Karka Posted April 20, 2005 Posted April 20, 2005 Moja jedna suczi też raniutko skoro świt została wypucowana a teraz deszcze poprawi 0X a błotko zrobi ciemniejsze podpalania :evilbat: To masz dobrze ,że mały nie umie wykorzystać okazji bo u nas to raczej trzeba powalczyć o miejsce w łóżku .Jeszcze dobrze nie rozłożę a tu już kolejka stoi i czeka :roll: gdy tylko położę dodatkowe prześcieradło na pościel to zaraz szaleństwo bo kto pierwszy ten ma lepsze miejsce :wink: Jakby ktoś obcy tak przyszedł wieczorkiem i spojrzał na to to nic tylko :stupid:
Eclairs Posted April 20, 2005 Posted April 20, 2005 Karka: Jeśli już wspomniałaś o małych niszczycielach, to powiedz czy od samego początku kiedy zostają same mają do dyspozycji całe mieszkanie? Czy może tylko wydzieloną część? Ja do tej pory zastawiam psiurowi tylko kuchnię i duży przedpokój do dyspozycji. Nie mam odwagi zostawić mu wszystkiego!!! A! Raz, kiedy był wyjątkowo padnięty po szkoleniu zostawiłam go na godzinkę samego w pokoju. Ale byłam pewna, że nic nie zniszczy, bo nie był w stanie nawet łapą ruszyć ze zmęczenia! :wink:
Karka Posted April 20, 2005 Posted April 20, 2005 Nie oczywiście ,że są zamknięte bo inaczej sobie tego nie wyobrażam :evilbat: .Do trzech miesięcy jeśli szczeniaki jeszcze są to zamknięte są w kojcu na czas mojej nieobecności a od trzech miesięcy już bez kojca ale w pokoju tak by miały ograniczoną możliwość szkodzenia. Lewki z reguły rzadko mają głupie pomysły i nie należą do gatunku" szkodników" ale lepiej dmuchać na zimne tym bardziej jesli jest kilka podrośniętych.Niestety w grupie mają takie pomysły szczeniaki na jakie pewnie by nie wpadł gdyby był sam jeden maluch z dorosłymi psami :wink:
Eclairs Posted April 20, 2005 Posted April 20, 2005 Eklers uwielbia niszczyć ściany! :evilbat: Nie jest to spowodowane brakami żywieniowymi bo uzupełniam mu Royala fosfotanem wapnia. On po prostu to lubi. Szczególnie lubi wygryzać dziury w ścianach pomalowanych na różowo. Na drugim miejscu stawia ściany brzoskwiniowe, a co ciekawe żółtych nie zjada :wink: Poza tym nic jeszcze nie zniszczył. (odpukać w niemalowane) Poprzedni erdzik był namiętnym 'bibliofilem' :D Przeczytał "W pustyni i w puszczy" w skórzanej oprawie, "Nad Niemnem" a nawet 1000 stronicowy podrecznik AutoCada :o i oczywiście tony gazet. Ten jakiś taki nieskory do wiedzy! :wink: Ciągle się zastanawiam kiedy i jak zaryzykować zostawianie go (na 8 godzin) w niezabezpieczonym mieszkaniu?
Karka Posted April 20, 2005 Posted April 20, 2005 A to ciekawy ma gust smyk jeden :o wiesz już ,że ściany w tym kolorze są nie w jego typie :ices_bla: U nas standart to gazety a właściciwe te maluchy to nawet gazet nie targały , meble przeżyły pięć miotów i uchwyty są nadal choć lekko naruszone :wink: ale jeszcze nie były wymieniane :-? Tylko ten nieszczęsny chodnik dzisiaj. Trudno coś poradzić bo każdy pies jest inny :roll:
Alfa1 Posted April 20, 2005 Posted April 20, 2005 :evil: U nas niestety pozwoliłam kiedyś na opanowanie całego mieszkania i tak już pozostało,zlikwidowałam dywany i chodniki,małe w kojcu są do 5-go tygodnia bo się buntują,a co się będę z nimi spierać ,otwieram kojec i już,trzeba jedynie bardzo uważać ,bo to się plącze pod nogami :fadein: i wszędzie ich pełno. Następny etap to wdrapywanie się na tapczan,ale do momentu jak same nie wejdą nie pomagam :wink:
Alutka Posted April 20, 2005 Posted April 20, 2005 :smilecol: Moje nagminnie ściągały obrusy i darły w strzępy. Prawie za każdym miotem musiałam wymieniać wykładzinę , bo tak im smakowała. :angel: Jak się dorwały do butów no to koniec. Teraz nie mam w czym chodzić . bo te fasony modne mi nie odpowiadają więc czekam na coś ciekawszego. Z ręczników wiszą smętne strzępy, I tak bym mogła Was długo zanudzać, a przecież to już przerabialiście, a jeśli nie to nie będę dalej straszyć. :evilbat: :evilbat: :evilbat: :D Dobrego nigdy za wiele
Gosia_i_Luka Posted April 20, 2005 Posted April 20, 2005 Nie uwierzycie!! Padał dziś u nas śnieg!!! ŚNIEG!!! :o Jestem w ciężkim szoku! A teraz słoneczko w najlepsze świeci i chyba wiosna wygrała :lol: Eclairs - nooo... słyszałam że terrierki bywają (delikatnie mówiąc :wink: ) rojbrowate, jak je zostawić samym sobie... Moja koleżanka miała malutkiego welsha (ś.p.), jak zostawał sam, doszczętnie demolował mieszkanie - wygryzał ściany (dosłownie na wylot, bo mieli gipsowo-kartonowe ) , zjadł komplet wypoczynkowy, pozjadał starodawne ikony drewniane, zerwał linoleum (całe), raz wyskoczył z pierwszego piętra na krzaki i wrócił pod drzwi, zjadł też kanarka , raz został sam w samochodzie na 20 minut, zeżarł pół tapicerki... A miał niecałe 35cm wzrostu :lol: Ach! Koniecznie trzeba dodać, że to był pies polujący, poza tym codziennie chodził z ojcem koleżanki na 3 godzinne spacery do lasu :roll: A jeśli chodzi o książki, mam "córeczkę chrzestną" (Dalba, labradorka :lol: ), która jak została pierwszy raz sama w domu, zjadła "Sto lat samotności" Marqueza ps. kocham te emotki :lol:
Karka Posted April 20, 2005 Posted April 20, 2005 Eeeee Alutka przerażający obraz nam tu przedstawiłaś :wink: Czy ja mam w to wierzyć ,że te maleńkie psiaczki sieją takie spustoszenie :)
Karka Posted April 20, 2005 Posted April 20, 2005 Gosia toz to istny mały :diabloti: ło mateńko to ja mam cudnie grzecznie psiaczki :D już zapomnialam o chodniczku jeszcze tylko muszę oczarować TZ jak wróci wieczorem by się nie dąsał tylko jutro nowy do domu przyniósł :wink:
Alutka Posted April 20, 2005 Posted April 20, 2005 :bigok: No przecież to z krwi i kości teriery { nie bez powodu ich przeniesiono z ozdobnych do grupy terrier }. Mało koty się same wyprowadziły nawet myszy i krety się wyniosły to jedyny pożytek. Jak są już dorosłe to tak nie rozrabiają ( na szczęście ). :cooldevi:
Gosia_i_Luka Posted April 20, 2005 Posted April 20, 2005 Karka - to dodam jeszcze historyjkę o foksterrierku (też ś.p.) sąsiadów. Otóż sąsiedzi mają taki malutki balkonik, obok którego ciągnie się parapet zewnętrzny, jakieś 25cm szeroki. No i kiedyś zostawili otwarty balkon. Nagle telefon. Dzwoni sąsiad z naprzeciwka i mówi: "za oknem u Was stoi jakiś pies!". Okazało się, że foks wylazł na ten parapet, ale nijak nie umiał się cofnąć! :o Stał tak dobre kilkanaście minut :o I nie bardzo było jak go stamtąd ściągnąć - na szczęście nie szedł do przodu, tylko stał w miejscu, więc sąsiad szybko chwycił go mocno za ogon :o i wciągnął do mieszkania :lol: 8) Tak to jest, jak się ma terrierki w domu Luka jest psem wybitnie nieszkodnikowym - nic nam nie pogryzła. Początkowo zostawała tylko w moim pokoju, ale bodajże odkąd skończyła pół roku zostaje w całym mieszkaniu i nigdy nic nie zbroiła! Jak wychodzimy, ona spokojnie idzie do łazienki na ogrzewaną podłogę (ma stamtąd idealny widok na drzwi) i całą samotność przesypia. Nawet butów nigdy nie chowaliśmy!! Nigdy jej do nich nie ciągnęło. Nigdy nie interesowała się nogami od stołu, czy krzeseł, nie mówiąc już o fotelach, czy szafkach... Ona ma swoje zabawki i wie, że tylko to ma prawo memłać. Fakt, że od dwóch lat zostaje sama na max 3godziny, to duży plus. Ale zdarzało sie, że musiała zostać (bodajże 2 razy) na 9-10 godzin i też była jak :angel: . Tylko potem na spacerek wyrwała galopem :lol: Jak chodziłam do liceum zostawała sama jakieś 5-6 godzin i też było OK. Bo ona taka już po prostu jest idealna :wink: 8) :lol:
Alutka Posted April 20, 2005 Posted April 20, 2005 :silly: No widzisz Karinko jakie są towarzyskie Twoje pieski :angel: w stosunku do terrierów. Co tam jeden dywanik - pestka :-? :D Dobrego nigdy za wiele
Karka Posted April 20, 2005 Posted April 20, 2005 Jasne Alutka ,że to terierki ale żeby aż tak :o :eek: :eek2: to nie do uwierzenia :roll: Gosia wierzę ,że może zdarzyć się wszystko .Nam doberman którego mieliśmy wiele lat temu zwinął pół wykładziny w rulon :wink: i dwa komplety wypoczynkowe plus rogówkę wymienił :wink: nie licząc przeczytanych książek i innych zeżartych przez nią przedmiotów , mebli itd. U lewków tego nie zaznałam póki co i jestem z tego powodu bardzo zadowolona .Liczę na to ,że nigdy taki mały :saeek: nam się nie tarfi i nie urodzi :wink:
Karka Posted April 20, 2005 Posted April 20, 2005 Nie robię tragedii z tego chodniczka bo zawsze liczę się z ewentualnymi stratami :wink: bynajmniej byłam zaskoczona gdy to zobaczyłam bo jestem jakby odzwyczajona od takich ekscesów :oops: a one mi przypomniały o tym ,że są jeszcze szczeniaczkami do tego wymieniającymi ząbki 8)
Gosia_i_Luka Posted April 20, 2005 Posted April 20, 2005 Karka, to był psiak bez rodowodu, kupiony na polowania, widocznie po "nieco" nadpobudliwych przodkach, z przerostem użytkowości :wink:
Karka Posted April 20, 2005 Posted April 20, 2005 Gosia&Luka napisał(a):Karka, to był psiak bez rodowodu, kupiony na polowania, widocznie po "nieco" nadpobudliwych przodkach, z przerostem użytkowości :wink: czytając opis jaki przedstawiłaś rzeczywiście był ciut nadpobudliwy :wink: powiedz mi tylko czy w tym domu zamieszkał jeszcze jakiś ptaszek liczę na przeczącą odpowiedź :roll: masz nowy śliczny pysiorek w avatarku :P
Gosia_i_Luka Posted April 20, 2005 Posted April 20, 2005 Ptaszków już nie było 8) :lol: Z tym kanarkiem to zresztą dość tragiczna historia była... Otóż mieli tego kanarka już długo, to był stary ptaszek i kupili welsha. Od początku zabraniali mu podchodzić do klatki, co jak wiadomo, jeszcze bardziej psa kusi :roll: Przez rok zadowalał się tylko obserwacją ptaszka, którego klatka stała niemal pod sufitem. Ale pewnego (zapewne pięknego dla welsha) dnia Kasia (ta moja znajoma) zdjęła klatkę i postawiła na niskim stoliku, bo chciała ją wyczyścić. Prozaiczny błąd - zapomniała zamknąć psa. Zadzwonił telefon w drugim pokoju. Podobno usłyszała tylko hałas, jakby dom się walił. Welsh całym ciałem wparował na klatkę (była odpięta od dolnej kuwetki), ptaszek jako że był stary albo dostał na miejscu zawału, albo tak się zestresował, że nie był w stanie się ruzyć, dość, że welsh tylko dwa razy kłapnął pyskiem i (żeby nie epatować brutalnością :roll: ) zostawił nóżki i kuperek, resztę zjadł :cry:
Gosia_i_Luka Posted April 20, 2005 Posted April 20, 2005 Karka napisał(a):masz nowy śliczny pysiorek w avatarku :P Zastanawiałam się, kto pierwszy zauważy 8)
Gosia_i_Luka Posted April 20, 2005 Posted April 20, 2005 Nic nie ma :roll: Ona ziewa, a ja zdjęcie trochę "podkolorowałam" :wink:
Karka Posted April 20, 2005 Posted April 20, 2005 Opowieść kanarkowa smutna :( o avatarku miałam już wcześniej napisać ale stale mi umykało :oops:
Tomek67 Posted April 20, 2005 Posted April 20, 2005 Gośka - nie trzeba mieć bryli grubości denek od musztardówki :shocked!: , ażeby dojrzeć kolczyk w jęzorku avatarskiego frontmana. Wyrafinowany biszon (albo właściciel) :ylsuper: . Ja się tego po Was, Gośka nie spodziewałem. :o :lol: Karka - zębole na razie lecą z tyłu :wink: (czytaj z buzi, ale z głębi paszczy, a nie z jedynek czy dwójek). :wink:
Karka Posted April 20, 2005 Posted April 20, 2005 A to pewnie Tomek nie zauważyłeś kiedy z przodu pogubiła bo z reguły "wylatają" najpierw siekacze , potem kły a potem cała reszta :roll:
Recommended Posts