Jump to content
Dogomania

14 lat w schronisku, czy ma szanse na ratunek - kto się zlituje nad starym psem?


Recommended Posts

Posted

Zostaję. Bardzo współczuję odejścia kochanych istot. Nie ma leku na taki bół po stracie. Wierzę jednak, że dobra energia Twoich psiuniów jest i zostanie zawsze przy Tobie.

  • Like 1
Posted

Bardzo Wam Wszystkim dziękuję ❤️. Dziękuję w imieniu swoim i Rudzi, która ma zaplanowany przyjazd na 21go lipca - ostatecznie.

Osoba która wszystko organizuje na miejscu, zorganizowała transport na 21go i już w przyszły poniedziałek sunia rozpocznie swoje nowe życie.

A czemu Rudzia a nie Asta, która była wytypowana do zabrania? - miała być Asta  i to jej temat został podjęty w schronisku, ale okazało się, że Asta idzie do adopcji....

Nie wiem czy to prawda, czy poszła, czy nie .... ale podesłano Nam Rudzie, kilkunastoletnią owczarkowatą sunię, która siedzi za kratami 8 lat .

W tamtym czasie nie miałam siły się zastanawiać, myśleć...💔💔, więc przyjedzie  i będzie... Dzięki Wam będzie jedną z setek, które zdążą do domu ....❤️

  • Like 2
Posted

A ja  powoli zaczynam porządkować pliki rozliczeniowe .

Chciałybysmy z Kasią utrzymać ten wątek i w związku z tym rozliczenia związane z Nuczką wkleiłam do trzeciego pliku, a w jego miejsce wpisane zostają deklaracje i rozliczenia dla Rudzi.

Bardzo dziękuje Wam wszystkim za  uczestniczenie w naszym wątku oraz za udzielone wsparcie  .

Posted
Dnia 21.07.2025 o 10:22, iwna5702 napisał:

A ja  powoli zaczynam porządkować pliki rozliczeniowe .

Chciałybysmy z Kasią utrzymać ten wątek i w związku z tym rozliczenia związane z Nuczką wkleiłam do trzeciego pliku, a w jego miejsce wpisane zostają deklaracje i rozliczenia dla Rudzi.

Bardzo dziękuje Wam wszystkim za  uczestniczenie w naszym wątku oraz za udzielone wsparcie  .

Moja deklaracja to 10 zł

 

  • Like 1
Posted

Deklaracje wpisuję do postu rozliczeniowego - sprawdźcie bardzo proszę, czy jest ok, czy kogoś czasem nie pominęłam, albo żle wpsiałam kwotę.

Bardzo dziękuję  🙂

Posted
Dnia 8.07.2025 o 21:30, katakka napisał:

Drogi zaniedbywany przeze mnie wątku i drodzy Wszyscy, którzy tu zaglądacie, pomagacie i chcecie pomóc ze mną kolejnemu psu…

wszystko się potoczyło inaczej niż było zakładane, trochę to wszystko kulało od początku, bo choroby kolejnych psów, wszystkie problemy i emocje z nimi związane, pochłaniały większość mojego czasu i uwagi.

Jak wiecie w ostatnim czasie próbowałam oswoić się ze stanem Misi i tym co nas czeka…..😢

I kiedy wszystkie myśli skierowane były ku naszej Misiulince, to życie „po drodze” rzuciło jeszcze jedną kłodę pod nogi ….😢

W poniedziałek 31go czerwca, musieliśmy pożegnać Szyszunie … 💔 Niespodziewanie, raptem, bez zapowiedzi, stało się „coś” czego nawet nigdy się nie dowiem. To że Szyszka miała jakieś 16-17 lat, że towarzyszyły jej na co dzień wszystkie staruszkowe problemy, że była w przeszłości po dwóch operacjach usunięcia guzów i wiedzieliśmy że może przyjść czas kiedy kolejne się odezwą – to było jasne, ale los był dla niej łaskawy, nowotwór latami siedział cicho i nie tyle choroby co wiek doskwierały Szyszkowej głowie i ciału zabierając siłę, sprawność, pamięć – ale mimo wszystko nie było najgorzej, były dni lepsze i gorsze, ale Szyszka dzielnie dawała radę i wydawało się że ma przed sobą jeszcze dużo czasu, a przynajmniej nie przeszłoby mi przez myśl, że los szykuje mi taką okrutną niespodziankę😢

Do sobotniego popołudnia było wszystko jak zwykle – dzień jak co dzień...a potem stało się „coś” , coś szybko postępującego, natury neurologicznej, coś co w szybkim tempie wyłączyło jej kontakt z człowiekiem i podstawowe funkcje potrzebne do normalnego życia – w przypuszczeniach mógł być rozległy udar, mógł być guz mózgu – ale guza to już ja sama sobie wymyśliłam, jako że kilka lat wcześniej usunięte guzy były złośliwe.

Nigdy się nie dowiem co stało się w jej głowie, wiem, że stało się niespodziewanie, że nie byłam na to przygotowana, że się niespodziewałam i że jej stan nakazywał skrócić cierpienie💔💔

b3b9b4e7ad042.jpg

c81f59aa44ef9.jpg

 Śmierć Szyszki spadła jak grom z jasnego nieba, a Misi, mimo że wszystko ku temu zmierzało, to nie tak miało być….nie tak szybko, nie teraz, nie już.

Skromna, nie narzucająca się, wdzięczna za każdy drobny gest, za jedno wypowiedziane do niej słowo, najszczęśliwsza na świecie, kiedy poświęcało się jej choćby odrobinę uwagi i czułości. Nasza Szyszunia💔💔💔

 

Jaki dług pozostał po Szyszce i za co? Wystąpię do Skarpety może pomogą.

  • Like 1
Posted
Dnia 21.07.2025 o 14:18, bakusiowa napisał:

Jaki dług pozostał po Szyszce i za co? Wystąpię do Skarpety może pomogą.

Po Szyszuni mamy w klinice dług 400 zł za ostatnią wizytę😔 - usg i eutanazja. Mogę poprosić weterynarkę o taką informację, bo paragon dostane dopiero jak zapłacę

- to mamy niestety  nie uregulowane, bo ciągle było i  jest mnóstwo bieżących wydatków, w dodatku w bardzo krótkim czasie, a to są wszystko ogromne dla mnie kwoty 😔- w zeszłym tygodniu w klinice była Mania, bo coś niedobrego działo się z okiem - sama tylko wizyta Mani, badania + leki i leki Burtona, to był do zapłacenia rachunek 490zł , wcześniej sam pochówek Szyszki 550 zł 😔

Dziękuję za  pomoc❤️, jeśli Szyszunia dostałaby cokolwiek, to chociaż na raty spłacałabym powoli dług

  • Like 1
Posted

Wczoraj rozpoczęło się dla Rudzi nowe życie.

 

Po przyjeździe i wyjściu z transportera, rzuciła się do jedzenia trawy i obgryzania liści z gałęzi – nie wiem czy ze stresu, czy dlatego że przez 8 lat za kratami siedziała bez spacerów na betonie – pewnie jedno i drugie…

Sunia jest bardzo lękowa - kilkanaście kilogramów strachu... Jak się do niej podchodzi, to przylega do ziemi i ze strachu zastyga w bezruchu, ale jest w niej też duża ciekawość i chęć bycia blisko człowieka, z którym przez całe życie miała żaden kontakt, bo po schodach wchodzi do mieszkania i jak już się zmęczy bieganiem w kółko, w stresie i bez celu, to kładzie się na podłogę i nawet potrafi leżeć spokojnie razem z innymi psami.

Dobrze czuje się w stadzie, psy ją ośmielają i to jest na plus.

 

18c39d90d7843.jpg

91f3bb718d323.jpg

 

Długa droga przed nami, żeby naprawić suni pokiereszowaną psychikę. Jedno jest pewne – w tym stanie psychicznym, nie miałaby żadnych szans na adopcję i na sto procent nigdy ze schroniska by nie wyszła

  • Like 6
Posted

Parę słów po pierwszych dwóch Rudzinych dniach w domu Nuczki

- wypuszczam psy z psiego domku, Rudzia wołana Rózią, wybiega na ogród i w panice biega w tą i z powrotem, a tempo ma szaleńcze mimo swoich lat – adrenalina swoje robi 😞

Ja w tym czasie sprzątam pokoiki i robię co mam do zrobienia i jak idę później do domu, to Rudzia biegnie za mną – wbiega do mieszkania i dalej biega w panice….aż przychodzi moment że się zatrzymuje, uspokaja i kładzie, zwłaszcza jak widzi że dookoła leżą spokojnie psy. Wtedy wszystko wygląda jak na tych zdjęciach

c5980f9554348.jpg

5b36af22e4f32.jpg

– leży sobie, wydaje się niby normalnie ? spokojnie ? - to tylko tak wygląda… 😔(zdjęcia robione z daleka). Jak pewnie wszyscy wiecie, zdjęcie to tylko zdjęcie, ułamek sekundy zatrzymany w czasie, może oddawać rzeczywistość i prawdę, albo nie oddawać ich zupełnie, a z Rudzią prawda wygląda tak, że wystarczy że się podniosę z krzesła, że idę za głośno, albo w ogóle że idę, zwłaszcza w jej kierunku, albo coś delikatnie stuknie– i koniec - jest panika …., zrywa się Rudzia i od nowa biega rozzipana w stresie wystrzelonym w kosmos – tak minęły te dwa pierwsze dni...

Sunia chce być blisko człowieka, chce do domu i czas spędza głównie w mieszkaniu (poza nocami póki co), ale jest tak niesamowicie naładowana strachem …… Smutno się na to patrzy co z nią zrobiło schronisko i ludzie, albo czego z nią nie zrobili, żeby jej pomóc 😔

cd2a53932c9ec.jpg

Długa droga przed nami. Trochę mnie martwi, że bardzo mało je – może to tylko stres, chociaż sprawia wrażenie jakby nie chciała/nic nie smakowało. Szczepienie kończy się na początku sierpnia , więc pewnie będziemy jechać do kliniki, to dobrze byłoby zrobić jakiekolwiek podstawowe badania.

Przyjechała oczywiście bez żadnych badań, wyników, w książeczce tylko obowiązkowe szczepienia i dopięty świstek z którego można się dowiedzieć, że wcześniej siedziała w schronisku w Napierkach

  • Like 3
  • Upvote 1
Posted
Dnia 22.07.2025 o 18:05, elficzkowa napisał:

Śliczna Rudzia ❤️

Czy konto do wpłat pozostaje to samo ? 

Wszystko tak samo  jak u Nuczki, Iwonka ogarnia cyferki 🙂

  • Upvote 1
Posted
Dnia 23.07.2025 o 19:41, mariusz pp napisał:

A może jakiś preparat na uspokojenie?

 

to pierwsze o czym pomyślałam jak zobaczyłam po przyjeździe w jakim jest stanie 😢....

Wspomagamy Rudzinke...., może dlatego jest w stanie w ogóle poleżeć "spokojnie" na legowisku,  możliwe że dawki jeszcze  trzeba skorygować - będę ustalać z wetką

  • Upvote 1
Posted

Rany, serce boli jak cholera jak się patrzy na biedactwo. 😞

Masz wyzwanie nie lada, żeby pokonać chociaż część lęków Rózi. Ale tak, jak napisałaś - obserwowanie innych psów na pewno jej pomoże, gdyby trafiła do domu, gdzie byłaby jedynaczką, to dopiero byłaby tragedia. Wierzę, że Twój ciepły i spokojny dom pomoże suni odnaleźć się po wyjściu z koszmaru. 

Zaraz zrobię przelew deklaracji na lipiec i sierpień. 

  • Upvote 1

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...