Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

W sobotę wieczorem, po wystawie w NDM, pojechałam do Wawy...wróciłam do domu w niedziele po zajęciach, czyli ok 18... przywitałam sie z wszystkimi i poszliśmy na spacer... wyczuwałam jakiś niepokój...

Sigmy z nami nie było.... spała na kanapie... jak zawsze...z wyciągniętymi do przodu tylnymi nóżkami i z małpką.swoja zabawka pluszowa, a własciwie, tym, co z niej zostało...

Lego nie odstępowała mnie na krok, łasiła się...

Zawołałam psy na kolacje... Sigma spała... podeszłam do niej z michą, żeby dać jej powąchać jedzonko, żeby wstała... a ona była zimna... skamieniałam...

odeszłam...

podeszłam jeszcze raz... znowu była zimna... nie ruszała się...

zgłupiałam...

Nikt nie zauważył, że odeszła... Mój TZ i chłopaki byli przekonani, ze śpi... zawsze spała całymi dniami... spędzili cały dzień na dworzu, drzwi były otwarte i psy wchodziły i wychodziły...

Od dwóch lat codziennie rano zaglądałam do jej posłania z nadzieją, że żyje... myślałam, ze jestem na to przygotowana, bo taki wiek u mastino to rzadkość...

Jednak nie byłam przygotowana... rozsypałam sie całkowicie....
Ona była ze mną dłużej niż mój mąż...

Nawet nie byłam w stanie iść wykopać grobu... oszukiwałam samą siebie, że jak leżała na tej kanapie, to tylko spała... zaraz wstanie, będzie sie domagała pieszczot i obflegmi mi kolana, jak będzie chciała sie przytulać...

Miała 9,5 roku... po prostu zasnęła...

cały czas nie jestem w stanie w to uwierzyć...bo to nieprawda...
na pewno mi się to wydaje...

Nie było żadnych symptomów... NIC... kompletnie NIC !!! kilka dni temu wypadł jej tylko ząb...

i tak po prostu położyła się na swojej ulubionej kanapie ze swoją małpka i zasnęła....

Siedziałam przy tej kanapie cały wieczór, ryczałam, psy były przy mnie i mnie pocieszały, nie było żadnych zabaw... każdy chciał być najbliżej mnie i mnie lizać...Horke leciały łzy...Kot Kikuś wskoczył na ciało Sigmy i ugniatał, jakby robił jej masaż serca...

Pochowaliśmy ją razem z małpką po 23... towarzyszyła nam Łatka, Tola i Horke...
leżeli spokojnie i patrzyli...

Dzisiaj rano na spacerze Lego probowała odkopać Sigmę... Nie wiem skąd wiedziała, że ona tam jest, przecież nie było jej na pogrzebie...

Jestem totalnie załamana... cały czas ryczę i zadaję sobie pytanie "dlaczego ONA ? dlaczego teraz ?"

Jest mi niedobrze, mrowi mnie brzuch, jest mi cały czas zimno... nie mogę sobie znaleźć miejsca... nie wiem co będzie dalej...Ona była moją drugą połówką... Kimś, kto był dla mnie najważniejszy na świecie...

Wszystko dookoła mnie wk***... a najbardziej moje dzieci, które wczoraj cierpiały, wspominały Fałdkę, a dzisiaj wyznają zasadę "carpe diem"...

Cały czas siedzę przed kompem, oglądam zdjęcia, ryczę... cały czas nie wierze...

Pocieszające jest tylko to, że wogóle nie cierpiała... przyjęła swoją ulubioną pozę, na ulubionej kanapie i zasnęła ze swoją ukochaną małpką...


Posted

Ewusku, kochana, dobrze wiem co czujesz. W połowie stycznia tyego roku pochowałam moją Bonusię, moje dzieciatko. Była niepełnpsprawna i bardzo chorutka. Nie miałam wyjścia, musiałam zwrócić jej wolność, choroba brała górę i malutka zaczynała już bzrdzo cierpieć.
Ewusku, one nie odchodzą daleko. Była przy Tobie i jest nadal, zawsze będzie, tylko w innej postaci.
Nie poddawaj się, masz dla kogo żyć. Ściskam Cię mocno Ewa

Posted

To pięknie tak zasnąć, szczęśliwie zasnąć w swoim ukochanym domu...

Tylko my zostajemy płacząc, ale przecież spotkamy ich kiedyś.

Głupio mówić "wiem co czujesz", ale wiem. I tak mi przykro, że nie mogę pomóc...

Posted

Ewusku....bardzo mi przykro....współczuję i żałuję, że nie potrafię Cię pocieszyć

pisz o Niej...przelej wspomnienia na wątek, bo poźniej czas wymaże je z pamięci a tu zawsze zerkniesz i przypomnisz sobie za co najbardziej ją kochałaś...

dobrze, ze nie chorowała...nie cierpiała....odeszła w ukochanym domu... obok pluszaka

Posted

Ewusku, to nie umniejszy Twojego bólu, ale kiedy żegnałam Brendę, Zosia powiedziała mi : One muszą odchodzić przed nami, bo co by bez nas zrobiły ... :-(

Posted

Ewusku, mimo wszystko pogodnych Świąt ... :-(
Taki jest naturalny porządek rzeczy, nie zmienimy tego ... :-(
Wykorzystujmy zatem czas, ktory jeszcze jest nam dany, jak najlepiej ... :-(
Sigma miała cudowne życie .... Nie każde z nich moze o tym bodaj pomarzyć ... Niech to będzie dla Ciebie pociechą ... :-( Miała cudowne życie i to od początku do końca ... :-( Moja Boneczka się tułała :-( i to mnie najbardziej boli ... :-(
Wesołych Świąt ... :-(

  • 2 weeks later...
Posted

mysza 1 napisał(a):
Dopiero zauważyłam Twój podpis...


Ja też nic nie wiedziałam :shake:

Ewa - przyjmij wyrazy współczucia :-( Faktycznie, jedynym pocieszeniem jest to, że Sigma po prostu mocniej zasnęła (*) i teraz spokojna czeka na resztę "swojego ziemskiego stada".
Trzymaj się.

Posted

wiem, ze to najlepsza śmierć... właściwie zmiana miejsca życia...

Tak bardzo chcialabym ja wspominac, pisac o tym jaka byla, zeby od czasu do czasu moc tu zajrzec i sobie powspominac...
chyba jeszcze nie czuje sie na siłach... nie jestem w stanie nawet zrobić jej grobu...
Lada moment mina 3 tygodnie kiedy jej nie ma... zamiast pieknego grobu, ktory zamierzalam zrobić jest tylko góra piachu z wbitą łopatką, obok sterta kamieni... nie jestem w stanie... za bardzo mnie boli...

Posted

Ewusku, czytałam znowu wątek Sigmy... piszesz o tym co czuję też ja.
Co dzieje się we mnie po odejściu Ofki. Może to głupie, ale daje to jakieś poczucie wspólnoty.

  • 4 weeks later...
Posted

[quote name='Ewusek']W sobotę wieczorem, po wystawie w NDM, pojechałam do Wawy...wróciłam do domu w niedziele po zajęciach, czyli ok 18... przywitałam sie z wszystkimi i poszliśmy na spacer... wyczuwałam jakiś niepokój...

Sigmy z nami nie było.... spała na kanapie... jak zawsze...z wyciągniętymi do przodu tylnymi nóżkami i z małpką.swoja zabawka pluszowa, a własciwie, tym, co z niej zostało...

Lego nie odstępowała mnie na krok, łasiła się...

Zawołałam psy na kolacje... Sigma spała... podeszłam do niej z michą, żeby dać jej powąchać jedzonko, żeby wstała... a ona była zimna... skamieniałam...

odeszłam...

podeszłam jeszcze raz... znowu była zimna... nie ruszała się...

zgłupiałam...

Nikt nie zauważył, że odeszła... Mój TZ i chłopaki byli przekonani, ze śpi... zawsze spała całymi dniami... spędzili cały dzień na dworzu, drzwi były otwarte i psy wchodziły i wychodziły...

Od dwóch lat codziennie rano zaglądałam do jej posłania z nadzieją, że żyje... myślałam, ze jestem na to przygotowana, bo taki wiek u mastino to rzadkość...

Jednak nie byłam przygotowana... rozsypałam sie całkowicie....
Ona była ze mną dłużej niż mój mąż...

Nawet nie byłam w stanie iść wykopać grobu... oszukiwałam samą siebie, że jak leżała na tej kanapie, to tylko spała... zaraz wstanie, będzie sie domagała pieszczot i obflegmi mi kolana, jak będzie chciała sie przytulać...

Miała 9,5 roku... po prostu zasnęła...

cały czas nie jestem w stanie w to uwierzyć...bo to nieprawda...
na pewno mi się to wydaje...

Nie było żadnych symptomów... NIC... kompletnie NIC !!! kilka dni temu wypadł jej tylko ząb...

i tak po prostu położyła się na swojej ulubionej kanapie ze swoją małpka i zasnęła....

Siedziałam przy tej kanapie cały wieczór, ryczałam, psy były przy mnie i mnie pocieszały, nie było żadnych zabaw... każdy chciał być najbliżej mnie i mnie lizać...Horke leciały łzy...Kot Kikuś wskoczył na ciało Sigmy i ugniatał, jakby robił jej masaż serca...

Pochowaliśmy ją razem z małpką po 23... towarzyszyła nam Łatka, Tola i Horke...
leżeli spokojnie i patrzyli...

Dzisiaj rano na spacerze Lego probowała odkopać Sigmę... Nie wiem skąd wiedziała, że ona tam jest, przecież nie było jej na pogrzebie...

Jestem totalnie załamana... cały czas ryczę i zadaję sobie pytanie "dlaczego ONA ? dlaczego teraz ?"

Jest mi niedobrze, mrowi mnie brzuch, jest mi cały czas zimno... nie mogę sobie znaleźć miejsca... nie wiem co będzie dalej...Ona była moją drugą połówką... Kimś, kto był dla mnie najważniejszy na świecie...

Wszystko dookoła mnie wk***... a najbardziej moje dzieci, które wczoraj cierpiały, wspominały Fałdkę, a dzisiaj wyznają zasadę "carpe diem"...

Cały czas siedzę przed kompem, oglądam zdjęcia, ryczę... cały czas nie wierze...

Pocieszające jest tylko to, że wogóle nie cierpiała... przyjęła swoją ulubioną pozę, na ulubionej kanapie i zasnęła ze swoją ukochaną małpką...





:placz::placz::placz::placz::placz:
Ewusku - ty wiesz :-(

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...