Dana i Muszkieterowie Posted April 7, 2009 Posted April 7, 2009 [quote name='j3nny']podrzuce cie chociaz maluchu, potrzeba pomocy No właśnie potrzeba pomocy i to wszelakiej , każdej :loveu: Może poprosimy słynną Majgę , do której fan - clubu nieformalnego , się zaliczam , o napisanie przepięknego jak zwykle , tekstu dla maluszka Dondi ? Majga :modla::modla::modla::modla: Quote
Dana i Muszkieterowie Posted April 7, 2009 Posted April 7, 2009 Foksia i Dżekuś napisał(a):Pani prezes juz rano zgodzxila sie pokryc koszty leczenia ,jezeli byla by szansa na uratowanie nogi ale w schronisku powiedzili tak jak napisala paulinka i dlatego wszyscy czekaja co powie warszawa po otrzymaniu zdjecia. Przed chwilka dzwonilam do pani prezes bo kierownik zgodzil sie na konsultacje w Arce i pani prezes udzileila zgody. Psiak tez ma tez bezplatny hotelik u Bozenki w niepolomicach ,ktora juz od wczoraj walczy razem zemna o niego Asior obiecala ,ze pojedzie z malym do Arki ale na razie nie odbiera komorki wiec nie wiem co dalej ,a ja jestem uziemiona poza krakowem Byłoby wspaniale , czekamy na wieści ! Jesteście wielkie dziewczyny , że tak walczycie o łapinkę psiaka !:loveu: Quote
Asior Posted April 7, 2009 Author Posted April 7, 2009 ja już mam dość, dziewczyny :( MAM informację, że Dondel był już dawno konsultowany poza schroniskiem, i weci orzekli, że łapa jest nie do uratowania... Teraz to już ponoć kwestia nie tyle ratowania łapy co życia malucha :( Ponoć to już jakiś czas się sączy i jakies zakazenie mogło się wdac a pies bardzo cierpi :( Dopdatkowo operacja ta p[ierwsza, nie była przeprowadzana w schronisku, tylko poza przez doświadczonego weterynarza... Dlatego chyba nie ma sensu męczyć nadal psiaka tylko ratować jego życie :( Quote
Dana i Muszkieterowie Posted April 7, 2009 Posted April 7, 2009 Toska napisał(a):........................ ktoś, kiedyś , dawno łapkę oglądał -nie ma co bazować na tym , tylko sprawdzić teraz i mieć pewność !!! ................. Mylą się czasem lekarze i mylą się weci , może rzeczywiście warto podjąć próbę ratowania łapki ? Czy psiak otrzymuje antybiotyk ? Co myślicie o zrobieniu banerku , bazarku i allegro ? Kto potrafi to zrobić , ja niestety nie :oops: Quote
j3nny Posted April 7, 2009 Posted April 7, 2009 Asior napisał(a):ja już mam dość, dziewczyny :( MAM informację, że Dondel był już dawno konsultowany poza schroniskiem, i weci orzekli, że łapa jest nie do uratowania... Teraz to już ponoć kwestia nie tyle ratowania łapy co życia malucha :( Ponoć to już jakiś czas się sączy i jakies zakazenie mogło się wdac a pies bardzo cierpi :( Dopdatkowo operacja ta p[ierwsza, nie była przeprowadzana w schronisku, tylko poza przez doświadczonego weterynarza... Dlatego chyba nie ma sensu męczyć nadal psiaka tylko ratować jego życie :( to jakies zarty?:-(:-( Quote
Asior Posted April 7, 2009 Author Posted April 7, 2009 niestety nie... Rozmawiałam z kierownikiem... Powiedział, ze jeśli uważamy, że źle zdiagnozowali Dondla, to może nam go wydać.... Ale z tego co dowiedziałam się później z rozmowy wynika, ze z nim jest źle.... ehhhh... Quote
Toska Posted April 7, 2009 Posted April 7, 2009 Asior , jeśli jest zgoda i pieniądze na leczenie poza schronem , to trzeba malucha brać na konsultację i już !!! ktoś, kiedyś , dawno łapkę oglądał -nie ma co bazować na tym , tylko sprawdzić teraz i mieć pewność !!! nie zastanawiaj się , bierz go do weta !!! Weci schroniskowi jacy są to wiele osób wie -już nie raz były stawiane błędne diagnozy i poza schroniskiem psiaki wracały do zdrowia !!! Quote
j3nny Posted April 7, 2009 Posted April 7, 2009 tym bardziej jezeli z nim jest zle to trzeba go brac jak na moj gust:-( p.s. kurde nie znam sie, nie jestem wetem, ale dlaczego dopiero teraz wiadomo, ze z nim jest zle? mam nadzieje, ze nie jest za pozno?:-( Quote
Dana i Muszkieterowie Posted April 7, 2009 Posted April 7, 2009 Foksia i Dżekuś napisał(a):................. dlatego wszyscy czekaja co powie warszawa po otrzymaniu zdjecia. .................. Asior obiecala ,ze pojedzie z malym do Arki ale na razie nie odbiera komorki wiec nie wiem co dalej ,a ja jestem uziemiona poza krakowem Czy już wiadomo , jak po konsultacji zdjęc ? Quote
Onaa Posted April 7, 2009 Posted April 7, 2009 Foksia i Dżekuś napisał(a):Pani prezes juz rano zgodzxila sie pokryc koszty leczenia ,jezeli byla by szansa na uratowanie nogi ale w schronisku powiedzili tak jak napisala paulinka i dlatego wszyscy czekaja co powie warszawa po otrzymaniu zdjecia. Przed chwilka dzwonilam do pani prezes bo kierownik zgodzil sie na konsultacje w Arce i pani prezes udzileila zgody. Psiak tez ma tez bezplatny hotelik u Bozenki w niepolomicach ,ktora juz od wczoraj walczy razem zemna o niego Asior obiecala ,ze pojedzie z malym do Arki ale na razie nie odbiera komorki wiec nie wiem co dalej ,a ja jestem uziemiona poza krakowem Dziewczyny - widziałyście co napisała Foksia ? Przecież wszystko już jest załatwione to w czym problem ? Pies ma mieć zapewnione pokrycie leczenia poza schronem i czeka na niego już hotelik. Quote
Asior Posted April 7, 2009 Author Posted April 7, 2009 TOSKA, pisałam już, że NIE KONSULTOWANY BYŁ U WETA SCHRONISKOWEGO, tylko u weta spoza schroniska.. Oprócz tego Kierownik wysłał zdjęcie do warszawy, z prośbą o konsultację, więc jak widać robił wszystko, zeby łapę uratować. TU NIE JEST JUZ KWESTIA LECZENIA ŁAPY... nikt nie podejmie się próby leczenia, jeśli jest zagrozenie zakażeniem całego organizmu.... A konsultacja nie była dano, w sensie, ze 2 tyg temu, tylko od razu jak się okazało, ze nie ma zrostu :roll: JA nie podejmę się wzięcia psa, który umrze bo za długo zwlekano z amputacją łapki :( :shake::shake::shake: nie potrzebnie wogóle napisałam prośbę o wzięcie psa stamtąd :( bo tylko się mi oberwało, że nie ufamy lekarzom :( Quote
Asior Posted April 7, 2009 Author Posted April 7, 2009 j3nny napisał(a): p.s. kurde nie znam sie, nie jestem wetem, ale dlaczego dopiero teraz wiadomo, ze z nim jest zle? mam nadzieje, ze nie jest za pozno?:-( wiadomo od tamtej pory, kiedy łapa zaczęła się sączyć.... Ale przecież wczesniej nikt nie rozmawiał z wetami....:shake: Quote
Toska Posted April 7, 2009 Posted April 7, 2009 jak z nim jest źle , to na co czekali w schronie ? sączy się jakiś czas i co ? leczą to jakoś ? najprościej i najtaniej jest uciąć nóżkę i po sprawie ! ja bym go brała natychmiast , zrobiła wszystkie potrzebne badania i skonsultowała z Derkowskim ! jeśli jednak będzie trzeba pieniędzy uzbierać choćby na hotelik , zrobię bazarki , może ktoś jeszcze też pomoże ! Quote
Asior Posted April 7, 2009 Author Posted April 7, 2009 niewiem czy już jest odpowiedź z warszawy, nic niewiem, mam dość... jeszcze dostałam ochrzan od P. Beaty, ze nie chcę jechać dziś po psa... Przcież ja mam malutkie dziecko i nie jestem w stanie tak od zaraz załatwić opieki dla niego :( I teraz mnie się oberwało za wszystko :( BO SKORO zalożyłam wątek, to powinnam już się dalej psem zajmować... przecież to paranoja....:shake: Chciałam ratować jego łapkę, bo myślałam, ze to tylko kwestia tego czy mają ją uciąć bo się nie zrosła, czy nie, a nie wiedziałam, ze jest jakieś zakażenie... Jak pisałam do kierownika, że chcemy go wziąć na konsultację,. to nie wiedziałam, ze jest tak źle, że trzeba ratować mu zycie..... Myślałam, ze na spokojnie jutro sobie go weźmiemy, pojedziemy do arki i tyle.... Teraz kiedy to wiem, to nie podejmę się próby wyciągania psa, bo jemu grozi, to, że jak nie obetną mu łapki, to on umrze... Toska, niewiem na co czekali w schronie, moze właśnie na konsultację z warszawy.... na reszte Twoich pytań nie odpowiem, bo niewiem :shake: Przecież nie zadzwonię do nich i nie zadam im tych pytań :shake: Quote
Onaa Posted April 7, 2009 Posted April 7, 2009 Spokojnie Dziewczynki ! Wątki dla psiaków zakłada się po to , żeby pomagać biedakom i a my mamy się w tej pomocy wspierać i robić tyle ile każdy może. Trochę smutna sytuacja wyszła z tym pieskiem - szkoda biedaka - ale widzicie, że też nikt wcześniej nie zauważył co z nim. Przecież w schronisku są weci ale i pracownicy, którzy chyba powinni doglądać psów. Rozumiem, że nie wszystko da się zauważyć przy takiej ilości psów, więc teraz trzeba spokojnie jakoś zaradzić. Quote
j3nny Posted April 7, 2009 Posted April 7, 2009 ale spokojnie, nie jestem za tym zeby zawsze zrzucac odpowiedzialnosc za psa na zalozyciela watku, bo to niesprawiedliwe moze ktos inny moglby zabrac go do lekarza? nikt z nas chyba nie wiedzial, ze tu juz chodzi o ratowanie mu zycia a nie lapki, nikt tez chyba nie bedzie na sile sie upieral zeby nie amputowac, jezeli bedzie to kwestia jego byc albo nie byc Quote
Toska Posted April 7, 2009 Posted April 7, 2009 Asior :loveu:, dzięki Ci za to , że mu założyłaś tu wątek , bo pojawiła się dla niego szansa na zdrowie albo nawet życie ! przepraszam za te emocje i pytania ,ale wszyscy chcemy mu pomóc i Ciebie w tym wesprzeć ! jestem pewna , że skoro robiłaś mu zdjęcia w niedzielę , to nie jest z nim tak źle ! i jeśli jutro pojedzie na konsultacje , to na pewno nic się nie stanie .. proszę Cię , nie zniechęcaj się , nie słuchaj teraz kierownika tylko weź go do Arki !!! bez Ciebie ten psiak nie ma szans , bo widzę , że już położyli na nim krzyżyk ... Quote
Asior Posted April 7, 2009 Author Posted April 7, 2009 Toska... ja juz po dzisiejszym mam naprawde dość :placz: A co, jeśli jutro weźmiemy go do arki (przypominam, ze dondel był oglądany przez weterynarza SPOZA schroniska) i to zwlekanie okaze się tragiczne w skutkach dla niego???? KTO pojemie się odpowiedzialności za niego :shake: Nie mówcie, ze położyli na nim krzyżyk, bo KIEROWNIK wysłał zdjęcie do warszawy, chyba nie po to, zeby amputować mu łapę, tylko po to, zeby szukać cienia szansy na jej uratowanie :( Quote
Toska Posted April 7, 2009 Posted April 7, 2009 Asior , ale jakie zwlekanie ? w Arce robią RTG , badania krwi , mają USG , Derkowski go skonsultuje , więc przecież nie zwlekamy ! a w schronisku też dziś z nim nic nie zrobią , prawda ? Quote
Asior Posted April 7, 2009 Author Posted April 7, 2009 Toska, bierzesz odpowiedzialność za to, ze weźmiemy psa a on na następny dzień może zejść??? Wyadoptujesz go na siebie i potem będziesz świecić oczami przed kierownikiem i weterynarzami??? Wiem co było, jak Karolina wyadoptowała dobermana i zawiozła do Katowic bodajze, na operację i tam pies podczas operacji zmarł.... Nie chciała bym powielać tych sytuacji :roll: Quote
Onaa Posted April 7, 2009 Posted April 7, 2009 Asior - spokojnie, nie denerwuj się. Moje posty cały czas pojawiają się dużo wcześniej niż Wasze, chociaż piszę później lub w tym samym czasie. Quote
Asior Posted April 7, 2009 Author Posted April 7, 2009 Dogo07 napisał(a):Asior - spokojnie, nie denerwuj się. Moje posty cały czas pojawiają się dużo wcześniej niż Wasze, chociaż piszę później lub w tym samym czasie. Dogo.. jak mam się nie denerwować :( skoro oberwało mi się od wszystkich.. Kierownik jest pewnie na mnie zły, P. Beata opierdzieliła mnie, ze chcę zeby wszyscy za mnie wszytko zrobili :shake: że umywam rece a przeciez powinnam zając się psem.... I jak powiedziałam, zę moja koleżanka, nie da rady dziś jechać ze mną do arki, bo po pracy jedzie załatwiać wór karmy dla Brytanha, to usłyszałam, zę powinnam się zdecydować któremu psu pomagam... no sory... ale każdemu ręce opadną :mad: MAM NA DZIEŃ DZISIEJSZY DOŚĆ.... CHCIAŁAM POMÓC, dlatego napisałam do kierownika prośbę o zgodę....a skończyło się tak, zę za wszystko od wszystkich obrywam.. że teraz nie chcę wziąć odpowiedzialności za ŻYCIE dondla, też od Was obrywam, :shake: więc jak mam być spokojna????????????? Quote
Toska Posted April 7, 2009 Posted April 7, 2009 Asior napisał(a):Toska, bierzesz odpowiedzialność za to, ze weźmiemy psa a on na następny dzień może zejść??? Wyadoptujesz go na siebie i potem będziesz świecić oczami przed kierownikiem i weterynarzami??? Wiem co było, jak Karolina wyadoptowała dobermana i zawiozła do Katowic bodajze, na operację i tam pies podczas operacji zmarł.... Nie chciała bym powielać tych sytuacji :roll: Skoro ten psiak może "zejść" i w schronie , to w czym problem ? w tym , że ktoś chce go ze schroniska wydostać i stworzyć mu warunki do leczenia ? Każdy , kto zabiera psa ze schroniska bierze odpowiedzialność i nie sądzę , żeby to , czy będzie "świecił oczami" miało jakiekolwiek znaczenie .... nie wiem , co było z dobermanem , ale skoro odszedł podczas operacji , to świadczy o tym , że przynajmniej ktoś go chciał ratować i leczyć ! Myślę , że dalsza dyskusja jest zbędna i nic nie wnosi do sprawy psiaka -teraz już tylko od Ciebie zależy , co zrobisz . Quote
Onaa Posted April 7, 2009 Posted April 7, 2009 Myślałam, że piesek będzie zabrany tylko na kilka godzin ze schroniska celem diagnozy a nie wyadoptowywany. Jeśli zaś chodzi o to, że piesek faktycznie by musiał być wyadoptowany przez kogoś to myślę, że gdyby piesek był w miarę w dobrym stanie to by nie było problemu. Ale gdy jest taka ciężka sytuacja to to nie jest łatwa sprawa. Myślałam, że wszystko z pieskiem jakoś się dobrze ułoży. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.