Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

o kurcze to faktycznie lepiej na smyczy gałgany trzymać! wiem jak to wygląda jak pies myśli, że się zgubił, albo że zgubił pana i zaczyna panikować - moja Pepa tak ma i wtedy goni przed siebie i też potrafi obok mnie przelecieć i nie zauważyć :shock:

żywe kocyki są boskie :loveu:

Posted

Eria
ja se myslae patrzac na to jakie ona pozy przybiera ze jej tak calkiem dobrze z tym tylkiem zawsze na zewnatrz, uwierza jak bardzo chce to potrafi sie nawet w najmniejsza luke wpasowac ze wszystkimi czesciami swego ciala.

a co do kocykow.... no wszystko zalezy od pory roku hihihi
ale to co mnie wlsanie ostatnio sie tak rzucilo w oczy to to ze maupiszony prawie wcale nie korzystaja z tego lozka jak jest puste ino jak sie ktos znas na nie uwali , wtedy natychmiast wszystkie leca i na wyscigi zajmuja co eszcze jest wolne na tymze lozku.

tak normalnie to przewaznie Nikus ma je sam dla siebie i bardzo jest szczesliwynzntego, bo on taki bardziej niedotykalski jest

Posted

popatrzcie zima sie zaczela to i sie odnalazl rudy , no kociska zawsze wiedza gdzie jest zarelko

[IMG][URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images8.fotosik.pl/734/a8b348c2810fa76c.jpg[/IMG][/URL][/IMG]

ten czarno bialy to niestety nie nasza "krowa" ino jakis co to se zaczal dawac rade z naszymi psami

[IMG][URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images8.fotosik.pl/734/1c512f081a4e2ca5.jpg[/IMG][/URL][/IMG]

rdudzielec a ja juz go oplakalam

[IMG][URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images8.fotosik.pl/734/c7a06a78461e3e03.jpg[/IMG][/URL][/IMG]

kicia

[IMG][URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images8.fotosik.pl/734/c82dfdd352cbca31.jpg[/IMG][/URL][/IMG]

i najwierniejszy jak dotad Banan

[IMG][URL=http://www.fotosik.pl][IMG]http://images8.fotosik.pl/734/26c9d4a789747df1.jpg[/IMG][/URL][/IMG]

Posted

Fajne zdjęcia sfory o świcie. No i dziwnie dużo Borysa!
Ale żywe kocyki na twoim mężu przebijają wszystko! Ależ go oblazły hehehe
I fajnie było popatrzeć na historyczne zdjęcia. Tokio miała niesamowite uszyska ;)

Posted

[quote name='eria']Dona bidulka cały czas tylko zwisa z kanapy albo zwisa z łóżka hihih[/QUOTE]

[I][B]mówiłam że trza większe loża kupić hihih:diabloti::diabloti:[/B][/I]

[I][B][url]http://images8.fotosik.pl/718/08702833b1dafc91med.jpg[/url]

zadna sila by mnie nie wyciungła :evil_lol::evil_lol:


Witankoo.u nas odwilż co mi sie bardzooo nie podoba chce mrozik hihihih:cool3:

Buziam cieplusioo kochana :loveu:[/B][/I]

Posted

Jestem, widziałam sforę spacerującą o poranku:loveu: i zwisającą Donę z łóżka:roflt: Mdzia, Ty lepiej kup na gwiazdkę większe łoże:lol:

Czarny kot najpiękniejszy:loveu:

Posted

wieta co... odczepta sie od tych lozek i kanap ONA TAK LUBI , ONA TAK MA, TAKI TYP PSA ZWISAJACEGO.
wszystkiego razem te moje psiska maja dwie przyzwoite budy!!!


dwa fotele,cztery rozniste kanapy i jedno lozko!!! wiecej sie nawet do mojej chaupy nie zmiesci.
a Nikus korzysta tez z szesciu krzesel!!!
nie mowiac o lozkach w sypialniach, poza moim bo od jakiegos czasu spie sama, znaczy bez futrow zdanych

ja wam te zdjecia wlasnie ze wzgledu na ta zwisajaca tylna czesc ciala z zaplatanymi nogami pokazywalam, mowilam ze ona taka dziwaczna , miekka, gumiana, rozpywajaco-lejaca jest.

Posted

[QUOTE=Tekla64;15885658 TAKI TYP PSA ZWISAJACEGO.
[/QUOTE]

:-D:megagrin::haha::evillaug::D:grin::roflt::roflt::roflt: Dajcie spokój oplułam monitor herbatą heh Ja poprosze o ostrzeżenia przy takich stwierdzeniach :evil_lol::evil_lol::evil_lol::evil_lol:

Posted

no i jest wcale nie bajkowa zima niestety, ponuro, padajacy mokry snieg , przenikliwe wilgotne zimno brrr
wole przyzwoity morz pelno sniegu i sloneczko!!!!
a moje kury sie zbuntowaly i nie daja jajek a nawet nie chca wychodzic kurnika!
psom wsio jedno jak ja na dworzu to i one.

Posted

o rajusiu ile zdjęć!!!! alez ja mam zaległości!!!!, że nie wspomnę, że mnie cofnęło po tym połączeniu jaźni, ale normalnie tyle pięknych fotek i okazji do komentowania mnie ominęło!!!
I imprezka na część Saththy co to była dwuipółtysięczna jednostką wypowiadająca się w tej Galerii;
I uznanie dla wyższości pieca kaflowego - co przyznaję, jest doskonałym wynalazkiem, był taki w domu mojej babci, taki dwupokojowy - w sensie, że przez sćianę w dwóch pokojach;
I zdjęcia TOKIO - fajna czupurka, a to zdjęcie odpoczywającej Tokio na podłodze - jak Aron... :)
I zdjęcie spaceru "gęsiego"
I fotki domu, okolicy, odnalezionych kotów, sznaucera opruszonego śniegiem...
I kolejne zdjęcia...

ale to jest BOOOSKIE!
[URL]http://images8.fotosik.pl/728/54bd27023f703396.jpg[/URL]

[quote name='weszka']Wacek to chyba mógł być kuzynem jamnika z którym spędziłam dzieciństwo - Ego miał na imię (Cejlon w rodowodzie) i też był dość że tak powiem specyficzną jamniczą cholerą. Po nim więcej bym się na jamniora nie zdecydowała choć akurat mnie oszczędził i nigdy nie użarł. .[/QUOTE]

ale weszka, ja nie rozumiem czemu się dziwisz... jak ktos ma na imię "Ego", to czegóż można oczekiwać? :megagrin:

Posted

[I][B]Sceneria jak z horroru MGŁA .....czyli po naszymu gooooowno widac ;-)))))

Buziammm wieczorowoo ;-)[/B][/I]

[I][B]no wiesz kilka kanap czy łozek to nie wszystko powinny miec jesio swoje tv klimatyzacje psiego psychologa fryzjera i kucharza hihihih jak to sie reklamuje jedna z pseudohodowli shihtzaków hihihi.......[/B][/I]

Posted

zaczelysmy u Sandry , poczytalam u Jambi a teraz sie w koncu spielam i wprowadzam w czyn to co juz dawno kiedys chcialam zrobic opowiedziec o Hamlecie,to trza tak troche wczesniej zacza.
w koncu zamieszkalismy na nowiutkim osiedlu w trojmiescie blisko wzgorz morenowych i plazy jelitkowskiejm, super tereny wtedy do spacerowania z psami ale jeszcze psow nie mielismy.
Mamusia z tatusiem na dzien dziecka sprawili sobie w imieninowym prezencie jamniczke Fige protoplastke hodowli z Zabagna, byla to zolza straszna[ w zyciu tyle razy pogryziona poszarpana ine bylam] i mnie tolerowala tylko jak sie jej cos dzialo albo ja cos uwieralo lub jak rodzila ale to zupelnie inna historia.
po jakims roku czy dwoch wracalam wlasnie ze szkoly i spotkala mnie sasiadka pytajac sie co to za ogromny pies jest teraz u nas w domu , czy sprawilismy sobie takiego bydlaka?
po wielu przemysleniach w drodze do domu wpadlam jak bomba , dzika cala z ciekawosci i natknelam sie na ogromniastego potwora w przedpokoju stojacego jakby go zamurowalo z zupelnie glupia mina, niewiele myslac rzucilam sie psu na szyje i go wysciskalam z calych sil , a pies dalej stal jak wmurowany.
w tym momencie z kuchni wypadaja moi rodzice i starszy brat z wrzaskeim "uwazaj Magda on gryzie i jest szkolony", ja w szoku wielkim bo przeciez .... to taki wspanialy ogromny misu?!
pogalskalam go jeszcze troche i zaczelam sie dopytywac co to skad daleczego itd itp, zostalo mi wyjasnione ze jest to pies mojego brata do pilnowania naszej mamy jak bedzie na wsi, buuu moja mina mi mocno zrzedla ale coz tak ma mlodsze rodzenstwo, tylko nikt nie barl po uwage zdania psa, otoz jak sie dowiedzialam mamusia zakupila sobie taiego psa od ksiedza co to juz mial go dosyc czy z innych mnie malo interesujacych powodow, wazne dla mnie ze byl po pierwszym szkoleniu PT i byl bardzo mocny psychicznie a mial jakis dodatkowy instynkt do wszystkiego co trzeba samemu rozwiazac.
I wlasne Hamlet Zlota Kotwica umyslil sobie ze z calej 4osobowej rodziny {3 doroslych i dziewczyny13-14letniej} bedzie wlasnie jej!
nie reagowal na zadne polecenia doroslej trojki a za mna chodzil krok w krok, nie dal sie zapiac na smycz memu bratu ani nikomu innemu wiec sila rzeczy wyslali mnie z psem na siku z tysiacami wslazowek i rad.
nie ma sie co zaglebiac jak to zesmy sie zaczeli dogadywac ale w koncu wyszlo na to ze skoro sie juz nie da tego odwrocic to pies bedzie moj tylko: nigdy zadne spacery z psem i kolezankami, jak pies to pies , obowiazuje mnie zupelna odpowiedizalnosc za tegoz psa, za szkolenie ,za wsyatwy, za wyzywienie, za pielegnacje , za weterynarza i za wszytsko co sie z psem laczy.
jak juz to wszystko zostalo uzgodnione i przyobiecane, zaczelam zajmowac sie psem, zapislam sie do zwiazku, zaczelam chodzic na szkolenia, poza szkola i terningami sportowymi na ktore Hamlet chodzil ze mna nie mialam innych zajec jak tylko pies[ nie mowie o obowiazkach domowych] innych zainteresowan , innych milosci... ja i moj pies.
tak przezylismy dwa lata podczas ktorych bardzo wiele sie nauczylismy o wszystkim , o sobie, o szkoleniach, o pokazach , o wystepach na zawodach psow obronczych czy na okolicznosciowych dla dzieci czy innych zainteresowanych grupach. Hamlet zawsze stawal na najwyzszym poziomie by tylko zadowolic wszystkich patrzacych.
Misku byl ewenementem, byl psem samodzielnie myslacym, byl psem ktory doskonale wyczuwal sytuacje i potrafil dobrac najlepszy sposob zachowania do zaistnialej, prawie w ogole nie musielismy uzywac slow czy komend by on widzial czego ja od niegoe w danej chwili oczekuje, nigdy mnie nie zawiodl.
Przylkadem tego moze byc chocby sprawa nagabywania przez chuliganow, oni ze smiechem mnie dosc brzydko zaczepiali a Misku stawal sztywny i warcacy , to wystarczalo by skutecznie ostudzic zapedy mlodziencow, inna raza przy jakiej awanturze z pijanymi panami Hamlet wiedzial ze najlepiej ich do mnie nie dopuscic , wychodzil na dlugosc smyczy i rzucal sie jakby chcial i zezrec ale zawsze tak by zadnego nie zlapac{ ja wcale nie musial sie szarpac ze smycza], inna raza jak w nocy mnie zerwaly z lozka za pilna potrzeba, oblegla mnie stojaca tylko z jamnikiem u nog grupa zapijaczonych i bardzo bunczucznych rezerwistow i jak juz pewni byli ze maja mnie w garsci pojawil sie znikad Misku bez warkniecia zlapal jednego za reke tak ze byl juz unieruchomiony i jak reszta zobaczyla ze tak calkiem sama nie jestem wiekszosc zwatpila ale jeden chcial koniecznie udowodnic ze sie nie boi i probowal mnie zlapac , Misku puscil tego juz trzymanego i wpial sie w ramie atakujacego na tym sie skonczyla ta cala awantura , cicho i bez wielkich wrzaskow uciekli wszyscy.
Nie chce sie tu chwalic psem gryzacym ino wlasnie chce powiedziec ze Misku swietnie wiedzial i potrail wywazyc jaka swoja reakcja wywaola pozadany skutek ucieczki czy odstapienia przeciwnika.
Zupelnie tak samo mialo sie to z innymi psami, Hamlet w zasadzie bardzo rzadko musial walczyc z psami, ja znalam tylko dwoch takich ktorzy koniecznie chcieli sie mierzyc z nim na sily, i wcale to nie chodzilo o to ze on byla taki ogromny ,silny nie on byl wtedy bardzo wzrorcowy, ale mial to cos, ta jakas sile wewnetrzna samca alfa, ktora powodowala ze malo ktory podejmowal z nim walke, a wcale nie potrafil sie gryzc bo po co.
Hamlet nigdy nie pchal sie do dzieciale tez nigdy nic nie mail przeciwk, dawal sie galskac i piescic ale zawszez mina obojetna i kompletbie bez agresji, byl do tego stopnia rozwazny ze jak go kiedys siostrzency mego meza zapedzli w kat i nie mial jak uciec to zaczal sie drzec na mnie glosem "ratuj mnie bo przeciez dzieciakow nie ugryze!!!"
Dla Izy byl wspolne z Kaśka najlepsza nianka, godzinami pilnowal by sie z koca nie sturlala, kilometrami chodzil z nia po mieszkaniu wczepiana piasta w jego siersc.
Ale byl tez psem ktory wiedzial co to znaczy byc psem i potrafil sie godzinami bawic jak szczeniak, no i calymi nocami nie spal, chodzil sprawdzal strozowal, on nas obudzil jak sie zsyp na smieci zaczal palic, a jak nie mial co robic i u sie nudzilo to sie drapal dzwoniac lancuszkiem jak mala krowka.
No i byl zarolkiem nad zarolakmi, pies bez dna.
Uwielbial jak go inni podziwiali ale nie koniecznie na wystawach eksterierowych, bardziej byl lasy na pochwaly za prace , za konkretny wysilek ale bardo lasy na oklaski i jeki zachywtu, nie bede tu potrafila wszystkich jego sztuczek i wyczynow bardzo czesto dla mnie samej zadziwiajacych, jak np po kilku innych psach ktore odmowily skoku przez plonaca obrecz on ja przeskoczyl bez zadnego wahania, chodzenie po drabinie , wchodzenie na drzewa, apartowanie wszystkiego od wlasnego koziolka po srobokret bo braklo reki memu mezowi.
A i co moge jeszcze powiedziec , ze Hamilton predzej od nas wiedzial ze bedziemy razem z moim mezem, jak zawsze wszystkich traktowal z chlodna tolerancja tak mojego przyszlego bardzo szybko zaczal sluchac[ nie tak jak mnie ale w ogole] no i nawet w zabawie odmowil mi zlapania go, stanal tylko przed nim i szczeajac mowil mi" jego nie moge , nie moge i nie zrobie tego!!!" i szybko zaczal od Irka brac pokarm czego nie robil nawet od rodzicow i brata.
To tylko czastkowa proba opisania jakim psem byl Hamlet bo o nim i jaki byl nalezaloby naprawde elaborat lub ksiazke napisac a tego nie potrafie.
HAMLET BYL PSEM IDEALNYM i zawsze na miejscu, umiejacym sie wszedzie i zawsze odpowiednio zachowac

Posted

Ahhhhh dzis dzień historyek jest widze ;)


Az mam ciarki normalnie. Pies idealny :) yhhh troche cieżko mi sie pisze bo Tazz menda jedna na kolana mi sie władował prezdnimi łapami i lezy yhhhh 40 kg psa hyhy
ale wracajac :)

Ja to sobie tak myslę, że Hamlet mógł wybrac Ciebie przez Twa pierwsza reakcje na niego;) Chodzenie z dzieciaczkiem wszczepionym w sierść tj widok ten musi być wzruszajacy...
Madra psinka ;)

Posted

i tu masz napewno racje ze on byl bardziej dziwiony niz ja i on napewno dotad nikogo takiego nie poznal ale mimo to nigdy nie zmienil raz powzietego zamiaru uznania mnie za ta najwazniejsza
a jeszcze powinnam napisac ze nigdy w zyciu nie zalowalam czasu posiwconego tylko jemu i ze juz nigdy wiecej mi sie nie udalo az tyle czasu nastepnym moim psom oddac tak bez reszty i cierpie nad tym do dzis.
a jeszcze to, ze to wlasnie Hamlet mnie wychowal , on ze mnie zrobil takiego czlowiekia jakim jestem dzis.

Posted

Figa ta jamniczka zakochala sie strasznie w Hamlecie i mielismy przez to cala mase roznistych problemow ale zadnych nie do pokonania, a raczej troche uciazliwych i zabawnych.
Hamilton znalazl sie u nas w wieku 8mies po pierwszym niedkonczonym kursie PT ale z ogromnym potencjalem, wielka ochota na zycie i na ciezka prace, i mam nadzieje ze to wykorzystalam.Ukonczylismy PT, PO1.PO2 i bez egzaminu PO3
Byl bardzo cierpliwym nauczycielem dla mnie i bardzo chetnym uczniem moim, byl moim wielkim przyjacielem i niezastapionym kompanem we wszystkim co mi tylko wpadlo do glowy, Hamlet jezdil ze mna na obozy harcerskie, wedowne i sportowe[ bo mialam obowiazek zabierac go zawsze i wszedzie ze soba a najlepiej jak zabieralabym oba i Hamleta i Kaśke jak juz dolaczyla do nas]
ale to nie bylo dla mnie problemem a jak juz organizatorzy poznali MIska nigdy mi nie odmawiali mozliwosci zabrania go ze soba, gorzej bylo jak mowilam o obu psach .hihihi
i wtedy zaczelam juz jezdzic na wlasne wyprawy z oboma.
z Hamletem moglam wszystko i wszedzie.
Hamlet byl w tamtym czasie przepiekny eksterierowo ino mial mala wade przy wilczastej siersci mial za jasne podbicie i za wielka konkurencje, wiec zostal bez szans na reproduktora a nikt nie popatrzyl na niego pod wzgledem psychicznym do hodowli, to byl pies o niewzruszonej rownowadze.
Hamilton potrafil zaaportowac uciekiniera z placu szkoleniowego czy ze spaceru, uczyl wielu swoich pobratymcow wspolpracy z czlowiekiem[ bez uzycia agresywnego zachowania].
jedyne dwie rzeczy ktorych nie chcial zarzucic a co dla mnie bylo nie zawsze bylo pozadane to dal mnie niewytlumaczlan agresja do koni i wieczna chec pogoni za kolejka miejska od przystanku do przystanku.
ale nikt nie jest bez wad i on tez nie byl mimo ze byl IDEALNYM PSEM!

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...