mrs.ka Posted October 18, 2009 Author Posted October 18, 2009 wiesz co,nie byłam tam osobiście ale po rozmowach telefonicznych z osobą prowadzącą ten "hotelik" jestem delikatnie mówiąc rozczarowana,a dotyczy to co najmniej kilku aspektów opieki nad pozostawianym tam psem.Ale cóż, dużego wyboru nie mamy:shake: Ja się domyślam,że sytuacja wygląda podobnie wszędzie tam gdzie chce się efektywnie pomóc psiakom ,czyli tragicznie:placz: Quote
mrs.ka Posted October 23, 2009 Author Posted October 23, 2009 RAFA vel TINA jest już od kilku dni w kojcu u Maji i jakoś specjalnych problemów nie sprawia. Jak narazie jest oczywiście zestresowana ale jest naprawdę grzeczna.Opowieści Pani z hoteliku wydają się jakby dotyczyły innego psa:razz: poczekamy ,zobaczymy... Quote
mrs.ka Posted October 25, 2009 Author Posted October 25, 2009 chyba wykrakałam!!! Tina dzisiaj ponoć cały dzień wyje :placz: a z dobrych wieści to Shaki'ego zawiozłam w piątek do nowego domku :multi: w/g mnie będzie dobrze,tylko nie zdążyłam go wykastrować ale jakoś to zorganizuję w najbliższym czasie. Po za tym fajny artykuł o adopcji Leo jest w Przyjaciel Pies :multi: Quote
andzia69 Posted October 25, 2009 Posted October 25, 2009 normalnie jak nie urot...to przemarsz wojsk:shake: dobrze, ze choc piękniś jest w domciu... Mrs.ka - mówiła ci Maja o tej astusi z maluchami? Quote
mrs.ka Posted October 25, 2009 Author Posted October 25, 2009 jeszcze Nie !!! ale już się boję !!! dostałam tylko sms od niej o Tinie:placz: Quote
andzia69 Posted October 25, 2009 Posted October 25, 2009 pod ostrowcem jest suka astka...z maluchami...jak babsko pozbędzie się maluchów...to sukę odstrzeli albo przywiąze w lesie - tak powiedziała Maji... Quote
mrs.ka Posted October 25, 2009 Author Posted October 25, 2009 hmm,ma szczęście ,że nie powiedziała tego mnie:angryy: bo chyba zanim by skończyła zdanie to już by miała kłopoty:mad: pewnie TOZ z Ostrowca się tym zajmie,a ja zawsze w takich sprawach też chętnie pomogę;) Quote
andzia69 Posted October 25, 2009 Posted October 25, 2009 mrs.ka napisał(a):hmm,ma szczęście ,że nie powiedziała tego mnie:angryy: bo chyba zanim by skończyła zdanie to już by miała kłopoty:mad: pewnie TOZ z Ostrowca się tym zajmie,a ja zawsze w takich sprawach też chętnie pomogę;) oj chyba się nie zajmie, bo...dzownił do Maji...a Maja do mnie:shake::-( Quote
Majaa Posted October 25, 2009 Posted October 25, 2009 andzia69 napisał(a):oj chyba się nie zajmie, bo...dzownił do Maji...a Maja do mnie:shake::-( Przedstawię może sytuację od początku w sprawie astki "zgłoszonej", zresztą jako pittbull, do mnie .... Inspektor TOZ z Ostrowca Św. , podążając za prośbą osoby zgłaszającej psa, którą de facto znam i wiem, że wiele robiła i robi dla psów w potrzebie, prosiła pośrednio, mnie o przekazanie informacji o tej suczce osobom zajmującymi się adopcjami psów w typie bull, co też niniejszym zrobiłam dzwoniąc do Andzi69 i przesyłając zdjęcia, które dostałam kilka dni po tym telefonie Nie można tego problemu traktować jako problemu psa ze Starachowic, bo nie wiem de facto nic więcej niż napisała Andzia69 - jutro ustalę na kogo podawać namiary w tej sprawie. Ja tam nie byłam i nie rozmawiałam z "właścicielką", bo pewnie inaczej ten temat by wyglądał (postaram się porozmawiać z TOZ Ostrowieckim, żeby to wyjaśniono!!) Niestety nie mam możliwości zajmowania się każdym zgłoszeniem! Mnie wystarczy, że wiem i znam kilka psów w typie bull przygotowywanych wiadomo chyba do czego To jest priorytet dla mnie, a to nie jest proste!!! Quote
Majaa Posted October 25, 2009 Posted October 25, 2009 mrs.ka napisał(a):chyba wykrakałam!!! Tina dzisiaj ponoć cały dzień wyje :placz: Koszmarnie wyyyje Nie znajduję dzisiaj sposobu na nią ........... Co gorsze jeszcze, wyglada na zaawansowaną cążę ................. Skladając puzzle, wychodzi na to, że Pani z hoteliku doskonale wiedziała że suka cyt. "chodzi pod kościół przez wykopaną (i niezakopaną do dziś) dziurę" także wtedy, kiedy miała cieczkę mrs.ka napisał(a): Po za tym fajny artykuł o adopcji Leo jest w Przyjaciel Pies :multi: A to fakt Więcej takich adopcji trzeba :multi: Quote
mrs.ka Posted October 26, 2009 Author Posted October 26, 2009 co gorsza tą przypuszczalną ciąże Tiny chyba też wykrakałam jak tylko przyjechała z hoteliku :mad: a dlaczego? bo jak przeczytałam post andzi69 ,że też muszą zabrać piesa z tego hoteliku ale do 6 listopada to bardzo dziwne było ,że my musiałysmy zabrać Tine natychmiast!!! tj. do 18 października !!! nie będę tego komentować ale jestem pewna,że w hoteliku wiedzieli już ,że Tina jest zaciążona. Quote
Majaa Posted October 26, 2009 Posted October 26, 2009 mrs.ka napisał(a):co gorsza tą przypuszczalną ciąże Tiny chyba też wykrakałam jak tylko przyjechała z hoteliku :mad: a dlaczego? bo jak przeczytałam post andzi69 ,że też muszą zabrać piesa z tego hoteliku ale do 6 listopada to bardzo dziwne było ,że my musiałysmy zabrać Tine natychmiast!!! tj. do 18 października !!! nie będę tego komentować ale jestem pewna,że w hoteliku wiedzieli już ,że Tina jest zaciążona. Jak dotąd, to ja zawsze byłam od krakania :evil_lol: Udziela się? Dochodzenie nic nie zmieni - w środę Tina jedzie do weta na sterylkę. Rafa/Tina się uspokoiła z wyciem. Chyba trochę w tym zasługi moich suczy, bo od wczoraj w nocy bardzo na nią krzyczały, zwłaszcza Sara (sąsiadka z kojca, kiedyś Scarlett do adopcji) Dzisiaj Rafa zaczęła się inaczej zachowywać. W kojcu spokój, a karmienie pierwszy raz było związane z merdaniem ogona i wyjściem z budy :multi: Quote
ewab Posted October 26, 2009 Posted October 26, 2009 Qrcze, ależ to suczydło plenne jest:shake:. Quote
Majaa Posted October 27, 2009 Posted October 27, 2009 ewab napisał(a):Qrcze, ależ to suczydło plenne jest:shake:. Myślę, że jutro / dzisiaj de facto/ sprawę załatwimy raz na zawsze Quote
Majaa Posted October 29, 2009 Posted October 29, 2009 Rafy sterylkę odwołał dzisiaj wet z powodu pilnego wyjazdu, więc na razie sprawa nie jest załatwiona raz na zawsze, ale ma być załatwiona w środę, a ja muszę zmienić temat na koci ;) Mam nowe nabytki .................. kocie ..................... A było tak: Od dawna deklarowałam, że na moją firmową budowę wezmę kilka typowo wolnożyjących kotów, zapewniając im „wikt i opierunek” ;) Póki koty tam były, bo budynek kupiłam, jak się okazało z kilkoma kotami, był spokój w kwestii zaszczurzenia Koty przez te parę lat poodchodziły za TM, a ostatni żyjący się obraził i wyniósł do innego karmiciela. Co prawda w międzyczasie zaczęła się pojawiać kociczka, ale to zupełnie inna kwestia. Aquirre z kolei miała zgłoszony problem, z którym ciężko Jej było sobie poradzić! Niezamieszkała działka w Skarżysku ok. 15 kotów i 7 czy 8 psów. Wszystkie mnożą się na potęgę, a potem zostaje tylko .......... tzw. selekcja naturalna! Czy trzeba coś więcej dodać, kiedy wiemy, że nie ma zaplecza ani finansowego, ani przede wszystkim tego podstawowego, czyli schroniska lub azylu? Decyzja zapadła! Aquirre wyłapuje stopniowo koty do sterylek. Do mnie miała trafić czwórka ... i trafiła dzisiaj wieczorem! Tylko pojawił się problem (na szczęście) Ta czwórka kompletnie nie jest dzika, wręcz odwrotnie – to są koty, które na widok człowieka włączają opcję „traktorek” i tylko czekają, żeby je tulić, głaskać i po prostu ......... kochać. Takich kotów nie wypuszczę (po nawet nie wiem, jak długim okresie dostosowawczym) za żadne skarby świata w dżungli miejskiej, bo nie dosyć że będą narażone na „naturalnego” wroga w postaci cywilizacji, to przede wszystkim nie można liczyć, że ci, czasami na wyrost zwani ludźmi, nie zrobią im krzywdy przy aż takiej kociej ufności .... Zresztą zobaczcie sami zdjęcia robione na szybko przy okazji zakładania obroży i identyfikatorów Mam miejsce i chwilową de facto, ale kilkumiesięczną możliwość, żeby przetrzymać koty w zamknięciu. Proszę o pomoc w adopcji tej czwórki – wówczas trafią do mnie kolejne z tego dziwnego miejsca i dopóki naprawdę nie trafią do mnie typowe „dziczki” nie narażę świadomie kotów na stratę zaufania wobec ludzi w tak beznadziejny sposób, że może to się odbyć kosztem ich zdrowia lub życia Towarzystwo całe jest wykastrowane, odrobaczone i odpchlone. Ponieważ dzisiaj dostało ostatnią dawkę antybiotyku, to zaszczepione (oczywiście komplet) będzie za kilkanaście dni. Najprawdopodobniej kociczki: Kizia i Mizia mają około roku (pewnie to jest miot z jesieni zeszłego roku), a chłopcy „rudaski” mają około 7 miesięcy Na adopcje czekają jeszcze szylkretowe i rudawe kocice I oczywiście kilka burasków ....... Pora na prezentację: Kizia Quote
Majaa Posted October 29, 2009 Posted October 29, 2009 I zdjęcia razem z tymczasowego pomieszczenia (do pojutrza – później będą miały około 70 m2 do dyspozycji, nim docelowo będą wypuszczone, choć tych nie wypuszczę nigdy, jak pisałam powyżej), w którym kociaki miały wstawioną na próbę budkę zrobioną wg „przepisu” z miau Jak widać koty nie są szczególnie zestresowane zmianą miejsca pobytu – zdjęcia były robione dosłownie parę minut po ich przetransportowaniu do mnie ;) Quote
ewab Posted October 29, 2009 Posted October 29, 2009 Kociaki są świetne, a Garfield i Kizia po prostu powalają. Szkoda, że u mnie jeszcze dwa kocie tymczasy i ciągła presja rodziny, że nigdy więcej kotów:oops:. Quote
andzia69 Posted October 30, 2009 Posted October 30, 2009 Maja - nie wiem, czy tym kociakom nie powinnaś założyć osobnego wątku w dziale "inne zwierzaki"...bo chyba tu giną.... Quote
Majaa Posted October 30, 2009 Posted October 30, 2009 [quote name='ewab']Kociaki są świetne, a Garfield i Kizia po prostu powalają. Szkoda, że u mnie jeszcze dwa kocie tymczasy i ciągła presja rodziny, że nigdy więcej kotów:oops:.[/QUOTE] Garfield jest miodzio :loveu: Dzisiaj prawie na głowie stawał jak się przytulaliśmy Kizia jest mniej odważna niż Mizia, ale obie dziewczynki są spoko! Rudolf jest trochę smętny dalej. Trochę wymiotował, ale zaczyna być zdecydowanie lepiej. Dzisiaj było parominutowe tulonko! [quote name='andzia69']Maja - nie wiem, czy tym kociakom nie powinnaś założyć osobnego wątku w dziale "inne zwierzaki"...bo chyba tu giną....[/QUOTE] Ja już od lat nie liczę na adopcje przez dogo i miau. Ten wątek jest również traktowany informacyjnie przez nas, a jak sama wiesz, nie mam ani czasu, ani możliwości (teraz szczególnie) prowadzenia jakiegokolwiek wątku :shake: Quote
stepania Posted October 31, 2009 Posted October 31, 2009 Witam, to mój pierwszy post na dogo, ale kiedyś musiał być ten pierwszy raz. Majaa - wielki szacunek za to co robisz, znam te kociaki, są z mojej ulicy. Razem z sąsiadką chodzimy dokarmiać całe stado. Jak poszłam tam pierwszy raz je nakarmić przeżyłam szok! :crazyeye: Mój mąż stwierdził, że nigdy nie widział tak głodnych zwierząt. Psy gryzły się nawzajem walcząc o karmę!!! Koty pałętały się między tymi gryzącymi się psami. Szok. :crazyeye::crazyeye::crazyeye: Po paru tygodniach psy delikatnie mówiąc stały się spokojniejsze. A koty czekały na nas o stałej porze na drodze. Z tygodnia na tydzień na karmienie schodziło sie ich coraz więcej. Dochodziło nawet do 10-12 szt. Mnie w pamięci najbardziej utkwił Garfield (ma charakterystycznie lekko wydłużony pyszczek) oraz buraska (podobna do Kizi albo Mizi albo nawet to któraś z nich - nie jestem w stanie rozpoznać ze zdjęcia). Te dwa kociaki były najbardziej oswojone, a buraska to wręcz wchodziła mi na kolana. :lol: Te rudasy faktycznie urodziły się na początku tego roku. Rudych było bardzo dużo, przypuszczam że ze dwa mioty. Pod koniec zimy, gdy świeciło slońce wylegiwały się na dachu. Teraz jakoś jest ich znacznie mniej. Może jednak wartałoby założyć osobny wątek kotom na miau, zawsze jest jakaś szansa. Ja sama mam 3 sztuki właśnie stamtąd (+ 1 szt. znajda). Quote
andzia69 Posted October 31, 2009 Posted October 31, 2009 Stepania - witaj tutaj:p Jesli mozesz to załóz tym kotkom watek na miau...choć wiadomo - nie należy liczyć na te domki bez ogłoszeń... Maja - Czarek pojechał do nowego domu, Justysiek go zawiozła. Ew. jakbyś kiedyś miała czas to podjedź i dowiedz sie co u psiaka:p Quote
Majaa Posted November 2, 2009 Posted November 2, 2009 [quote name='stepania']Witam, to mój pierwszy post na dogo, ale kiedyś musiał być ten pierwszy raz. Majaa - wielki szacunek za to co robisz, znam te kociaki, są z mojej ulicy. Razem z sąsiadką chodzimy dokarmiać całe stado. Jak poszłam tam pierwszy raz je nakarmić przeżyłam szok! :crazyeye: Mój mąż stwierdził, że nigdy nie widział tak głodnych zwierząt. Psy gryzły się nawzajem walcząc o karmę!!! Koty pałętały się między tymi gryzącymi się psami. Szok. :crazyeye::crazyeye::crazyeye: Po paru tygodniach psy delikatnie mówiąc stały się spokojniejsze. A koty czekały na nas o stałej porze na drodze. Z tygodnia na tydzień na karmienie schodziło sie ich coraz więcej. Dochodziło nawet do 10-12 szt. Mnie w pamięci najbardziej utkwił Garfield (ma charakterystycznie lekko wydłużony pyszczek) oraz buraska (podobna do Kizi albo Mizi albo nawet to któraś z nich - nie jestem w stanie rozpoznać ze zdjęcia). Te dwa kociaki były najbardziej oswojone, a buraska to wręcz wchodziła mi na kolana. :lol: Te rudasy faktycznie urodziły się na początku tego roku. Rudych było bardzo dużo, przypuszczam że ze dwa mioty. Pod koniec zimy, gdy świeciło slońce wylegiwały się na dachu. Teraz jakoś jest ich znacznie mniej. Może jednak wartałoby założyć osobny wątek kotom na miau, zawsze jest jakaś szansa. Ja sama mam 3 sztuki właśnie stamtąd (+ 1 szt. znajda).[/QUOTE] Stepania fajnie, że tu jesteś! Super, że wiesz, które zwierzaki kiedy się urodziły. Nie wyrażaj do mnie szacunku w stosunku do tego co robię ....... Ratuj zwierzęta z dużym rozsądkiem Szkoda, że tym miotom nie zapobiegłaś, więdząc o nich (że będą) Mam jednak nadzieję, że w przyszłości będziesz wiedzieć, co robić .......... Mam nadzieję, że założyłaś wątek na miau i dałaś kilkaset ogłoszeń o tych kociakach, bo ja niestety nie mam takiej możliwości :shake: Quote
Majaa Posted November 2, 2009 Posted November 2, 2009 [quote name='andzia69']Czarek pojechał do nowego domu, Justysiek go zawiozła. Ew. jakbyś kiedyś miała czas to podjedź i dowiedz sie co u psiaka:p[/QUOTE] A mam jakieś podstawy prawne do wizyty poadopcyjnej tam ? Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.