Gosia_i_Luka Posted February 5, 2006 Posted February 5, 2006 Ech, ja to wogóle jestem miłośnikiem dużych psów i od zawsze traktowałam moją Lukę jak dużego, "normalnego" psa. Nigdy jej nie przebierałam, nie wiązałam kokardek (zresztą widzieliście, jakie były efekty przypięcia spinki :evil_lol: ). W te wakacje kupiłam jej obrożę w "diamenciki" - ale tylko dlatego, że jako jedyna w sklepie miała podbicie skórzane, a nie filcowe, a że byłam wówczas z Luką na wywczasach, musiała chodzić cały czas w obroży (identyfikator) i nie chciałam, żeby jej się całkiem sierść wytarła na szyi. Ale odkąd mam rogza prawie wogóle już nie ubieram jej w te diamenty. ;) Uwielbiam psy naturalne, a nawet lekko "wsiowe" z wyglądu. :evil_lol: Nawet w codziennym życiu z Luką nie niuniam jej non stop, nie gadam jak do upośledzonego ani nie noszę na rączkach. Traktuję ją jak psa i ona chyba jest mi z tego powodu wdzięczna. ;)
Agnieszka76 Posted February 5, 2006 Author Posted February 5, 2006 Hihi, "jak do upośledzonego", dobre, Gosia! :megagrin: Słuchajcie- juz wiem, wszytskiemu winna jest "Dynastia" - nie pamiętam dokładnie, bo ogladałam ją jako dziecko (teraz gust mi się na szczęście poprawił), ale tam chyba jedna z postaci - Alexis miała maltańczyka, prawda???:evil_lol:
Wind Posted February 5, 2006 Posted February 5, 2006 Agnieszka76 napisał(a):Hihi, "jak do upośledzonego", dobre, Gosia! :megagrin: Słuchajcie- juz wiem, wszytskiemu winna jest "Dynastia" - nie pamiętam dokładnie, bo ogladałam ją jako dziecko (teraz gust mi się na szczęście poprawił), ale tam chyba jedna z postaci - Alexis miała maltańczyka, prawda???:evil_lol: Miala yorka :p A nawet chyba dwa :shake:
Gosia_i_Luka Posted February 5, 2006 Posted February 5, 2006 Biały demolant, pogromca opakowań po jajkach. :evil_lol: Po wyczerpującej i bezwzględnej walce czas na papu... (daty się nie zgadzają, bo dwa dni musiała to starcie odsypiać :evil_lol: ) i odpoczynek na kolanach Pańci. :cool3: Pańcia, czego budzisz...? :angryy: Mój biały demon prędkości! :evil_lol: Zabawa!
ela_1986 Posted February 5, 2006 Posted February 5, 2006 echhhhhh.... chyba zmienię jednak hodowlę... ale tak, jak sobie obiecałam... na hodowlę przez duże H.... a dlaczego...? ech... na razie nie mam siły o tym pisać, bo cała drżę ze zdenerwowania.... :angryy:
Gośka Posted February 7, 2006 Posted February 7, 2006 Ania chyba musisz kupić sobie bolończyka ;) bo z golasami kudłate nie chcą mieć nic do czynienia :evil_lol:
Gosia_i_Luka Posted February 7, 2006 Posted February 7, 2006 Jesteśmy, jesteśmy. ;) Wczoraj cały dzień wojażowałyśmy, dzisiaj ja wojażowałam, a biała siedziała w domu... Teraz też wybywam, ech.Postaram się niedługo cosik więcej skrobnąć.
Agnieszka76 Posted February 7, 2006 Author Posted February 7, 2006 Jesteśmy, jeteśmy- mamy cieżki tydzień, ot co! Ela- a co Ci zorbili ci chodowcy, ze się tak zdenerwowoałaś? Napisz!!:confused:
AnkaW Posted February 7, 2006 Posted February 7, 2006 Gośka napisał(a):Ania chyba musisz kupić sobie bolończyka ;) bo z golasami kudłate nie chcą mieć nic do czynienia :evil_lol: ale tu klub gołodoopców powstał ;) :evil_lol: :evil_lol:
ela_1986 Posted February 8, 2006 Posted February 8, 2006 Aga: wiesz powiedziałam sobie, że jak a) nie będzie chciała podpisać umowy (kupna-sprzedaży), b) będzie kręcić, a ja przez to stracę zaufanie do niej, c) dowiem się czegoś złego o niej to poszukam psa z dobrej hodowli... (znajdę psa z rodowodem, ale... głównie będę się opierać na opiniach ludzi, swoich odczuciach i obserwacjach, ocenię warunki, w jakich żyją szczeniaki itd.)... Wiesz strasznie się na niej zawiodłam...wydała mi się dziwna i jakby coś kręciła... ciągle zmieniała cenę psa itd... A poza tym dowiedziałam się, że sprzedała komuś psa (yorka) z wadą (coś z nogą...nie pamiętam czy dysplazja stawu biodrowego czy coś innego - ta osoba mi ją odradziła)... no więc tak jak sobie obiecałam... będę zbierać pół roku/rok (?) pieniądze i kupię od hodowcy, który gra w otwarte karty a nie wciąż kręci... (bo to już było dość uciążliwe)... Tylko mi żal, że muszę znowu czekać... :( ech... ale wolę to, niż kupno od kogoś, do kogo zaufanie się straciło... szkoda, że tak mało hodowli bolończyków w Polsce...
Gosia_i_Luka Posted February 8, 2006 Posted February 8, 2006 ela - i bardzo dobrze się stało! Uzbieraj na psiaka z hodowli ZKwP, z rodowodem - będziesz zadowolona, a piesek na pewno będzie bolończykiem! Wiesz, ja już od 2 lat szukam dla siebie rasy psa, której przedstawicielem mam nadzieję będzie mój drugi pies. Teraz mniej więcej mam skrystalizowane plany, ale też waham się jeszcze pomiędzy trzema rasami (owczarek belgijski, airedale terrier i portugalski pies wodny). I będę wahała się tak długo, dopóki nie będę na 1000% pewna, że "to ten pies i żaden inny". Będę jeździła po wystawach, zawodach, seminariach, będę spotykała się z właścicielami, będę czytała fora, książki - dopóki coś w głowie i w sercu mi nie "pstryknie". ;) I bez żalu mogę na to poświęcić kolejne 2 lata! Nasze sytuacje nieco się różnią - ja potrzebuję wszechstronnego psa do sportu, a ambicje mam spore ;) - Ty chcesz pieska domowego do towarzystwa. Ale obu nam zależy na tym, żeby nasze plany i marzenia się ziściły. Ja chcę, żeby mój drugi pies był maksymalnym pracoholikiem i wariatem wcielonym :evil_lol: , Ty chcesz małego, białego kudłacza, inteligentnego i wesołego. I myślę, że nasze marzenia warte są spełnienia (hehe ;) ) - nawet jeśli miałoby to zabrać trochę (albo i dużo...) czasu! Dlatego warto walczyć i uzbroić się w cierpliwość! OK. Teraz napiszę, co się u nas działo. Luczka była ze mną przedwczoraj w odwiedzinach i dziadka. Budrys nas nie powitał. :-( Był za to piesek mojego wujka (mieszka po sąsiedzku) - Diki, czyli jedna z większych miłości mojej Luczki. Diki od czasu przejścia Budrysa za Tęczowy Most jest psem dwóch rodzin - raz spędza czas u dziadka, raz u wujka. ;) Luka na jego widok dostaje szmyrgla... Skacze mu na głowę, zaleca się, bawi się z nim w chowanego - normalnie zakochana wariatka. Kto zna Lukę osobiście ten wie, jakie to jest niespotykane zachowanie. :p Potem pojechaliśmy odwiedzić ciotki mojego taty, u których często przebywa moja kuzynka z osławioną Suzi. :diabloti: Która to Suzi bynajmniej nie jest ulubienicą mojej Luki. :roll: Niestety cioteczki, jak to cioteczki, uważają, że "koleżanki chciałyby się przywitać", a gardłowy warkot Luki interpretują jako "tęskne piszczenie za koleżanką Suzi". :angryy: Oczywiście nie obyło się bez złośliwego wpuszczenia Suzi do pokoju, gdzie siedziałam z białą przy piecu i topiłam z jej futra śnieżne kulki. Lukier wyrwała z rykiem (serio, ten mój bolończyk potrafi ryczeć, bo warkotem tego odgłosu nie można nazwać :shake: - na szczęście ryczy tylko na widok Su). Suzi jest generalnie uległa, więc zaczęła się czołgać w naszą stronę. Na moje stanowcze upomnienie ciotka łaskawie złapała Suzi za obrożę, ale cały czas powtarzała: "przecież one się chcą tylko pobawić". Ja na to: "nie ciociu, moja Luka jedyne, czego chce, to pogryźć Suzi". Na co ciotka wielce oburzona: "Suzi nie da się pogryźć!". :roll: :angryy: Eeeech, nie znoszę tych wizyt, gdy jestem z Luką... :roll: Na szczęście większość czasu spędziłam z białą w ogródku. Aportowała piłeczki, skakała w wielkich, snieżnych zaspach. W pewnej chwili oberwała nawet ode mnie w pysk :mad: - nie wymierzyłam zamachu piłki i Luka napatoczyła się na tor tego zamachu. :roll: Na szczęście ona bardzo szybko daje się "wyprostować" po takim traumatycznym przeżyciu :cool1: i dwie sekundy później biegała i aportowała, jakby nigdy nic. Niestety ciotki nie mają wanny, więc pozostawało mi ręczne wyciąganie i topienie z jej sierści śniegu; na szczęście mają wielki, kaflowy piec. :cool3: Lukierek towarzyszyła mi również w mieście i w sklepie kuzynki mojego taty, gdzie musiałam odwiedzić krawcową. Zachowywała się super mimo że w sklepie było nawet sporo ludu. Na hasło "przywitaj" dała się wszystkim paniom sklepowym pogłaskać (ale bez spoufalania ;) ). Do domu wróciła padnięta całkowicie i odsypiała cały następny dzień (na szczęście, bo musiała chwilę posiedzieć sama). A poza tym, wiadomo, w ferie czasu najmniej, dlatego na Dogo wpadam tylko przelotem. ;) Dzisiaj np. szukałam prezentu dla Derylka forumowej Ali, który skończył w sobotę roczek, a do którego wybieram się niedługo na urodzinową kawkę. :cool3: Luka przy okazji załapała się na wołowego peniska. :multi: :cool3: Niestety dłuższe spacery nie wchodzą na razie w grę:shake: - w Gdańsku odwilż... :-( W sobotę natomiast wybieram się najprawdopodobniej pozorować Zachraniarce i GPR, ukrywając się w lesie. :multi: Czekam niecierpliwie na wiosnę...już mam dość pluchy i zimnicy... :angryy: Zwłaszcza, że mam psa, który nienawidzi takiej pogody... :shake: Ja to jeszcze bym się gdzieś wypuściła na dłuższy spacerek; ale biała okrąży dom i chce wracać. Ale na wiosnę biorę ją w obroty i zaczynamy ostre treningi. ;) :evil_lol:
Agnieszka76 Posted February 8, 2006 Author Posted February 8, 2006 No pogoda jest wstrętna- morko, wody niemal po kolana- Pacalowi to nie przeszkadza i chętnie by po tej wodzie latał, ale my nie. :shake: Pozostały więc zabawy "salonowe" - dziś Pascal z pankowcem byli w odwiedzinach u Labka, z którym kiedyś przyjaźniła sie też Pusia...chłopaki również się polubili. Ela, parę stron wcześniej była taka fajna hodowla Apahia na słowacji, zajrzyj tam!:lol:
ela_1986 Posted February 8, 2006 Posted February 8, 2006 Gosia: Wiesz, na szczęście wyrosłam już z niecierpliwości :evil_lol: Dlatego potrafię czekać... :) A jeśli chodzi o moje plany względem psiurka... ha! :) Chyba złapałam bakcyla szkoleniowego (na razie tylko w teorii :oops: ) Ostatnio wgłębiam się w Obedience... zawsze chciałam szkolić mojego psa (ale dopiero niedawno spotkałam się z tym terminem i głębiej się mu przyjrzałam). Poczytuje też cos niecoś o Agility... ale myślę, że to póki co zbyt wysoka szkoła jazdy :) A co do obedience... szukałam nawet we Wrocławiu, gdzie można szkolić psisko... :) No, ale to na razie plany... wszystko w teorii :) A wiecie...ostatnio mi się znowu zmieniło... i zastanawiam się znowu czy nie wziąść samiczki :D (może to głupie...ale zastanawiam się czy "obsikiwanie" na spacerach leży w naturze psów czy suczki też sobie sikają na futerko? Bo właściwie dziewczynki przyjmują lepsze pozycje ;) ) Aga: zastanowię się na nowo nad wszystkimi hodowlami... poszukam, poszperam...może nawet w wakacje pojeżdżę... i pognębię pytaniami hodowców :diabloti: Hmmmm...a gdzie Twój podpis (tzn. Pusia i Pascalek? :( )
Agnieszka76 Posted February 9, 2006 Author Posted February 9, 2006 :bigcry: :niewiem: :zly7: :shithappens: Wycieli mi podpis............
ela_1986 Posted February 9, 2006 Posted February 9, 2006 hmmm...dziwne... :-/ Wydawalo mi sie ze masz podpis regulaminowy (taki w sam raz) :-/ Moze pogadaj z moderatorem lub wejdz na regulamin i zobacz...
Gosia_i_Luka Posted February 9, 2006 Posted February 9, 2006 Wind, oddaj podpis. :evil_lol: ;) Ela - fajnie, że chcesz szkolić bolończyka, to bardzo pojętne i chętne do pracy psy! :multi: I super, że masz możliwość szkolić już szczeniaka; gdyby Luka była szkolona od samego początku, miałaby o wiele lepsze wyniki! Polecam Ci forum http://www.psysportowe.pl/forum/index.php? - wymaga logowania, ale warto! Ciekawych rzeczy można się też dowiedzieć na forum belgów i owczarków niemieckich (linki w moim blogu) - aczkolwiek forum ONów wymaga opłaty rocznej (10zł), powiem Ci jednak, że (szczególnie archiwalne posty) są na wagę złota! Jak masz jakieś pytanka - wal śmiało, postaram się odpowiedzieć albo skierować Cię do kogoś, kto wie. :) Co do OB i agility. Powiem tak - wg mnie najlepiej zacząć ze szczeniakiem i to i to. :) Jedno nie wyklucza drugiego, a wręcz wspiera - w agility pies musi być posłuszny (i tu przydaje się OB), a w OB musi się skupiać na przewodniku (tu pomaga agility). :) A trenigi szczeniaka (oczywiście lekkie treningi w formie brykania i zabawy :lol: ) pod okiem dobrego szkoleniowca są nieocenioną bazą do "poważnego" szkolenia i trenowania. :) A może chciałabyś przyjechać do Gdańska na zawody OB, które odbędą się 18 lutego?? Zresztą - wyślę Ci priva! :)
Cockerek Posted February 9, 2006 Posted February 9, 2006 Ela, i teraz masz przerabane :evil_lol: Gosia cię zamęczy :lol: ;) A moja Nel to łądniej aportuje niż stary pryk Toffi :multi:
ela_1986 Posted February 9, 2006 Posted February 9, 2006 no ładnie :roll: Teraz mi mówisz Cockerku? :mad: A tak na serio: ja tam lubię, jak mnie się zamęcza :) W różny sposób :diabloti:
Cockerek Posted February 10, 2006 Posted February 10, 2006 Żarty żartami ;) Ja to bym bardzo chciała mieć takie usłuchane pieski jak Luczka, żebym była dla nich takim autorytetem i w ogóle żeby były każde moje skinienie :lol: ;)
Agnieszka76 Posted February 11, 2006 Author Posted February 11, 2006 Cockerek napisał(a):Żarty żartami ;) Ja to bym bardzo chciała mieć takie usłuchane pieski jak Luczka, żebym była dla nich takim autorytetem i w ogóle żeby były każde moje skinienie :lol: ;) To prawda Cocerku...ale mnie sie wydaje, ze to w najwiękzej mierze zasługa Gosi i tego ogromu przyjemnej pracy, który wkłada w wychowanie psinki.. Choć- tu trochę sie pochwalę- Pascalek też wyrasta na mądrego peiska. Spokojnie mogę go odwołać od inych psów, nie ma z nim problemów na spacerkach.:lol: Problem jest tylko wtedy jak zostaje sam - to się dzieje b. zadko i dlatego pewnie on to tak źle znosi. Ostatnio jak siedział sam 5 godzin zjadł moje buty, bo pankowiec zapomniał zabezpieczyć szafkę. Parę dni temu zjadł parasolkę...no ale coż- to pewnie prawo wieku , mam nadzieję, że z tego wyrośnie...:roll:
Cockerek Posted February 11, 2006 Posted February 11, 2006 Agnieszka, ciesz sie że Pascal przychodzi na wezwanie. Ja z Nel moge wszystko zrobić, ale jak widzi inne psy, to aż sie trzęsie. Ona tak kocha inne psy, że czasem małpiego rozumu dostaje. O, właśnie Gosiu, może jakies wskazówki dla mnie w tej kwestii? :razz:
Recommended Posts