anika_82 Posted April 5, 2009 Posted April 5, 2009 Wczoraj wczesnym popołudniem wybraliśmy się z Kędziorem na spacer-a właściwie przejażdżkę.Mieliśmy jechać do parku,gdzie psiak wreszcie mógłby się wyszaleć. Na miejsce nie dotarliśmy,bo..zapalił się nam samochód. Centrum miasta,korek..na szczęście mieliśmy gaśnicę. Wyskoczyłam z Kędziorem z auta, Jarek zaczął gasić.Pełno dymu,gapie. Na szczęście nic nam się nie stało-auto za to zostało odstawione do mechanika i czeka nas spory wydatek. Dobrą godzinę stałam z psem przed autem,podchodzili ludzie,dzieci. W pewnej chwili Kędziorowi chyba zaczęła przeszkadzać publika i zaczął szczególnie ujadać na jakiegoś chłopca.Komendy na przywołanie do porządku nie działały,więc po raz pierwszy postanowiłam posłuchać mojego weta:"otwartą dłonią szturchnij psa w kufę; to nie ma zaboleć-ma odwrócić uwagę".I zrobiłam to.Pies oderwał się od ujadania i zaczął reagować na to co mówię. I nagle wyskoczyła na mnie jakaś kobieta/dziewczyna starsza ode mnie może o parę lat/ z okrzykami co robię i że grozi mi kara więzienia do lat 3 za znęcanie się nad psem/tu padła ustawa ochrony środowiska-wynikła chyba z nadgorliwości/.Doznałam szoku.Pies spojrzał i nie wiedział o co chodzi. Zrobiono ze mnie kata i potwora. Jak w inny sposób w takiej sytuacji zareagować-jak oderwać psa? Nie mam zamiaru po raz kolejny,gdy zdarzy się taka sytuacja-wysłuchiwać jak złym jestem człowiekiem..:-( Quote
Makrela Posted April 12, 2009 Posted April 12, 2009 W takiej sytuacji jest dla mnie jedna odpowiedź: jeśli ktoś nie wie co znaczy słowo "znęcanie się" niech lepiej go nie używa, bo na publiczne zniesławianie też jest odpowiedni paragraf. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.