zuzka Posted May 8, 2009 Posted May 8, 2009 Oj Gapciu Capciu dobrze że chociaż teraz będziesz miał wspaniały domek Quote
zuzka Posted May 8, 2009 Posted May 8, 2009 Ups no chyba babulka nie obrazi się za taką gafe :oops::oops: Quote
polciuaa Posted May 8, 2009 Author Posted May 8, 2009 Kto wspomoże Salibinke i Starlet jakimś groszem? Ania naprawde duzo wydała juz na leczenie Gapci,do tego zawiezie ją sama do Łodzi.. Quote
starlet1 Posted May 8, 2009 Posted May 8, 2009 No Zuzka, nie wiem, nie wiem :evil_lol:. Ale pogadamy z nią i wytłumaczymy Cię:loveu: Tym bardziej, że Ty łodzianka jesteś!! No to jak już Gapcia wydobrzeje zapraszamy na spacerek!! Quote
polciuaa Posted May 8, 2009 Author Posted May 8, 2009 Basiu- nie ma określonej kwoty. Po prostu zbieramy pieniądze żeby troche odciążyć Anię i Starlet.;) Ja mam rzeczy na bazarek ale ciągle o nich zapominam. Musze w końcu się za nie zabrać to może coś się zbierze kaski. Quote
basiapron Posted May 8, 2009 Posted May 8, 2009 hej Młoda (mam na myśli dogomankę :P ), ja bym się bazarkowo dołożyła ale ostatnio mi bazarki za cholere nie idą.ja nie wiem co się z tymi ludźmi porobiło.a ile potrzeba pieniądzorków?? Quote
starlet1 Posted May 8, 2009 Posted May 8, 2009 Salibinka za weta zapłaciła 100zł, koszty transportu jej mąż skalkulował na około 120 zł, ale jeśli będą jechali autostradą to dojda jeszcze te bezsensowne opłaty, a to też sporo kasy. Nie jechałam dawno tamtą autostradą, ale bodajże za tę koło Poznania płaciłam 3 razy po 11 złotych razy dwa, bo w każdą stronę. Quote
starlet1 Posted May 8, 2009 Posted May 8, 2009 Asiu, aż mi głupio, ze napisałam o tych kosztach. Damy sobie radę, najważniejsze, że tu jestes, ze nas wspierasz, bo dzieki takim ludziom jak Ty, Ania, Pola istnieje dogomania. To dzieki takim ludziom setki psów zyje do dzisiaj, a drugie tyle nie umierało samotnie w cierpieniach. To dzieki takim ludziom jak Wy swiat jest lepszy. Gratulacje dla rodziców dogomanki. To młoda dziewczyna, która nie zapomniała o tym, co jej powiedziała siostra i zaczęła szukac ratunku dla Gapci. Zreszta wiem, że siostra Poli tez jest na dogo. Dzięki nim Gapcia ma nareszcie kochający domek, a ja, mam nadzieję, kochające serduszko Gapci. Będę sie opiekować Gapcia najlepiej jak tylko potrafię. Nie zasłużyła na to co ją spotkało. Dziekuję Wam dziewczyny, że jestescie. A teraz idę gotowac kurczaczka, żeby rano był gotowy:loveu::loveu::loveu: Quote
Asior Posted May 8, 2009 Posted May 8, 2009 starlet1 wiesz.... niestety smutno mi, kiedy nie można pomóc finansowo a wiadomo że kasa pilnie potrzebna.... Samą obecnoscią wiele nie pomogę :shake: no ale cóż zrobić..... Quote
starlet1 Posted May 9, 2009 Posted May 9, 2009 Asiu, jesteś tu i to najważniejsze!!! Ty nawet sobie nie wyobrażasz jak ważne jest dla mnie wasze wsparcie. Kobitka ze wsi, od której bierzemy wodę na działce zdziwiła się, że "robię cmentarz z działki, bo psa to powinnam pochowac gdzies z drugiej strony płotu", a wy nie piszecie mi takich głupot. Ale dzis zdziwiłam sie bardzo( sorry, to było wczoraj), bo ta sama kobitka mi powiedziała, że dobrze robię, bo ta Gapcia to by marnie zginęła!!! Quote
agata51 Posted May 9, 2009 Posted May 9, 2009 Poproszę o nr konta. Dużo nie mogę, ale jakiś grosik jeszcze wysupłam. I jeśli mogę, jedna uwaga - nie przemywajcie ran (zwłaszcza kłutych czy "gryzionych") wodą utlenioną! Szczypie i nic nie daje. Tylko rivanol rozcieńczony wodą przegotowaną w stosunku 1(rivanol):4(woda). Jeśli rana jest głęboka, trzeba ją przepłukiwać. Najlepiej strzykawką - bez igły, ma się rozumieć. :evil_lol: Quote
starlet1 Posted May 9, 2009 Posted May 9, 2009 Dzięki. Takie zalecenia dał Ani wet, ale na pewno jak sie z Ania spotkamy to cos ustalimy. A to numer konta: Fundacja Zwierzaki w Potrzebie "PSYKOTA" Lukas Bank 97 1940 1076 3042 0261 0000 0000.Dzieki, Agatko. Quote
basiapron Posted May 9, 2009 Posted May 9, 2009 starlet1 napisał(a):Salibinka za weta zapłaciła 100zł, koszty transportu jej mąż skalkulował na około 120 zł, ale jeśli będą jechali autostradą to dojda jeszcze te bezsensowne opłaty, a to też sporo kasy. Nie jechałam dawno tamtą autostradą, ale bodajże za tę koło Poznania płaciłam 3 razy po 11 złotych razy dwa, bo w każdą stronę. u nas między krakowem a katowicami autostrada cały czas w remoncie a i tak się za to płaci, ze stoisz w wiecznym korku bo pasy nieczynne:/ Quote
Asior Posted May 9, 2009 Posted May 9, 2009 agata51 napisał(a): I jeśli mogę, jedna uwaga - nie przemywajcie ran (zwłaszcza kłutych czy "gryzionych") wodą utlenioną! Szczypie i nic nie daje. Tylko rivanol rozcieńczony wodą przegotowaną w stosunku 1(rivanol):4(woda). Jeśli rana jest głęboka, trzeba ją przepłukiwać. Najlepiej strzykawką - bez igły, ma się rozumieć. :evil_lol: a czemu nie czystym rivanolem?? Quote
agata51 Posted May 9, 2009 Posted May 9, 2009 Asior napisał(a):a czemu nie czystym rivanolem?? Tak mi poradziła moja wetka. Tak stosuję - sprawdza się. Czysty rivanol może zadziałać "żrąco". Psy są wrażliwsze od ludzi. A Gapcia to przecież taka delikatna istotka! Quote
weszka Posted May 9, 2009 Posted May 9, 2009 Niestety nie wspomogę finansowo bo z tym u mnie dołek :shake: Ale wspieram, czytam i cały czas kibicuję :loveu: Autostrada K-ów/Katowice kosztuje 2 x 6,50 zł w jedną stronę - to dla wyjasnienia bo padło pytanie o koszty. Oczywiście głównie jest w remoncie :angryy: Quote
starlet1 Posted May 9, 2009 Posted May 9, 2009 Jesteśmy już z Gapcią w domu. Podróż z przygodami, nie wiem kiedy Ania z mężem i dzieckiem dotrze do domu, bo w Częstochowie popsuł im się samochód. A ja chyba czymś się zatrułam, ledwie żywa pojechałam po Gapcię. Częstochowa tragicznie zakorkowana, Ania z rodziną i psiakami czekała na mnie prawie 3 godziny. Ale było warto. Powitanie z panią Kotą było prześmieszne, bo panie obwąchały sobie noski i kota, bardzo zdziwiona, poszła sobie na szafę, skąd obserwuje poczynania Gapci. Sunia cudna, spała prawie całą powrotna drogę, ale nie bardzo chce jeść. Sporo pije, zwiedza mieszkanie, bardzo przyglądała się swojemu odbiciu w lustrze, a teraz ...wyje!!! To tyle na szybko, bardzo źle się czuję, jutro ciąg dalszy, a wieczorem jakieś fotki. Quote
starlet1 Posted May 9, 2009 Posted May 9, 2009 Kurczaczek to chyba obce mięsko dla Gapci. Za to zjadła kawałeczek kaszanki. Kawałeczek, bo więcej nie bardzo chcę dać, ale władowała się do lodówki i razem szukałyśmy czegoś co Gapci by smakowało. Jest bardzo kochana, tylko co ja zrobie jak ona będzie chciała jadać tylko kaszankę:crazyeye:. Quote
Asior Posted May 9, 2009 Posted May 9, 2009 superaśnie :multi: szkoda mi tylko Salibinki :( Mam nadzieje, że bezpiecznie wróci do domku Quote
salibinka Posted May 9, 2009 Posted May 9, 2009 Wróciła:evil_lol:. W Częstochowie staliśmy w korku na środkowym pasie - łupnęło, zadymiło i... koniec:eek:. Katastrofa. Ok. 100 km od celu:wallbash:. Ale... z drugiej strony czuwali Starlet i jej Mąż - mimo choroby starlet, wsiedli w samochód i ruszyli w nasza stronę. Też przez korki. My, przy pomocy dobrych ludzi, "ściągnęliśmy" się z pasa i rozbiliśmy obóz na trawce w cieniu samosiejek stacji BP;). Dla mnie, Grażynko, to mistrzostwo, co zrobiłaś dla Gapci. Wiem, że jesteście dla siebie stworzone! I, jako - od dziś regularny użytkownik komunikacji publicznej:evil_lol: - proszę, aby mnie nie żałować;), bo byłam dziś najszczęśliwszym pasażerem PKP pod słońcem - Gapcia jest bezpieczna we własnym domu. :multi::multi::multi: Quote
Asior Posted May 9, 2009 Posted May 9, 2009 to teraz mozna coś więcej napisać o co chodziło wczoraj ??? Quote
salibinka Posted May 9, 2009 Posted May 9, 2009 Można. Ale... Gapci już to nie dotyczy - jest bezpieczna:loveu: Nie wiem, czy opisywanie tego całego bagna ma sens. Sama muszę się otrzasnąć, bo nieźle mi to dało po emocjach. Asiu, znasz mój numer, jakby co:roll:. Quote
starlet1 Posted May 10, 2009 Posted May 10, 2009 Pobudka, kochane cioteczki!!:loveu: My juz po spacerku!! :lol:Na siusiu nie zdążyłyśmy, zresztą nie wiem kiedy było zrobione, bo o 6.15 obudziło mnie cichutkie poszczekiwanie Gapci. Siusiu juz było, wieeeelka kałuża w przedpokoju. Ubrałam sie szybciutko i wyszłyśmy. Na qpę nie trzeba było długo czekać, niewielka, ale normalna. Zrobiłyśmy rundkę po jedynych dostępnych trawniczkach i jestesmy z powrotem. Sunia nie je!! :shake: Spała całą noc, wieczorem postaram sie przesłać do salibinki wczorajsze wieczorne fotki. Co ja mam robić z tym jej niejedzeniem??? :shake: Ona jest taka słabiutka, po schodach ledwie chodzi, ale nie chcę jej nosic, bo może tak kiepsko z jej nóżkami, bo mało chodziła. Albo jest az taka słabiutka. :shake: Zaraz spróbuję ja nakarmić. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.