agaciaaa Posted June 15, 2009 Posted June 15, 2009 Moniska może napisz w tytule że potrzebna kasa na hotel. Niedużo już brakuje, na pewno znajdzie się jakaś dobra dusza która dołoży te brakujące pieniążki. Ja myślę, że trzeba się rozglądać za transportem, bo tu nie ma na co czekać, tym bardziej że jakby co to kasa na dwa miesiące jest ;) Quote
__Lara Posted June 15, 2009 Posted June 15, 2009 agaciaaa napisał(a):Moniska może napisz w tytule że potrzebna kasa na hotel. Niedużo już brakuje, na pewno znajdzie się jakaś dobra dusza która dołoży te brakujące pieniążki. Ja myślę, że trzeba się rozglądać za transportem, bo tu nie ma na co czekać, tym bardziej że jakby co to kasa na dwa miesiące jest ;) Dokładnie. Zmieńcie tytuł wątku i trzeba transportu szukać ;) Quote
Pipi Posted June 15, 2009 Posted June 15, 2009 Słuchajcie,już kilka razy wypowiadałam się na ten temat.Jeśli Shiva ma być na razie u mnie,to kojec niezbędny.Po najtańszych kosztach bez tysiaka nie ma co zaczynać.To jest silna suka i byle jaki kojec nie zda egzaminu.Od Was kochane zależy,kto,co i ile?.Ja mogę tylko robotę włożyć do pomocy dla zwierząt,z kasą u mnie ni jak się nie da.Sytuację znacie.Siedzę teraz w pracy i zastanawiam się,co tam w domu,bo same od 15:00.Prosiłam sąsiadów,tych najbliżej mnie,że jak usłyszą coś niepokojącego,żeby biegli natychmiast na pomoc i w razie czego dzwonili natychmiast do mnie.Ja w 15 minut jak coś moge przyjechać.Czy zareagowali by sąsiedzi,nie wiem.Mam nadzieję,że jak nikt nie dzwoni,to wszystko ok.Zaraz jadę już do domu.Do Moniśki dzisiaj po te szelki nie pojadę,bo ona musiała nagle dzisiaj wyjechać.Tak że zaraz będę w domu.Może już nic się nie wydarzy,ale pewności nie ma,tak? Quote
li1 Posted June 15, 2009 Posted June 15, 2009 Pipi, Ty nie mozesz tak zyc. Wykonczysz sie i co my zrobimy z psami ? Jamor otworzyl swoje serce i wezmie Shive z malutka znizka od nas. Szykujmy transport, nawet jutro. Lepiej jezeli Pipi zajmie sie suczkami ze sterylkami. Teraz najwazniejszy transport dla Shivy. Macie kogos na oku co przewiozlby suczke ? Quote
__Lara Posted June 15, 2009 Posted June 15, 2009 Pipi napisał(a):Słuchajcie,już kilka razy wypowiadałam się na ten temat.Jeśli Shiva ma być na razie u mnie,to kojec niezbędny.Po najtańszych kosztach bez tysiaka nie ma co zaczynać.To jest silna suka i byle jaki kojec nie zda egzaminu.Od Was kochane zależy,kto,co i ile?.Ja mogę tylko robotę włożyć do pomocy dla zwierząt,z kasą u mnie ni jak się nie da.Sytuację znacie.Siedzę teraz w pracy i zastanawiam się,co tam w domu,bo same od 15:00.Prosiłam sąsiadów,tych najbliżej mnie,że jak usłyszą coś niepokojącego,żeby biegli natychmiast na pomoc i w razie czego dzwonili natychmiast do mnie.Ja w 15 minut jak coś moge przyjechać.Czy zareagowali by sąsiedzi,nie wiem.Mam nadzieję,że jak nikt nie dzwoni,to wszystko ok.Zaraz jadę już do domu.Do Moniśki dzisiaj po te szelki nie pojadę,bo ona musiała nagle dzisiaj wyjechać.Tak że zaraz będę w domu.Może już nic się nie wydarzy,ale pewności nie ma,tak? Pipi, ale chyba jednak decydujemy się na hotel u jamora?? Quote
Nadziejka Posted June 15, 2009 Posted June 15, 2009 :buzi::bye::bye::iloveyou:Pipi aniele trzymam za niunie mocnoooo co sil:loveu: Quote
Pipi Posted June 15, 2009 Posted June 15, 2009 OK,jestem jak najbardziej za.Tymbardziej,że znowu dzisiaj przeżyłam koszmar,Nie,nie,nie z Shivią.Tak w skrócie Wam opiszę szybciutko.Jadę dzisiaj z Bielska Podlaskiego /jeździłam do Urzędu Pracy/,przez Wyszki/tam gdzie pracuję/ i wyobraźcie sobie,patrzę i co ja widzę?????????,siedzi sobie jamniczka,ta sama,co przy Gminie jakiś czas temu przez kilka dni się kręciła.Zatrzymałam się i idę do niej,a ona obszczekując prowadzi mnie na posesję do takiego małego domku.Zaprowadziła mnie pod drzwi i już merdając ogonkiem prosi,żeby ją wpuścić.Pojawiła się też druga suczka,bardzo podobna do pekińczyka.Zapukałam do drzwi i usłyszałam,otwarte,wejść/głos kobiety/.Wchodzę i oczom nie wierzę.Na podłodze kupy,kałuże,ogólny,totalny syf,a na tapczanie siedzi kobieta,jeszcze nie stara,ale z sparaliżowaną lewą stroną ciała.Kobieta, śmierdząca moczem,brudna.Obok łóżka toaleta prowizoryczna.W krześle wycięty otwór i pod spodem wiadro,pełne kału i moczu.Obok niej rozgryziona przez suczki poduszka z pierza,na stołeczku brudne,śmierdzące naczynia.Zaczęłam rozmawiać z tą panią.okazało się,że mąż jej od kilku dni w szpitalu leży,a ona została sama.Od kilku lat jest w takim stanie i nie ma żadnej pomocy.Ma córki,jedna jest na miejscu w tej samej wsi,ale nie interesuje się matką,ma swoje życie.Druga uczy się w Pruszczu Gdańskim,pewnie mieszka u rodziny,bo ta kobieta z tamtąd pochodzi.Dwadzieścia lat temu wyszła drugi raz za mąż za pana z Wyszek,obecnego męża.Opieka społeczna daje po 70 zł na tę panią i jej syna,jak powiedziała też chorego.Suczka jamnisia wyciągnęła z worka foliowego pampersa tej pani/brudnego/i zaczęła jeść.Suczki nie są zaniedbane,nie przestraszone.Bardzo przyjazne i kochane.Córka tej kobiety przywiozła je z Pruszcza od jakiejś cioci,która wyjechała do USA i ponoć już nie wróci do Polski.Jak by tego było mało,to po drugiej stronie ulicy jest kawałek ziemi,tzn.pola i tam są jakieś rozwalone chlewy i są tam koniki i na łańcuchu metrowym,a może i krótszym piesek.Od czterech dni nic nie jadło synowa tej pani wyjechała gdzieś.Koszmar,mówię Wam.wróciłam do domu i nie mogę się uspokoić.Siedzę,piszę do Was i ryczę i zastanawiam się co ja mam robić.Co jeszcze mnie spotka?.A jak jechałam dzisiaj z pracy do domu,to natknęłam się na mamę Demonka i odkryłam,że ona ma straszne chyba zapalenie sutków.Obrzmiałe a z nich nic nie leci.Nie wiem co to może być.Chcę jeszcze dzisiaj podjechać do tych psów,bo nie miałam nic do jedzenia,a one za palce łapały.Miałam wody butelkę to z ręki napiły się trochę.Zwłaszcza ten piesek na łańcuchu i mama Demonka.Jezu ja zwariuję jeszcze trochę i nie wytrzymam.Tyle zła,tragedi,rozpaczy tej biednej kobiety.Jutro obiecałam jej,że do niej przyjadę i posprzątam trochę i coś jej do jedzenia zawiozę.Powiedziałam,że dzisiaj do niej jeszcze przyjadę,ale nie chciała,bo jak ciemno,to ona juz się zamyka i nie wpuszcza nikogo.Mam kilka zdjęć tych piesków.Ale nie wiem,czy dzisiaj dam radę.Jestem wykończona.Zaliczyłam dzisiaj rano Bielsk Podlaski i Białystok.Stary grat męża zepsuty i musiałam w ostatniej chwili zawieść syna na egzamin.Mąż miał go zawieść,a wyszło,że ja musiałam.Jego 'autko" w gazie i taniej wychodzi jak bilety na PKS,a jak okazało się,że nie odpalił mu i nawet rozciąganie nie pomogło to w ostatniej chwili zajechaliśmy przed szkołę.Wszystko dobrze si e skończyło i egzamin napisany.Ufff już nie wiem sama co piszę.Wybaczcie[/B] Quote
Moniskaa Posted June 15, 2009 Author Posted June 15, 2009 Pipi nie wierze własnym oczom :-o:-o Dobrze że trafiłaś na tą suczke bo jezeli nie ona...to nie wiadomo co by było. Tyle razy trafiałaś na cięzkie przypadki z psami a tym razem z człowiekiem. Dzieje się tak dlatego iż Bóg wie że jesteś wspaniałą osobą o wielkim sercu i mało kto postąpiłby tak jak Ty!! Quote
Nadziejka Posted June 15, 2009 Posted June 15, 2009 :calus:matenkoooo jakie biedactwa :crazyeye::crazyeye:Pipiniu jakl dobrze ze poszlas za piesiatkami !!:shake::-([FONT=Arial Narrow]kochana napisz co potrzeba zebys dla tej pani zawiozla ,, ale ty aniele mialas tamtedy akuray przejezdac ..tak wlasnie mialo byc ....[SIZE=2][FONT=Arial]pisz wszystko co trzeba ...ale ta ..corka ojjjj:angryy::oops::oops:niech sie wstydzi na wiekiiii , chociaz pewno sama sobie kisdys przypomni o matce ..jak sama bedzie pomocy potrzebopwala . ..ta kobiecina ma teraz tylko te psiatka i meza na ktorego czeka :-( [SIZE=3]dziewczyny uzbieramy co potrzeba !! [/FONT][/FONT] Quote
Pipi Posted June 16, 2009 Posted June 16, 2009 Z transportem,to ja dam radę.Jeszcze do Warszawy,dojadę.Musiała bym tylko wiedzieć,gdzie dokładnie mieszka jamor,bo nie wiem ile paliwa by poszło.Do Warszawy mąż mówi,że od nas jakieś 200 km,to ok 150zł,ale jeśli to jest dalej?Nie mam kiedy sprawdzić na mapie,przepraszam.Gdybym to ja,albo mąż miała jechać,to dopiero w sobotę,albo niedzielę. Quote
Olga7 Posted June 16, 2009 Posted June 16, 2009 Jeszcze jedna sprawa i to pilna by można tam bylo pomóc zarówno tej kobiecie jak i zwierzętom tam będącym. te psy chyba nie powinny tam żyć przy tej kobiecie ,bo ona sama wymaga opieki i pomocy ,jesli jest sparaliżowana polowicznie i nie może zadbać o siebie i utrzymac podstawowej higieny -no i jest sama ,Mąż może być dlużej w szpitalu a córka nie dba o nią wcale. Ta kobieta powinna mieć pomoc pielęgniarki środowskowej -albo gmina powinna zwrócić się do córki ,by pomagala matce-poki nie ojciec nie wroci ze szpitala. Przecież ona chyba ani nie ugotuje sobie -ani posprząta a do tego nie ma ubikacji - no i w tym wszystkim ,co tam jest żyje a do tego jeszcze te psy - no i zupelny brak podstawej higieny ..... Tym powinna się zająć opieka spoleczna ,gmina no i lekarz - on powinien zlecić wizyty pilęgniarki środowiskowej albo z opieki spolecznej !!. A do tego rodzina -czyli córka ma obwiązek chyba opieki i pomocy chorym rodzicom .Przynajmniej poki ona jest sama. Poradzcie mądre ciotki -jak Pipi ma tam pomóc tej kobiecie i psom przy niej- te psy też pewnie powinny być zabrane -jesli jamniczka koczuje co jakiś czas i gloduje tułając się w Wyszkach po ulicach.:shake: Quote
Olga7 Posted June 16, 2009 Posted June 16, 2009 No i jest tam jeszcze chory syn tej kobiety-czy on mieszka z nimi ? pewnie tak ...i w takich tragicznych warunkach -bez ubikacji 3 osoby i ten syf ..:shake: Czy ta córka na miejscu nie ma wstydu ? Ani trochę serca ? A ta druga dowiozła chorej matce jeszcze dwa psy ,zamiast poszukać im normalnego domu i zamiast poprawić im warunki -/chocby naklonić do zrobienia wc w domu czy szamba wczesniej/ albo poszukać pomocy w gminie i w pomocy spolecznej .Pomoc spol. dała jej te grosze i uważają ,że mają czyste sumienie -co to jest 70 zł - powinni dostac choć 700 zl/mc na te rodzinę . I na dodatek te psy .. bez odpowiedniej opieki i żywienia - jeśli ona niedołężna i niesprawna fiz.. Ten pies z łańcucha też powinien być uratowany od śmierci glodowej -inaczej padnie tam .....:-( . Same tragedie wołające o pomstę do nieba ... Gdyby nie ty Pipi oraz TZ i syn - chyba nikt by tego nie wypatrzyl ani nie reagował na te krzywdy i biedę zwierzaków i ludzi też ... :shake: Quote
li1 Posted June 16, 2009 Posted June 16, 2009 Trzeba odciazyc Pipi od Shivy. Poprosze jamora, by skontaktowal sie z Pipi i podal jej adres. Nastepnie jamor musi wyslac tym ,co deklarowali pomoc, numer konta. Wyslemy forse za Shive i w sobote czy w niedziele pojedzie Pipi ( jezeli da rade ) z suczka do jamora. Czy jest forsa na transport ? Quote
Doda_ Posted June 16, 2009 Posted June 16, 2009 Boże... te dwa małe pieski potrzebują pomocy. Może znaleźć dt/ds dla nich? A czy ta pani chce oddać psy czy nie? Są tam poza 2 małymi pieskami jeszcze jeden pies i konie? Zwierzeta tej pani? A ona sama też potrzebuje pomocy.. 70 zł miesięcznie? Nie wiem czy dobrze widzę :crazyeye::crazyeye::crazyeye: A co do córki.. brak słow :shake: Quote
Pipi Posted June 16, 2009 Posted June 16, 2009 Byłam dzisiaj u pani Stanisławy przed pracą.Zawiozłam rosołku,kotleta i kawałek kurczaka z ziemniakami.Nikt jej nie gotuje,zjadła ze smakiem.Trochę pozmywałam,wytarłam podłogę,posprzątałam kupki po suniach.Nakarmiłam suczki i pieska tego na łańcuchu.Szczerze mówiąc nie wiem,czy to pies,czy suczka,bo nie bardzo ma do mnie zaufanie,ale pani mówi,że piesek.Założyłam kółeczko i przypięłam do obroży,ale łańcucha nie udało mi się odplątać.Jest splątany z jakimis sznurkami,szmatami. . . ,zresztą jak będzie miał dłuższy łańcuch,to się pozaczepia o kamienie i druty,które wystają z ziemi i nie dałam rady ich powyciągać.Pieska,to myslę,że mozna zabrać,bo ewidentnie naruszone sa przepisy.Suczek nie chce oddać,bo kocha.Nie maja one tam dobrze.Przedewszystkim dzisiaj jak przyszłam,to ta pekinka napadła na jamnisię i tak ją skotłowała,że ledwie dałam radę ją odciągnąć.Jamnisia najadła się na zapas i oddała za chwilę na łóżko i po chwili zaczęła to zjadać jeszcze raz.Do karmienia je rozdzieliłam.Pekinkę w korytarzu nakarmiłam.Piesek jak powąchał jedzenie,to napadł na wiaderko i miałam problem,żeby mu nałożyć do garnuszka.Nie chciał mi oddać,zaczął jeść aż się dławił biedulek.Nie wiem co mam robic dalej,ale muszę na razie pomagać,choc bym miała na ryj paść jak to sie mówi.Na razie jestem w pracy u nas dzisiaj dyskoteka w szkole i mam luzaki trochę.Pomogłam juz koleżankom w sprzątaniu nawet i w robieniu kanapek dla dzieci i jeszcze mi zostało nie wiele do zrobienia.Chciałabym wyjść wcześniej,ale nie mogę.Zajadę do piesków po pracy i zobaczę,czy wodę mają,bo piły i piły i piły. . . A ha,jeszcze okazało się,że piesek biały,to jest pani Stasi synowej i to ona z synem wyjechali i zostawili go bez opieki,wrócą dopiero w niedzielę.A u nich w mieszkaniu zamknęłi kotka.Miałczy biedny,nie może wyjść.Jest tam taki ganek i szpary,nakładłam tam jedzenia i w płaskim talerzyku wsunęłam wody.Ciężko tam nawet pomóc,bo to są ludzie nie bardzo sprawni umysłowo.Dwie córki są zdrowe,ale jedna nie interesuje się wcale,tłumaczy się,że nie ma na PKS 10 zł żeby do matki przyjechać,chociaż raz w tygodniu,okazało się,że mieszka 10 km od matki/ja rowerem nawet co dziennie bym pojechała/.Druga,to młoda dziewczyna,w średniej szkole jeszcze sie uczy i mieszka u ciotki w Pruszczu.Tutaj przyjeżdża tylko co jakiś czas.Na dłuższą metę,będę naciskała,żeby ją rodzina do Pruszcza zabrała.Tutaj czarno to widzę.Dosłownie nie ma z kim rozmawiać.A jak byłam rano tam,to przyszedł jakiś mężczyzna i powiedział do mnie,że idzie do Gminy i poszedł.Zakilka minut wrócił i powiedział,żebym ja już poszła,bo zaraz przyjdą z opieki społecznej.Pojechałam więc do pracy.Nie moge usiedzieć spokojnie,czy byli,czy nie.Słuchajcie,już moja obecność tam,narobiła sensacji.Całe Wyszki poruszone.Dzwonią do mnie ludzie,nie wiem co się dzieje,bo oczekują,że ja zajmę się wszystkim.Jeden pan zapytał nawet: "i co,znajdzie pani dom opieki".Inni mówią:"najwyższy czas,żeby do dupy wójtowi ktos sie dobrał".A ja odpowiadam,to rócie coś,pomóżcie.Nikt nie chce się mieszać,chociaż sa tacy,co współczują pani Stasi.Ona ponoć jest i zawsze była bardzo zgodna,pogodna i miała bardzo ładnie w domu.Pracowała,miała pieniądze.Choroba powoli zabrała jej wszystko,nawet godność.Na razie będę do niej zaglądać.Jak potrafię pomogę.Myślę,że nabierze do mnie śmiałosci,przełamie się i pozwoli się umyć.Tam nawet odpływu wody nie ma.Wiadra,ani mopa jakiegos,żeby posprzatać.Pomału zorganizuję wszystko.Mam mało czasu najgorzej.Dzisiaj spałam trzy godziny,bo wstałam o 4:30,żeby obrobić się u siebie i zajechać przed pracą tam.Ale nie martwcie się,dam radę.Sytuacja i potrzebujący daja mi siłę.Ja wolę latać na miotle,niż siedzieć bezczynnie.Mam w rodzinie potrzebujących,ale to w mieśćie i bardzo daleko i jeszcze jakoś sobie radzą,to puki co pomogę tutaj.Zwaszą pomocą jak zwykle.Dziękuję. Quote
Pipi Posted June 16, 2009 Posted June 16, 2009 Jeśli chodzi o konie,to panowie,syn i mąż mają klacz i źrebaki,jak urodzi, sprzedają.Pewnie na kabanosy? A ha,jeszcze odnośnie opieki społecznej,to prawdopodobnie jest tak,że jak jest rodzina,to oni nie bardzo mogą?,czy coś takiego.Były ponoć rozmowy z córką i zobowiązała się,ale wyjechała na jakis czas,potem wróciła i teraz nie mieszka w tej samej wsi.Tołku nie można dojść.Tyle ludzi,rodzina,a kobieta sama.Chore!!!!! Quote
Doda_ Posted June 16, 2009 Posted June 16, 2009 Pipi jestes naprawde wspaniala :loveu::loveu::loveu: osoba o wielkim sercu! Takie powinny byc córki tej pani!! te pieski nie maja tam dobrze, to moze, pipi przekonalabys ta pania do oddania? teraz nielatwo znalezc dt czy ds...:-( a koniom tez trzeba pomoc.. zle wygladaja? masz mozliwosc zrobic zdjecie zwierzat ? Quote
Ania+Milva i Ulver Posted June 16, 2009 Posted June 16, 2009 :crazyeye:W głowie się nie mieści to co piszesz:shake: Pipi podpyptaj o te konie czy by oddali, może by Greven wzięła, albo Przystań ocalenie...a to zawsze mniej do opieki, bo koń tez jeśc musi. Psy- suczki w jakim wieku są-pewnie by sie sterylki przydały:shake: Co do starszej pani- gmina musi pomóc- to ich zasrany obowiązek i niech się nie wymiguja przepisami!! 70 zł- nie wiem czy smiać sie czy płakać:shake: Pipi podaj adres do siebie- zrobie paczke-jakies środki czystości, coś dla tych psikaów-bedziez miała dla tej pani. Czy jakies ciuchy tez sa potrzebne? Quote
li1 Posted June 16, 2009 Posted June 16, 2009 li1 napisał(a):Trzeba odciazyc Pipi od Shivy. Poprosze jamora, by skontaktowal sie z Pipi i podal jej adres. Nastepnie jamor musi wyslac tym ,co deklarowali pomoc, numer konta. Wyslemy forse za Shive i w sobote czy w niedziele pojedzie Pipi ( jezeli da rade ) z suczka do jamora. Czy jest forsa na transport ? Kochani, ja jeszcze raz o Shivie. Pipi prosze wyraz oficjalnie zgode na pobyt Shiry u jamora, napisz co z transportem. Jamor niech podaje konto, to wplacimy forse i jeden pies mniej u Pipi ( zapewne za 5 minut bedzie tam 10 nastepnych, byleby nie oblizywaly sie na widok Mietka ). Quote
agaga21 Posted June 16, 2009 Posted June 16, 2009 słuchajcie, finansowo juz chyba niewiele brakuje do hotelu dla shivy, może uzbieracie bazarkami? jest tu sporo osób na wątku...chyba 100zł miesięcznie by się dało uzbierac? Quote
li1 Posted June 16, 2009 Posted June 16, 2009 Jamor znizyl stawke do 360 czy 380zl ( nie pamietam teraz ), czyli brakuje tylko 30 zl. Zbierajmy na transport i wyslijmy Shire do jamora. Quote
__Lara Posted June 16, 2009 Posted June 16, 2009 Dopiero teraz przeczytałam relację Pipi... jestem w szoku... to się w głowie nie mieści... ta starsza Pani... te psy... i te wyrodne córki... a Ty Pipi to masz złote serce!!! Ktoś tu dobrze napisał, że Bóg specjalnie Cię zsyła w takie miejsca, jesteś Aniołem dla zwierząt i ludzi! Kurcze, przydałoby się jednak zabrać te pieski od tej Pani... może jakoś wytłumaczyć tej Pani Pipi, że tak będzie lepiej, że ona sama potrzebuje opieki, a tak ma jeszcze pieski na głowie... ehhh.... wszystko to jest takie trudne... :( Quote
Pipi Posted June 16, 2009 Posted June 16, 2009 No właśnie __Lara,wszystko takie trudne i ciężko pomagać.Ona mi dzisiaj opowiadała,że mi głowa puchła.O psach,które miała i przygarniała.Według tej pani np.jej kot jest już stary,bo ma 3 lata.Mówię Wam,nie wytrzymam,co się dzieje ze zwierzętami.Tutaj wszędzie i każdy prawie pies potrzebuje pomocy.Może w co 20 domu pies ma siako,tako,reszta to koszmar.Z opowiadań tej pani naliczyła może z 10 psów,jakie ostatnio miała.Już nie ma,bo to zdechł,to zabił samochód,to zastrzelili. . . . Ja nie mogę wytłumavczyć,bo poprostu jest tak,że ja swoje,pani swoje.Już z każdej strony zagajałam jak mogłam.Powiedziała tylko,że jak do domu starców pójdzie,to mi je odda.Ale do jakiego domu starców????,ona tylko tak marzy. Urodzą suczki dzieci i co?,co ja mogę zrobić? jak nie chce nawet słyszeć o uśpieniu.Jedna suczka ma w książeczce zdrowia wpisane,że wysterylizowana jest,a ona w ciąży.Rozumiecie coś? Quote
Pipi Posted June 16, 2009 Posted June 16, 2009 Kurcze już tak namieszałam,że nie możemy na jednym się skupić,mianowicie na Shivie.Ja tu na wątku legalnie zezwalam na wysłanie jej do hotelu.Ktoś pisał żebym tak zrobiła,więc pizę,że wyrażam zgodę.Jak tylko będzie można ją wieść,pojedziemy.Oczywiście wolałabym,żeby zrobił to ktoś inny,bo jak my pojedziemy,to piesy znowu same będą cały dzień.Ale może nam wybaczą.Ja to normalnie boję się z domu wychodzić.Za każdym razem zastanawiam się,co mnie po drodze spotka.Dobranoc . Quote
__Lara Posted June 16, 2009 Posted June 16, 2009 Pipi napisał(a):No właśnie __Lara,wszystko takie trudne i ciężko pomagać.Ona mi dzisiaj opowiadała,że mi głowa puchła.O psach,które miała i przygarniała.Według tej pani np.jej kot jest już stary,bo ma 3 lata.Mówię Wam,nie wytrzymam,co się dzieje ze zwierzętami.Tutaj wszędzie i każdy prawie pies potrzebuje pomocy.Może w co 20 domu pies ma siako,tako,reszta to koszmar.Z opowiadań tej pani naliczyła może z 10 psów,jakie ostatnio miała.Już nie ma,bo to zdechł,to zabił samochód,to zastrzelili. . . . Ja nie mogę wytłumavczyć,bo poprostu jest tak,że ja swoje,pani swoje.Już z każdej strony zagajałam jak mogłam.Powiedziała tylko,że jak do domu starców pójdzie,to mi je odda.Ale do jakiego domu starców????,ona tylko tak marzy. Urodzą suczki dzieci i co?,co ja mogę zrobić? jak nie chce nawet słyszeć o uśpieniu.Jedna suczka ma w książeczce zdrowia wpisane,że wysterylizowana jest,a ona w ciąży.Rozumiecie coś? :-(:-(:-(:-( to straszne jak ludzie traktują zwierzęta... niestety, zwłaszcza jest myślenie takie ludzie z biedniejszych terenów Polski, Warmia, Lubelskie... w Zachodniej Polsce jest już nieco inaczej.... No właśnie, jak pójdzie do domu starców, ale to żadne rozwiązanie... kiedy to nastąpi i w ogóle... :( Tak, ja myślę, że tak będzie najlepiej Pipi - niech Shivia jedzie do jamora. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.