Sowa Posted July 9, 2019 Posted July 9, 2019 Znalazłam przed chwilą na moim osiedlu - na klatce schodowej bloku - przerażoną sunię maltankę. Bez obroży, bez szelek. Blok na 160 mieszkań, cztery połączone klatki, lokatorzy zmieniają się ciągle, nie znamy się nawet z widzenia. Póki miałam psa sama, to wiedziałam, kto ma jakiego zwierzaka, ale już nie mam. Wzięłam maciupkę na ręce, zostawiłam u znajomej sąsiadki, sama biegam, pytam ludzi siedzących pomiędzy blokami z psami; nawet nie chcieli pomóc w szukaniu. Chociaż też była tam pani z maltanką. Biegam po piętrach bloku, dzwonię jak na alarm do wszystkich drzwi. Wreszcie młoda dziewczyna wychodząca z bloku zasugerowała, że może to pies z tej a tej klatki, z czwartego piętra. No to galopem tam. Ufff. Pani patrzy - suki nie ma w domu; wymknęła się na klatkę, jak pani wyrzucała śmieci - i pani nawet nie zauważyła, że maleństwo zniknęło. Uczulajcie wszystkich właścicieli maleństwa zwłaszcza - niech nawet w mieszkaniu pies ma na sobie w dzień, póki wszyscy nie idą spać, obróżkę z adresatką. A już koniecznie wszystkie znajdki!!!! Uff. Za stara jestem na takie emocje i biegi po schodach - ale wszystko tym razem skończyło się dobrze. Quote
Poker Posted July 9, 2019 Posted July 9, 2019 Sowa - dzielna kobieta. Ja też wszystkie DS proszę o adresatki. Chip na co dzień nie zdaje egzaminu. Quote
Joanienka Posted July 9, 2019 Posted July 9, 2019 Mój pies ma tylko przy szelkach, a szelki ma tylko na spacerze. Obroży nie używamy. Absolutnie niemożliwe aby pies wymknął się z mieszkania, więc nie ma ryzyka. Oprócz tego jest zaczipowany. No i na osiedlu jest jakiś milion maltańczyków, yorków i westów i tylko jeden Yoru, nie do pomylenia z innym psem. A fakt, że taka drobnica często biega samopas po trawnikach i rozglądam się czyje to, a pańciom nie chce się 4 liter ruszyć na spacer z psem i pies sobie sam lata w okolicach klatki. Że nie zguby to wiem, bo nieraz się czaiłam i czekałam, aż taka pańcia pojawi się i łaskawie zawoła psa. Czasem na ławce pańciowie siedzą parę metrów dalej i *** ich obchodzi że york atakuje mojego psa, a te cholerniki zawzięte są okrutnie, zupełnie nie czują że jedno kłapniecie Yorowego pyska i byłoby po nich. Westy też się drą (najlepiej z balkonu, bo bezpiecznie), a maltańczyki raczej zwiewają, na nasze szczęście - bo najwięcej ich. Istna maltańczykowa plaga. Ja nie do końca to rozumiem czemu, moda jakaś czy co? Sowa - gdybyś do mnie podeszła i zapytała o to czyj mógłby to być maltańczyk, to też za groma bym nie wiedziała. Dla porównania zapytana o zagubionego nowofunlada mogłabym bez wahania podać przynajmniej blok i pietro, a nawet balkon. Do szukania też nie byłabym wyrywna, gdybym była z psem, bo pies najpewniej wpadłby w szał zdenerwowania. Ale brawo dla Ciebie za udaną akcję :) Ja do teraz mam wyrzuty sumienia że kiedyś nie pomogłam zagubionemu w parku kundelkowi, a na pewno był zagubiony - widać było, ale niestety - mój chciał go zjeść więc szybko musiałam się oddalić. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.