Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Eluniu ! jaki śliczny avatarek !!!!!!!!! :loveu: Jaka piękna para !!!!!!!!:iloveyou:
:smilecol: G R A T U L A C J E :smilecol:


:Rose: dobrego nigdy za wiele

  • Replies 8k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Gosia: :happy1: :thumbs: Będzie dobrze :) Bo jak nie to wiesz :mad: :lmaa: :-x :)

Alutka: dziękuję :oops: :loveu: Gdy dojdzie psiurek to wstawię nowe, powiększone o pieseczka, zdjęcie :)

Posted

Niestety niezazbytnio mi poszło... Zaliczyć, zaliczę, bo to test połówkowy był, ale w przyszłym semestrze muszę się ostro zabrać za tą statystykę...:diabloti: Trzy egzamy za mną (dwa już zdałam), dwa przede mną (środa, piątek). Zamawiam kciuki! :cool3:

Z Luką trochę poćwiczyłam w domku, co by się odstresować. ;) Fajsko już jej wychodzi "do mnie" - siada w 8 przypadkach na 10 prosto, a kontakt ma wymarzony - główka zadarta i wzrok wlepiony w moje oczy! Muszę jeszcze szlifować to, żeby ZAWSZE siadała prosto, a nie odstawiała zadka pod różnymi kątami, no i to, żeby siadała jak najbliżej bez poprawiania. Ale idzie nam to całkiem, całkiem. :) No i wprowadzam aport formalny (pies siedzi przy nodze, ja wyrzucam aporcik, pies siedzi, na komendę "aport" biegnie z entuzjazmem po koziołek i siada przede mną jak w poleceniu "do mnie", patrzy oczywiście w moje oczy. Odbieram koziołek, pies nadal siedzi i patrzy w oczy. Komenda "noga", pies obchodzi mnie i siada przy lewej nodze. Koniec - zaaabaaawaaa!:multi: ). Otóż od jakichś 2 tygdodni Luka uczyła się podczas siedzenia przede mną trzymać koziołek w pycholu (w aporcie zazwyczaj zaczyna się naukę od końca). Stopniowo wydłużałam czas, rozpraszałam ją ruszając się, takie tam. Wczoraj pierwszy raz spróbowałam połączyć to w całość. Dwa razy na dwa zrobiła wszystko niemal idealnie!! Oprócz tego, że musiałam naprowadzić ją, żeby usiadła bliżej mnie... Ale jestem b.zadowolona! :multi:
Oczywiście w domu to całkiem co innego, jak na dworku, nie mówiąc już o zawodach. :roll: Ale najważniejsze, że biała lubi szkolonko i się dobrze bawimy. :lol: :loveu:

Posted

Gosia, no to trzymamy kciuki dalej - matko, jak przypomnę sobie te sesyjne egzaminy, brrr...współczuję:grab:
My Pascalkowi depilujemy uszy, ma łyse w srodku- no i przed chwilkę wróciłam do domu, zajrzałam psu do ucha- i jest czysto, ufff....to pewnie było jakieś chwilowe podrażnienie.
Elcia, się trochę ubawiłam o tych chorobach- to ja i moje dwie siostry na 100% jesteśmy bezpłodne...choć never know, żadna z nas jeszcze nie próbowała, no wiecie...;) Ale co też ludzie nie wymysla, no no! Także tym się raczej nie przejmuj, a w przypadku pozostałych pytań - słuzymy pomocą i radą!:lol:

Posted

Gosiu,


Odkad padl mi komputer nie odwiedzalam tego wateczku :roll:
Jak wiedze wiele stracilam. Luka w akcji otwierania i zamykania klatki DOSKONALA! Swietna sztuczka i pieknie wykonana!
Szczere gratulacje dla Ciebie i Bialej! :-)

W.

Posted

Luczka jest zdolna konstruktywnie- zamyka szafki etc...a Pascal destruktywnie- dziś zrobił "operację plastyczną" mojemu misiakowi (czyt. odgryzł mu nos:-() , a następnie otworzył sobie szafę i wyciągnał z niej mój sweter. No bo Pańcia wróciła do domu po 20, a Pankowiec był u lekarza..
Ten devil:cooldevi: mógłby brać przykład ze swojej mądrej białej kolażanki...

Posted

Hihi, mądra ;) koleżanka dziś wykazała się wielką weną twórczą. :evil_lol: Otóż ćwiczyłam ten aport formalny. Rzuciłam koziołek, wysłałam białą po niego, a biała - myk - do klatki (w końcu koziołek wg niej nie jest do przynoszenia, ale do obrabiania gdzieś w kąciku :cool3: ). Zawołałam raz jeszcze, przyszła, nagrodziłam. Druga sesja. Przezornie przymknęłam wcześniej drzwiczki klatki. Rzuciłam koziołek, wysłałam białą po niego. A ona - koziołek w zęby i w stronę klatki. A tu niespodzianka - drzwiczki zamknięte! :evil_lol: Ale od czegóż nowo nabyta umiejętność?? :p Położyła koziołek, otworzyła drzwiczki, wzięła koziołek z powrotem do pycha i zadowolona wlazła do klateczki. :evil_lol: :eviltong: Miała szczęście, że koziołek udało jej się położyć tak, że nie zawadzał w otwarciu klatki, bo pewnie w takiej sytuacji cały myk by się nie udał. ;) Ale i tak jestem dumna z jej myślenia przyczynowo - skutkowego. ;) :cool3: :loveu:

Posted

Gosia kciuki zapewnione do końca tygodnia! :) A Luka...noooo tylko pozazdrościć takiej mądrali hehe :loveu:

Aga: pogłaszcz Pascalka ode mnie, czego to on nie wymyśli, hehe ;) A z tym swetrem...pewnie bardzo tęsknił za swoją Pańcią hehe :loveu:

Posted

Staram się zająć czymś myśli i nie mogę, stale mi powraca ta tragedia z wystawy gołębi w Katowicach.:-(
.:shake: Oglądam dziennik regionalny, a tam pokazują odsnieżanie dachu w spodku, gdzie za półtora miesiąca ma się odbyć nasza wystawa.Kilku robotników ładuje snieg na taczki i zrzuca z dachu.:roll: Boją się sprowadzić
sprzęt mechaniczny ze względu na duże dodatkowe obciążenie.!


:Rose: dobrego nigdy za wiele

Posted

pierwsze co pomyślałam to właśnie,że to mogłaby być wystawa:shake: \i napewno byłabym tam z moją córką....:-( sszok..miejmy nadzieję,że więcej nie będzie nam dane przeżywać takich tragedi....:-(

Posted

Ja sobie nie wyobrażam co by się tam działo z tymi ludźmi, ale tez z tymi wszystkimi psami! Tyle zwierząt, wystraszonych, nieświadomych co sie stało, aż mnie mdli jak o tym myślę!

Posted

Niektóre z tych biednych gołąbków wróciły do domu...
a od nas z Łodzi pojechały psy- rozcinały sobie łapy o ostre blachy a potem musiały chodzić po posolonym śniegu...dzielni czworonożni ratownicy..

Posted

Agnieszka76 napisał(a):
dzielni czworonożni ratownicy..

Tak właśnie :klacz: :klacz: Mam nadzieję że ludzie potrafią to docenić, a nie traktować tego jak "mus"

Posted

Moja bichonka Bazia, teżby się nadawała na ratownika. Ma wspaniały węch!:lying: Całą zimę chodziła w ogrodzie po tym dużym sniegu w jedno i to samo miejsce. Już wczoraj zauważyłam , że coś odkopuje przednimi łapkami. Dzisiaj prawie cały dzień przesiedziała na podwórku.:shake: Wykopała
ogromną jame :crazyeye: i co znalazła pod warstwą conajmniej 30 cm ubitego śniegu? starą zmarzniętą kość.:evil_lol:

:Rose: dobrego nigdy za wiele

Posted

Uwaga Uwaga :cunao: :BIG:

Być może mój przyszły bolończyk urodzi się...już za tydzień! I wtedy będzie wiadomo czy będzie mój... jestem troszkę zestresowana, trochę tak jakbym oczekiwała dziecka :loveu: (przynajmniej takie mam wyobrażenie ;) bo doświadczenia w tej kwesti nie mam)

Będę Wam dawać znać co i jak :) Przy okazji zanudzać pytaniami :oops:

Posted

ela - mam nadzieję, że w końcu zdecydowałaś się na psiaka z rodowodem?

ps. dzisiejszym egzaminem (będzie zdany :) ) zakończyłam sesję i rozpoczęłam półtora tygodnia ferii. :multi:

Posted

Gosia zdecydowałam się w końcu na pieska z hodowli Anitas - pamiętam, że Tomek ją chwalił, jeszcze niedawno popytałam Go na PW o tę hodowlę, więc nie mam co do niej wątpliwości :)

Posted

No cóż, Twój wybór. Dla mnie hodowlę "hodowlą" można nazywać tylko wtedy, gdy przynależy do Związku Kynologicznego oraz sprzedaje szczeniaki tylko i wyłącznie z metrykami... Ale cóż, nie dla każdego definicja ta jest prawidłowa. :roll:

Guest
This topic is now closed to further replies.

  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...