Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Mój psiak należy raczej do posłusznych, tj. zna wiele komend, raczej chętnie je wykonuje. Trenowałam z nim przez wiele miesięcy i przyznam szczerze że już nie wiem co mam zrobić by osiągnąć 100% efekt komendy "do mnie". Pies ją zna, wie co zrobić jednak w niektórych sytuacjach jej nie wykonuje (zachowuje się jakby ogłuchł).

Wczoraj, gdy byliśmy na spacerze, zobaczył królika/zająca i pognał za nim przez łączkę do lasu. Dosłownie w 5-10 sekund zniknął mi z pola widzenia... Najpierw biegłam za nim, ale już po chwili nie miałam pojęcia w którą stronę on poleciał. Stałam, przywoływałam i przywoływałam, aż w końcu pojawił się gdzieś między drzewami. Był troszkę zdezorientowany - chyba też się przestraszył że stracił mnie z oczu. Szczerze powiem że tym co się stało byłam załamana.

Zdaję sobie sprawę że zapanowanie nad tak instynktownym zachowaniem może być bardzo trudne, dlatego przydały by mi się rady osób z doświadczeniem.

Nauka "do mnie" wyglądała do tej pory następująco:
Początkowo pies był na smyczy i na komendę "do mnie" wabiłam go smakołykiem. Jak nie przychodził to przyciągałam go smyczą. Jak już zaczaił co i jak, zaczęłam ćwiczyć z nim "do mnie" przy okazji "zostań" (najpierw "zostań", a jak się odpowiednio oddaliłam to "do mnie").
Później uczyłam go "do mnie" w zabawie z innymi psami. Był na 10 metrowej lince i jak nie reagował to go przyciągałam. Później puszczałam go już bez smyczy i raczej był posłuszny. Zdarza się że muszę go kilka razy poprosić żeby przyszedł ale przychodzi. Bywa czasem że nie chce przyjść ale jednocześnie nigdzie nie biegnie (np. stoi w miejscu i się zastanawia czy ruszyć do psa czy do mnie).

I co dalej? Mnie pomysły się skończyły. Nie chcę go ciągle prowadzać na smyczy, bo w końcu po to z nim jeżdżę w pola, żeby się wyszalał na luzie. Z drugiej strony nie chcę żeby zginął. I co tu robić.

Pozdrawiam.

  • Replies 79
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Widocznie ta komenda "do mnie" nie jest wystarczająco utrwalona. Mi nauczenie naszego rotka tej komendy zajęło rok! (znaczy takiego bezwzględnego przychodzenie, ba przybiegania i to w podskokach:cool3:)
wałkowaliśmy to w każdej możliwej sytuacji, na zwykłym spacerze, w trakcie ganiania piłki, w domu, kiedy ja byłam na górze, a pies na dole domu, i to nie tylko ja, mój TZ, teściowie, moi rodzice, smaki były porozkładane po całym domu, w kurtce spacerowej zawsze zapas, (fajnie się spisuje taka saszetka na pasie).
Może też warto zmienić smakołyki na takie bardziej atrakcyjne(u nas super skutkowały ciasteczka wątróbkowe),
A w sytuacjach ekstremalnych mamy komende "stój", to już jest bezwzględne zatrzymanie się w miejscu. Diego uwielbiał ganiać ptaki/koty/samochody. Także parę razy nam to życie uratowało.
Maglować" do mnie" setki, tysiące razy, no i niestety póki co jeszcze cały czas na lince. Nie możesz pozwolić psu na ignorowanie komendy, bo bardzo szybko się nauczy, że można olać pańcię i robić co mi sie podoba.

Ponadto mówisz, że specjalnie zabierasz go na pola, żeby sie wyszalał swobodnie, super, ale to Ty powinnas mu organizować zajęcie, nawet na takiej pełnej swobodzie, inaczej zacznie sobie szukać sam zabawy, a gonienie króliczka jest wyjątkowo fajne, bo samonagradzające, jak każda pogoń. Dlatego polecałą bym jednak odkurzenie linki i jeszcze trochę pracy;)
A wierz mi znam ten "ból" sama to przerabiam już po raz 3 :p

Posted

fakt komenda trudna ,mi wydawalo sie ze moj czarny rusek opanowal ja w 100 %(wszystkie inne wykonuje perfekt) i generalnie tak jest ale krolik to pokusa nie do opanowania,(teraz kiedy sie przeprowadzilismy do szwecji i kroliki biegaja wszedzie luzem)za kazdym razem mi zwiewa ,nie kusza go zadne smakolyki,kary i pochwaly... udaje ze jest gluchy i zachowuje sie jakby byl w amoku w kazdej innej sytuacji zawsze na komende do mnie wraca ale nie kiedy na horyzoncie jest krolik,na szkoleniu obroza el. dzialala na wszystko ale nie bylo krolikow :(

Posted

No moja suka ma niby wszystko opanowane- komede do mnie zna rowniez, ale ostatnio cos mi nie wykonbuje jej jak zacznie ganiac z pieskiem w zabawie. Wiec rada-nierada i ja sie chyba zaopatrze w linke i bede trenowac w towarzystwie innych psiakow.

Chociaz to dziwne do tej pory wykonywala, a tu nagle jakb jej sie "zapomnialo", o co w tym wszystkim biega. Nigdy nie zostala skarcona za przyjscie, nikt jej nie bije (a przynjamniej nic mi o tym nie wiadomo ;)), a komendy "do mnie" w towarzystwie innych psow nie chce wykonywac, wybiera wtedy zabawe z nimi. Troche mnie to niepokoi bo boje sie tego, ze kiedys moze sie za bardzo zapedzic i gdzies mi poleciec- chociaz nawet bawiac sie z innym psem kontroluje to gdzie ja jestem

Posted

Ja jestem nowa i prawie nikogo tu nie znam ,ale powiem,że mój pies komendy,,do mnie" nauczył się szybko tylko jeśli zobaczy coś ''lepszego" ode mnie to reakcja jest raczej średnia dopóki zwierzak nie powącha lub obejrzy ''tego czegoś".Najgorsze jest to,że nie mogę go ukarać za niewykonywanie komend , kiedy przyjdzie.:mad:

Posted

No cóż... wygląda na to że faktycznie linka musi wrócić do łask.

Ja na ogół na spacerach nie organizuję psom zajęć. Mam je dwa więc do tej pory myślałam że wystarczy ja się razem poganiają, poturlają itp. I dopiero teraz zdałam sobie sprawę że przyzwyczaiłam je do ganiania za byle czym. Wprawdzie zawsze pilnuję żeby się nie oddalały, ale o ile od nich mogę to wyegzekwować o tyle od dzikiego zwierzęcia już nie...

Mam torebkę na smakołyki (właśnie taką na pas) i w przerwach od zabawy są wciąż treningi. Moje psiaki najlepiej działają na paróweczkę :) toteż tym je nagradzam. Kiedyś taki gość poradził żebym nie szkoliła psów na suche ciacha, bo szybko im się pić chce i tracą chęć do pracy (i miał rację). Tak czy siak bywają sytuacje, takie jak ta przeze mnie opisana, że nawet paróweczka nie zadziała. Z królikiem / zającem jest jeszcze taki problem że wzbudza pewnie w psie instynkty łowne. No ale może przy odrobinie szczęścia i dużej ilości pracy uda mi się w psiaku wypracować "do mnie" nawet w otoczeniu pysznych zajączków.

Dziś wymyśliłam jeszcze, że w weekendy, które w duuużej części poświęcam psom, mogłabym zastosować szkolenie "na głodnego pieska" :) tj. jedzenie tylko za coś. Co myślicie o takiej metodzie? Łatwiej będzie w ten sposób utrwalić pożądane zachowania?

Dzięki za odpowiedzi!
Pozdrawiam.

Posted

wilczanda napisał(a):
Ja jestem nowa i prawie nikogo tu nie znam ,ale powiem,że mój pies komendy,,do mnie" nauczył się szybko tylko jeśli zobaczy coś ''lepszego" ode mnie to reakcja jest raczej średnia dopóki zwierzak nie powącha lub obejrzy ''tego czegoś".Najgorsze jest to,że nie mogę go ukarać za niewykonywanie komend , kiedy przyjdzie.:mad:


Ja też jestem nowa i nikogo tu nie znam :)

Właśnie w takich sytuacjach linka jest niezastąpiona. Pies nie chce przyjść - stosujesz przymus w postaci przyciągnięcia za linkę. Można w psie dzięki temu wypracować że na "do mnie" przychodzi, czy mu się to podoba czy nie :) Przydają się też smakołyki - sprawiają że psu się opłaca przyjść na komendę. W zasadzie to jest najważniejsze w szkoleniu (i wbrew pozorom najtrudniejsze) - trzeba sprawić żeby psu się opylało wykonywać komendy i uniemożliwić mu niepożądane zachowania. Cała reszta idzie już z górki :D

Posted

[quote name='agata_lodz']No cóż... wygląda na to że faktycznie linka musi wrócić do łask.

To do mnie? :) Jesli tak to my nigdy linki nie uzywalysmy. Suka zostala nauczona bez niej, ale w tej chwili chyba wyjscie jest jedno: LINKA :diabloti:


Dziś wymyśliłam jeszcze, że w weekendy, które w duuużej części poświęcam psom, mogłabym zastosować szkolenie "na głodnego pieska" :) tj. jedzenie tylko za coś. Co myślicie o takiej metodzie? Łatwiej będzie w ten sposób utrwalić pożądane zachowania?

Dzięki za odpowiedzi!
Pozdrawiam.



Pojeie nie mam, ale moz warto sprobowac, chyba nie zaszkodz a pomoc moze.

Posted

[quote name='agata_lodz']
Właśnie w takich sytuacjach linka jest niezastąpiona. Pies nie chce przyjść - stosujesz przymus w postaci przyciągnięcia za linkę. Linka nie służy do przyciagania psa tylko do krótkiego szarpniecia .
Niby drobiazg ale dla psa róznica zasadnicza.

Posted

U mnie metoda "na głodnego" działa o tyle, że psy przybiegają szybciej. Ale też chętniej znajdują sobie różne dziwne rzeczy do zjedzenia, o których raczej nie myślałyby gdyby były chociaż trochę najedzone ;) Szczególnie młodej to się zdarza, bo to dzikus z działek, jeszcze ma nawyki szukania żarcia na własną łapę... Dlatego ja tam wolę im dać rano śniadanie i za godzinę - dwie pójść na spacer. Są wtedy zmobilizowane i umieją się skupić przynajmniej na tym, co z nimi robię :cool3:

Wiem, że są psy, dla których instynkt pogoni jest silniejszy niż najlepiej utrwalona komenda... Wtedy niestety na polach trzeba używać linki. Moja młodsza suczka zawsze chodzi na lince, nie wyobrażam sobie puścić ją luzem, mimo że długo i intensywnie ćwiczymy "do mnie". Pogoń za bażantem zawsze jest lepsza... Starsza spokojnie się odwołuje od pogoni. Obie też non stop mają zajęcie na spacerach, wspólna zabawa szybko się im nudzi i chcą coś robić, czyli aportować, ćwiczyć, szukać schowanych zabawek itp. :razz:

Próbowałaś uciekać psom w drugą stronę? Chować się im (ale to na bezpiecznym terenie, żeby np. nie wpadły w panikę i uciekły)? To fajna i męcząca zabawa, uczy też psa skupienia na przewodniku (nie wie, kiedy ten ucieknie). Ja mojego dzikusa od początku uczę przychodzenia na wiele sposobów. Chowam się jej, uciekam w drugą stronę kiedy pobiegnie za daleko, oczywiście używam linki i sowicie nagradzam kiedy przybiegnie do mnie sama z siebie. W sytuacjach kryzysowych (np. sucz za bażantem odbiegła za daleko by przydepnąć linkę :angryy:) wymachuję rękami, krzycząc wysokim głosem "juuuhuuuu, Chiiibiiii" i pędzę wraz z drugą suką w drugą stronę. Wyglądam wtedy dość... ciekawie, ale to działa - sucz zainteresowana hałasem i "piskiem" wraca do mnie sprawdzić o co cho :razz:

Polecam też książkę "Aria do mnie" pana Gałuszki, moim zdaniem są bardzo fajne metody przywołania opisane. Ktoś na dogo narzekał na nią, co prawda, ale u większości jego sposoby świetnie się sprawdzają :p

Posted

No wlasnie zawsze uciekania dzialalo- dzis (i pare razy wczesniej juz) bylo to jak grochem o sciane. Suka miala mnie w nosie- wybrala ganianie za tamtym psem.

U niej tez jest niesamowicie mocny jest instynkt pogoni, ale zawsze wolala gonic mnie, niz psa.

Posted

zmierzchnica napisał(a):
U mnie metoda "na głodnego" działa o tyle, że psy przybiegają szybciej. Ale też chętniej znajdują sobie różne dziwne rzeczy do zjedzenia, o których raczej nie myślałyby gdyby były chociaż trochę najedzone ;) Szczególnie młodej to się zdarza, bo to dzikus z działek, jeszcze ma nawyki szukania żarcia na własną łapę... Dlatego ja tam wolę im dać rano śniadanie i za godzinę - dwie pójść na spacer. Są wtedy zmobilizowane i umieją się skupić przynajmniej na tym, co z nimi robię :cool3:

Co fakt to fakt. Moja mała też jeszcze jest straszną śmieciarą, ale Cukruś już nie więc na nim mogłoby zdać egzamin.

zmierzchnica napisał(a):

Próbowałaś uciekać psom w drugą stronę?

A pewnie że próbowałam i jak najbardziej działa. Z resztą nawet przy nauce na smaczka cofałam się energicznie żeby go jeszcze trochę nakręcić. W sytuacji króliczej natomiast nie miałam najmniejszych szans - to był moment, nic się nie liczyło oprócz dorwania królika.

zmierzchnica napisał(a):

Polecam też książkę "Aria do mnie" pana Gałuszki, moim zdaniem są bardzo fajne metody przywołania opisane. Ktoś na dogo narzekał na nią, co prawda, ale u większości jego sposoby świetnie się sprawdzają :p

No proszę - nawet nie wiedziałam że ktoś o tym książkę napisał. Jeszcze wczoraj byłam w kropce, a już mam milion nowych pomysłów.

Posted

wszystko jest ladnie i pieknie tylko ze u nas linka nie dziala...Kapsel nauczyl sie biegac na haslo "biegaj" i tylko po odpieciu smyczy w innym przypadku zawsze idzie przy nodze (pewnie blad w szkoleniu)w momencie kiedy przypne mu linke dla niego to sygnal koniec biegania...siada przy nodze i sie nie oddali nawet na "biegaj"...czeka az mu odepne cos od obrozy...i proby oszukania ze odpinam nie dzialaja...nawet krolik nie jest wtedy atrakcyjny....siedzi tylko i patrzy a jak idzie na smyczy to tylko sie napnie ale nie probuje pogoni...

Posted

Gonienie 'uciekającego' jest instynktowne ;).
Wiele psów daje radę zauczyć powrotu na komendę, jednak są i przypadki 'beznadziejne';).

Dla tych drugich(a i dla pierwszych na etapie nauki) polecam zakup linki 20/30metrowej - pies się wybiega, można ćwiczyć bez problemu przeróżne elementy, a jednak zwierz jest pod kontrolą:).

4łapy nie chcą z linką biegać? Niech nie biegają - raz, drugi dziesiąty i psisko zakuma, że linka nie zniknie:diabloti:. Do tego momentu - pinknie można posłuszeństwo ćwiczyć:diabloti:.

Posted

Ale ja to wszystko robie- dodatkowo jeszcze sie chowam, biegam, uciekam. Ogolnie Fiona jest na mnie skupiona. Do momentu gdy inny pies nie zacznie przed nia uciekac. Jak zacznie to nie zaleznie od tego co sie ze mna dzieje, ona wybierze poscig za tamtym. I bedzie go ganiac dotad, az go nie dogoni. A wtedy rzuca sie w poscig za mna. Jedyne co jest ja od takiej zabawy w stanie odciagnac to piszczaca zabawka, ale przeciez nie bede chodzic z piszczalka na kazdy spacer.

Ps. Ja mam tylko jednego psa ;)

Posted

aina155 napisał(a):
A gdzie mozna taka linke kupic?.


w sklepie sportowym ,linka do wspinaczki,mozesz kupic ile metrow chcesz.i karabinczyk tez wspinaczkowy albo w sklepie zoo i pozadnie przywiazac.
jednak pies zawsze wie,czy jest na lince czy luzem.
tak jak pisala kas od rottka,cwiczyc duzo i na wesolo w kazdej sytuacji i duzo smakolykow.polecam czesto zmieniac smaczki,zeby byla niespodzianka i coraz pyszniejsze rzeczy.na spacerach zajmuj psy sobą,zmieniaj trase,schodz ze sciezki,zeby caly czas musialy sie pilnowac i nie mialy czasu kombinowac.patyki,pilki,zabawa w chowanego,biegaj z nimi,odwoluj od psow,jak przyjda nagroda i pusc je niech sie dalej bawia.

Posted

a propo zakupu linki, w każdym markecie budowlanym dostaniesz takie taśmy, sprzedawane na metry. To nie są zbyt duże koszty.
a co do smaków, te watróbkowe ciacha są takie miekawe, w zasadzie zrobione z mielonych watróbek. Pachną bardzo intensywnie, i jeszcze nie spotkałam psa, który by nimi pogardził. Tak jak pisano zmieniaj też smaki, wymagaj wykonania komendy w sytuacjach nietypowych, nie wprowadzaj schematów. Mój rotek nudził sie baaaardzo szybko, szczegolnie jak cwiczenie mu wychodziło, zmuszał mnie do urozmaicania. Czasami już miałam dosyć wymyślania kolejnych zabaw, a tu ciagle mało i ciągle chce czegos nowego.
Doszło do tego, że moje psy nie chcą biegać same sobie na spacerach tylko wlepiają slepia we mnie i pytaniem "no i co teraz robimy?", bo to, że coś robimy jest dla nich oczywiste. No i mam com chciała :diabloti:

Posted

Moja Fiona watrobkowych ciastek do pyska nie wezmie- jak ciastko to musi byc twarde zeby sie je fajnie chrupalo.

Ona tez wlepia slepia- w oczekiwaniu na milosc swego zycia: piłke :evil_lol: Ale sa sytucje ze nawet pilke zdradza bo poscig jest ciekawsszy. Zwlszcza jesli pies wczesniej jej chcial ta pileczke ukrasc.

Posted

ja ogolnie wolę szkolenie na piłeczkę. Jest dla mnie dużo łatwiejsze. Rotek za piłkę wykona wszystkie komendy, zatańczy zaśpiewa (dosłownie) No i przy tym jaka frajda, że pańcią rzuci piłeczkę. Tylko jest jeden szkopuł w tym wszystkim, nie ma nic za darmo, ta nasza piłeczka stałą się tak upragnionym towarem, że dla psów jest wręcz świętością(co w niczym nie przeszkadza wymemłać, zdewastować, utopić w kałuzy, albo innej brei:diabloti:)
Psiska nie zostają sam na sam z piłeczką, rzucamy, ganiamy, ale potem piłka znika w czeluściach treningowego plecaka. I gdy znowu się pojawia jest szał i dzika radość. Ogólnie uważam, że psisko powino miec swoja najukochańsza zabawkę, której dawkę my mu dozujemy. Takie tortury się bardzo opłacają, bo dzisiaj piłeczka jest więcej warta niż upolowana kura sąsiada:diabloti:

Posted

Nie wiem, czy zbyt dużo nie wymagacie od psów. W przypadku mojego, który jest mega skupiony na mnie, pogoń też jest bardzo atrakcyjna i jeśli nie wyhamuję go zanim zacznie pościg - pobiegnie "głuchy".
Jeśli pies głuchnie, to niestety linka jest niezbędna i trzeba mieć zawsze świadomość, że nie zawsze się zatrzyma i bezwzględnie w każdym przypadku. To jest zwierzę, nie maszyna.

Posted

No ja tez ja szkole na pileczke- wszystkie komendy wykonuje bardzo chetnie wtedy. Ale pileczka w cudowny sposob traci swoje wlasciwosci gdy w poblizu inny piesek jest. I to tez nie kazdy, bo od wiekszosci Fiona da sie bez problemow odwolac, albo ich w ogole nie zauwazy i jak bedzie leciala po pilke to na takiego calym pedem wpadnie, a potem poleci dalej :evil_lol:

Te psy od ktorych sie nie da, to jacys wybrancy losu po prostu. I pojecia nie mam czym to moze byc spowodowane.

Posted

an1a napisał(a):
Nie wiem, czy zbyt dużo nie wymagacie od psów. W przypadku mojego, który jest mega skupiony na mnie, pogoń też jest bardzo atrakcyjna i jeśli nie wyhamuję go zanim zacznie pościg - pobiegnie "głuchy".
Jeśli pies głuchnie, to niestety linka jest niezbędna i trzeba mieć zawsze świadomość, że nie zawsze się zatrzyma i bezwzględnie w każdym przypadku. To jest zwierzę, nie maszyna.


Wspomniałaś o czymś bardzo ważnym. Na szkoleniu na które chodziliśmy był zawsze ONka babki która je prowadziła. Suczka była wyszkolona chyba w każdej możliwej dziedzinie - robiła normalnie wszystko! To co mnie przeraziło to fakt że była właśnie jak maszyna. Siadała na komendę, na komendę przy nodze, na komendę biegła i przynosiła piłkę, na komendę tropiła, atakowała a następnie na komendę szła do klatki. Zero kombinatorstwa, zero robienia czegoś po swojemu... i przysięgam wam że było mi jej żal. O ile moje psy czasem doprowadzają mnie do białej gorączki swoimi pomysłami, o tyle nie chciałabym ich aż tak wyszkolić.

Nie wiem - być może jestem odosobniona w swojej opinii ale chyba psu też przydałoby się trochę psiego życia...

Pozdrawiam.

Posted

an1a napisał(a):
Nie wiem, czy zbyt dużo nie wymagacie od psów. W przypadku mojego, który jest mega skupiony na mnie, pogoń też jest bardzo atrakcyjna i jeśli nie wyhamuję go zanim zacznie pościg - pobiegnie "głuchy".
Jeśli pies głuchnie, to niestety linka jest niezbędna i trzeba mieć zawsze świadomość, że nie zawsze się zatrzyma i bezwzględnie w każdym przypadku. To jest zwierzę, nie maszyna.


No wlasnie- cos w stylu mojej. Tak jakby nagle tracila sluch.

Mam swiadomosc tego, ze tak bedzie (ze nie w kazdej sytuacji ja zatrzymam), ale z drugiej strony dzieki temu ona ma taki swoj indywidualimz, ktorego niektorym psom brakuje zupelnie.

Ps. W sumie to i tak nie mam co narzekac, zazwyczaj i tak udaje mi sie ja bez wiekszych klopotow zlapac, a przynajmniej poroownujac to z moimi sasiadami, ktorzy za psami biegajaj w koleczko.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...