Alfa1 Posted May 26, 2005 Posted May 26, 2005 Ja tam nie wszystkie ryby lubię,ale psiury tak ,robię im kotleciki mielone-uwielbiają :eating: moje ulubione to,okoń,szczupak i mały węgorz-nie jest tłusty :B-fly: i kargulena....mniam...mniam
Karka Posted May 26, 2005 Posted May 26, 2005 Hmm znowu o jedzeniu :roll: A ja z rybek to tylko śledzie lubię :wink: a moje psiury uwielbiają krotko gotowaną rybkę :D
Agnieszka76 Posted May 26, 2005 Author Posted May 26, 2005 Witajcie! Pusia juz jeździ przypieta do pasa! Jutro zrobimy zdjęcie i wkleję na dogomanię, jak to ustrojstwo wygląda! A tearz...wszystkim Mamom najlepsze zyczenia! A specjalne dla naszej kochanej Patulki- przyszłej Mamy :laola:
Alutka Posted May 26, 2005 Posted May 26, 2005 [quote name='"Alfa1 moje ulubione to,okoń,szczupak i mały węgorz-nie jest tłusty :B-fly: i kargulena....mniam...mniam[/quote'] Proszę proszę, karguleny ni okonia nigdy nie jadłam, węgorza nie lubię natomiast lubie szczupaka i łososia. Moje psiury uwielbiają wszystkie gatunki ale ryby kupuję nie często. :robot: :D dobrego nigdy za wiele
Eclairs Posted May 26, 2005 Posted May 26, 2005 Ach, uwielbiam takie leniwe dni jak dzisiaj. :sleep2: sobie do 9:00, potem :eating: i opalanko w ogródku. Do tego przyjechała moja mamusia i naklachałyśmy się za wszystkie czasy. Następnie odwiedziny u znajomych i znowu :eating: w ogródeczku i :beerchug: . Jak Eklersik wyszedł o dziewiątej tak dopiero teraz wtoczył się do domku. Rozłożył cielsko na zimnych kafelkach i sapie :lol: A ja mam spieczony nos i dekold i ramionka i chyba będę w nocy :bigcry: A jutro do pracy :evilbat:
AnkaW Posted May 26, 2005 Posted May 26, 2005 Eclersiku ale ci dobrze, ogródeczek lenistwo, a my byliśmy w odwiedzinach z życzeniami u mamusi, ale niestety też w mieszkanku. Ale za to ja mam jutro wolne i do pracy idę dopiero w poniedziałek. :lol:
Alutka Posted May 26, 2005 Posted May 26, 2005 :bigok: Jasne, pójdż tam nawet może być ciekawiej i weselej. Tylko się nie przypiec :Fade-col: Powodzenia :D dobrego niogdy za wiele
AnkaW Posted May 27, 2005 Posted May 27, 2005 Śpiochy wstawać. Słońce pięknie grzeje, ja czekam aż skończy się prać i znikamy na błonia. Ciekawe czy mi znowu psiur nawieje, choć ostatnio się poprawił bo sezon cieczkowy chwilowo sie zakończył.
Gosia_i_Luka Posted May 27, 2005 Posted May 27, 2005 Witam :D Wczoraj mieliśmy bardzo aktywny, rodzinnie spędzony dzień! :D Rano wizyta u babci. Luka w pewnej chwili położyła się na fotelu obok mojej babci, która zaczęła ją miziać. Następnie babcia chciała wstać, więc musiała przesunąć trochę Lukę, która... warknęła :o Na co ja ostrym tonem - "Luka! Zejdź". A moja babcia spojrzała na mnie z przerażeniem i mówi: "O jejku, nie krzycz na nią, bo ona już do mnie nie przyjdzie!". :o :lol: :lol: :lol: Po śniadanku, zjedzeniu pysznych rogalików i wypiciu kawki ruszyliśmy na bardziej atrakcyjny dla Luki wypad - do Kościerzyny na Kaszuby, gdzie mieszka mój dziadek od str. mamy ze swoją żoną. Tam najpierw zjedliśmy pyszny obiadek (Luka załapała się na gotowanego kurczaczka z ryżem :wink: ), potem była czas na zabawę z psami w ogródku, aportowanie piłki i ubieranie Luki wianka ze stokrotek :wink: Mam zdjęcia, ale nie wiem, czy zdążę dziś wrzucić). Lukierek jak zwykle ustawiała Budrysa, który ma 14 lat i jest bardzo schororwany, ale i tak Lukę lubi :D Jak idziemy z nim do ogrodu, mimo że ma olbrzymie problemy ze zwykłym poruszaniem się - biega i szczeka!! :D To jest piękne! Niestety mój mały wulkan ciągle na niego wpada, a Budrys, niegdyś 35 kilowy pies - niemal upada pod wpływem tych zderzeń :-? :cry: On dziś waży nieco ponad 20 kilo :cry: No nic... następnie pojechaliśmy nad jezioro!!! :D :D :D I tu zaskoczenie - Luka boi się pływać! :cry: Moja Luka, która kiedyś odpływała od brzegu na 15 metów, teraz bała się podpłynąć metr po ukochaną piłkę! :cry: Nie wiem, co się stało :cry: Ale mimo to parę razy się przełamała i miała hydroterapię, po której wyglądała jak zmokły szczurek albinos :evilbat: :lol: Niestety dziadek nas nie przestrzegł, że po pierwsze jedziemy w miejsce, gdzie jest najwięcej mrówek na metr kwadratowy (co 5 minut ściągałam z Luki po 10 wielkich, czarnych, gryzących mrówek :evil: ) a po drugie - że jedziemy niedaleko wydobywania żwiru w kolorze żółtym, przez co Luka wróciła beżowa :evil: :lol: Przez cały czas z nią biegałam (żeby te mrówki jej nie obsiadły :evil: ) - wróciła padnięta :lol: Gdy wróciliśmy do domu dziadka spędziłam dobre 40 min. gadając z siostrzenicą żony dziadka na temat jej groenendaela (belg)! Nie będę opisywała szczegółowo, bo to forum bolończyków :wink: ale... aaachhhh... :wink: kocham te psy! :D Kolejnym etapem wojaży była wizyta u ciotek taty - właśnie tam, gdzie zazwyczaj jest "ukochana" :evil: mojej Luki - Suzi. :roll: Oczywiście gdy tylko weszliśmy, Luka rozdarła japę, szarpała się na moich rękach, a ja jeszcze musiałam pilnować, żeby rozemocjowana Suzi nie podskoczyła na wysokość Luki zębów, bo przecież ciotki uważają, że warkoty i wycia mojej Luki to takie przyjacielskie pomrukiwania :wink: Suzi natomiast jest przyjacielska i bardzo mnie lubi, więc zaraz zaczęła sie przymilać, co Lukę jeszcze bardziej wścieka. Gdy udało mi się nieco uspokoić białą, usiadłam na krześle z Lu na kolanach. Suzi przybiegła z drugiego pokoju. Myślałam, że Luka znowu zacznie swoje warkoty, ale wystarczyło jedno moje "nie wolno", aby się zamknęła na tyle, że powąchały się noskami :o a następnie mogłam głaskać siedzącą obok Suzi, a Luka tylko obserwowała. Uffff....! Wypróbowałam pasy - są OK, ale tą podróż Luka spędziła normalnie, w obroży, bo było tak strasznie gorąco, że ubrana w czarne, parciane pasy chyba dostałaby udaru... Oblewałam ją co chwila wodą (siebie przy okazji też - bynajmniej nie było to zamierzone :wink: ), ale i tak całą podróż przeraźliwie ziajała... :roll: Poza tym - na II poł. czerwca zostałam zatrudniona jako pet-sitter do Budrysa, bo dziadek z żoną wyjeżdżają! :lol: Tak więc będę miała do dyspozycji dom z ogródkiem, niedaleko piękne lasy i jeziora oraz oczywiście - komputer z internetem :lol: :lol: Na początku będę musiała jakoś ustawic białą, żeby dała spokój Budrysowi i nie skakała na niego z zębami co 5 min. :roll: Albo zamknę psy na cały dzień w ogrodzie - tam się w miarę dogadują :evilbat: A teraz lecę na pocztę robić awanturę, bo zagubili mi paczkę (wysłaną priorytetem 15 maja - do dziś do mnie nie doszła :evil: ).
Tomek67 Posted May 27, 2005 Posted May 27, 2005 Anka, kogo chcesz dobudzić :question: ? Leniwce przebrzydłe śpią do upadłego, bo pewnie mają dzień wolny :sleep: . A człowiek tyranko w pokoju klimatyzowanym przeciągiem (w lecie okno - drzwi, a w zimie sam się przeciągam). :lol: Ty zresztą też jesteś dobra :evil: - wyganiasz się z mięskiem po Świnskim Ryju :Dog_run: , złapiesz czekoladowy biust i cwaniara :wink: Pozazdrościc poodelsom, które tokują jak najęte, nad fotasami kontemplują etc. :wink:
Agnieszka76 Posted May 27, 2005 Author Posted May 27, 2005 Gosia, ale masz fajowo! Luczka to ma z Tobą dobrze! My nie pójdziemy do fryzjera, nie zdążymy przed wyjazdem jednak, nie ma terminów, a ja do nieznanego fryzjera nie pójdę, naczytałam się na forum troszkę, co oni potrafią psu zrobic ...Spróbuję młodą sama obciąć, najwyżej po powrocie pani fryzjerka poprawi...zresztą Pusia fatalnie znosi jak "majstrują" przy niej obcy, wiec jedziemy po dobre nozyczki i do roboty :D
Tomek67 Posted May 27, 2005 Posted May 27, 2005 Pobudziły się kudłonie :P Gośka - wolna chata, jakaś dżampreska, cy cuś :BIG: :ylsuper: :question:
Eclairs Posted May 27, 2005 Posted May 27, 2005 Tomek67 napisał(a):Pobudziły się kudłonie :P Pobudziły :evil: Ja w robocie już od 7:00 siedzę, a najgorsze, że pracować muszę 0X
Tomek67 Posted May 27, 2005 Posted May 27, 2005 Eclairs napisał(a):Pobudziły :evil: Ja w robocie już od 7:00 siedzę, a najgorsze, że pracować muszę 0X Zawsze podziwiałem pracowników fizycznych. Żywię dla ich pracy najgłębszy szacunek. I zazdroszczę, bo czasami sam bym wolał odygać się łopatą i mieć spoko po dniówce. :wink:
Karka Posted May 27, 2005 Posted May 27, 2005 Ale u nas praży uff :fadein: Gosia normalnie strasznie aktywny tryb życia prowadzicie z Luczką :wink: Aga masz rację bierz się sama za fryzurę Pusi , zaoszczędzisz czas , kasę i może nerwy jak ci fryzjer spartoli Pusię :lol: Jedną suczkę odemnie to fryzjerka powycinała tak ,że wlasciciele psa nie poznali :roll: gdy po nią przyszli .Glowę miała zrobioną na grzywacza pp czyli cala kufa ostrzyżona na króciutko , trójkąt na szyjce , włosy na glowie przystrzyżone . Chociaż calkiem fajnie wyglądała / fotkę przysłali / to w pierwszym momencie przeżyli mały szok :o
Agnieszka76 Posted May 27, 2005 Author Posted May 27, 2005 I juz po postrzyżynach. Pusia nawe nie tak bardzo spartolona...generalnie przeżyła stresik-a co by dopiero było u fryca...te szubieniczki, te kagańce...lepiej nie myśleć. Dla mnie najważniejsze jest to, ze jest jej chłodniej. Wkleimy zdjątko jak sie telefon troszku naładuje- zdjątko dedykowane będzie głownie zainteresowanym pasami bezpieczeństwa (a raczej pasem) dla psów!
Gosia_i_Luka Posted May 27, 2005 Posted May 27, 2005 Szczerze Wam powiem, że ja też nie odważyłabym się dać Luki fryzjerowi... :roll: Chodziły po mnie kiedyś takie pomysły, ale na szczęście zrezygnowałam i nauczyłam się sama ją przystrzygać - zresztą strzygę ją bardzo rzadko... Ale mimo wszystko ciekawa jestem efektu pracy Agi! :wink: :lol: Karka - wg mnie pies jest po to, aby coś robił. To mu sprawia największą przyjemność. Najgorsze jest trzymanie zwierzaka całymi tygodniami w domu, wychodzenie na 3 minuty na siku, nawet gdyby miał największe luksusy, jedwabne smycze i posłanka z falbankami - nic nie zastąpi spaceru z atrakcjami! :D Mam porównanie Luki z sunią sąsiadów - ich mała praktycznie nie chodzi na spacery. Bo czy można nazwać spacerem "zarzucanie" psa przy pomocy flexi na trawnik i zmykanie do domu, gdy tylko zrobi siku? :roll: Zresztą takich psów jest u nas na osiedlu mnóstwo i to nie tylko małych. Ja też chodzę z małą wokół bloku - gdy leje deszcz, albo leży śnieg po kolana - wtedy o długim spacerze nie ma mowy. Ale widzę, że Luka dziwaczeje, cały czas śpi, jest jakas taka "inna". :roll: ps. odzyskałam moją paczkę - "zapomnieli" przysłać awizo. Drugiego awizo "przypominającego" też. :roll: No cóż... Pogoda jest okropna - gorąco, duszno, parno. Fuj. A ja nie mogę się zabrać za naukę (ponad 30 stron A4 muszę wkuć na blaszkę :evil: Umiem jedną 8) ) - chyba dojdzie do tego, że będę musiała uczyć się w nocy. :evil: :cry: Wiecie co... tak mi przyszło do głowy, że możnaby kiedyś urządzić jakiś zlot, hmm??? Np. w sierpniu, albo na początku września - gdzieś w połowie Polski, żeby każdemu było blisko. Co Wy na to? Jakiś ośrodek albo domki znaleźć, gdzie z psami przyjmują... Bichonomaniacy, pudlarze, erdelek Eklerek :lol: Byłoby fajnie :lol:
Tomek67 Posted May 27, 2005 Posted May 27, 2005 Gosia&Luka napisał(a):Wiecie co... tak mi przyszło do głowy, że możnaby kiedyś urządzić jakiś zlot, hmm??? Np. w sierpniu, albo na początku września - gdzieś w połowie Polski, żeby każdemu było blisko. Co Wy na to? Jakiś ośrodek albo domki znaleźć, gdzie z psami przyjmują... Bichonomaniacy, pudlarze, erdelek Eklerek :lol: Byłoby fajnie :lol: Biorąc pod uwagę, że centrum Polski to północne Podkarpacie, to ja jestem za :wink:
Karka Posted May 27, 2005 Posted May 27, 2005 No to Gosia powiedz teraz czy białej pasują zabawki i koniecznie coś o tych miętowych piłeczkach napisz plisss A ja nie mówię ,że pies ma siedzieć w domku tylko jak czytam o waszych wojażach to mały zawrót głowy :roll:
Agnieszka76 Posted May 27, 2005 Author Posted May 27, 2005 Zgadzam sie ! Pies powinien sie wybiegać! Nasza kruszynka ma wiecej ruchu niż niejeden duży pies. Kilka razy dziennie jest na polu, zabiaramy ja do lasu, teraz jedzie w góry- jak nie daje rady ujść do ja niesiemy przez chwilkę i jest ok! Zdjęcie wkleję wieczorem- bo telefon sie musi naładować porządnie, idziemy do kina, w którym nie bylismy od wieków! Pusia jet zmęczona, więc jakoś zniesie te 3 godziny samotności. Tomek... a mnie sie zdawało, ze środek Poski to Łódź! :D
Gosia_i_Luka Posted May 27, 2005 Posted May 27, 2005 Karka, o rany, absolutnie nie chodziło mi o to, że Ty uważasz, że pies nie ma się wybiegać! Ja chyba pisać nie umiem, ciągle ktoś mnie odbiera na opak. :wink: To takie moje refleksje na poruszony przez Ciebie temat! :wink: A co do paczki - to jeszcze nie były zabawkie, wprawdzie są już wysłane (kocham statusy zamówień! :wink: ), ale dojdą pewnie w poniedziałek (mooooże jutro - czasami noszą w soboty) - wtedy szybko napiszę! :D Tak wyglądają: A ostatnio kupiłam Luce fajowe przysmaki Gimbornu - biscuit cośtam :wink: - postawiłam kartonik na stole. Luka siedziała na krześle z jednej strony stołu, ja coś robiłam po drugiej stronie. Nagle patrzę i oczom nie wierzę :o Luka zrobiła hop siup i znalazła się na stole z dziobem w smakoszkach! :o Oooo! Nie krzyczałam, tylko mega zdziwionym głosem huknęłam: "LUKA! CO TO MA BYĆ?" - o rany, jak ona się zdenerwowała! Zeskoczyła na krzesło, zwiesiła głowę i zrobiła minę maltretowanego psa. :wink: Myślę, że ona się po prostu zapomniała - zapomniała, że ja również siedzę przy stole - podejrzewam, że ona zawsze robi inspekcję stołu, jak jest sama (co ja gadam - ja to wiem! :wink: ). Potem musiałam ją przepraszać i całować :wink: To jednak są wrażliwe psy. Jak huknie się na mojej cioci labradorkę, ona za 5 sekund już nie pamięta, a Luka od razu łapie deprechę :wink:
Gosia_i_Luka Posted May 27, 2005 Posted May 27, 2005 Acha, przyszła też moja nagroda - Gammolen (wygrałam ostatnio w konkursie sms-owym :lol: ) - dam Wam znać, czy działa, podobno efekty będą już za 2 tygodnie.
Karka Posted May 27, 2005 Posted May 27, 2005 A ja podawałam Gammolen ale żadnych efektów nie widziałam :( może mam oporną sztukę :wink: na działania wszelakich preparatów . A z tym stołem to u nas jest mniej więcej podobnie :roll: przy mnie żadna bestia nic nie ruszy ze stołu a mojemu mężowi potrafią zwędzić to co ich interesuje.I pozwalają sobie przy nim na próby wyłażenia i inspekcję :roll: wiedzą chyba ,że ten pan to od rządzenia w domu nie jest :wink:
Recommended Posts