Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

[quote name='Koryna'] moja córka bawi się z nim tak, że najpierw powiedzmy przciągają się linką, a potem piesek biega z tą linka, a córka za nim;) On to uwielbia i trochę żal mi zakazywać im tej zabawy, a zresztą, nie wiem czy to w tej chwili cokolwiek by dało.

Każdy szczeniak uwielbia zabawe w berka tyle ze w ten sposób sie uczy
- że córke mozna traktowac jak drugiego szczeniaka (czyli równego sobie kumpla którego mozna zlekcewazyć, z którym mozna sie potarmosić a kiedyś moze równiez w razie potrzeby skarcić)
- że o wiele zabawniejsza i opłacalniejsza jest ucieczka niz powrót na zawołanie
- że ciekawiej jest zwiac ze zdobycza niz współpracowac z człowiekiem

Pies jest w najlepszym wieku do szkolenia - jezeli teraz bedziesz utrwalac złe nawyki zamiast uczyc posłuszenstwa to spedzicie najbliższe miesiace albo i lata na ich odkrecaniu.:shake:

Ucieczki z aportem - Zofia Mrzewińska - Onet.pl Pies
Problem z oddawaniem aportu - Zofia Mrzewińska - Onet.pl Pies
Onet.pl Pies. Niezastapiony aport

I najwazniejsze:
Owczarek.pl: Gdy dziecko szkoli psa

  • Replies 79
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Puli, dzięki za linki, na pewno się przydadzą. Czyli zabawa w gonienie psa odpada?
A jeśli chodzi o córkę, to dzieckiem bym jej nie nazwała. Ma 15 lat i wzrostem, wyglądem nie za bardzo odbiega ode mnie. Z szanowaniem jej przez psa tez nie ma problemu, powiedziałabym nawet, że on jej słucha najbardziej ze wszystkich, na spacerach z nią jest bardzo grzeczny, podczas gdy z mężem ciągnie i się wyrywa ;)

aina155, myślę, że to dobry pomysł, dzięki. Niedługo wybiorę się do sklepu i zakupię coć, czym mam nadzieję bardzo zainteresować pieska.

Posted

[quote name='Koryna']Puli, dzięki za linki, na pewno się przydadzą. Czyli zabawa w gonienie psa odpada?
Absolutnie odpada. Odwrotnie jak najbardziej.
Psiak wtedy uczy sie pilnowac człowieka bo ten jest źródłem najwiekszych atrakcji

A jeśli chodzi o córkę, to dzieckiem bym jej nie nazwała. Ma 15 lat
Z opisu sądziłam że 5 :evil_lol:
No ale moje dziecko ma duuuzo wiecej i tez sie bawiło w ganianego dopóki sie nie przekonało do czego to prowadzi :evil_lol:
Skoro dziecko nie jest dzieckiem to zamiast linku o dziecku bardziej przyda sie inny...szczegółowa instrukcja jak wychowac niekłopotliwego i posłusznego towarzysza. Metody sprawdzone i skutecznie - Raszkę mam przyjemnośc znac osobiscie
Owczarek.pl - Szczeniak w domu - Blog Zofii
Z szanowaniem jej przez psa tez nie ma problemu, powiedziałabym nawet, że on jej słucha najbardziej ze wszystkich, na spacerach z nią jest bardzo grzeczny, podczas gdy z mężem ciągnie i się wyrywa ;)

Pies jest inteligentny i doskonale wie na co i z kim moze sobie pozwolić i co sie opłaca...;)
Aportu uczcie koniecznie. I wymiany zdobyczy na cos innego/lepszego.
Jak sie psiak nauczy ze warto wymienic papierek na serek to potem bedzie chetnie oddawał mieso za skórke z chleba..

Posted

Witam. Mam ten sam problem, szczerze mowiac mysle, ze kazdy nie tak doswiadczony (lub zdeterminowany) wlasciciel ma klopoty z odwolaniem.Moj psiak na poczatku byl super jesli chodzi o przychodzenie, wlasciwie nadal bardzo czesto sam idzie przy mojej nodze. Ale od jakiegos miesiaca mamy coraz wiecej klopotow. Maly ma teraz blisko 8 miesiecy. Po pierwsze psy. Moja wina calkowicie, bo pozwalalam mu na zabawe z kazdym. Teraz widzac psa niestety gluchnie i sie idzie przywitac. Cwiczymy na 3 sposoby. Po pierwsze wita sie z psem jednym na 3 spotkane, po drugie zabawe ma wlasciwie tylko z czarnym sasiadow, przynajmniej nie boje sie ze sobie krzywde zrobia (moj 40kg, tamten ponad 50kg). Po trzecie mijajac inne psy albo cwiczymy chodzenie przy nodze na smaczek, albo na zabawke. Problem z zabawkami mam taki, ze strasznie szybko mu sie nudza. Mam specjalna pileczke na sznurku ktorej maly nigdy nie mial sam, zawsze bawi sie nia ze mna, ale jakos nie jest nia super zainteresowany.
Jesli zas chodzi o glodzenie to u mnie ma to dosc odwrotny wplyw. Przeglodzony spuszczony ze smyczy od razu leci w krzaki gdzie zawsze znajdzie kupe.
Skonczylam teraz egzaminy i mam wiecej czasu wiec zabierzemy sie za porzadna nauke, mam linke ale jak do tej pory to ja jestem sierota i nigdy sie z nia nie moge zorganizowac. Sama sie o to potykam albo przydeptuje w najgorszym momencie (tzn pies zachowujacy sie ok). No nic, praktyka czyni mistrza :)

Posted

Masz rację - większość właścicieli ma mniejszy lub większy problem z odwołaniem psa. Niedaleko mam łąkę na której zbierają się psiarze z psami. Czasem tam chodzę, przyłączam się do jakiejś grupki i puszczam psiaki by bawiły się z innymi. Zawsze jeden jest puszczany a drugi na smyczy, a później zmiana - takie stosuje zabezpieczenie przed tym jakby oba zaczęły uciekać, każdy w inną stronę a ja nie umiałabym się rozdwoić :) Kiedyś, gdy po raz kolejny tłumaczyłam dlaczego nie chcę puścić obu, jeden z panów stwierdził że wszystkie psy trudno przywołać, ale nie ma się co martwić bo one trzymają się razem i blisko właścicieli. Tego dnia puściłam obydwa na raz i przyznaję że z tym że trzymają się razem miał rację, z tym że trudno przywołać również, z tym że będą blisko nas nie do końca... Tragedii żadnej na szczęście nie było - psy się oddaliły. Szła pani z wózkiem więc wołam moje zarazy. Kiarka natychmiast odłączyła się od grupy i przybiegła (troche im kopary opadły jak to zobaczyli, a ja byłam z niej przedumna :) ) Cała reszta psów miała nasze przywoływanie w głębokim poważaniu. Trwało to może z pół minuty i psy zaczęły biec wreszcie w naszym kierunku, nawet nie bezpośrednio do nas ale dobre i to. Dla wszystkich właścicieli była to normalka. Tylko ja jedna byłam zdenerwowana i wyegzekwowałam od mojego psa (tego drugiego) "do mnie" do końca (czego sens był dla nich zresztą nie do końca zrozumiały).

Założyłam wątek jakiś czas temu. Od tamtego czasu pracuję nad Sucre i jego bezwzględnym "do mnie". Efekty niewielkie a może i wielkie :) To bardzo dominujący pies i w związku z tym można się zastanawiać nad wielkością postępów. Do tej pory najlepiej sprawdza się linka. Pies zapamiętał że niereagowanie na "do mnie" = szarpnięcie i nie ociąga się z reakcją. Tzn. najlepiej pracuje się z nim na smaczki (najchętnie wykonuje komendy, wręcz z dziką pasją) jednak jeśli nie wyczuwa nic do jedzenia to na w nosie wykonywanie do mnie. Linka wywołała natomiast u niego pewien odruch "muszę zareagować". Połączenie jednego z drugim daje niezłe rezultaty. Jednak jeśli nie ćwiczę z nim z 2 dni to stare nawyki natychmiast wracają. Myślę (a w zasadzie taką mam nadzieję) że jeśli poświęcę dziennie 10 minut na trenowanie komend to damy radę.

Zauważyłam też ostatnio problem nadmiernego dominowania u Sucre. Pomijając już fakt że stara się zdominować mnie, widzę jak dominuje inne psy (tak mi się przynajmniej wydaje). Ostatnio na spacerze spotkaliśmy sunię - Goldenkę. Psinka była bardzo przyjacielska. Puściłam jej najpierw do zabawy Kiarkę i luz - poobwąchiwały się, poganiały. Później puściłam Sucre i co widzę - przewraca ją na plecy i trzyma za gardło. Za chwile znowu i znowu. Zabrałam go bo nie wydawało mi się aby to było ok, ani aby Goldence podobała się taka zabawa. Dodam że nie była to próba zagryzienia (Sucre tego typu agresji w ogóle nie wykazuje) jednak było to lekko niepokojące. I moje pytanie jest takie: czy takie zachowanie mam uznać za normalne, czy powinnam jakoś na to reagować? No i jak? Bo szczerze mówiąc nie mam pojecia jak taki problem ew. rozwiązywać.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...