Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Sterylka na razie musi poczekać - brak funduszy, muszę chomikować na opłaty za szkolenie...

A ja cały czas czekam...i czekam... i czekam... na kogoś, kto obiecał się przedstawić i pochwalić. :evil_lol: :multi: :evil_lol:

  • Replies 8k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Jestem, jestem. Zaraz się przedstawię wszystkim ale na początek chciałam podziękować Tobie Gosiu za wszystkie dobre rady i wsparcie w czasie oczekiwania na moją ukochaną sunię. Bardzo Ci dziękuję.

Witam wszystkich forumowiczów. Chciałam się podzielić z wami moim szczęściem. Razem z wiosną we wtorek w naszym życiu pojawiła się mała sunia rasy bolończyk. Ma 9 tygodni i jest .... cudowna.
Zaraz spróbuję wkleić kilka zdjęć, mam nadzieję, że sobie z tym poradzę.

Posted

O rety jakie śliczne maleństwo :loveu:
goya a jak maleńka ma na imię? chwal się chwal. Czym prędzej :lol::lol::lol::lol:.
czekamy ;)

pozdrawiam

Posted

Właśnie zakładam album zdjęć małej, ma na imię Luna i właśnie śpi pod krzesłem. A ja ... kombinuję:PROXY5:

Posted

Witaj Goya! Mam nadzieję płonną:diabloti: , że nick pochodzenia jest malarskiego (bynajmniej nie pokojowego). Jak od od śpiewanki plastikowej, to w sumie też może być, co mi tam...:lol: ;)
Luna wygląda identycznie jak Carmen w takim okresie. Czyli zjawiskowo. W końcu ta sama mama, ta sama hodowla. Kto jest domniemanym:lol: ojcem?
Poznałem Goyę na wystawie w Katowicach. Odniosłem wrażenie, że jest ciepłą i sympatyczną osóbką. Psiurka trafiła więc w dobre ręce.
Topik lekko przygasa, reanimacją zajmuje się już jak widzę only Gosia praktycznie, więc każdy nowy będzie go ożywiał wydatnie. Ja zaglądam tutaj często, ale pisać już tak często czasu nie mam...
Z tego miotu Magicznej Bieli poszła też sunia do Bielska, więc może jeszcze ktoś tu wpadnie? A może to nasze bajdurzenie zachęciło kogoś do kupna bolończyka?
Jeszcze raz witam Goyę serdecznie:Rose: :lol:

Posted

Heloł, Shimiątko!
Nie szkodzi - i tak byś się nie dopchała:B-fly:
A poszło słabo. Sędzia duński nie szastał doskonałymi. Ale nie mam pretensji. Tym sposobem M.Ch.P jeszcze niet i do Oppeln na młodzież jeszcze zgłosiłem. Mnie tam nie będzie. Babcia będą.

Posted

Szkoda troszke, już by Carmen była Młodzieżowym Championiskiem, a tak co sie odwlecze ;)

No patrzcie go tyle fanek miał :eviltong: , a myslisz czemu mi wyleciało, ze mam was poszukac :evil_lol:

Posted

Goya, mała jest przepiękna, słodka- cudo! dziel się z nami fotkami jak najczęsciej!
Tomek ma rację, topik trochę zdycha- ale idzie wiosna a z nią moze i reaktywacja!
Aha, no i cyfrówkę kupujemy niedługo- wiec będzie dużo zdjęć czarnucha, który chyba ma okres jakiegoś buntu bo od 2 dni nie chce jesć...gotuję mu wszystko, co lubi najbardziej a i tak ma nas w doopce...:shake:

Posted

goya :) Psinka cudowna :loveu: A imię ma jedno z tych, nad którymi sama dumam, a chciałam nadać swojemu bolończykowi (jeśli to będzie suczka) ;) Ale jeszcze mam trochę czasu na przemyślenia, co do imion ;)

Nawiasem mówiąc... jest bardzo możliwe, że wybiorę hodowlę Magiczna Biel ;) Zastanawiam się jeszcze tylko nad jedną :) No a pieniążki "się zbierają" (same :evil_lol: ) :)

Pozdrawiam i mam nadzieję widzieć jak najwięcej zdjęć (halo-Tomek, a może Ty byś wstawił Carmen hm?) :)

Posted

Dziękuję Agnieszce, Nessti, Gosi, Tomkowi i Eli za miłe słowa. Cieszę się, że mała Wam się podoba.
Ja jestem w niej zakochana... :iloveyou:
Mamy za sobą już pierwsze sukcesy. Mała siada na komendę - oczywiście smakołyk w nagrodę, pozwala bez oporu założyć obrożę kiedy tylko chcę, sika na gazety (chociaż to nie do końca moja załuga tylko właścicieli hodowli, którzy od początku uczyli tej umiejętności). Ja tylko co jakiś czas przesuwałam gazety z dużego pokoju na korytarz. Zabawne jest to, że Luna po każdym udanym "trafieniu w gazetę" przybiega do mnie dumna i merdając ogonem komunikuje mi o swoim sukcesie. Mała coraz lepiej znosi czesanie chociaż początki nie były ciekawe. Zdaję sobie sprawę, że te nasze małe sukcesiki to kropla w morzu ale ... wszystko przed nami.
Poza tym to w czasie zabawy gryzie nas ząbkami niemiłosiernie:scream_3:, nie pomagają podawane jej natychmiast zabawki do gryzienia - ona stanowczo woli nasze kostki, ręce i cokolwiek innego byle uszczypnąć. Macie jakieś rady? Kupić gumowe rękawice i kalosze? ;-)

Tomek - przesyłam serdeczne pozdrowienia dla Twojej mamy, która udzieliła mi wiele rad podczas spotkania na wystawie w Katowicach, za które bardzo dziękuję.:)

Posted

goya maleńka jest miodzio :loveu:. mój Nessti też tak wyglądał jak był maleńki, chociaż to maltan jest :lol:. podpowiem Ci tylko, że te maleńkie sukcesy potem procentują. Bo mój piesio np. teraz uwielbia czesanie a początki też były nieciekawe.:evil_lol: Na hasło: no to czesanko ( i widok grzebyka w mojej ręce ) leci uradowany. :Dog_run:Podpowiem tylko, że duże znaczenie tu miały na początku psie ciasteczka. Ciasteczka zresztą odgrywają nadal wielką rolę we wszystkim czego od niego oczekuję. jednym słowem za maleńkie ( lub nawet fragment ) ciasteczka Nessti zrobi prawie wszystko ( bez przesady oczywiście ). więc radzę wprowadzić a zobaczysz szybkie sukcesy wychowawcze ( łącznie z nagradzaniem siusiania w odpowiednich miejscach- ja mojego nauczyłam prawie w tydzień, że załatwiamy się na dworze a nie w domku ) Ale w sprawch wychowawczych to masz tu większych fachowców ode mnie, np. Gosia _i_Luka.
A i ja też mam na imię Gosia

pozdrawiam

Posted

Ja też mam na imię Gosia (stąd ten mój dziwny nick żeby się nie myliło). To już trzy Gosiaczki...:multi:
Dziękuję Ci Nessti za rady. Ciasteczek jeszcze nie kupiłam bo szczerze mówiąc trochę się gubię na razie w tych wszystkich karmach i przysmakach.:oops: Stąd moje pytanie: jakie to ciasteczka zasmakowały Twojemu psiakowi..... coś z Eukanuby czy z Royala?
Dotychczas w nagrodę mała dostaje malutki kawałeczek mięska, ale nie będzie to wygodne rozwiązanie np.: na spacerach. Na razie sikamy na gazety bo po odwilży na trawnikach pod blokiem pojawiłay się "cuda" a mała ma kwarantanne. Na spacerki wychodzimy w plecaku lub na rękach ... dzisiaj takie piekne słoneczko - wiosna chyba czy co?:niewiem:

Posted

Ja na razie nie dawałabym małej żadnych ciastek przemysłowych. Ugotuj cielęcinkę albo chudą wołowinę (może być kurczak, ale się dość mocno rozpada po ugotowaniu) - pokrój na maleńkie kawałeczki i tym nagradzaj. Surowym nagradzaj w domu, bo faktycznie gdzieś na zewnątrz surowizna jest niewygodna.
Możesz dawać też małe kawalątki żółtego sera. :)

Co do gryzienia. Bardzo dobrze robisz, podtykając zabawkę/gryzak - wymaga to cierpliwości i nie zniechęcaj się, gdy Luna na początku nie zwraca na to uwagi. Podtykaj z uporem maniaka. :lol:
Gdy gryzie, najlepiej nic do niej nie mówić. Zabawkę dajesz milcząc, albo po jednym, krótkim "fe!". Gdy Luna choćby na mini sekundę zainteresuje się zabawką - pochwal głosem i pobaw się (najlepiej ciągnąc zabawkę po ziemi, jak w czasie zabawy z kotem - siedzisz i ciągniesz raczej spokojnym ruchem z lewej do prawej, z prawej do lewej, ale bez mocnej szarpaniny).

Niektórzy radzą, aby ukarać szczeniaka za gryzienie wychodząc z pokoju i zostawiając go samego. Ja uważam, że to można zastosować tylko w przypadku ekstremalnego gryzienia; takiego, podczas którego szczeniak się niezdrowo nakręca i nie daje się wyhamować. Ale myślę, że w Waszym przypadku gryzienie nie przebierze aż takiej formy, więc ja nie izolowałabym szczyla za karę wogóle.

Co innego nauka spokojnego zostawania - ale o tym już chyba rozmwiałyśmy? :)

Pisz, pisz i jeszcze raz pisz co u Was słychać! UBÓSTWIAM relacje z życia ze szczeniakami. :loveu:

Posted

goya ciasteczka raczej nie są ani z Eukanuby ani z Royala. Po prostu kupuję je na wagę. Są maleńkie w krztałcie kości ,w trzech kolorach. Idealne dla małego piesia. Mój Nessti je uwielbia i zawsze je ze sobą noszę choć musi sobie zasłużyć żeby dostać kawałek. Tylko uważaj, bo mój piesio jak wyczuł, że za siku dostaje się ciastko to zaczął mnie ściemniać :evil_lol: i udawał, że zrobł, a wtedy pyszczek w górę i minka : no dawaj, przecież zrobiłem- to mi się należy.... śmieszne to było... teraz też dostaje ale za cięższy kaliber :eviltong:.
W sprawie nagród to musisz zobaczyć co maleńkiej najbardziej będzie pasowało, przecież nie muszą to być ciasteczka. U mnie poskutkowało, no i nie brudzą kieszeni.;)
Ja też wychodziłam z nim podczas kwarantanny, też na rękach i tam, gdzie raczej innych sów nie było. jak był malutki to nie było problemu, bo wystarczyło za dom na trawkę. Teraz to ma stałą trasę i wszystko musi odwiedzić i z każdym się przywitać. Najśmieszniej jest wtedy jak mu się jakaś osoba pomyli i rwie sie do witania a tu zoong- bo to obcy hehe.
A wiosna to już chyba nareszcie zawitała. Ja już stęskniona ciepełka jak nie wiem co. No i spacerki od razu dłuższe :lol::lol::lol:

pozdrawiam

Posted

Nessti - czy o takie ciasteczka Ci chodzi? LINK Jeśli tak, to ja też je polecam - właśnie przyszła do mnie paczka, bo zamawiałam 100 sztuk, białas za nimi szaleje. :lol: Te na fotce są miętowe, ale są też "zwykłe", w 3 kolorach, jak piszesz.
Ale, jak ze wszystkim, co daje się szczylowi do żarcia, nie wolno przesadzić - dla małej 5 takich ciasteczek to już sporo, lepiej dać naturalne mięsko wg mnie (oczywiście odpowiednio zmniejszając porcję obiadku, co by nie przebiałczyć). Na ciacha przyjdzie czas, jak Lunka podrośnie. :)

Posted

Swoją drogą strasznie się dziś wkurzyłam na polku. :angryy: :angryy: :angryy: Poszłam z białą i z koleżanką. Najpierw wstąpiłyśmy do sklepu dla zwierzątek po smakołyki. Tam podleciała do nas suka, z która już kiedyś miałyśmy spięcie. Właścicielka nie wiadomo gdzie, suka najeżona, łapy i ogon sztywne. Stanęłam przed Luką. Suka odpuściła i gdzieś pobiegła, niestety cała akcja powtórzyła się kilkakrotnie, naturalnie bez udziału właścicielki. :angryy:

No nic - poszłyśmy na polko (jest na tym samym terenie, co sklep). Na końcu pola jakaś babka bawiła się z suką ONką, bliżej nas siedziała inna babka z średnią suczą kundelkiem. Poszłyśmy w inny róg pola tak, aby nikomu nie wadzić, a mieć miejsce na zabawę. Jakieś 5 minut później patrzę - idzie w stronę pola ta babka z suką ze sklepu. :roll: Suka luzem. Gdy nas dojrzała, zjeżyła się maksymalnie i pełnym speedem ruszyła. Chwyciłam Lukę za obrożę i też ustawiłam ją tak, żeby była za mną. Suka podleciała, ale bała się mnie i tylko ujadała. Tupnęłam, grubym głosem mówiąc coś w stylu "won, suko" :cool1: i odbiegła do właścicielki. Naturalnie ona nie zareagowała nawet kiwnięciem palca i zabrała się za szczotkowanie agresorki... :angryy: Zaczęłam znowu bawić się z Luką. Nie minęły 2 minuty, jak znowu widzę pędzącą ku nam z rykiem sukę - za nią mniejsza kundliczka i... dwójka małych dzieci. :-o :angryy: Lukę znowu chwyciłam za obrożę. Ryknęłam na psy tak, żeby przy okazji przestraszyć dzieciaki, co by nie wpadły na pomysł podejścia do nas zbyt blisko. :cool1: Nie jestem pewna reakcji Luki w stresie...

W końcu psy odbiegły. Ach, jak się wkurzyłam!! :diabloti: Zapięłam Lukę i chyba para ze złości uszami mi leciała. Podeszłam do właścicielki i nawrzucałam jej jak NIGDY w życiu NIKOMU. Nie miała nawet szansy, żeby się obronić. A jeszcze jak powiedziała do mnie lekkim tonem: "ale czy moja suka zrobiła coś jeszcze, oprócz szczekania??" myślałam, że ją uduszę! :angryy: Nawrzucałam, że psów się NIE puszcza na żywioł na publicznym placu! Że spuszczając psa, powinno się nim ZAJĄĆ (jak babka z ONką), albo trzymać go na smyczy, jeśli w dodatku jest agresywny. Że NIE znam jej suki i widząc, że leci prosto na nas, zjeżona i z warkotem, MAM prawo przypuszczać, że jest agresywna. Babka po moim wykładzie była tycia jak myszka i...uwaga...powiedziała "przepraszam!". :crazyeye: A na początku "rozmowy" podchodziła do sprawy nonszalancko i jeszcze miała ochotę na kłótnię.

Moja koleżanka była w szoku, od tej strony mnie nie znała. :cool1: Ale w obronie Luki jestem zdolna do wielu rzeczy. :evil_lol: ;)

Ech, musiałam się wygadać, wybaczcie. ;)

Posted

Gosia, zapraszam na nasze polko, gdybyś chciała jeszcze tak komuś nawrzucać. U nas niestety takie historie są na porządku dziennym- już mi rece czasem opadają. Ostatnio kobitka szła z takim małym kundelkiem i darła sie na faceta z dużym psem w typie Onka, że jeszcze raz taka sytuacja, a ona odstrzeli mu psa. Coś ja musiało ostro zdenerwować...:shake: a facet sie śmiał:angryy:

Posted

Tak Gosiu właśnie o te ciasteczka mi chodziło. Też jestem zdania, że nie należy przesadzać. Ja mojemu takie ciastko dzielę na 4 części :diabloti: takie skąpiradło ze mnie. a on szale na samo słowo ciasteczko :lol:.
Gosiu ja też miałam niedawno sytuację z tym, że z jamnikiem. Szłam spokojnie z moim a tu nagle wyskoczył jamnik i ujada, kły szczerzy. Więc ja spokojnie mojemu: spokój, przyciągam smyczą delikatnie. Za jamniorkiem stoi właścicielka ( a to śniegi jeszcze były i tylko jedna ścieżka na polku, żeby przejść. Dookoła górki i zaspy ) więc ja czekam aż ona go przywoła i zapnie na smycz. Dobrze, ze mój Nessti na smyczy nie wyrywa się ( gorzej jak jest luzem ). No a babka do mnie krzyczy: No i co ja mam teraz zrobić? przecież on i tak mnie nie słucha.... i żebym sobie swojego na łapki wzięła..... bez kometarza.... powiedziałam tylko : może nie spuszczać jak nie słucha tylko gryzie....

pozdrawiam

Guest
This topic is now closed to further replies.

  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...