Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 186
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Na odległość to tyle, co ja mogę poradzić:
- zamiast szelek zaopatrzyć sunię w obróżkę- lepiej działa, psy bardziej ją "czują" i właściciel może szybciej i dokładniej skorygować psie zachowanie
- jeżeli LILI rzuca się na inne psy to na razie nie powinna być puszczana luzem W OGÓLE- na to przyjdzie czas, kiedy się dowie, że Pani się to nie podoba
- oprócz słów: Lili, nie! lub jakichś podobnych można spróbować odwracać jej uwagę i skupiać na czymś innym- np. na smakołyku (jeżeli takie lubi), na zabawce, na głaskaniu- czyli np. LILI widzi innego psa i zaczyna mruczeć, źle się nastawiać to wtedy Pani trzyma w ręku porządany przez psa przedmiot i na nim stara się skoncentrować całe skupienie psa
- jeżeli to nie zadziała to można zastosować króciutkie szarpnięcie (a widzę, że LILI to nie jakaś mega potężna dziewczynka ;)) wraz ze slowami:Lili, nie! i iść dalej; jeśli znów się szarpnie do tego samego psa to znów to powtórzyć, zwolnić delikatnie smyczkę i znów iść dalej i tak do zaakceptowania PANI zasad spacerowania, a nie jej! ;)

Posted

bardzo dziękujemy Cioteczce Koperek za porady...:Rose::Rose::Rose:


chyba, żeby jeszcze ktoś miał podobne doświadczenia to prosimy o podzielenie się!!!


....ja, jako namiętny oglądacz programów z psimi "psychologami" też najczęściej widziałam techniki z odwróceniem uwagi i jakby ogólnym wzmocnieniem roli pani/pana jako przewodnika...
niektórym naszym milusińskim wydaje sie, że muszą nas chronić, bronić i prowadzić przez to niebezpieczne życie...:evil_lol:


czekamy na relacje Ester z ćwiczeń...;)
opowiadaj co sie dzieje na bieżąco...

Posted

kikou przestań, bo mnie zawstydzasz!:oops: Żeby to jeszcze coś pomogło to będzie git!


Muszę jeszcze dodać, że baaaardzo często zdarza się, iż pies wzięty ze schroniska zaakceptuje jedynie te zwierzęta, które zobaczy, spotka i pozna w swoim nowym domu, i niestety żadnemu innemu zwierzęciu nie przepuści:roll:

No tak to już jest, że okres około 3 do 7 dni po adopcji to okres adaptacyjny i na tyle, na ile psu pozwolimy w tym czasie, na tyle on będzie nas słuchał, albo i nie ;)

  • 3 months later...
Posted

Witam wszystkich! Bardzo dawno nie odzywałam się, ale ciągle tego czasu brakuje.Przez jakiś czas miałam też popsuty komputer, no i tak jak u wszystkich :pełno zajęć!Na pewno jesteście ciekawi co u LILUNI ?? To kochana sunia, nie sprawia żadnych kłopotów, zaraz zamieszczę dawno obiecane zdjęcia.

Posted

Dziewczyny dlaczego suka nie była wysterylizowana? Pani Estera ma niezłe przeboje z nią, Lili miała guza. Resztę niech właścicielka sama napisze. Tak się nie robi :roll:

Posted

Wiesz, skoro przy adopcji jest mowa, że suka jest po sterylce to wybacz... Po co kłamać? Suka miała mega guza, operacja kosztowała 600 zł , suka jest nadal w lecznicy, właścicielka nie ma kasy.
I co to jest fair? Kłamać, że jest po sterylce, my pozbędziemy się psa a Wy się martwcie.

Posted

[FONT=MS Shell Dlg 2]wczoraj w trakcie pisania do pani, komputer mi się zawiesił, nie mogłam nic zrobic,ale syn coś tu pogrzebał, ja się nie znam.ważne że dziś jest dobrze. no więc dalsza część historii Liluni. Wet wstępnie stwierdził że to guz nowotworowy, ale dopiero za dwie godziny miał przyjść na dyżur chirurg i po badaniu wszystko powie. Zostawiłam sunię,(z bólem serca). Po badaniu chirurg zadzwonił z informacją że oprócz tego co wypadł w pochwie wyczuł jeszcze jeden duży guz,konieczna jest operacja wycięcia tych guzów i od razu sterylizacja.Stwierdził że konieczne są badania krwi pod kątem wątroby i nerek bo piesek jest juz niemłody,ocenił jej wiek na 9 lat. Zgodziłam się bo chciałam aby lekarz zrobił wszystko co niezbędne. Powiedział też jaki jest całkowity końcowy koszt, co mnie totalnie powaliło. 600 zł. !!!!!!! Nic nie powiedziałam, Lilunia miała mieć wszystko co trzeba. Nie powiedziałam lekarzowi że na daną chwilę nie dysponowałam taką kwotą, ( zresztą chyba mało kto dysponuje) Nie chciałam aby lekarz sugerował się tą kwestią w wyborze do jakich zabiegów się ograniczyć. Pomyślałam, że potem będę zorgować pieniądze, a z uwagi na wiek suni najlepiej za jednym zamachem,za jedną narkozą zrobić to co konieczne, tym bardziej że prawdopodobnie z braku pieniędzy nie zostałaby wysterylizowana, co skutkowałoby szybkim rozwijaniem się kolejnych guzów.


[/FONT]
[FONT= ]ester
[/FONT]
[FONT= ]20:30:58
[/FONT]
[FONT=MS Shell Dlg 2]No więc w poniedziałek wieczorem była już po operacji, wyniki były ponoć dość dobre, guzy nie były wrośnięte w pęcherz ani w cewkę moczową, ( gdyby tak było lekarz mówił że prawdopodobnie trzeba by było ją uśpić ), ale widać Lilunia ma jeszcze życie przed sobą, wszystko poszło dobrze i we wtorek mogłabym ją zabrać ale trzeba było teraz omówić kwestię zapłaty. Przeprosiłam lekarza że nie powiedziałam od razu że nie dysponuję w tym momencie taką gotówką, ale powiedziałam że podpiszę stosowne zobowiązanie że w rozsądnym czasie, powiedzmy dwóch, trzech tygodni, spłacę wszystkie koszty. Ale lekarz się wściekł, i powiedział że żadnych zobowiązań nie przyjmie, że ma takich papierków pełno i nikt potem nie przychodzi spłacać długów. Powiedział że psa nie wyda aż zapłacę koszty, żadne prośby nie pomogły, wyszłam z płaczem, całkiem bezsilna.

[/FONT]
[FONT= ]ester
[/FONT]
[FONT= ]20:50:34
[/FONT]
[FONT=MS Shell Dlg 2]zadzwoniłam do pani prezes bydgoskich Animalsów, pani Irena Łęgowska, bardzo życzliwa osoba, powiedziała że pomimo ze nie mają podpisanej umowy z tą lecznicą to pomoże mi i przekaże 200 zl na poczet zabiegów. Pojechała do łecznicy w czwartek, przekazała te pieniądze, ja miałam 100 zł więc razem 300 zł. Prosiłam, blagałam kierowniczkę aby pozwoliła mi zabrać sunię do domu, ale była nieugięta. Nie mogłam jeść, ani spać, ciągle miałam przed oczami moją sunieczkę, smutną, zestresowana, w obcym otoczeniu. Raz w klatce, raz przypiętą do stołu smyczą. Ta myśl nie dawała mi spokoju, nie miałam jeszcze pieniędzy, a wet powiedział że jak do piątku nie zapłacę to ją wywiezie do schroniska do czasu az wszystko zaplacę. Noc z piątku na sobatę była dla mnie koszmarem, nie mogłam spać ciągle myślałam o moi biednym piesku!! Rano o godz 6 pojechałam do lecznicy z postanowieniem że zabiorę ją do domu, nie wiedziałam, jeszcze jak ale wiedziałam że ani sekundy dłużej nie spędzi w tej klatce. Lecznica Była zamknięta,pewnie lekarz miał chwilę przerwy, otworzył mi i pokazał gdzie jest moja sunia, otworzył mi klatke, jak ja brałam ją na ręce wet szybko poszedł do drzwi zamknął je na klucz i schował go do kieszeni spodni. Na moje pytania dlaczego zamknął drzwi i nie chce mnie wypuścić powiedział że pewnie będę chciała zabrać psa i wyjść. powiedział że mnie wypuści jak zostawię psa.

[/FONT]
[FONT= ]ester
[/FONT]
[FONT= ]21:04:17
[/FONT]
[FONT=MS Shell Dlg 2]Powiedziałam że bardzo go proszę aby pozwolił zabrać mi sunię do domu, że po takiej cięzkiej operacji piesek powinien być w swoim domku, otoczony nie tylko opieką ale też miłością. Mówiłam że jest adoptowana, po przejściach, że nikt jej nie chciał, że ma teraz kochjący dom, a teraz pewnie myśli że znów jej nikt nie chce. Powiedziałam że przecież już połowa kwoty jest zpłacona, że podpiszę zobowiązanie że że zapłacę w terminie jaki mi wyznaczy, niech tylko pozwoli mi zabrać ją do domu, bo już 5 dni jest w klatce, że to nawet niehumanitarne aby po operacji musiała tak egzystować! Ale pan wet powiedział że jego szew, chirurg który robił operację powiedział aby w żadnym wypadku nie wydawać psa aż nie zapłacę wszystkiego. Powiedział że mam zostawić psa i wyjść. Że wezwał ochronę. Powiedziałam że jeśli on wezwał ochronę to wzywam policję, że znam swoje prawa i że zwierzęta w naszym kraju też je mają. Pewnie myślał że nie zadzwonię na policję, ale to zrobiłam. Trzymałam sunię na kolanach, powiedziałam że pies nie zostanie tu ani chwili dłużej.

[/FONT]
[FONT= ]ester
[/FONT]
[FONT= ]21:16:11
[/FONT]
[FONT=MS Shell Dlg 2]Zjawiła się ochrona, i stwierdzili że policja krótko mnie załatwi. Ja trzymałam się tego że wet zamknął drzwi przychodni i schwał klucz, a tym samym złamał prawo, to było przetrzymywanie bez mojej woli, coś w stylu porwania. Ze pies jest mój, że nie uchylam się od zapłaty, że połowa jest już zapłacona, że pies od wtorku po ciężkiej operacji jest przetrzymywany w klatce na łańcuchu, że mam na względzie dobro suni. Było trochę zamieszania,wyjaśniania. Jeden z tych policjantów powiedział że mam zostawić psa i wyjśc, jak zapłacę to wydadzą mi psa. Powiedziałam że nie wyjdę bez psa, że lecznica jest całodobowa i będę siedzieć, a suni nie oddam, że ona już ani na chwilę ta nie wejdzie, że ten piesek nie zasłużył nato. Powiedziałam jeszcze że wszystkie te plakaty co mają powywieszane o pomocy dla zwierząt, apele o adopcje ze schronisk, to niech pozdejmują bo w tym miejscu to są kpiny w tej sytuacji, bo powinni wspierać takie osoby i zwierzęta a nie być bezwzględni.

[/FONT]
[FONT= ]ester
[/FONT]
[FONT= ]21:27:51
[/FONT]
[FONT=MS Shell Dlg 2]Jednak okazało się że jedn z tych policjantów, starszy rangą i wiekiem zabrał tego lekarza do drugiego gabinetu na rozmowę. Widać że przeanalizował sytuację, zobaczył pewnie że byłam zdesperowana bardzo przeżywam sytuację sunieczki. Myślę też że zaważyło to że lekarz zamknął drzwi i nie chciał mnie wypuścić,nie ważne że nie chciałam zostawić psa, nie wolno mu było tego robić, to jak uwięzienie, jest to karalne. Po paru chwilach policjant wyszedł z lekarzem, powiedział że lekarz powie mi do kiedy mam zapłacić resztę, mam podpisać stosowne zobowiązanie, mogę zabrać psa i iśc do domu. No więc stanęło na tym że mam do poniedziałku, czyli do jutra wieczorem spłacić resztę. Tak więc wczoraj rano ok 9 godz wyszłam z Lilunią z lecznicy. Szła co chwilę się potykała, bo tyle czasu w małej klatce przesiedziała!!. Ale była szczęśliwa, gdy weszła do domu napiła się i zjadła ze swojej miseczki, położyła się na swoim posłanku, tak głęboko sobie westchnęła i spokojnie zasnęła!

[/FONT]
[FONT= ]ester
[/FONT]
[FONT= ]21:38:12
[/FONT]
[FONT=MS Shell Dlg 2]Ale pozostał jeszcze problem reszty rachunku, brakuje mi jeszcze 100 zł, myślałam że uda mi się wszystko zebrać ale niestety to zbyt mało czasu. Chciałam poprosić panią o pomoc w zapłaceniu. Proszę mi napisać czy mam szansę na pomoc.Nie mogę zawalić. Bo ten policjant ,gdy wyszliśmy z lecznicy, powiedział że prosi mnie abym go nie zawiodła!
[/FONT]
[FONT= ]21:40:56
[/FONT]
[FONT=MS Shell Dlg 2]Dużo pani naopisywałam, ale chciałam aby pani znała całokształt sytuacji. Mówiąc szczerze, bardzo mi potrzebna ta pomoc. Proszę mi napisać jakie są szanse. Estera[/FONT]

Posted

szkoda tylko, ze nikt o tych klopotach finansowych nic nie napisal wczesniej :shake:
przeciez to dopiero do nas dociera takie info dzisiaj.
Estera nie wiem, ale nie sądze by kto kolwiek pisal , ze sunia była wysterylizowana - a nie byla, wiec takie osądzanie o klamstwa to chyba się zapędziłaś.
Jeśli wiedziałaś o kłopotach tej Pani czemu dopiero się teraz dowiadujemy - i nikt szybciej nie napisał ani słowa.
Pani Ester może Pani zabrać jakąś fakturę za leczenie suni z tej lecznicy?

Posted

nie pisałam nic wcześniej, ponieważ miałam nadzieję że poradzę sobie. Wiem jak tragiczne są sytuacje innych zwierząt i jak bardzo im pomagacie.Naprawdę nie chciałam już obarczać Was. Mówiąc szczerze nie przypuszczałam że ten wet będzie taki bezwzględny. miałam dwa lata temu podobną sytuację z moją Bilunią ale w innej lecznicy i co prawda kwota była mniejsza -120 zł - ale pani doktor spisała mój dowód i podpisałam że za trzy dni zapłacę i nie było żadnych problemów. No więc odnośnie tej faktury to ma być na tą kwotę co jeszcze potrzebuję tz 100zł ?

Posted

[quote name='Poker']To fajna sunieczka .W umowie adopcyjnej jest zobowiązanie do wykonania sterylki i mam nadzieję,że się tak stanie.
Mam nadzieję,że wszystko jest uzgodnione i nic nam nie zaburzy wyjazdu.
A jak z czystością w domu?
poza tym masz wpis Poker - który jasno i wyrażnie wskazuje na to - ze nikt nie twierdził , ze sunie była wysterylizowana!
więc ten wpis : "I co to jest fair? Kłamać, że jest po sterylce, my pozbędziemy się psa a Wy się martwcie" chyba nie jest na miejscu.
Poza tym nikt jeszcze nigdy się na wypiął na kogoś kto potrzebuje pomocy w takich sytuacjach - ale nikt nie ma w magicznej kuli, by wiedzieć co się dzieje.

Pani Ester jaka to byla klinika - i rozumiem, ze brakuje 100zł tak?
Najlepiej jeśli jest taka możliwość proszę podać nr konta kliniki i nr telefonu i bezpośrednio zrobi się przelew do nich.

Posted

A odnośnie sterylizacji suni to w początkowych informacjach faktycznie była mowa że jest wysterylizowana ,dopiero w ostatniej fazie przed samym transportem pani napisała mi że niestety ale sunia nie jest wysterylizowana, ale ja już nie zważałam na to bo Lilunia potrzebowała już przede wszystkim domku.

Posted

Tak brakuje mi 100 zł, bo mam do wyrównania 300 ale 200 mam.Jest to Klinika Weterynaryjna "KORA" Bydgoszcz ul.Moniuszki 5 tel 0523410488 a teraz nr konta 35 1140 2017 0000 4902 0521 2651.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...