Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Wczoraj o 7 rano stanęło moje serce.

Ofka
Moja królewna


Siedziałam z nią na rękach, popatrzyłam jej w oczy i powiedziałam "jeśli chcesz - możesz już iść, biegnij". I poszła, nie oglądała się, nie chciałam jej zatrzymywać...

A teraz nie wiem jak będę bez niej żyć.

To w jej ucho szeptałam sekrety, w jej sierść wypłakiwałam żale. Wiedziała o wszystkim dobrym i złym, o porażkach, zwycięstwach.
Przelałam w nią połowę mojej duszy.
Jak żyć z połową duszy?

Ciągle nie mogę uwierzyć, że to prawda.
Że jej tu nie ma
Zawsze była... całe moje dorosłe życie.

  • Replies 142
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

o Boze, Nerka siedze i rycze, lzy plyna mi ciurkiem a serce scisnelo sie z bolu, strasznego. I to zdjecie takie cieple, bliskie...strasznie zal, ja to rozumiem, to umiera pol serca, a to pol co zostalo zostalo takie samotne, niczyje, nie do pary...:-(
Trzymaj sie, pozostaje nam tesknic do spotkania kiedys tam, jak i my odejdziemy....

Posted

Ostrożnie ścielę łóżko, żeby nie wytrząsnąć z kołdry Ofeczki.
Ciągle odkładam dla niej najlepsze kąski.
Słyszę jej wkurzone "ęęę" kiedy cokolwiek jem.

Powiedzieli, że na tych lekach będzie żyć jeszcze 2- 3 lata. Nie cholerne 2 miesiące, tylko 2 lata...

Posted

:-(:-(...tak mi przykro...tak żal...jeszcze słyszę jej głos..kiedy z Neris rozmawiałam przez telefon.:placz::placz:

MAleńka śpij Kochanie...pozdrów mojego Dżekunia i Atosika.

Neris trzymaj się...wiem jak to boli....żadne słowa nie ukoją bólu....

Posted

Nawet mój brat, który uważa że dom to nie miejsce dla psów, nawet on rozumie jaka to strata. "Ona była wyjątkowa" - tak mówią wszyscy.
Tak

To nie był pies
To była moja dusza...

Posted

"Dokąd idą psy gdy odchodzą?
No bo jeśli nie idą do nieba
To przepraszam Cię Panie Boże
Mnie tam także iść nie potrzeba.

Ja proszę na inny przystanek
Tam gdzie merda stado ogonów
Zrezygnuje z anielskich chórów
tudzież innych nagród nieboskłonu.

W moim niebie będą miękkie sierści
Nosy, łapy, ogony i kły
W moim niebie będę znowu głaskać
Moje wszystkie pożegnane psy."

Do zobaczenia Ofeńko...
Neris :(

Posted

Pamiętam, jak pojechałam wybierać szczenię.
Były dwie dziewczynki - Drobna Brunetka i Duża Blondyna.

Podobała mi się ta ciemna, ale ta jaśniejsza - z kępą blond włosów na karku - podbiegła do mnie radośnie, wlazła mi na kolana i już mnie miała. I to na zawsze...
Hodowca powiedział "ma na imię Oksana"
"Jaka Oksana!?!? - krzyknęłam - przecież to Ofka!"

Dzisiaj wspominaliśmy ją z bratem.
Jeździliśmy często na Mazury, wtedy jeszcze maluchem.
Ofka siedziała na moich kolanach, ale stwierdzała czasem, że już umie prowadzić, właziła na kolana Wiktora, łapki kładła na kierownicę i tak jechali.
W Biskupcu zaczynała intensywnie węszyć powietrze z nawiewu i kolejne 18 kilometrów - bo tyle mieliśmy do celu - stękała radośnie "to już, to prawie już! Dojeżdżamy!!!"
Skąd wiedziała? ZAWSZE robiła to w Biskupcu. Zawsze.

Posted

Czy ona do mnie wróci?
W jakimś innym futrze...
Jeśli nie, nie wiem na co czekam.

Tyle ich wokół mnie, ale to wszystko psy.
Ona była duszą.

Posted

Ciągle nie rozumiem, jak to możliwe, na badaniach była 10 marca i mówili że 2- 3 lata na lekach pożyje. Dlaczego tylko tyle czasu była ze mną, dawałam wszystkie leki jak trzeba, badania te co kazali też, dlaczego tak?

Tyle się nazbierało wspomnień, okruszków, zbieram je sobie w głowie, ale jej już nie ma.
Jadłam dzisiaj jabłko i odruchowo odkroiłam kawałek - Ofka uwielbiała jabłka. Już wyciągałam rękę w jej stronę - ale tam pusto.

Posted

bardzo mi przykro...

nie ma żadnych słów, które pasują w tej sytuacji...
żegnaj wyjątkowa dziewczynko....

a Neriske bedzie już zawsze bolało.....
z czasem tylko człowiek uczy się jakoś życ z tym bólem....

Posted

Dziękuję.

Przypomniało mi się dzisiaj, jak byłam z Ofką u mojej przyjaciółki Oleńki. Ofka była niesamowitym łobuzem, zawsze szukała naiwniaka i zawsze znajdowała... zanim się obejrzałam Oleńka klęczała przed komodą mówiąc "I co Ofeczko, wpadła ci tam piłeczka?".

O naiwna, nie wiedziała że piłeczka została tam CELOWO WTURLANA po to, żeby jakiś człowiek ją wyjął. Potem robiło się zbolałą minę udając, że sama tam wpadła i potrzebna jest natychmiastowa pomoc. Jak człowiek nie reagował zaczynało się stękanie, nawoływanie, pomrukiwanie i tak dalej. I tak ze 40 razy. Wszystkie szpary pod-szafowe i pod-komodowe w domu były zatkane czym się dało, bo nie dzaało się żyć. No, ale w gościach ten numer zawsze przechodził...
Nigdy nie udało mi się jej tego oduczyć. Nauczyłam się tylko nie reagować.
Żadne z jej dzieci nie ma takich pomysłów.

Posted

Nawet głupiego jabłka nie mogę zjeść żeby nie ryczeć, ona tak zawsze prosiła o kawałek... wstaję rano i od razu w mojej głowie huczy "Ofka Ofka Ofka Ofka Ofka". Taki malusi pies a taka ogromna wyrwa w sercu...

Posted

Neris napisał(a):
Nawet głupiego jabłka nie mogę zjeść żeby nie ryczeć, ona tak zawsze prosiła o kawałek... wstaję rano i od razu w mojej głowie huczy "Ofka Ofka Ofka Ofka Ofka". Taki malusi pies a taka ogromna wyrwa w sercu...


bo kochana była ogromnie i ona ogromnie kochała

Posted

Boję się, że nie zaznam już nigdy takiej miłości, takiej więzi.
Takiego wyjątkowego powinowactwa, porozumienia.

A z drugiej strony drugi raz taki ból, nie wiem czy tego chcę.

Czekam, nie wiem na co, na ukojenie, wyciszenie, niech to już zgaśnie.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...