Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Podziwiam, że potraficie wrócić do domu. Pierwszy raz to latałam ze rykiem po lesie przez pół godziny :lol: Ostatnio to się wycwaniłam i jak tylko ona ruszy to ja za nią, raz mi się udało bo trop nagle skręcił i jej przecięłam drogę, wytrzepawszy futerko wróciłyśmy do spokojnego spacerowania ;)

Posted

te dwa zawsze wracaja, Tekla ma siodmy zmysl do powrotu do domu a Nikodem to swietny sladowiec,malo ze potrafi leciec po sladzie zwierzyny ksiazkowo wrecz , pokazowo, to jak juz sie nalata to se wypracowal metode powrotu wraca po wlasnym sladzie az do momentu gdy trafi na nasz -moj slad i nim dociera do domu.Wiem za to ja ze to niestety to wszytsko do czasu!!!! szczescie nie moze wiecznie trwac wiec szlag mnie trafia na te ichnia zylke mysliwska ino ze no nie znalzlam metody coby to ukrocic poza linka, wszystka wiedza ,w szystkie mnie znane sposoby zdaja egzamnin do nastepnego razu a ona niestety zawsze keidys przychodzi nawet po najlepszych okresach i jak juz ja zaczynam byc przekonana ze juz zlapaly, ze juz sie naprostowaly, ze juz sa odwolywalne w kazdej sytuacji i co iiiii nico zawsze , zawsze mnie sprowadza do parteru w najmniej oczekiwanym momencie
i tak je kocham i tak sie na nie zloszcze ale wiem , wiem ze to ja robie blad i go nie widze niestety

choc pocieszylo mnie deczko ze i Kaskowe zawsze odowolywalne maluchi po zadomowieniu sie u mnie tyz zalapaly szwendacza sladowego , ne , nie ze sie ciesze , nie ze mnie to bawi ino ze deczko daje mi do myslenia ze jednak tu nie tylko moje relcje z moimi psami sa problemem ino bliskosc zwierzyny , intensywnosc zapachow i zbyt zazyle obcowanie z natura co wywoluje u nich te najwieksze cechy dzikich praprzodkow!!!!

Zerduszko
ja je widze jak leca!!!! tak akurat mam tereny w wiekszosci dosc widoczne i niestety szczerze mwoiac nawet Gustawa nie mam sznas pieszo wtedy jak juz zalapie dogonic a co dopiero Nikodema czy Tekle jak juz rusza
no i szczerze pwoiem ze za ta dwojka juz nie latam
latalismy za Dona jakis prawie rok temu z Nikusiem na lince i to on do niej nas doprowadzil i tylko dzieki niemu ja odnalezlismy dlatego jej pilnujemy jak oka w glowie

Posted

To fajnie masz, jak widzisz, diabelstwo. Dogonić to nie ma szans :D Ale ja lecę, drę się, rzucam <głównie mięsem > i czasem udaje mi się odwołać. Mnie ciary przechodzą, bo u nas pseudo las się kończy i jest droga. Koszmar, ja już na tym zęby zjadłam, mam pewne przypuszczenia gdzie tkwi błąd u nas, a i jedna ostateczną deskę do wypróbowania.. z tym, że nie po drodze mi.

Posted

ja juz nawet w taka desperacje wpadlam ze se chcialm fundnac elektryczne obroze

gadaj o tym bledzie bo ja za glupia jestem i nie dojde bez podpowiedzi



aaaa jeszcze ci powiem je ja je widzilam i slyszlam jak przez rzeke sie darly a tego to ja nie przeskocze a o tej porze juz plywac mnie sie nie chce

Posted

ehh kurde ja wiem, że np Nazira NIGDY nie puszczę z linki - on ma tak silny instynkt łowiecki, że nie ma szans - nic nie słyszy jak widzi sarnę, a u nas ich jest tak dużo, że często gęsto jak idziemy to z 5 m od nas wyskakuja z traw wysokich i zaczynają uciekać - ja już jak czubek chodze z psami i gadam do nich głośno, wołam często, gwiżdżę, żeby zwierzyne wczesniej wypłoszyć i żeby uciekły nie czekając aż do nich dojdziemy, ale sarny często siedzą w trawie i się czają chyba z nadzieją, że ich nie zauważymy, aż w pewnemy momencie już nie dają rady i sruuuu - dziś tak wypłoszyliśmy z Nazirem dwa koziołki - uciekały szczekając na nas :lol:

Posted

u nas zadne straszenia hukania nie zdjaja egzaminu , te glupie dzikie zwierzaki chyba stawiaja se za punkt honoru draznienie moich psow.
Na samym poczatku mysliwi sie darli na mnie , walczylismy , coby moc chodzic na spacery , oni tlumaczyli ze plosze zwierzyne a ja im na to ,ze w kolo mnie i tego terenu po ktorym my spacerujemy jest codziennie calla masa roznorakiej zwierzyny , jedynie dziki sie trzymaja rzeczywiscie z dala od nas , reszta wrecz mieszka w najblizszym otoczeniu.
w koncu mysliwi mi nam odpuscili a ja nie wchodze z pasmi do lasu .
to sie zwierzaki na pola przeniosly nie wiem czy to dlatego ze i lisy sie raczej straja przy nas nie krecic czy co?! no w kazdym razie jak my idziemy to cala wies slyszy wiec zwierzaki napewno tyz a i tak do samiuskiego konca czekaja z ucieczka , malo to oczywiscie spitalaja wlasnie ta droga ktora my zaraz bedziemy szli , nasza sciezka, jakby specjalnie chca zagrac moim psom na nosie

Posted

ja jeszcze nie kumam jednej rzeczy - jak idę z małymi sznupami to te sarny wcześniej uciekają (a sznupy się nie drą na spacerach :lol: ) a jak z Nazirem to czekają do samego końca Lniewiem: tzn myślę jeszcze czy mnie się tak tylko nei wydaje i może jak z małymi idę to pełno saren siedzi po krzakach i nie uciekają wcale?

Posted

khe khe, ja chciałam zdementować :cool3: iż nie :

Kaskowe zawsze odowolywalne maluchi


ino jedna :eviltong:

młodsze pokolenie :p starsze sie słuchało


brodacz argentyński mnie powalił - jak rzekła Waszka - mieszanka iście wybuchowa...

co do tego wieku... teraz już nie, ale jeszcze jakieś 5 lat temu, gdy poszłam na parking, Pan mi nie chciał samochodu wydać twierdząc że ja prawa jazdy nie posiadam bo za młoda jestem :evil_lol: ... łatwo policzyć, że 5 lat temu to ja byłam już od dekady pełnoletnia :roll:

Sandra - to jak Ty jesz te płatki ?! :crazyeye:

Posted

no ja takowych roznic nie widze bo chodze zawsze calal banda , Niko, Borys i Dona z Tekla sie dra z radosci ze idziemy , ze dzien sie zaczal i na powitanie musza se zawsze pogadac z sasiadowymi kilerami i taka muzyka trwa nim nie dojdziemy do pierwszej bramy potem rzeczywsicie sie nie dra ale to wystacza by swiat wiedzial ze ONE IDA NA SPACER wiec zwierzaki napewno wiedza, zwlaszcza ze daniele juz slysza jak ino sie po domu z rana krzatamy i wiedza ze zaraz ruszymy to te dzikie calkiem chyba powinny szybciej reagowac a one ewidentnie nie chca!!!!
poprostu NIE CHCA UCIEKAC ZA SZYBKO

Posted

Tekla64 napisał(a):
ja juz nawet w taka desperacje wpadlam ze se chcialm fundnac elektryczne obroze

gadaj o tym bledzie bo ja za glupia jestem i nie dojde bez podpowiedzi

Ja jestem gorącą przeciwniczką włączania eo, kolczatek i łańcuszków do szkolenia, ale słyszałam, ze na tak silny instynkt nie ma rady. I to jest ta ostateczna deska. A błąd to jest w uczeniu odwołania raz (wydaje mi się, że powinnam wrócić i ćwiczyć w innych rozproszeniach: odwołać jak się ganiają z Lizką, odwołać jak leci za piłką/rzuconym żarciem), a dwa jednak coś nie halo w relacjach naszych, znaczy, ze diabeł rozpuszczony i nie poważa, ale co się dziwić, jak ona 8 mies. w roku jest u rodziców :roll: Także póki nie zrobię wszystkeigo co mogłabym, to deskę odstawiam na bok ;)
Ja mam o szczęście, że Lizka wyłapuje najdrobniejszy ruch i widzę, po niej jak jest zwierzyna w okolicy i wówczas Sadie na smycz (jej nie wolno oddalać się ode mnie, to mam ją pod ręką ;) ). Liz to dobra suka, grzeczna :)

Posted

ja juz zwatpilam w grzeczne psy
nawet Borys pare razy sie rzucil w pogon i wrocil dosc pozno jak na niego, on sie w zasadzie nie oddala ode mnie i Iza nie wierzyla ze on tez potrafi se poleciec a on jest odwolywalny w kazdych warunkach
ino ze mu sie tyz pare razy przytrafilo mimo ze wielki z niego tchorz do wszytskiego i bezpieczny sie czuje ino przy mnie

no wlasnie ja tyz ...... chyba mam jednak opor przed eo ale jak tak dalej bedzie to w koncu zrobie sie sadystka dla ich dobra



NIE CHCE SRACIC NASTEPNEGO PSA W TEN SPOSOB

Posted

zerduszko napisał(a):
Bez adrenalinki nie ma zabawy :diabloti:



jest ryzyko, jest zabawa - lepiej brzmi :evil_lol: ale ile mnie ta ich zabawa siły kosztuje - jeszcze trochę i ręce mi wypadną ze stawów :shock: dzisiaj kombinowałam różne patenty, żeby głupek nie szarpał tak mocno - na jednym spacerze zrobiłam mu z taśmy, na której go prowadzę, taką pętlę zaciskową wokół klaty - no to było ok i tak nie szarpał, ale to się zsuwało i jak się zsunęło bliżej brzucha, Nazir zacisnął i wydobył się z dupki bącur :roflt: to zrezygnowałam z tego pomysłu, a był fajny bo nAzorek szybko załapał, że ciągnąć nie wolno, na następnym spacerze był w obroży i w szelkach i przez oczko z szelek przeciągnęłam linkę i to było fajne bo linka między łapy nie wchodziła i łatwiej było kontrolować - póki co z tego będę chyba korzystać, próbowałam też łańcuszka zaciskowego, ale... było ok do czasu aż mało zawału nie dostałam jak Nazir biegł do mnie, łańcuszek był luźny i tak podskakiwał, że prawie mu to ze łba spadło :mdleje:

Posted

no ja wiem wiem ze to moja wina , i nie szukam jej u nich , jestem zla na nie bo glupie nie wiedza jak ryzykuja ale wsciekla to jestem na siebie

a teraz ide spac bo kury juz dawno spa ino mnie dzis ta drenalina tak trzyma hihihi

Posted

Tekla64 napisał(a):
no ja wiem wiem ze to moja wina , i nie szukam jej u nich , jestem zla na nie bo glupie nie wiedza jak ryzykuja ale wsciekla to jestem na siebie

a teraz ide spac bo kury juz dawno spa ino mnie dzis ta drenalina tak trzyma hihihi



zerknij jeszcze czy zorzy nie widać u Was! u mnie chmury :(

Posted

malawaszka napisał(a):
nooo i daj znać czy coś uwidziałaś!


chmury uwidziałam i jasność;)

wszak na poludniowym wschodzie" jakaś jasność się przebija na dłuższym odcinku podejrzana ale to księzyc pewnie;)


Dobranoc;)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...