zrozumiałe w tej sytuacji) działa na jego niekorzyść... Macie jakieś pomysły? Quote
__Lara Posted June 15, 2009 Posted June 15, 2009 maciaszek napisał(a):A co tu taka cisza zapadła? Jeśli nie znajdzie się żadne rozwiązanie Dino trzeba będzie uśpić :(... Czas i odcięcie od ludzi (zupełnie zrozumiałe w tej sytuacji) działa na jego niekorzyść... Macie jakieś pomysły? A co z mosii?? dalej się nie udało??? :( :( :( a jacyś inni terapeuci???? Quote
mosii Posted June 15, 2009 Posted June 15, 2009 w zeszłym tyg miałam trzy pogrzeby i na dodatek umarła mi maleńka sarenka na prawde nie dałam rady rozumiem ze wizyta u mnie z psem nie wchodzi w gre do dyspozycji jestem jutro i w srode potem mam operacje Stefana Quote
florida_blue Posted June 15, 2009 Posted June 15, 2009 nie sądzę, żeby sie odważyli teraz zapakować go do auta ... tym bardziej że autko niewielkie z tego co widziałam i tylnia kanapa musiałaby być chyba całkiem złożona ... Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.