Eclairs Posted July 11, 2005 Posted July 11, 2005 3 dni mnie na bolonkach nie było i nawet nikt się nie zainteresował :evilbat: :wink: Brawa dla przyszłego intera Dereczka :klacz: i dla "cieczkówek" też :D :wink:
Tomek67 Posted July 11, 2005 Posted July 11, 2005 Eklerek - ja tęskniłem intensywnie. Choć przyznaję ze wstydem, że z powodów partykularnych. Za 10 minut wyjeżdżamy z dzieckiem do Katowic - ale już wszystko wiem, co gdzie i jak. Jak wrócę to opiszę to "piękne" miasto koło Bytomia :wink:
Alutka Posted July 11, 2005 Posted July 11, 2005 [quote name='"Eclairs"']3 dni mnie na bolonkach nie było i nawet nikt się nie zainteresował :evilbat: :wink: Witaj "Eclairs "! Jakto się nikt nie zainteresował. Alutek stale się dopytywał - czy już się Eklerki odezwały. Ciekawe co się mogło stać? może wyjechali na wycieczkę, a może na dłuższe wojaże po świecie? Mnie również Was bardzo brakowało !!!!!!!! :fadein: :D dobrego nigdy za wiele
Alutka Posted July 11, 2005 Posted July 11, 2005 Dobrze, że już jesteście !!!!!!!!!!!!! :D dobrego nigdy za wiele
Eclairs Posted July 11, 2005 Posted July 11, 2005 Korzystając z pięknej pogody Eklerki wybrały się na spacer do lasu. Było super. Widzieliśmy rudego liska, a Eklersik gonił leśne ptaszki, kąpał się w błotnistych kałużach i pił cudnie pachnącą wodę z katowickiego ścieku Ślepiotki. Kiedy po powrocie do domu Tomek włożył młodego do wanny i polał wodą - przeżyliśmy szok! Kleszcz na kleszczu! Do nocy wydłubywaliśmy potwory! Na Eklersie 53!!! (dobrze, że tylko jeden zdążył się przyssać) W naszych ciuchach jeszcze kilka i nawet jeden na mojej łydce! Jak wrócę z pracy jeszcze raz przejrzę Eklerka i powyrywam niedobitki, które przetrwały wczorajszą akcję 0X
Gosia_i_Luka Posted July 11, 2005 Posted July 11, 2005 Eclairs - :o :o :o 53 kleszcze?? :o Makabra, teraz obserwuj uważnie Eklersika... A czym był zabezpieczony? (chcę wiedzieć, czego nie kupować :wink: ) Luka cudnie ozdobiła mi dziś prześcieradło (rano wyglądało, jakby mnie ktoś w nocy poszlachtował :lol: 8) :lol: ). Za tydzień wystawa w Gdyni - ktoś się wybiera? :wink:
Gosia_i_Luka Posted July 11, 2005 Posted July 11, 2005 Ojej, ale się rozczuliłam. :oops: 8) :lol: TAKIEGO kota kiedyś miałam. Wprawdzie nie mieszkał ze mną, tylko w ogrodzie mojego dziadka 8) to jednak był to pierwszy MÓJ kot. Na imię miał Mruczek, miałam 10 lat, jak go oswoiłam. Jako dziecko znałam wszystkie podwórkowe koty u mojego dziadka - każdy miał nadane przeze mnie imię, które wszyscy respektowali, nawet sąsiedzi. :lol: Mamą mruczka była czarna kotka Bagera. 8) Urodziła kilka maluchów- gdy podrosły, za pomocą natki wyrwanej z ziemi marchewki zachęciłam jednego z nich do podążania za mną wprost do cieplarni. :wink: Tam siedząc na stołku powoli oswajałam kociaka z dotykiem itd... Od tego czasu Mruczek przez dobrych parę lat przychodził 10 minut przed naszym przyjazdem do dziadka ogrodu i na mnie czekał. :D Skąd wiedział, że przyjedziemy, nie wiem... W każdym bądź razie był bardzo nieufny do obcych, dzieciaki zza płotu wkurzały się, bo nie dawał się głaskać. 8) Kiedyś w dowód miłości przyniósł mi na balkon pod nogi piękną, choć ledwie żyjącą mysz. :lol: Co ją zrzucałam z balkonu, on aportował z powrotem, aż w końcu chyba doszedł do wniosku, że skoro ja jej nie chcę, szkoda, żeby się zmarnowała, więc sam ją skonsumował pod tarasem. 8) Był bardzo kochany. Niestety nie wiem, co się z nim stało - po prostu któregoś dnia przestał przychodzić. :cry: Był podwórkowy, więc pewnie zakończył życie tragicznie - pies, może samochód... Ale jak zobczyłam to zdjęcie, przypomniał mi się od razu, choć miał trochę szerszą głowę (jak to kocur). Oops, znowu "zezwierzęciłam" topik bolończykowy... :oops: 8)
Eclairs Posted July 11, 2005 Posted July 11, 2005 Gosia co ty robisz na psychologii? Może pomyślisz o drugim kierunku? Zoologia, weterynaria albo nawet hodowla konii! Eklersika zabezbieczam Frontlainem. Zdaje egzamin na piatkę! Więc nie przestawaj go używać! Na kleszcze działa jednak tylko 4 tygodnie, a ja zakraplałam małego ostatnio 4 tyg i 4 dni temu! Więc moja wina a nie preparatu. Pewnie i tak resztkom Frontlaina zawdzięczam, że kleszczory były trochę ogupiałe i nie zdążyły sie przyssać całą bandą. Poza tym weszlismy na tereny gdzie ludzie i psy bywają pewnie raz do roku więc kleszcze są baaaardzo wygłodniałe. :wink:
Alutka Posted July 11, 2005 Posted July 11, 2005 :lol: Jakie to szczęście , że Ekterek był pryskany ! Nie chcę nawet myśleć co by było gdyby w szystkie się przyssały. Ta inwazja kleszczy jest przerażająca. Niedługo do lasu nie będzie można wejść. Biedna ta leśna zwierzyna. Jak sobie radzi ? Ze też leśnicy na to nie mają jakiegoś skutecznego środka. :evilbat: :D dobrego nigdy za wiele
Karka Posted July 11, 2005 Posted July 11, 2005 Eklersiku cóż za świetny avatarek :angel: Co za przystojniacha w ciemnych okularkach :bigcool: Wczoraj upolowałam Cię na erdelkach i już miałam sprowadzic Cię do nas ale zaraz potem przyssałam się do fotek z warszawskiej wystawy i tak zeszło :oops: Sama dziwiłam się ,że cuś Cię wcięło na kilka dni :roll: Z kleszczami makabra rzeczywiście :x blee nigdy nie miałam kleszcza na sobie i mam nadzieję ,że nie dostąpię tej wątpliwej przyjemności mogłabym chyba wpaść w histerię :oops: nie cierpię takich stworów.Z wielkim obrzydzeniem wyciągam je z piesów , na szczęście łapią je niezmiernie rzadko.Oczywiście są zabezpieczone Frontline . Gosia ja wiele lat temu podobnego kotecka trzy dni trzymałam w domu w tajemnicy przed tatą :oops: który nie lubił kotów.Była to taka bidna znajda , niestety musiałam go zanieść do schroniska bo się wydało i dostałam wielką burę za trzymanie "pchlarza "w mieszkaniu :(
Gosia_i_Luka Posted July 11, 2005 Posted July 11, 2005 Eclairs napisał(a):Gosia co ty robisz na psychologii? Sama się czasami zastanawiam... :roll: Co do frontline - on nie odstrasza kleszczy! On je zabija, gdy już się wessają! Sporo właścicieli oburza się - przeciż pies był zabezpieczony, to skąd ten kleszcz? A to jest właśnie specyficzne działani tego preparatu - zabija krwiopijcę w ciągu 24h - wg specjalistów 8) przez 24h kleszcz nie zdąży wpuścić do krwi czegokolwiek chorobotwórczego... Podobnie działa Kilitx, jak jest z resztą specyfików - nie wiem. Ale 53 kleszcze podczas jednego spaceru na jednym ozdobnym Eklersiku to i tak szok... :o :wink: Karka - mój tata też nie znosi kotów... :roll: Wiele razy starałam się go "urobić" (ostatnio z rexem) - niestety... :cry: Za to moja mama nawet na głos :lol: mówi, że ko w domu mógłby być. :roll: Zdjęcia z wystawy faktycznie wciągają - dbsst spisała się na 6! :D Uwielbiam ogądać takie foteczki - można poczuć klimat wystawy; w dodatku wystawy na świeżym powietrzu przy ładnej pogodzie - to jest to! :D (choć poobno w sobotę lało :wink: ) Przyszedł dziś szampon Zielone jabłuszko iv san bernerd - jutro będziemy "groomingować" - szczotka, grzebień, szampon, suszarka - zrobimy białą na bóstwo. :lol: Choć w jej obecnym stanie dla każdego psa płci męskiej byłaby bóstwem objawionym nawet gdyby całkiem wyliniała. 8) :lol: Rano odbyłyśmy spacer w asyście naszego sąsiada Jorka (tak ma na imię) - wygląda jak miniaturoy briard z nie kopiowanymi uszami - strasznie śmieszny. :lol: Na szczęście wystarczało tupnięcie nogą, aby (cały czas śmiejąc się i merdając - chyba myślał, że może to ze mną załatwić podlizując się :lol: ) trzymał się w bezpiecznej odległości. :wink: Ale... ja mówię do Luki: "poczekaj, pojedziemy do cioci Karki, tam czeka Twoje Przeznaczenie - olśniewający Muminek" 8) :lol: :lol: :lol:
Karka Posted July 11, 2005 Posted July 11, 2005 No to Gosia pokaż Luce Mumisia i niech decyduje Jork czy Muma :wink: Poszeptałam Mumie na ucho o pięknej Luce i zobacz już chłopak zaczął marzyć :wink: Zobowiązuję Cię do pokazania nowych fotek Luczki na dogo bo jakoś się ostatnio zaniedbałaś w tej dziedzinie :evilbat: Co do koteczka w moim domu -kiedyś na pewno jakiś zamieszka ze mną choćbym miała wymienić męża na takiego co koty lubi jeśli się mój nie ugnie :wink:
Gosia_i_Luka Posted July 11, 2005 Posted July 11, 2005 Niee no, Mumiś jest nr 1. :lol: Foteczek niestety ni będzie, bo eksperymenta wszelkie mojego taty (niby sę zna :wink: )doprowadziły do tragicznej sytuacji - nie mogę przerzucać zdjęć z dysku na internet. :cry: Żadnych zdjęć. :cry: Tak więc dopóki nie pogonię taty, żeby wreszcie to "odpsuł" foteczek Luki niet. :cry:
Gosia_i_Luka Posted July 11, 2005 Posted July 11, 2005 Zobaczcie jakiego fajnego linka podkradłam z Pudli :lol: : http://www.attackchi.org.au/kits.htm Ale na mnie to nie robi wrażenia - żadna tam sztuka taka metamorfoza. :lol: Co innego zrobić z dobka... bolończyka! :lol: To by było COŚ! :lol: :lol: :lol:
Karka Posted July 11, 2005 Posted July 11, 2005 Widziałam to na pudlach :) masz rację zrobic bolonkę z dobka to dopiero byłaby sztuka 8) Ja mojemu panu także nie pozwalam się za bardzo bawić moimi zabawkami bo ma taki talent ,że mi zawsze coś popsuje 0X a potem ja muszę kombinować i sprawić by działało :evilbat:
Karka Posted July 11, 2005 Posted July 11, 2005 A dostałam dziś fotecki malutkich chartów irlandzkich od koleżanki :) Jakie słodziachy Gosia mówię Ci :angel: zaraz je tu wstawię specjalnie dla Ciebie :angel: :angel:
Karka Posted July 11, 2005 Posted July 11, 2005 male smoki :angel: :angel: widzisz te malutkie różowe łapecki uwielbiam takie małe sceniorki :lol:
Gosia_i_Luka Posted July 11, 2005 Posted July 11, 2005 Karka, dzięki wielkie! :angel: Są boskie! :angel: Kto by pomyślał, że wilczarza można w dłoniach schować! :D :D :D A potem rośnie i rośnie i... ROŚNIE :lol: 8)
Karka Posted July 11, 2005 Posted July 11, 2005 No właśnie kto by pomyślał :wink: I tylko nieliczni mają tę wyjątkową możliwość by w dłoniach skryć smoka 8)
Eclairs Posted July 11, 2005 Posted July 11, 2005 Mumiś jest przepiękny :angel: A zdjęcia jak fachowo zrobione. Istny cud miód i koperek :wink: :D Stan liczebny Eklerkowych kleszczy znowu się powiększył. W całym mieszkaniu na podłodze i (pieskowej) wersalce znalazłam jeszcze 10 kleszczy! Na szczęście wszystkie były już martwe :D Pieski górą! Kleszcze pokonane!
Eclairs Posted July 11, 2005 Posted July 11, 2005 Karka napisał(a): I tylko nieliczni mają tę wyjątkową możliwość by w dłoniach skryć smoka 8) To zabrzmiało jak cytat z Sapkowskiego :wink: :D
Karka Posted July 11, 2005 Posted July 11, 2005 Eklerku litości chyba wszystkie obrzydlistwa z tej dziczy do domu przynieśliście brr :o
Agnieszka76 Posted July 11, 2005 Author Posted July 11, 2005 O matki, Eklerku, mam nadzieję, ze te kleszcze nie ożyją i nie zjedza Was w nocy...brrrr Gosia, my też kupiliśmy zielone jabłuszko, ale odżywkę, bo się młodej sierść zaczęła kołtunić. Karka, ale ten Mumis jest piękny, najpiękniejszy lewek na świecie. :D Kochani, oficjalnie ogłaszam koniec Pusiowego niesłuchania. Coś sie z nią stało- nie mogę powiedzieć, ze to nasz zasługa, bo aż tak sie nie staralismy :oops: , ale młoda nas słucha. Siada. Przychodzi. Odwołalismy ją dziś od psa. Nie daje łapy. Ale to do nieczego jest nam niepotrzebne. :B-fly:
Alfa1 Posted July 11, 2005 Posted July 11, 2005 Wczoraj znalazłam na Niuni spasionego kleszcza i z braku pomocnej dłoni,musiałam sama wykręcać,brrr,fee :evilbat: Agnieszko,-ważne że słucha,bo o to w wychowaniu psa chodzi :D
Karka Posted July 11, 2005 Posted July 11, 2005 Aga no :klacz: dla Pusi :) Napewno po części i Wasza zasługa bo w końcu ćwiczyliście z nią chyba :wink: napewno im starszy piesek tym jest posłuszniejszy .A Muma jasne ,że piękny bo mój i choćby miał trzy łapy i był garbarty to powiem ,że śliczny jak nie zewnętrznie to wewnętrznie :wink: I daje obie łapy na zmianę na komendę :B-fly:
Recommended Posts