Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

ja poprzednio troche napisalam o jamnikach i moich doswiadczeniach z nimi ale jakos sie to wszystko nie zapisalo, wiec ino napisze ze od 1974-5 mam jamniki i po wiejskich jamnikach jestem pewna ze wiecej juz nie bede miala jamnika na wsi choc w ogole to sa wpsaniale psy ino ze nie dla mnie juz.

Posted

po to ta rasa została stworzona, jakąś tam rolę mają do spełnienia, a nie tak jak jamniory w mieście tylko jedzą i tyją bo ludzie bezmyślnie je tuczą jak wieprzki - potem aż się żal robi takiego psa :shake:

ja generalnie nigdy za jamnikami nie przepadałam :oops: chyba głównie dlatego, że te jamniory w mieście to jak ja to nazywam chodzące plemniki - zapładniać wszystko co się rusza i potem są takie psy w schroniskach bez szans na adopcję bo kto zechce psa z ciałem jamniora a głową owczarka :-o no ja wiem, ze to nie jest ich wina tylko ludzi, że nie pilnują, ale no nic na to nie poradzę, że wielbicielką jamniorów nie jestem, chociaż Pepa moja wydłużona jest więc też tam się kiedyś jakiś jamnior wchrzanił :lol: i jak koleżanka miała jamniora na tymczasie to bardzo chłopaka lubiłam i w ogóle :roll::lol:

Posted

Ja podobnie jak Wasia nie przepadalam za jamnikami,te ktore znalam to byla zapasione,wiecznie szczekajace,rzucajace sie do ludziom do kostek bestie...Az w koncu moj wujek -mysliwy-zakupil sobie takowego przedluzacza....Gacek sie zwal,byl piekny,szczuply,zwinny i madry..i wiecznie nakrecony na niuchanie,szukanie,zabawe...i wtedy jakos pomalu zaczelam sie przekonywac,ze w odpowiednich rekach te psy sa calkiem fajne..i ...smieszne:roll::evil_lol:

dzien dobry bardzo:lol:

Posted

agbar napisał(a):
Ja podobnie jak Wasia nie przepadalam za jamnikami,te ktore znalam to byla zapasione,wiecznie szczekajace,rzucajace sie do ludziom do kostek bestie...

To tak samo jak sznaucery mini, które ja znam :evil_lol: O kotach nie wspominając, bo tyż lubią :eviltong: Moja jakby umiała mówić, to by pewnie kotecka chciała pod choinkę dostać :diabloti:
Te małe diabły to wszystkie chyba takie zacięta, szczególnie jak jedyne co mają do roboty, to wylegiwanie się na kanapie.
Ja tam jamniory uwielbiam, znam jedną tylko diablicę, ale ona jest tak chowana, ze sama bym gryzła :angryy:

Posted

Ludkowie mili
jamniki to wspaniale psy, i nie musza w miescie byc zapasione ani totalnie zwariowane , sama mialam swego czasu hodowle i moje takie nie byly, zawsze mialy cos do roboty i byly szczuple nigdy nie mialy problemow z kregoslupem?! ale majac trzy jamniory chowane na wsi poznalam ich prawdziwa nature i nie powiem by byla totalnie zla , ale co wam powiem to wam powiem jak trzy cos atakowaly to mimo ze ze wszystkimi psami sobie do tej pory zawsze radzilam a trojka rozsierdzonych jamniorow nie bylam w stanie , to sa piskorze,owsiki i co sobie ino wyobrazicie a nakrecaja sie same z siebie i zapamietuja sie w tym na amen, tak w ogole to swietne stroze,mysliwi i jak sie przekonalam te wiejskie uwielbiaja dzieci wszelkiej wielosci co z miastowymi bylo u mnie nie do przejscia. nie zra wszystkiego co sie rusza ale jak juz se cos upatrza to nie ma zmiluj albo jak bylo zagrozenie mej osoby, no i jak sie okazuje jak se w glowe wbija ze nie bedzie powiekszania poglowia kotow to ciezko im wytlumaczyc ze ja chce inaczej.
ale w tych kotach nie sa same, samochody robia wieksze spustoszenie.

to tak troche o roznicach w miejskich i wiejskich jamnikach z mego punktu widzenia.

a dzis od samego rana pada , wrecz leje i o dziwo Nikodem mial opory z pojsciem na spacer po raz pierwszy mu sie to zdarzylo?!

Posted

Z olbrzymami zyje na wsi juz od 7miu lat i poza tym ze raz na jakis czas maja ochote na samodzielne wypady do lasu w pogoni za dzika zwierzyna , i na samym poczatku Tekla dostala od konia z kopyta, to sa to wspaniale psy do mojego wiejskiego zycia, spelniaja wszystkie moje oczekiwania.
chcialam miec do olbrzymow sredniaka ale zostalam zrobiona w trabe [ja stara baba niby znajaca sie ciutke na psach] i od grudnia mam deczko wyrosnieta miniature z ADHD, na razie psisko sprawuje sie dobrze ale i jeszcze mlode jest wiec moze sie wiele pozmieniac , jedyne co w zasadzie od razu zrobilam to wykastrowalam bo juz od malego prejawial nadpobudliwosc seksualna, sadzi sie do moich kur niestety i nad tym pracujemy z malymi ale widocznymi skutkami co dobrze rokuje, niestety Borys pokazal mu ze ganianie naszych kotow to swietna zabawa a tego wcale nie mialam w planach,szczeka na akord ,kopie gdzie i kiedy moze a poza tym ma tez inklinacje do samodzielnych decyzji i przedsiewziec i tyz nad tym pracujemy ale musze ci powiedziec ze moje rokowania sa bardzo pozytywne i jak na razie jestem bardzo zadowolona,dalsze obserwacje bede przekazywac na biezaco.

Posted

mysle ze jednak wypracowanie posluszenstwa to w przypadku sznacerow pierwszy i bardzo dobry krok do zycia z nimi na wsi, zreszta jak i z reszta psow ale mysle ze wies daje psim naturom kopa do odkrycia sie w calosci i wydobycia wszystkich nawet najdalej zakopanych instynktow i preferencji no i maja wiele pola do popisu a jak sie nad tym nie ma kontroli to wtedy rozwijaja sie w nieodpowiednim kierunku, choc jak obserwuje Nikodema to potrafi samaodzielnie myslec i wyciagac wnioski ale jak na razie jeszcze moje slowo cos wazy i uwielbia spelniac moje oczekiwania, bawi go to i lubi ze mna pracowac, jak i kazdy normalny pies , bo one sa stworzone do pracy i wtedy sa szczesliwe jesli maja zadania do wykonania.a wielkim plusem Nikusia jest jego wech i chec do pracy wechowej, dobry w tym jest naprawde.

Posted

Ta, my tez męczymy podobne problemy, światło w tunelu widzę, ale wolałabym nad tym nie musieć pracować. Bardzo mi ta samodzielność przeszkadza :mdleje: Wszyscy mi zawsze radzą, zebym jej sie schowała i jak sie spietra, ze mnie nie ma, to jej wyprawy za zwierzem z głowy same wyjdą, ale wóczas to ona ma dopiero radosć - raz, że może sobie w spokoju poganiać, dwa że potem moze mnie szukać, a to tez kocha. Pójdę z nią na kurs tropowców i nauczę szukac pieniedzy :evil_lol: Albo kupię pistolet na kapiszony :diabloti:

Posted

nie bierz moich wywodow jako tej co to uwaza sie za wszystko wiedzaca i juz niczego sie nie spodziewajaca, nie nie moje zycie z wieloma psami nauczylo mnie ze tak do konca to sie ich nie zna i zawsze cie moga zaskoczyc wszystkim.najwieksza porazka byla Tokio co to se poszla i juz nie wrocila i to mnie starsznie boli i ja sie tu uwazam za calkowicie pokonana, a bylam wrecz przekonana ze ona i da sobie rade i jest dosc posluszna i mnie to nie spotka a tu masz klapa na calej lini.
poza tym mam co chwila tego typu wpadki niestety ale nie przestaje ich kochac i cieszyc sie zyciem z nimi mimo ze czasem doprowadzaja mnie do furii.
no i caly czas sie czego od nich i o nich ucze ale to wszystko jeszcze malo czyli tak w zasadzie to nic nie wiem:oops:

Posted

zerduszko napisał(a):
Ta, my tez męczymy podobne problemy, światło w tunelu widzę, ale wolałabym nad tym nie musieć pracować. Bardzo mi ta samodzielność przeszkadza :mdleje: Wszyscy mi zawsze radzą, zebym jej sie schowała i jak sie spietra, ze mnie nie ma, to jej wyprawy za zwierzem z głowy same wyjdą, ale wóczas to ona ma dopiero radosć - raz, że może sobie w spokoju poganiać, dwa że potem moze mnie szukać, a to tez kocha. Pójdę z nią na kurs tropowców i nauczę szukac pieniedzy :evil_lol: Albo kupię pistolet na kapiszony :diabloti:


pisałaś o mojej Lunie? :evil_lol: w mieście NIGDY nie odważyłaby się na samodzielną wycieczkę, a tu na wsi coś w nią wstąpiło i muszę pilnować gadzinę :mad:

Posted

Tekla - rób wywody, rób, ja tam chętnie czegoś się dowiem, zeby tą gadzinę rozumu nauczyć :p Nikt nie wie wszytskeigo, ale ejdni wiedzą więcej, a inni mniej, a czegoś wartościowego zawsze dobrze sie dowiedzieć.

No to moja gadzina Lunę przerosła :angryy: Dla niej to jest zupełnie obojętne czy miasto czy wieś... jednak na wsi jest gorzej, bo więcej zapachów, odgłosów - a to takie nowe, ciekawe :multi: Zresztą my mieszkamy w takim mieście, ze na spacerze w lesie (tuz przy osiedlu) spotykamy sarny i zajace, niektórzy psiarze mi mówili, ze i dziki są, bo ryją. Ale to jest nic, bo ona jak nie sarenki i zajaczki, to jeżyki i kotecki :mad: Razu pewnego, poszliśmy robic w samochodzie porządek, spuściłam ją, ale pogroziłam paluchem i fest lanie obiecałam jak ucieknie ;) nie powiem, dalej jak 3 m nie odeszła, pomagała kartony nosić do kosza.... ale po ok. 1/2 h szkoda mi jej było, bo sie już tak nudziła, wiec mówię "biegaj" i wskazuję pobliski trawnik palucham... a ten czarci pomiot fruuuu gdzieś leci, ja za nią... ino kocury wyskakujace z krzaków widziałam - jakis 300 m od meisjca skad poszła. Nie wiem czy ona je czuła z daleka... A juz nie wspomnę, ze ja w tym czasie mogę isć do domu, obiad gotować i tylko spogladać z balkonu jak przeczesuje teren i ona się jakos nie stresuje czy boi :mad: Nagle ja lęki opuszczają. Raz faceta z kotem na smyczy spotkałam, podeszliśmy, to tak była zaaferowana poznawaniem kotecka, ze facet ją wygłaskał, a ona nic - normalnie to by go inaczej potraktowała :diabloti: Ja mam na razie jedną radę, albo smycz, albo ją powyżej 10 m oddalenia wołam, cały czas obserwuję, czy coś jej w nos nie wpadło, bo jak już pójdzie, to wróci dopiero jak zechce.
Kiedyś myślałam, ze ją bidna ktoś wyrzucił, ale jak nic się bydle zgubiło. Szkoda, ze ją to nic rozumu nie nauczyło!

Posted

aaa widzisz bo te diachly wyciagaja wnioski ino chyba troche inaczej jak my.
Tekla przyszla do nas ze strasznych warunkow i byla w okropnym stanie wiec nasza rzeczywistosc musi sie jej zdawac rajem a jednak co jakis czas idzie sobie na samodzielne wedrowki i to wcale nie krotki niestety a co najgorsze ze to wlasnie ona wyprowadza kazdego nastepnego chetnego z podworka, najpierw na malutkie , krociotkie wypady i stopniowo coraz dluzsze az w koncu gubi towarzysza [ nie pierwszy raz juz to zrobila ino ze po raz pierwszy az tak skutecznie z Tokio jej wyszlo] wtedy wraca zadowolona choc wie ze bede zla na nia ,a ona sie martwi starsznie jak ja jestem zla, nie musze sie uciekac do czynow cielesnych . juz probowalam wszystkich metod mi znanych ale jeszcze nie wyprobowalam obrozy elektrycznej i chyba tylko to bedzie naprawde skuteczne sadzac po wynikach z pastuchem na plocie.
nie umiem sobie wyjasnic jak takie gupie bydle moze jeszcze chciec sie wybierac do niewiadomo kad po tym co przezyla wczesniej a jednak ja cos do tego pcha.i nie wiem czy kiedy kolwiek dojde do takiej wiedzy czemu one przedkaldaja samotne wypady nad spacery aktywne ze mna a wiem ze mnie bardzo kochaja i sa bardzo przywiazane a jednak, chyba poprostu instynkt a potem dopiero zaczynaja myslec co teraz?

Posted

Pisalam juz o Borysie ze to ewenement a tu u mnie zaczyna sie zmieniac w psa i Iza mi nie chce wierzyc ze i on sie wybiera na samodzielne poznawanie swiata a tak wlasnie jest , najlepiej jak ma kumpla do tego ale zdazylo sie juz ze poszedl calkiem sam co prawda najdluzszy samotyny wypad w jego wykonaniu to do godziny [i recze ze nic w tym czasienie nabroil bo nie umie] ale wedle mnie to jak na jego mozliwosci rekord, nawet zaczyna latac do bramy i szczeka!!!! wies ma magiczna sile dzialajaca na psy stymulujaco do powrotu na lono natury i przywracania pierwotynych instynktow.
a patrzac na te wsiowe bidaki traktowane jak pite kolo u wozu a chodzace krok w krok za swoim wybranym nie moge wyjsc z podziwu za co one sa az tak wierne ,czemu moje durnoty tak nie maja ??? maja za dobrze? za wiele je nauczylam? tysiace pytan i caly czas szukam odpowiedzi.

Posted

Tekla64 napisał(a):

a patrzac na te wsiowe bidaki traktowane jak pite kolo u wozu a chodzace krok w krok za swoim wybranym nie moge wyjsc z podziwu za co one sa az tak wierne ,czemu moje durnoty tak nie maja ??? maja za dobrze? za wiele je nauczylam? tysiace pytan i caly czas szukam odpowiedzi.



o to to!!!!! ja własnie wyszłam z siebie bo drugi raz mi dzisiaj Luna zniknęła - pindzia wykorzystała, że sprzątałam i cięgle drzwi otwarte i nie pilnowałam jej tak uważnie jak zwykle i dwa razy ja przyprowadzałam z okolicy - najgorsze, że włazi na podwórka obce - nie każdemu się to musi podobać, a ludzie są tu różni... więc teraz siedzi uwiązana a dwóch smyczach i jak będę w mieście to kupuję linkę i przykro mi, ale jak chce na dworze siedzieć to będzie siedziała, ale na lince, bo to nie na moje nerwy szukanie jej co chwilę :shock:

Posted

i chyba ma racje dyc i tak ja spowrotem przyjme i po zlosci jak juz mi przejdzie sie jeszcze bede cieszyc ze jest.


a z ta linka to nie do konca falszywa mysl jesli tak ja ciagnie na wies.

Posted

Tekla64 napisał(a):
i chyba ma racje dyc i tak ja spowrotem przyjme i po zlosci jak juz mi przejdzie sie jeszcze bede cieszyc ze jest.

Tylko sama wiesz, jak to się może skończyć, albo i gorzej. Mój pierwszy psiuń robił sobie takie wycieczki na wieś w celach czysto matrymonialnych, jak chodził z nami pół dnia po jagodach, po grzybach, to nagle psa nie ma.... a jak sie go gdzieś w dali ujrzało i wołało, to tylko ogon obniżał i przyśpieszał :evil_lol: Czyli bydle słyszało, nie to co moja czarna, która odlatuje, jak na za świeży trop wpadnie. Aż razu pewnego, autko go przytuliło.... na szczęście przeżył i nie miał trwałego uszczerbku na zdrowiu, ale jak by nie?? Przez pierwszy tydzień powrotu do zdrowia, zrobił się neisamowice posłuszny :razz: co nii trwało długo :p Pewnie jakby mu to i owo uciać, to by się skończyło, ale przecież nosa suce nie utnę :evil_lol:

Ja niestety z linka się przeprosiłam na spacerach leśnych po przeprowadzce :angryy:

Miałam nadzieję, że napiszesz mi, ze te wycieczki się da z tej czarnej głowy wybić :eviltong:

Posted

Ano rozczaruje cie ale nie mam zadnej metody,owszem bacznie patrze na zachowanie moich i staram sie miec oczy wszedzie i wiecej niz one widziec, co daje jako takie rezultaty bo moge zapobiegac a fak ze jak jeszcze zbyt dobrze w nos nie wiejdzie i uszu nie zatka to slowo starcza by odwolac ale jak ino te cienka granice przekroczy to juz nie ma odwolania, fakt linka na jakis czas pomaga po dluzszym chodzeniu grzeczne sa ale ile mozna chodzic na nudne spacery i by znow mozna korzystac ze swobody to wiedza jak zrobic <byc grzecznymi az uspia ma czujnosc>ale staram sie byc mimo wszystko bardzo czujna.

mocno rozwazam te elektryczne obroze jak juz wczesniej pisalam z pastuchem elektrycznym sie udalo,nie przechodza wiecej na druga strone i zadne wiejskie tyz wiecej nie przychodza do nas, moze wlasnie to bylaby dobra metoda ino trzebaby sie jakiegos fachowca dopytac jak i co dokladnie z ta obroza sie dziala. widzisz ja tez caly czas szukam metody i sposobu na ta wlasnie dolegliwosc wiejskiego zycia bo z reszta daje sobie rade:evil_lol:

Posted

wiesz czasami bardzo tesknie do swoich takich pierwszych "dobrze wychowanych " psiskow; bokserki Kaśki i ON Hamleta ,one mnie nigdy nie zawiodly i nie zdarzylo im sie by niedoslyszaly rozkazu, ale dla nich swego czasu {mlodego}mialam naprawde bardzo duzo czasu, na ich wychowanie wykorzystywalam kazda chwile po szkole bo nic innego na glowie nie mialam i tak bylo rzeczywiscie ,2lata tylko z psami i dla psow !!!
ale jaki rezultat na lata mialam!!!!
straszliwie mi ich brak bo dzis niestety nie jestem w stanie tyle czasu psom poswiecic i byc moze wlasnie dlatego mam tak jak mam,czyli czasem se ida same na wychodne.
a moze to byly egzemplarze nie do powtorzenia?
wiem wiem zaden sie nie powtarza i na kazdego co innego dziala i inny skutek przynosi ale czemu musza wykorzystywac ta wiejska sielanke na wypady???

co do matrymonialnych zakusow to wlasnie w lipcu zeszlego roku jednej nocy starcilam dwa jamniory w jatce wiejskiego psiego wesela.

Posted

Tak właśnie - usypia bestia czujność :mad: I coraz częściej zdaza sie tak, że widze, że już jej uszy podskakuja, więc wołam, przybiega taka grzeczniusia... zwalniam do biegania, dalej grzeczniusia i tylko odwrócę wzrok i psa ni ma. A mogłam zapiąć choć na 20 m :p Szczęście całe, że max 15 minut i wraca diaboł.

Ja w poprzednim meijscu gdzie meiszkałam, chodziąłm an lince kilka m-cy, oduczyłam ganainia ludzi/rowerów i uciekania - do etgo stopnbia to miałą dobrze zrobione, ze jak konia zabaczyła w bocznej alejce, to 5 m w nią wbiegła i zawróciła. A konie to ona kocha bardziej niż koty. No, ale pop przeprowadzce musze zaczynac wszystko od nowa.... a jeszcze teraz drugi psiń, to juz w ogóle jej sie w tym pustym łbie pomeiszkało :eviltong:

Posted

no i tu jest to o czym mowie.
pojedynczo pies jest inny a jak juz jest chocby najmniejsza sfora to mysla zupelnie inaczej i sa zdolne do zupelnie innych rzeczy jak dotychczas:diabloti:
no i nakrecaja sie niby perpetum mobile:razz:
ja niby juz wszytsko znam u nich a jednak mnie zaskakuja:angryy:
i jak zwykle w najmniej odpowiednich chwilach:mad:
wlasnie zaczelam poszukiwania wiadomosci i doswiadczen moze cos konstruktywnego mi z tego wyjdzie:lol:
ale na razie zostaje mi praca nad posluszenstwem.


aaa widzisz przypomnialo mi sie ze Hamlet ten moj ideal historyczny mial dwie wady : wlasnie konie i nie puszczal rekawa to byly dwie sprawy dla niego wyprowadzajace go z jestestwa:evil_lol:
poza tym nie mial zadnych wiecej wad.

Posted

OOOO dzis Hektorek latal jak fryga!!!!
cosik mu sie poprawilo w tej ponurej a jednak cieplej pogodze i prawie caly spacer odwalil w swietnym humorze i na bardzo szybkich obrotach a szukal przeciwnika jakby za duzo energii mial i musial ja wyladowac.
lubie jak tak sie zchowuje bo widze ze mu dobrze.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...