Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Piękna jesień! :D
Ja chyba zatrudnię Pasdcala w jakiejś reklamie napojów energetycznych lub baterii Duracell..on jest nie do zdarcia! Na dodatek uwielbia wodę- zwłaszcza z mydłem lub proszkiem do prania...dziś wyciągnął pod naszą nieobecność namoczone w misce gatki pankowca.... :-? Zresztą pankowiec sam jest sobe winny bo wspomniane namoczone gatki postawił w misce na podłodze. A Pascal tylko na to czekał..Teraz typuję, kiedy zacznie wymiotować, bo chyba się mocno opił tego detergentu. Ale chyba mu nie zaszkodziło, bo aportuje jak szalony jeżyka 8)

  • Replies 8k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Witam wszystkich z wieczorka - kwa kwa :evilbat:

Gosia ale śliczne zdjęcie. Piękna jesień :lol:

Agnieszka, Pascala energia rozniesie :lol: :lol: i mieszkanie również jak nie zacznie brykać po polku :lol:

Posted

No wiem, ale on ma jeszcze długą kwarantannę przed sobą :flop:
Ale w środę możemy juz wyjśc na krótki spacerek, potem znowu siedzenie w domu- no bo ostatnie szczepienie
Słuchajcie....da radę jakoś nauczyć psa- nie wiem, moze nie szczekania, ale ograniczenia szczekania? Młody szczeka na hałasy na klatce, a Pankowiec czasem musi odespać nocny dyżur..i co mam biedne zrobić?? :morning: o tak potem mój mąż wygląda :niewiem: Poradźcie!

Posted

Ja na Gizmaka jak się rozszczeka krzyczę fuj nie wolno :oops: kilka razy, wtedy cały sie trzęsie ze złości ale tylko boruczy :lol:

Posted

Agnieszka - ja paradoksalnie bym najpierw uczyła komendy "głos". Pokazujesz super ekstra pyszny smakol przed nosem, ale nie dajesz (albo zabawkę - zależy co wywołuje w nim na tyle silną frustrację, aby zaczął szczekać). Mówisz "głos" ("daj głos", co wolisz) i nagradzasz za szczekanie (wielokrotne - parę "hał"). Kilka takich prób na dzień.
Gdy załapie komendę i zawsze po niej będzie zaczynał szczekać, możesz przejść do następnego etapu :wink: czyli komenda "cicho" ("siadap", czy co tam wolisz :wink: ). Gdy szczeka, mówisz komendę i nagradzasz na początku nawet za pół sekundy ciszy. Stopniowo nagradzasz za coraz dłuższą ciszę.
Tylko w taki sposób pies ma szansę załapać, co oznacza Twoje polecenie "cisza" podczas gdy on szczeka. Jak zawsze powtarza Mrzewińska - pies nie rozumie słów! Od człowieka zależy, aby pies skojarzył dany DŹWIĘK (komenda) z tym, co przewodnik od niego oczekuje. :)
Acha - nie powinno się krzyczeć na szczekającego psa - ognia nie pokonasz ogniem. :wink: Psy mają doskonały słuch - od początku ucz Pascala, że ma reagować nawet na cichutką (ale stanowczą!) komendę. :)
A co do stróżowania. Moja Luka od szczeniaka jest uczona "mądrego" obszczekiwania hałasów na klatce schodowej. Mianowicie gdy podbiega szczekając do drzwi, ja idę za nią, spoglądam w judasz, CHWALĘ JĄ, mówię: "wszystko OK, spokój" i odbiegam, wołając ją i nagradzam zabawą. Tym sposobem Luka nauczyła się zaznaczać kilkakrotnym "hał" (ale nie ujada non stop), że coś jest nie tak, po czym stoi przy drzwiach i patrzy w moją stronę, czeka, aż podejdę i sprawdzę, czy wszystko jest OK. :) Tak powinien zachować się odpowiedzialny za stado przewodnik. :wink: :lol:

Posted

Polecam film, który właśnie zaczyna się na Polsacie - "Znaki" Shyamalana. Nie najlepszy jego film, ale warto obejrzeć, między innymi ze względu na Joaquina Phoenixa - świetny jak zwykle! :D

Do wyboru jeszcze mój ukochany "Absolwent" na jedynce, mogę go oglądać 100 razy pod rząd.
:lol:

A w piątek "Gladiator" :lol: Do tej pory nie mogę przeboleć tego, że J.Phoenix nie dostał za rolę Commodusa Oscara (którego zgarnął Benicio del Toro za "Traffic" - też zagrał doskonale, ale wg mnie bez porównania :roll: ).

Posted

No i co ja bym bez Ciebie Gosia zrobiła! :buzi: Zaczynamy od jutra. On i tak daje sie wyciszać spokojnym ciiii i - jak zdążę- nagrodą albo 120548947 aportem jeżyka/piłeczki/koguta/kółeczka (niepotrzebne skreślić) Pascal to pudel pierwotny, któremu został bardzo silny instynkt apotrowania upolowanej zwierzyny łownej. :D Ma też chyba w sobie cos z szopa - pracza. 8)

Posted

Aga - to fenomenalnie, że on lubi aportować! Nakręcaj go na piłeczkę, a będziesz miała psa, który zrobi dla niej wszystko! I nie będziesz musiała w przyszłości tuczyć go smakolami. :lol:

Acha - nauczyłam się na błędzie tego, żeby od SAMIUTEŃKIEGO początku uparcie egzekwować przynoszenie aportu do ręki. Luce często zdarza się zatrzymywać z piłką (aportem) metr ode mnie i dopiero po moim odejściu w przeciwną stronę przynosi do ręki... Nie musisz na początku skłaniać Pascala do aportu formalnego (siad przed Tobą z głową zadartą i aportem mocno trzymanym w pysku), ale warto, aby podał Ci go do ręki (może stać, siedzieć, czy co tam woli - na aport formalny przyjdzie jeszcze czas :D ).

Jeszcze jedno - fajne jest nauczenie szczeniaka rozróżniania dwóch komend: "daj" i "pluj".
"Daj" działa w przypadku, gdy pies trzyma przedmiot, Ty również chwytasz ten przedmiot i wtedy na komendę pies go puszcza.
Na "pluj" pies powinien wypluć Ci na otwartą rękę to, co ma w pysku - BARDZO przydatne w przypadku, gdy szczeniak złapie na dworzu jakieś świństwo, zbyt małe, abyś mogła chwycić je w palce...Oczywiście uczysz tego na większym przedmiocie, którego pies nie może połknąć - np. spora kostka cielęca. Otwierasz rękę pod pysiem, w której Pascal trzyma kość, a jednocześnie drugą ręką podsuwasz mu pod nos super smakol (najlepiej kawałek surowego mięska). gdy wypluje - dajesz mięsko. :D
Tak samo uczysz "daj", tylko że zamiast trzymać rękę otwartą pod pysiem, chwytasz kość/zabawkę. :D

Posted

On oddaje piłeczkę, spoko, za bardzo mu zależy, zeby ja rzucić! A samkołyki spala w 3 sekundy, to jest mały wulkan! No i jeszcze psie dziecko , wiele można mu wybaczyć. Właśnie pościeliłam łóżko i mój pies wcielił się we wściekłą świnię- lata po całym łóżku i harcze- a może to jest warkot. Potem - po jakiś 5 minutach szczęśliwy pada z wywieszonym jęzorem. Może przerobię to na komendę "crazy dog"? :wink:
Mogłabym o nim pisać godzinami, taką ma złożoną osobowość i tyle pomysłów na minutę. :lol:

Posted

Aga, cały czas uczysz go kilkerem? Ja własnie zamierzam odświeżyć Luki znajomość z kilkaniem i uczyć ją tym sposobem bliskiego chodzenia przy nodze...

A dziś nasz kompan spacerowy - Forest - o mały włos wybiłby mi zęby - dał mi buziaka skacząc z maksymalnego rozpędu... :roll:

Posted

Uczymy się bez klikera- nie ma nigdzie frugo i nie mogę dostać inych klikających nakrętek! On łapie najczęsciej bez klikera za jakimś 3 - 4 razem o co chodzi, a potem to szlifujemy. Siada już i kładzie sie spoko, zupełnie bez nagrody, nawet jak jest rozszalałym dzikusem to na komedę siad- czasem powtórzoną 2 razy - siada. I siedzi. Myślę, że jeśli istnieje psie IQ to Pascal ma powyżej normy. No tak, nie ma jak skromność... :oops: Ale generalnie jest też tak, że ja bardzo dużo z nim pracuję. Wogóle jestem jego punktem centralnym - pszyszła pańcia, bedzie szaleństwo i zabawa. I nie odstępuje mnie na krok, nawet do łazienki przychodzi za mną, bo mieści sie w "kociej dziurze" w drzwiach- z czasów, kiedy mieszkał z nami kot.
Znowu elaborat, niech mnie... :roll:

Posted

Gosia, kopiuję Twoje cenne rady do Worda i sobie trzymam w folderze "Pascal". Potem skleję z nich książkę- "Jak mądrze wychować psa" - Gosia &Luka , którą podautoryzujesz! 8)

Posted

Widzę , że już na dobre połknęłaś bakcyla szkoleniowego! :lol: Wg mnie obserwowanie postępów swojego psa przynosi największą satysfakcję! A takie szkolenie od szczeniaka rozwija inteligencję, spryt i (wbrew niektórym opiniom :wink: ) samodzielność psa. Zwierzak im więcej poznaje słów, im więcej ma kontaktu z człowiekiem, tym łatwiej mu się żyje wśród dwunożnych i jest szczęśliwszy, bo jest jasne, co od niego właściciel oczekuje. :D
Ja bym jeszcze dodała socjalizację mimo kwarantanny - bierzesz małego na ręce i idziesz na dwór! Istnieje pewne ryzyko, niestety, ale myślę, że warto je podjąć dla lepszej i wcześniejszej socjalizacji. Ja będę mojego szczeniaka wynosić na dwór od pierwszego dnia w domu - mimo kwarantanny, na moją odpowiedzialność. Oczywiście absolutnie nie powinno się pozwalać psiakowi na kontakt z obcymi psami! Ale spokojnie można go nosić i zaznajamiać z ruchem ulicznym, posiedzieć trochę na przystanku autobusowym/tramwajowym/na peronie - niech poznaje nowe dźwięki i obserwuje ludzi (ale na głaskanie przez obcych raczej jeszcze też nie pozwalać).
ps. mój drugi pies będzie miał chyba syndrom dziecka psychologa. :lol: Będzie musiał sprostać moim wszystkim wymaganiom i planom, biedak. 8) :lol:

A wracając do Pascalka - czytam i czytam i żałuję, że nie jesteście z Gdańska, bo bym Was zaraz zwerbowała do wiosennego agility! :D Toż z czarnego istny pies sportowy rośnie! :D :D :D

Co do >"Jak mądrze wychować psa" - Gosia &Luka< :lol: daj znać, kiedy skończysz zbierać te moje wypociny :wink: :wink: , to Ci podeślę bibliografię, która jest zdecydowanie bardziej obszerna! :lol:

Posted

Witajcie! Dzis możemy wyjść na krótki spacer, a tu deszcz w szarej Łodzi..jak pech, to pech! Chyba za radą Gosi wyniosę Pascala na rękach- ale on waży już chyba dobre 4 kilo, więc długo go pewnie nie ponoszę...

Posted

Doberek :P
Gosia - wczoraj był potężny problem z tymi filmami, bo się na się nakładały :evilbat: Oba filmy już widziałem, ale już chwilę temu i wybrałem bardziej komercyjne "Znaki" :oops: Bardzo lubię filmy Shyamalana (czy jak się tam pisze :lol: ) - "Osada"(!).
Ale klikaliśmy z żoną pilotem zawzięcie jak tylko były reklamy na Polsacie i udało nam się np. oglądnąć rewelacyjnego Dustina Hoffmana przed swoją inicjacją z Mrs Robinson i posłuchać Simona&Garfunkel'a :P
Miodzio music dla starych uszu... Możecie sobie teraz skrzypiącym głosem dopowiedzieć -"Panie, kiedyś to były czasy...". :-? :wink:
Ale żeby nie było całkiem do dooopy - Alleluja i cała naprzód! :lol: :wink:

Posted

Tomek - a ja właśnie najmniej lubię "Osadę" :wink: .
Ja się domyśliłam zakończenia (!!!) a to u Shyamalana powinno być niedopuszczalne! :roll: Najlepszy oczywiście "Szósty zmysł" - bez dwóch zdań ("I see dead people" - brrr :wink: )! W "Znakach" średnio podobał mi się Mel Gibson -ta jego płaczliwa mina zbitego psa w połowie filmu zaczyna męczyć...

A "Absolwenta" można obecnie kupić z jakąś gazetą - chyba się pokuszę. :wink:

Nooo... u nas też deszcz leje od rana :evil: . A chciałam z Luką poćwiczyć, bo chyba jutro nie będzie nas na treningu - mam wykłady... :roll:

Posted

Najlepszy oczywiście "Szósty zmysł" - zgoda. O "Osadę" sprzeczać się nie będziemy - dla mnie istotniejszy jest klimat, a tak bardzo domyślny nie jestem i zakończenie uważam za dobre :wink:
No i jeszcze jedna rzecz - premiery koniecznie należy oglądać w kinie, a najlepiej bardzo dobrym kinie. My śmigamy raz w miesiącu do multikina "Helios" w Rzeszowie, no i jest wypas :lol: :wink:

Posted

To nam się topic filmowo rozwinął :D
A ja uparcie pokrążę w temacie psów - widziałm jakiś czas temu fajowski film "Bombon el perro" - teraz dopiero wchodzi chyba u nas na ekrany, nie wiem, jakie jest polskie tłumaczenie.Jak tytuł mniej więcej wskazuje film jest o..dogu argentyńskim, i wystawach - czyli o tym, co tygryski lubią najbardziej. Genaralnie unikam wszytskiego co Multi - więc też jak ognia multipleksów, filmy wolę oglądac bez akompaniamentu ludzi siorbiących colę i żujących popcorn. No ale u mnie rozwija się socjopatia, więc tak to jest....Z superowskich moim zdaniem filmów z psem w tle jest "Życie jest piękne " Kusturicy.
Aha, zapisuje się do fanclubu "Absolwenta" :D

Posted

Aga -"Bombon, el perro" leciał już na wielkim ekranie, miał premierę w czerwcu (chyba nazwano go po prostu "Bombon" ale nie jestem pewna...). Niestety nie zdążyłam wybrać się na niego do kina, ale namierzam się na wypożyczenie. Ja uwielbiam filmy południowoamerykańskie i hiszpańskie, na dodatek pies w roli głównej - film obowiązkowy! :D Szkoda tylko, że rasa to zupełnie nie moja bajka. :wink:

A w wakacje kupiłam sobie kryminał "Pieski dzień" hiszpańskiej pisarki Giménez-Bartlett. Głównym motywem jest morderstwo, tłem - psy i cały psiejski świat (wystawy, szkolenie, hodowle, etc). Niestety zawiodłam się bardzo! Mimo konsultacji z weterynarzami i hodowcami, autorka o psach cały czas pisze jak kompletny laik. :-? A wątek kryminalny - pożal się Boże... :roll: (no cóż, jako wielka miłośniczka Agathy Christie mam niemałe wymagania odnośnie kryminałów :D ). Także mimo olbrzymiego apetytu, jaki miałam na tą książkę, uważam, że była to strata czasu, niestety... Jednak cały czas mamy strasznie mało fajnych, współczesnych książek z psem w roli głównej (lub chociaż w tle :wink: ).
Moją ulubioną na zawsze pozostanie "Daszeńka, czyli żywot szczeniaka" Karela Capka o małej foxterrierce - uczyłam się na tej książce czytać. Do teraz mam ją na półce i uwielbiam przeglądać. :D
Mam też wieeelki sentyment do "Biały Bim, czarne ucho" Trojepolskiego - wzruszająca książka o seterze angielskim należącym do myśliwego - niestety bez happy endu. :cry:
A ostatnio kupiłam "Psie serce" Dostojewskiego - no cóż, mistrzostwo. :D A na Allegro od pół roku poluję na "Wiernego Rusłana" - dużo słyszałam pozytywnych opinii, choć nie jest to lektura łatwa i przyjemna...
No i oczywiście, kończąc ta rozprawkę na temat motywu psa w literaturze :wink: nie mogę nie wspomnieć o moich najukochańszych - London i Curwood! "Szarą wilczycę" czytałam dobre 10 razy, "Włóczęgów Północy" - z 6 razy na pewno! :D Ekranizacja "Zewu krwi" była moim ukochanym filmem dzieciństwa - ulubiona scena, jak Buck przeciąga przymarznięte, obładowane sanie, aby zadowolić swego Pana! A na koniec filmu pies odnajduje go zasypanego śniegiem, spod lodu widać tylko twarz człowieka, a Buck zaczyna wyć... To było coś!!

OK, kończę, nie musicie tych wywodów czytać. :wink:

Posted

Agnieszka76 napisał(a):
Genaralnie unikam wszytskiego co Multi - więc też jak ognia multipleksów, filmy wolę oglądac bez akompaniamentu ludzi siorbiących colę i żujących popcorn.

A ja uzalezniam to od filmu, na który idę. Generalnie uwielbiam jeść w kinie popcorn, więc nie wytrzymałabyś siedząc obok mnie. :wink: Ale to na takich filmach, jak "Sin City" czy "Król Artur" - łatwy, komercyjny film nie wymaga wielkiego skupienia.
Ale dostałam szału, jak obok mnie usiadła parka z 2 pakami popcornu, colą i orzeszkami podczas seansu... "Pasji". :roll:

Posted

O, trafiłaś w sedno! Orzeszko na "Pasji"...no to powodzenia!
Dziś wielkopomna chwila- jak pankowiec wróci z angielskiego idziemy na spacerek! Póki co krótki. Ale zawsze! A teraz...oczywiscie aportujemy jeżyka :D

Posted

Gosia&Luka napisał(a):
ps. mój drugi pies będzie miał chyba syndrom dziecka psychologa. :lol: Będzie musiał sprostać moim wszystkim wymaganiom i planom, biedak. 8) :lol:


hi hi skąd ja to znam, ale wiem też że takie dziecko wcale nie musi być biedne :D

no jestem ciekawa bardzo Twojego przyszłego zwierzątka, co to będzie i jakie będzie :roll:

mi generalnie trafiło się coś czego tak naprawdę nie planowałam.. stawiałam na inne cechy, a tu wyszło co wyszło.. dziś już bym nie zamieniła za żadnego skarby.. to taka mała wstawka o tym jak los porafi zakpić z naszych planów i wcale nie musimy natym źle wyjść :D

Posted

Kiedyś stawiałam tylko na wygląd i charakter - i tu zwycieżał deerhound. Nadal jestem przekonana, że kiedyś sobie deera sprawię, bo to cudowne, urokliwe, wrażliwe, intelignetne psy. Ale od jakiegoś czasu zmodyfikowały się nieco moje "psie" plany i skierowały w stronę sportu i szkolenia, czyli psa bardziej energicznego, zawsze gotowego do "akcji" :wink: . Wtedy trafiłam na forum belgów. I tu odpowiada mi i wygląd i charakter (mimo że calkowicie różni się temperamentem od deera) i użytkowość. Ale nie znam jeszcze żadnego belga na żywo (chociaż widzieć, widziałam), więc to tylko z czytania o nich i oglądania filmików w sieci. :wink: No a potem trafiłam na erdelki. Myślę, że koniecznie muszę jeszcze poznać parę AT, żeby wyrobić sobie o nich zdanie, bo aż niemożliwe, żeby wszystkie szczeniaczki AT były takie grzeczne, jak Ludwiczek! :wink: :lol:
Jeszcze cały czas kuszą mnie border collie. Chociaż fajnie byłoby propagować w sporcie i szkoleniu jakąś mniej popularną rasę - właśnie po to, żeby pokazać, że "nie tylko border potrafi". :wink:
Ostatnio natknęłam się na barbeta. Napisałam maila do właścicielki jednej z 2 suczek w Polsce, zobaczymy co odpisze.
Podobają mi się też małe border terriery - ale - no właśnie - małe. :wink: Tym razem chciałabym coś większego... :roll:

Sama jestem ciekawa, co z tych planów wyniknie ( i KIEDY :roll: )... I jakim psem okaże się ten mój wymarzony szczeniak. :wink: Ale nawet gdyby okazał się wybitnym szkoleniowym beztalenciem, do tego leniuchem i kanapowcem - będę kochać, a co. :wink: :lol: :lol: :lol:
Codziennie dziękuję losowi za takiego psa, jak Luka - i trochę stąd pomysł z barbetem - to takie większe Luki. :wink:

Znowu elaborat. :roll:

Posted

zachraniarka napisał(a):
hi hi skąd ja to znam, ale wiem też że takie dziecko wcale nie musi być biedne :D

:lol: To zapraszam kiedyś na zajęcia z psychologii rozwojowej :lol: - babka pokazuje nam fotografie swojej córeczki, którą od urodzenia kształtują na mistrzynię olimpijską w gimnastyce. 8) :lol:

Guest
This topic is now closed to further replies.

  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...