Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Anka,

Ano wlasnie ... czyli nie uczysz psa przychodzenia na komende, bo nie masz zadnego "narzedzia", ktore naprowadzi psa do Ciebie, w przypadku gdy na horyzoncie pojawi sie konkurencyjny obiekt.


Pozwole sobie przytoczyc wypowiedz Berek, ktora na yorkach fajnie nam pisze o szkoleniu malych psiakow. Sama ma trzy yorki i sznaucera olbrzyma i z powodzeniem szkoli swoje i obce psiaki :-)


[quote name='Berek na Yorkach']Magda, musisz nauczyć potwora bezwzględnego przychodzenia na wołanie.
W tym celu pracujesz dwutorowo - po pierwsze, należy psu pokazać że jeteś najatrakcyjniejsza, dużo ciekawsza, niż jakieś tam psy biegające wokół.

Naucz się dużo bawić z Twoim yorkiem w takie gry, ktore on naprawdę lubi. Spróbuj pocwiczyć z nim przeciąganie sie, szarpanie czymś miękkim (ja używam.... skarpetki z zawiązanym na końcu węzełkiem). Jeśli piesek jest trochę nieśmiały i ma opory przed przeciąganiem się tą zabawką, do dowiąż do skarpetki linkę - Twoje ręce będą wtedy dalej od psa, nie bedziesz się nad nim pochylać, a to często jest problemem malych ras.

Bawisz się z psem tak, jak z kotkiem - szmatka sunie po ziemi, piesek ją goni, czasem dajesz mu ją złapać i się nią przeciągacie....
Na początek nie wprowadzasz żadnego nacisku w tę zabawę, toteż jeśli chcesz szmatkę odzyskać, a terierk nie ma zamiaru Ci jej oddać - nieruchomiejesz (broń Boże nie wyszarpujesz mu zdobyczy - to tylko psa pobudza do mocniejszego zaciskania szczęk) ewentualnie wymieniasz się za coś super-pysznego, na przyklad kawałeczek kielbasy czy sera żółtego.

Zabawka jest Twoja. To znaczy, wyjmujesz ją z kieszeni i chowasz - masz nad nią władzę absolutną - piesek nie ma do niej dostępu poza chwilami Waszej zabawy.
Dobrze też chować zabawkę w chwili gdy się pies nią nie znudził, w trakcie największego szaleństwa.
Niech nie slabnie jego zainteresowanie, niech się nauczy że jest to świetna rzecz, po prostu super-nagroda ktorą wcale nie tak łatwo zdobyć.

Bawcie się parę razy w ciągu spaceru - na początku w chwilach gdy pieska nic nie rozprasza, dopiero stopniowo możesz wyprobowywać czy magia tajemniczej szmatki staje się silniejsza od widoku psow na horyzoncie.


Zawsze noś też smakołyki w kieszeni.
Pies powinien wiedzieć że mu się naprawdę opłaca przyjście do Ciebie.

Druga sprawa to pokazanie psu, że NAWET jeśli wydaje mu się że coś jest bardzo ciekawe, to jeśli pani go wzywa - jej wola jest ważniejsza w tym momencie.
Na początku poćwicz przywołanie na ... smyczy.
Chodzi bardziej o wdrukowanie komendy, wytłumaczenie psu do końca, o co w niej chodzi.

Podstawowym błędem właścicieli w tym ćwiczeniu jest złe użycie glosu - albo wołają słabo, mało energicznie, albo - grożąco, surowo.
Nie, masz wolać energicznie, radośnie, zachęcająco "MIKI! Do mnie!" i natychmiast odbiegać.
Odbiegać, tak - bo drugi bład z gatunku podstwowych to statyka. Stoi wlasciciel jak słup i nawołuje.
Tymczasem masz zrobić wszystko żeby piesek podbiegł - kiedy tylko zdradzi choć słabą chęć ruchu w Twoją stronę, zacznij go chwalić - taaak, dobry pies, doskonale kombinujesz, suuuuper! - i cały czas cofasz się (nie napinając smyczy - nie wolno psa do siebie przyciągać, to musi być jego niewymuszony ruch w Twoją stronę).

Małe psy maja problem ze zbliżeniem się - takim bardzo bliskim, ścislym - do czlowieka, warto więc kucać, ustawiając się bokiem, tak, żeby nie piętrzyć się nad maleńtasem jak .... jak... góra.


Ważne że pies uczy się wykonania komendy a jeśli stawia totalny opór - masz możliwość leciutkim szarpnięciem przypomnieć mu - halo, halo, kochany, a jednak ja tu jestem i cię wołam, zrobisz to, czy chcesz, czy nie...

Ważne żeby smycz nie była napięta caly czas, nawet szarpnięcie (krótkie pociągnięcie) zaczyna się z luźnej smyczy i na luźnej smyczy kończy.

Kiedy do perfekcji opanujecie samą komendę ćwiczoną na smyczce, spróbuj się "przesiąść" na długą (10 m) linkę - pies wtedy uczy się przywołania gdy jest w wiekszej odleglości od Ciebie.
Polecam linki z kevlaru - dośc drogi materiał, ale się nie plącze, nie zamotuje, nie supła.
Problem z linką jest taki, ze należy ją dopiąć do psa i nie odpinać przez okres kilku tygodni nawet.
Najgorszą rzeczą jaką mozna zrobić jest wybiórcze przypinanie liny - czasem tak, a czasem - nie - bo wtedy psiak uczy się "jestem na lince, slucham - jestem bez linki, mogę sobie olać".

Co by się nie działo, pies powinien być nagradzany (choćby wybuchem Twojego entuzjazmu) za przyjście.
Nagrody w postaci smakołyków są z początku zawsze, potem, stopniowo, wydajesz je losowo (pies zawsze ma elemencik hazardu - może dostanę serek???).
Bardzo często nagrodą za przyjście może być zabawa szmatką - o ile psiak ją polubi, ma się rozumieć.

  • Replies 8k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Dzięki Wind, będziemy teraz ćwiczyć jak Berek napisał, to nie jest takie łatwe ale spróbuję. Mam nadzieję że za jakis miesiąc bedą efekty.

Posted

Bardzo dobry opis!! Anka, nie odbierz mnie źle, ale w końcu kupując psa wiedziałaś, że to nie pluszak, który od samego początku będzie chodził jak w zegarku, będzie posłuszny i usłuchany. Z psem po prostu trzeba popracować, trzeba mu poświęcić czas. :roll:
A że Gizmo jest energiczny, najpierw robi, potem myśli, ciągle jest w ruchu - TO BARDZO DOBRZE! Popatrz na bordery, albo owczarki belgijskie - ile te psy mają w sobie energii, a są rasami, które osiągają szczyty w szkoleniu! Trzeba tylko ("tylko" :wink: ) tą energię przekręcić o 180st. i skierować na człowieka.

Jeszcze a'propos przywoływania. To niekoniecznie musi być skarpetka z węzłem. Znajdź taką zabawkę, którą Gizmo pokocha całym sercem! Luka ma tego swojego konga. Wierz mi, że zrobi za niego wszystko! Czasami jak wychodzimy na spacer, a kong leży w przedpokoju, ona go bierze w pysk i niesie przez cały spacer! :roll: Totalny świr :lol:
W Waszym przypadku taką zabawką może być piłeczka na sznurku (suuuper!), piszczący jeż, materiałowy sznurek, czy właśnie skarpeta. Ale musi to być taka zabawka, którą Gizmo naprawdę będzie kochał!
Możesz wzmacniać to uczucie poprzez tzw. "nakręcanie" na zabawkę - pokazujesz Gizmowi, że jest to 8 cud świata! Oczywiście zabawka cały czas pozostaj Twoją własnością. Tylko od Ciebie zalezy, czy Gizmo będzie mógł ją chwilkę potarmosić. Nagradzaj go smakolami podczas zabawy, gadaj na wysokich tonacjach, szalej razem z nim. Musi widzieć Twój entuzjazm!!!

Posted

:hand: JESTEM :hand:
Ciężko było bez Internetu! Z lubością wciskam klawiszę i donoszę co robiłam.
Pojechaliśmy sobie z TZ i Eklersikiem w Sudety. Do takiej dziury zwanej Nową Morawą. Mieszkaliśmy w mikroskopijnym domku, w którym aby dostać się do łóżeczka trzeba było wejść po schodo_drabinie Psiurek dzielnie wchodził do połowy ale zejśc nie potrafił. Jesteśmy zachwyceni tym rejonem Polski. Spotkaliśmy samych sympatycznych ludzi, a do tego lubiących psiaki. W Nysie Eklersik został zaproszony do nowej restauracji. Jedliśmy obiadek, a pani kelnerka sama zaproponowała psiurowi miskę wody! Na trasie na Szczelińcu widniał wielki przekreślony pies, a pani strażniczka przyrody głośno tłumacząc mi, że psom wstęp wzbroniony szeptem dodała na ucho "ale dzisiaj dyżur mam ja, a ja bardzo lubię terierki". W kopalni uranu pieski mile widziane ale tylko na rączkach, więc zrezygnowałam Nie daję rady utzrymać 21kg przez 40 minut. Z bolonkiem nie byłoby problemu! Za to zwiedzaliśmy z Eklerkiem podziemia Kłodzka, twierdzę i labirynt pod twierdzą kłodzką. Psy wszędzie mile widziane. Wystarczy się ładnie zapytać i obiecać, że pies będzie chodził wyłącznie na smyczy. Jestem dumna z mojego szczeniaka. Tłum zwiedzający w ciasnych korytarzykach labiryntu, ciemno, mokro, krzyki i piski a mój erdelek grzecznie idzie z dumnie podniesionym ogonkiem. A do tego dzielnie wszedł na Śnieżnik. Nawet się nie zmęczył. A kiedy na ostatnim odcinku drogi na szczyt zobaczył śnieg, to po prostu oszalała z radości. Wbiegał na górkę i zjeżdżał na brzuszku po śniegu z łapami wyciągniętymi na boki. Młody ma niewyczerpane pokłady energii.
Na Śnieżniku spotkaliśmy młodego labka potem berneńczyka i Eklersik ślicznie się z nimi bawił. Ale potem napadł nas York z dwoma zębami na przedzie i rozgonił towarzystwo :wink:
Ogólnie było super!
Na fotkach widzę, że wy też nie nudziliście się. Impreza na 25 psów w bielsku? super! Fajnie się czyta.

Posted

Gosia,

Rzeczywiscie zabawka motywujaca moze byc cokolwiek, byleby porzadnie "krecilo" psa i bylo dostepne tylko podczas konkretnych cwiczen :-)
Dla mojego psa takim motywatorem jest pilka na sznurku. Jedyny problem, to zdobycie takiej pilki. Mam yorka, a wiec pileczka musiala byc bardzo mala, miekka (aby chetnie ja mamlala), oraz na sznurku ;)

Gdy juz taka zdobylam, a sznurek dorobilam, moja sucz swiata poza tymi pilkami nie widzi

pieknie chodzi do nich na "rownaj", z merdajacym ogonem i usmiechem na pysku



z uwielbieniem aportuje



wiesza sie na niej niczymy pitbull ;)



oraz skacze jak wysoko tylko mozna

Posted

Eclairs miałaś fajny wyjazd tylko pozazdrościć :) Noo śnieg to musiał być niezłym zaskoczeniem dla Eklerka i wcale się nie dziwię ,że szalał z radości bo piesy przecież bardzo lubią baraszkować w śniegu.Dobrze wiedzieć ,że są miejsca gdzie pieski :Dog_run: są mile widziane bo najczęściej słyszy się o samych zakazach i nieprzychylnym nastawieniu psów .Ja miałam na dworcu w Katowicach taką sytuację ,że czekając w nocy na przesiadkę nie zostałam wpuszczona do restauracji z suńką , która była dodatkowo w psiej torbie :x Pozostało mi tylko czekanie na terenie dworca w mrozie bo to styczeń był i towarzystwie różnych , różniastych lumpów których pełno na dworcach 0X Całe szczęście ,że był ze mną brat bo sytuacja była nieciekawa
A foteczki :question: Nie daj się prosić :D
Impreza na 25 psów bomba -polecam

Posted

Alutka taka impreza nie odemnie zależy :-? Więc się nie złość :wink: Widziałam na "yorkach" fotki z Łodzi i prezentację w ringu Malutkiej :D :wink: :lilangel:

Posted

:calus: Ależ Karinko ja się nic a nic nie złoszczę tymbardziej, że
jeśli dobrze zrozumiałam trzeba odpracować,. Widzisz mnie i moje
wszystkie pieski jadące do Bielska ? bo ja nie. Przecież one tu może
mają lepsze warunki niż w mieście. :Dog_run:




:D dobrego nigdy za wiele

Posted

Eklerku - ja byłem w sobotę i w niedzielę w Nysie, a więc całkiem możliwe, że mimowolnie spotkaliśmy się. Jak na trasie poczułaś nagły przeciąg i oglądnąwszy się nic nie zobaczyłaś - to byłem ja Szybki Bill i moja srebrna Toyka :scared: .

Posted

Zgadzam się Anka. Nie każdemu :B-fly: wolno :scared: . Ale dzięki temu będziemy w Kielcach w godzinkę z hakiem. :Dog_run:
Zgłosiliśmy się z Carmen do Bytomia. Telefonowałem dzisiaj - wszystko OK. Jeszcze muszę dopytać się o godzinę dla nas i czekamy ze strachem na rozwój wypadków. :sabber:

Posted

Karka - ja już jestem ślicznym :ghost_2: Przynajmniej dla mojego dziecka :iloveyou: :wink:
Kariera Carmen wyklarowana będzie, tak czy owak :P

Posted

Przecież nie twierdzę ,że nie jesteś śliczny , które wcielenie twoje? :wink:
A pytałeś może o wiadomą sprawę czy zapomniałeś :-?

Posted

Tomek67 napisał(a):
Jak na trasie poczułaś nagły przeciąg i oglądnąwszy się nic nie zobaczyłaś - to byłem ja Szybki Bill i moja srebrna Toyka :scared: .

Kiedy mknę moją srebną strzałą nic nie ma szans mnie wyprzedzić. No chyba, że UFO :wink: Ale przecież Toyota ufo nie robi :wink:

Posted

Karka napisał(a):
Ja miałam na dworcu w Katowicach taką sytuację ,że czekając w nocy na przesiadkę nie zostałam wpuszczona do restauracji z suńką , która była dodatkowo w psiej torbie :x Pozostało mi tylko czekanie na terenie dworca w mrozie bo to styczeń był i towarzystwie różnych , różniastych lumpów których pełno na dworcach

:evilbat: Przecież bym ich rozniosła :evilbat: Powiedz tylko, która to knajpa a ja już im wytłumaczę, że lubią psy :chainsaw: :snipersm: :2gunfire:
Wstyd mi za Katowice :oops:
Ale w Pszczynie spotkała mnie podobna przyjemność. Nie wpuścili nas do speluny z półroczną Monusią pod kurtką. Bo sanepid...

Posted

Niepocieszony jestem Karka i dlatego dopytam się miłej "Ślonzoczki". No, jedzie taka gwarą, że aż mam ochotę tak samo jej odpowiedzieć. :wink:
Eklerek - nawet mi nie mów, że ktoś jeździ szybciej ode mnie :evil: . To jest nieprawdopodobne! :evil: :evil: :evil:

Posted

Smutna wiadomość Tomku. A i owszem, możliwe, że jeżdże szybciej. Kumple z pracy nie wsiadają ze mną do samochodu. Nie ze strachu ale żeby nie popadać w głębokie kompleksy :lol:

Posted

Z Ciebie Tomek doprawdy taki pirat drogowy :o
Eclairs niestety byłam wtedy w niezlym szoku i pietra też mieliśmy niezłego bo wiesz jak wygląda w Katowicach dworzec :evilbat: i snucie się z kąta w kąt między narkomanami , bezdomnymi i różnymi innymi typkami nie należał do przyjemności .To były na chyba najdłuższe trzy godziny w moim życiu 0X co rusz zaczepiani to o papierosa to o jakąś kasę :x

Posted

Strasznie mnie pogrywasz na nerwach i ambicji Eklerku :evil:
Przy najbliższej okazji wyzywam do sprintu - daję Ci fory 10 sekund na 3 km. Wyprzedzę ze trzy razy, zwolnię i tak się będę znęcał z przyjemnością :P :wink:

Guest
This topic is now closed to further replies.

  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...