Alutka Posted July 24, 2005 Posted July 24, 2005 Biedroneczki są w kropeczki i to chwalą sobie a Gizmołek ma na nóżce, Anka zaś na nosku. :kiss3: I w tym właśnie tchwi uroda! :buzi: :D dobrego nigdy za wiele
Alutka Posted July 24, 2005 Posted July 24, 2005 Dla Chińskiej Anki i Tomka Bolonka od pięknego słonka. :D dobrego nigdy za wiele
Tomek67 Posted July 24, 2005 Posted July 24, 2005 Wiecie co? Chyba popełniamy błąd kąpiac Carmen dzień przed wystawą. Na drugi dzień włos ma faktycznie rewelacyjny, jedwabisty, ale właśnie wtedy optycznie się wydłuża. Dzisiaj przyglądnąłem się dokładnie i taka napuszona, skudłaczona, "nie prana" od tygodnia jest ewidentnie bardziej kwadratowa. Czyli bliżej wzorca. Tylko jak, kurna Olek, nie kąpać jej przed wystawą? Przecież bielmo całe zrobi się szybciutko szare. Ale spróbujemy przed Rzeszowem wykąpać ją dwa dni przed wystawą. Powinno być lepiej.
Alutka Posted July 24, 2005 Posted July 24, 2005 Kąpać trzeba. A jakby jej podtapirować włosy na grzbiecie, żeby więcej stały ? to może i bliżej do kwadratu było. O nóżkach już pisałam. Spróbój ! :hmmmm: :D dobrego nigdy za wiele
Gośka Posted July 24, 2005 Posted July 24, 2005 A jaką masz odżywkę po kąpieli dla Carmen? Może trzeba jakąś bardziej napuszającą, albo suszyć ją pod włos (wtedy włos jest napuszony i sterczący), można też tak jak Alutka mówi podtapirować. Tyle że to by należało zrobić tak jak fryzjerzy podnoszą włosy, podtapirować trochę lakierem popryskać, poczekać aż zaschnie i uczesać, ale tak żeby przy skórze te włosy zostały podtapierowane a z wierzchu żeby wyglądało że są prościutkie i uczesane.
Tomek67 Posted July 24, 2005 Posted July 24, 2005 Gosia - to co radzisz z pewnością jest super, ale dla nas czarna magia i niewykonalne z braku umiejętności i stracha. Spróbujemy wykąpać dwa dni przed wystawą, przypilnować przed zabrudzeniem, a jak już to przypudrować, przy kapaniu podsuszyć "napuszająco" i zaczesać "kwadratowo :wink: Dzięki za podpowiedzi - są skrupulatnie analizowane :P :wink:
Tomek67 Posted July 24, 2005 Posted July 24, 2005 A, Gosia - zapomniałem o odżywce. To jest Bright White Silk Rinse z Pet Silka.
Gosia_i_Luka Posted July 24, 2005 Posted July 24, 2005 Jesteśmy! :D Agnieszka - caluski dla Pusi - dzielna dziewczynka! Pisz proszę jak najwięcej na bieżąco - potem się różne szczególy zapomina, a dla mnie to niezbędna wiedza przed zabiegiem! Napisz, jak przygotowywaliście malą do operacji, jaką miala narkozę, czy wydali Wam ją "na nogach" (tzn. calkiem wybudzoną)? Czym ją teraz karmicie? Jakieś specjalne odżywki wzmacniające? Jednym slowem - poproszę o rozprawkę! :wink: :lol: Luka póltora dnia odsypia wyjazd. :lol: Jednym slowem - potrzeba 5 dni, aby solidnie ją zmęczyć. :lol: I kto mi teraz powie, że bolończyk to kanapowiec? :wink: Pogoda nam niestety nie dopisala - nie bylo ani opalanka, ani plywania, b sloneczka zabraklo. Jeden dzień lalo, ale w pozostale dni bylo przynajmniej sucho. Lukier spędzala praktycznie cale dnie na patio lub w ogrodzie. Non stop bieganie, skakanie, pileczka. Mój kuzyn się w niej zakochal, więc byla co chwila pieszczona i glaskana (o dziwo sama wystawiala brzuszek :lol: ). Mam dużo zdjęć, postaram się tatę pogonić. 8) Przedwczoraj Luka po raz pierwszy ugryzla psa. :roll: Otóż w związku z tą jej cieczką mieliśmy 2 kawalerów w ogrodzie. Jeden z sąsiedztwa, więc poszlam pogadać z wlaścicielami, aby go lepiej pilnowali (choć i tak jeszcze ze 3 razy wywalalam go potem z ogrodu :roll: ), a drugi - szok. Jak po raz pierwszy do nas przyszedl, wszyscy skoczyli do okna, aby go obejrzeć (byl wieczór i jedliśmy przy stole w domku kolację). Maly, budową ciala przypominal rottweilera (proporcjonalny, napakowany, krótki pysk), krótka sierść i to umaszczenie! Wyglądal jak zlepka 2 psów - glowę, kark i szyję mial śnieżnobialą, potem równiusieńką "kreską" zaczynala się czerń, która biegla przez tulów i zachodzila na lapy i ogon. Koniec ogona mial bialy i każda lapa miala IDEALNIE RÓWNĄ skarpetkę! Krawędzie zmiany koloru nie byly poszarpane, jak w przypadku lat (np. u foxa) - ten pies wyglądal, jakby ktoś w bialego psa wsadzil czarny tulów. :lol: :lol: :lol: I do tego - duże, okrągle, BŁEKITNE oczy. Wyglądal jak z kosmosu! :lol: Tenże pies spędzil pod balkonem, WYJĄC, 3 godziny. Zbliżala się noc, lal deszcz, zaczynaliśmy się zastanawiać, co zrobić, bo psiak zmókl do suchej nitki. Na szczęście nagle zauważyliśmy światlo z latarki i kogoś w ogrodzie, okazalo się, że jakiś chlopak przyszedl po psiaka. Niestety na drugi dzień z rana psisko znowu pojawilo się w ogrodzie. Pogonilam go raz i drugi, myślalam, że już nie wróci (generalnie byl dość plochliwy, bal się obcych). Po paru godzinach siedzimy sobie na patio, Luka śpi obok mnie w swojej budce. Nagle patrzę - pies kosmita cichaczem wlazi do domku! Krzyknęlam "SIO!" i rzucilam w niego lotką od badmintona :oops: 8) - zacząl uciekać. I wtedy Luka jak za nim nie wyrwala! Przestraszylam się, że jej amory w glowie, więc wybieglam za nią, za nami mój tata, wolamy ją na cale gardlo. Luka i kosmita wylecieli na "glówny" ogród - olbrzymie pole kończące się bramą. My za nimi. Nagle slyszę potworny pisk, myślalam, że on zaatakowal Lukę. Patrzę - a moja biala capie go po nogach, a kosmita z podkulonym ogonem, skowycząc, ucieka w pobliskie krzaki! :o Żebyście widzieli minę Luki, jak wracala na patio! :lol: Ogon i nos do góry, mina pt. "jestem dzielna? Jestem? No jestem!". Ona zrozumiala mój krzyk na kosmitę jako sygnal do ataku i poleciala spuścić mu bęcki. :o :lol: Ja po 4 dniach spędzonych na najwyższych stopniach uwagi bylam przewrażliwiona, powinnam najpierw kazać Luce zostać, a dopiero potem powoli odgonić psa. :roll: Ale mina Luki po powrocie z "akcji" jest nie do opisania. 8) Drugi kawaler byl czarnym, średnim mieszańcem sznaucera - praktycznie non stop siedzial przy plocie i skomlal, zawodzil, spiewal i plakal. :wink: :lol: Komedia. 8) Dni uplywaly na spacerkach, zabawach, hamakowaniu. :lol: Wieczorami rozpalaliśmy kominek. Sielsko anielsko. 8) :lol:
Tomek67 Posted July 24, 2005 Posted July 24, 2005 Małgorzata Nadmorska nam się pojawiła!!! :klacz: Witaj w domu! :hand: Strasznie brakowało tutaj Twojego blogowania :loveu: . Mnie by już z 10 razy wywaliło przy takim tekście. :evil: :lol: Gosia - dobrze się spisałaś jako obrońca cnót wszelakich Lukarelli :thumbs: . Z opisu zresztą żaden kawaler nie spełniał kryterium wzorca więc dobrze, że mezalians nie udał się choćby przypadkiem. :lol: :wink:
Karka Posted July 24, 2005 Posted July 24, 2005 Witajcie :D troszkę mnie tu mało ostatnio ale tak jakoś wychodzi :roll: mam nadzieję ,że będzie lepiej 8) Gosia witaj po wywczasach :P wyjazd mimo braku pogody chyba nie najgorszy :wink: a przynajmniej owocny w przygody i kawalerów do Luczkowej łapki :) Ja wczoraj miałam taką ciekawą wymianę zdań z właścicielem westie .Idę sobie z Mumlastym a tu małżeństwo z westie do nas się zbliża >pieski się witają a pan zagaduje "Dlaczego pani z teriera zrobiła pudla" a ja :o "To nie jest terier", pan "No prawie terier" , ja " Nie prawie terier tylko lwi piesek", pan" słucham" :o , ja " no lwi piesek -bichon " , pan"aaa" , ja" A co pan ma do pudli ? Nie podobają się", pan"Nie nic nie mam" i poszli sobie :lol: :lol: :lol: nie wiem w czym Mumlasty choć trochę przypomina teriera :roll: Dla miłośniczek Mumisia parę dzisiejszych fotek :wink: jakoś lubię mu fotki robić bo fajnie na nich wychodzi :fadein: w parku z kwiatuszkami i z Napulą coś sobie w trawce znalazły i na moment straciły słuch :wink: tu Mumek zagląda w dół co tam Napi robi ciekawego :roll: a bięgnę już biegnę do Was -trochę mi ciężko bo pod górkę Mumek w swoim żywiole :) a po spacerze odpoczynek mama z córeczką też śpią 8) URL=http://imageshack.us] Gosia czekamy na Twoje foteczki teraz :D Tomek Gosia dobrze Ci podpowiada -spróbuj suszyć Carmen po włos tak by go napuszyć , lakierem też możesz delikatnie włos potraktować .Trzeba robić próby aż w końcu znajdziecie ten najlepszy sposób przygotowania jej na wystawę.
Tomek67 Posted July 24, 2005 Posted July 24, 2005 Elo, Karinko :P Już myślałem, że nas nie kochasz :wink: Silnie musi wiało w BB, bo Mumek grzywę rozrzucił jak książę w Shreku :lol: Mnie się bardzo podobają fotki oraz lewki w typie teriera (albo terier zrobiony na lewka - proszę kliknąć właściwą opcję). Karka - ja wszystkie Wasze podpowiedzi skrzętnie słucham i próbuję w czyn wprowadzić. Stanie się jako rzecze Gośka :wink:
Agnieszka76 Posted July 24, 2005 Author Posted July 24, 2005 Gosia, jasne, wszystko Ci dokładnie opiszę, ale może na pw, tutaj pewnie wszystcy mają dość sterylkowych opowieści..albo na maila, co wolisz? :)
Karka Posted July 24, 2005 Posted July 24, 2005 No Aga co ty mówisz :evil: przecież to forum jest po to by dzielić się wszystkim co dotyczy naszych piesków :roll: czekamy na każde wieści jak się ma Pusia a Wy razem z nią .Więc pisz .
Karka Posted July 24, 2005 Posted July 24, 2005 Tomek kocham Was kocham ale ...no właśnie mam jeszcze cuś na głowie :roll: Będziesz się uczył jeszcze długo , czytaj i próbuj różnych metod bo nawet jak jest kilka psów w domu to czasem każdego inaczej trzeba przygotować, inną metodą , innymi kosmetykami.
Agnieszka76 Posted July 24, 2005 Author Posted July 24, 2005 Dziei Karka, ja po prostu nie chciałam Was zanudzac... Pusia coraz lepiej, dziś była u nas moja mama- mała z radosci zapomniałą, ze ma szwy i próbowała wskoczyc na sofę...ale zawyła z bólu, aż mi ciarki przeszły. Zobaczyłam od razu, czy nie krwawi, ale chyba juz rana sie zagoiła, bo ani kropelka krwi nie poleciała. Cały czas musimy ja mieć na oku, bo próbuje sie dobrac do szwów, tak więc pozmienialiśmy grafiki, moja mama może też zostanie sciągnieta do pilnowania. Najgorsze jest to, ze ma kłopoty z wypróżnianiem, to normalka, ale trochę sie martwie..przy mojej byłej suńce wet polecił dawać mało jeść,,,ale mnie to nie przekonuje. Przecież ona musi nabrać sił! Dziś dostała oliwę do żarełka, ale na niewiele sie to zdało. Gosia pytasz o jakieś odżywki- nic nie podajemy takiego- dostanie wątróbkę cielecą, zeby krwinki sie szybciej odbudowały i tyle, nie chce ja niczym doładowywac. Przeciez je dobrą karmę, więc to chyba wystarczy! Nie wiem, jaką dokładnie narkoze dotała, był jeden zastrzyk, potem głupi Jaś, a na końcu narkoza...Pusię oddali oczywiście przytomną, to był zresztą mój warunek przy wyborze lecznicy- sala operacyjna, dobry anastezjolog no i wybudzony pies...nie bez znaczenia było też to, ze jest ona czynna 24 h na dobę. Hihi...no to napłodziłam opowieść o sterylce... Gosia, to jest ciężkie przeżycie jak sie kocha psa, ale konieczne. Tydzień jest przechlapany, ale potem wszystko wraca do normy. Ty tez niedługo będziesz mieć to za soba, zobaczysz, wszystko będzie ok. Oczywiscie jestem do Twojej dyspozycji, odpowiem Ci chetnie na wszystkie pytania! :D
Karka Posted July 24, 2005 Posted July 24, 2005 No i widzisz chyba czujesz się lepiej jak wyrzuciłaś z siebie to wszystko :) Z pewnością przez kilka dni bedzie czuła szwy /moja suczka to wogóle nie chciała chodzić bo ona taka dama jest i jak jej coś przeszkadza to ją muruje , choćby zaplątany patyk we włosach to kroku nie zrobi -a co dopiero szwy na brzuchu, nawet pytalam kilka razy weta czy to aby normalne .Wszystko wygladało prawidłowo i musiałam mu zawierzyć ,że to jej takie widzimisię .Zapominała o szwach tylko w chwili powrotu męża z pracy i wtedy nic jej nie ciągło i nic nie dolegało :evilbat: Nie wiem co ci doradzić z tym wypróżnianiem bo u nas chyba nie było ,żadnych kłopotów bo bym pamiętała.napewno dodatek oleju do karmy jej pomoże .Jeszcze tylko parę dni :) Skoro interesują ją szwy to rzeczywiście dobry pomysł by miała nad sobą nadzór.
Agnieszka76 Posted July 24, 2005 Author Posted July 24, 2005 Karka, Pusia też się dosłownie "wyłącza" ! W tym nieszczęsnym kołnierzu kroku nie zrobiła, teraz też prawie nie chodzi. Z kagańcem i gatkami cieczkowymi było to samo! Czyli to nie chorobowe zjawisko, tylko niektóre psiaki tak po prostu mają!
Agnieszka76 Posted July 24, 2005 Author Posted July 24, 2005 Wiesz Karka, ze mnie ten cały stres opadł dopiero wczoraj wieczorem, to jednak ciężkie przeżycie.... Czytaliście topik o zgubionym pudlu w Lublinie....kurde, niektórych ludzi to bym :2gunfire: :snipersm: :chainsaw: :ak-shot: Ja nie wiem, jak coś takiego moze wogóle przyjśc do głowy właścicielowi, ja bym za Pusią w ogień wskoczyła...
Karka Posted July 24, 2005 Posted July 24, 2005 Dokładnie . Czyli mamy podobnie wrażliwe damule :wink:
Karka Posted July 24, 2005 Posted July 24, 2005 Mnie też strasznie żal tego psiaka . Jak można psa po tylu latach po prostu zgubić :evil: i liczyć na to ,że się nie znajdzie.szkoda słów.bardzo bym chciała by znalazł dobry dom :( Chłopak , który go znalazł same superlatywy o nim pisze .Jak dobrze ,że na niego trafił bo przecież uratował mu życie. Taki psiak nie dałby sobie rady zbyt długo na ulicy :(
Tomek67 Posted July 25, 2005 Posted July 25, 2005 Elo z rana :P Ja już po kawce (a nawet dwóch) i najważniejsze papierzyska też już przewalone :evil: . U nas jest bardzo słoneczkowo, czego Wam wszystkim życzę :wink:
Agnieszka76 Posted July 25, 2005 Author Posted July 25, 2005 Witajcie! mała dziś rano zrobiął cyrk- widziała , ze sie szykuję do pracy, (pankowiec kończył dyżur za godzinke, więc tą godzinką mała miała siedzieć sama), i ta mała histeryczka zaczeła się trząść, piszczec..kompletnie nie wiedziałam co zorbic. Zdecydowałam sie na pojechanie późniejszym autobusem ryzykując spóźnienie i zawalenie pewniej sprawy w pracy, ale jej stan ducha był dla mnie priorytetem. Trochę ją uspokoiłam i z dusza na ramieniu pojechałam. Oczywisie małej nic nie było, Irek zadzownił po 50 minutach do mnie i powiedział, że wszystko dobrze. Rozbisurmanił sie psiak, bo od piątku ani na chwilkę nie została sama...
Gosia_i_Luka Posted July 25, 2005 Posted July 25, 2005 Aga, dzięki za sprawozdanie! :D Jeśli chodzi o narkozę - chodzilo mi o to, czy byla wziewna czy dożylna. Różne opinie można uslyszeć, raz mówią, że lepsza wziewna, raz, że nie ma różnicy... Moje wetki mają dożylną. Moja biala też zamienia się w posążek przy najmniejszym dziwnym odczuciu skórnym. 8) Najlepszym wylącznikiem na psa są szelki w domu - nie ruszy się na krok. Na spacerze o nich zapomina. Gatki przy cieczce nosila raz (przy pierwszej), ale bylo jej niewygodnie (posążek), do tego robily jej sę koltuny, więc teraz już gaci nie nosi. Mniej więcej się wylizuje, a my przyzwyczajamy się do porozkladanych wszędzie ręczników. :wink: Tylko prześcieradla muszę co noc zmieniać. :roll: Teraz już nie plami, ale ten tydzień trzeba ją bardzo pilnować, bo zaczyna jej się "chętka". :roll: :wink: Idziemy wlaśnie na spacerek, potem śniadanko i kaaaaawka!!! :lol:
Recommended Posts