agata_lodz Posted March 30, 2009 Posted March 30, 2009 Dziś rano zawieźliśmy naszą 8 miesięczną dziewczynkę na sterylizację. Możemy ją odebrać dziś pod wieczór a ja już nie wytrzymuję nerwowo. Rano była jeszcze rozmowa z weterynarzem o tym, że może lepiej tego nie robić, ale wet odwiódł nas od zmiany zdania. Mała wcale nie chciała iść z wetem - musiał ją wziąć na ręce i zanieść. Jak się jej coś stanie to sobie tego nie wybaczę... Boję się o nią bardzo - że coś nie pójdzie dobrze, że po zabiegu jej nie dopilnuję. Cały czas mam ochotę tam zadzwonić i powiedzieć że zmieniłam zdanie i żeby jej jednak nie operowali. Boże, po co ja jej to robię? Quote
tulasy Posted March 30, 2009 Posted March 30, 2009 Nie denerwuj się Agatko ! Czemu tak długo pies ma być u weta ? Ja swoja zaprowadziłam na 10 i odebrałam ok 13. Było mniej stresu dla niej i dla nas. A w której lecznicy przeprowadzasz zabieg ? Basia Quote
Ola164 Posted March 30, 2009 Posted March 30, 2009 Nie denerwuj się ;) Moja sunia tez miała sterylke i było ok... Zaraz po zabiegu przenieśli ją do innego pomieszczenia ale zostawili jej otwarte drzwi żeby była na oku... A ona jakby nigdy nic, ledwie wybudzona wyczołgała się do recepcjonistki żeby ją miziać :D Quote
agata_lodz Posted March 30, 2009 Author Posted March 30, 2009 tulasy napisał(a):Nie denerwuj się Agatko ! Czemu tak długo pies ma być u weta ? Ja swoja zaprowadziłam na 10 i odebrałam ok 13. Było mniej stresu dla niej i dla nas. A w której lecznicy przeprowadzasz zabieg ? Basia Chodzę z psami do Sowy w Łodzi chyba na Pietrusińskiego. Oni psy na zabiegi przyjmują między 9 a 12. Najpierw przeprowadzają podstawowe badania, później operacja, a później pies zostaje u nich w szpitalu do momentu pełnego wybudzenia z narkozy, a potem (jak już wszystko jest ok) to można go odebrać. Mój drugi psiak był parę miesięcy temu w Sowie na sterylizacji i wszystko było w porządku od początku do końca, ale zabieg u psa jest znacznie bardziej "powierzchowny" niż u suczki. Miałam kiedyś taką małą kundelkową suczkę. Żyła długo - 13 czy 14 lat. Niestety pod koniec swojego życia zachorowała na ropomacicze. Wtedy jeszcze nie wiedzieliśmy że psy należy sterylizować aby uchronić je przed chorobami (o ciążach nie było mowy bo zawsze umiałam dopilnować sukę w cieczce). Sterylkę przeżyła, chociaż wet ostrzegał że w tym wieku może się nie udać. Pamiętam jak strasznie męczyła się po operacji. Wyła całymi nocami. Nawet nie można powiedzieć że wyła - ona wrzeszczała. Myślałam że mi serce pęknie... Nie wstawała, nie jadła, piła tylko jak dawałam jej wodę z ręki. Siedziałam z nią prawie non stop przez 2 dni. Trzeciego dnia musiałam wyjechać w delegację i suczka została z rodzicami. Tego dnia umarła :placz: Boje się że mała też będzie tak cierpieć... Quote
agata_lodz Posted March 30, 2009 Author Posted March 30, 2009 Ola164 napisał(a):Nie denerwuj się ;) Moja sunia tez miała sterylke i było ok... Zaraz po zabiegu przenieśli ją do innego pomieszczenia ale zostawili jej otwarte drzwi żeby była na oku... A ona jakby nigdy nic, ledwie wybudzona wyczołgała się do recepcjonistki żeby ją miziać :D :D Tak - myślę że moja mała kluska też jest do tego zdolna. Ona jest strasznie energiczna (żeby nie nazwać tego ADHD) i przytulaśna. Już nawet rozmawialiśmy z wetem o tym żeby na pierwsze dni po sterylce dostała coś na uspokojenie, bo ten głupol nie zwraca uwagi na to że ma szwy tylko wariuje zawsze na całego :) Już kiedyś rozlazły się jej szwy na nóżce bo ona nawet jak jest ranna to nie umie chodzić tylko biega, podskakuje, turla się, czołga i znów biega i tak w kółko. A śpi zawsze mega-czujnie żeby przypadkiem nie przegapić możliwości zabawy albo jedzenia :) Boże jak bym chciała ją mieć już z powrotem w domu... Quote
agata_lodz Posted March 30, 2009 Author Posted March 30, 2009 Naprawdę mi słabo :-( nie mogę się dodzwonić do przychodni... Niby mam ją odebrać dopiero o 20 ale chciałabym już wiedzieć czy wszystko dobrze poszło, a tu nikt nie odbiera... Quote
Ola164 Posted March 30, 2009 Posted March 30, 2009 i jak? jest już w domu? Tina też była bardzo energiczna i nadal jest (ma ponad 7 lat) na drugi dzień po zabiegu musiała już wariować bo inaczej to nie byłaby ona ;) Teraz na sterylke czeka nasza nowa sunia (jest z nami od byłego piątku została "przygarnięta" a raczej zabrana od ludzi którzy trzymali ją na łańcuchu mimo że waży ok. 5 kg :() Quote
agata_lodz Posted March 30, 2009 Author Posted March 30, 2009 Już przywiozłam ją do domku.... ufff. Jest na razie bardzo słaba, w drodze powrotnej usypiała na siedząco. Dostała od pana doktora coś na uspokojenie, w razie jakby za bardzo ponosiła ją fantazja (a jestem pewna że będzie). Gdyby nie była suczką nazwałabym ją "Żywioł" :) albo "Tajfun" :) Zawsze gdzieś biegnie, coś kombinuje, podgryza albo szturcha łapką żeby się z nią bawić. Jest nawet w stanie tak wysoko podskoczyć że liźnie mojego chłopaka (ponad 180 cm wzrostu) w nochal (a dodam że jest raczej malutka - tak z 16 kilo), a mnie to nawet w czoło :lol:. Tak więc leki na uspokojenie przydadzą się na pewno - i piesek i pani będzie spokojna ;) Na razie jeszcze nie oglądałam brzuszka bo taka była nie do życia że położyłam ją w klatce spać i zamknęłam (żeby ją drugi psiak nie dręczył). Przed chwilką troszkę miałczała - zaniosłam jej piciu i poszła spać spowrotem. Czuje że nie prędko dziś usnę... Naprawdę mi ulżyło że wszystko poszło dobrze. Mam nadzieję że dalej też pójdzie w miarę gładko. Dziś dodatkowo zaczipowaliśmy dziewczynkę. W prawdzie zawsze się nas pilnuje i bez lęku mażna spuszczać ją ze smyczy, ale ostrożności nigdy nie za wiele. Pozdrawiam Dzięki za support :) Quote
agata_lodz Posted March 31, 2009 Author Posted March 31, 2009 Dlaczego k... nikt mi nie powiedział że tak to wygląda? Mała zaczęła piszczeć w nocy więc do niej poszłam - possuwał się jej kocyk więc chciałam go poprawić a tu nie da rady. Ona nie jest w stanie stanąć na nóżkach o własnych siłach. Po pół godziny kombinowania wsunelam jej kocyk pod zadek a ona w tym samym momencie się na niego posiusiała. Przez kolejne pół godziny kombinowałam jak wydostać ją z klatki tak aby nie leżała w siuśkach. W końcu pomogłam jej się podnieść za obrożę a później poszło gładko. Tylko że jak wyszła z klatki to normalnie ledwo stała i nie była w stanie zrobić 4 kroczków do kocyka który leżał już naszykowanu obok klatki. Wzięłam tą podkurczoną bidulę na ręce i położyłam ją na kocu i teraz tam leży. O co do cholery chodzi? Zeszły z niej środki przeiwbólowe czy co? Z tego co czytałam na forum inne suczki były w miarę sprawne po zabiegu a z moją małą jest nie za fajnie. Nie wiem co robić :placz: Szczerze żałuję że zabrałam ją na ten zabieg - serio... Quote
Ola164 Posted March 31, 2009 Posted March 31, 2009 Moja środki dostawała jeszcze przez kolejne dni... Tyle że ona od razu była sprawna i tylko bieganie było jej w głowie... Zaraz po zabiegu zaliczyła zoologiczny i tam się wysiusiała... :oops: A Mała powróci do siebie... Był to dla niej duży szok... Quote
agata_lodz Posted March 31, 2009 Author Posted March 31, 2009 Mam taką nadzieję... Dziś rano było nieco lepiej - pan wrócił z nocnej zmiany i dziewczynka na chwilę się ożywiła. Przeszła kawał mieszkania żeby go przywitać. Ale tylko na tyle starczyło jej sił - na siusiu trzeba ja było już znieść, wnieść z powrotem i ułożyć na kocyku. Na razie ledwo chodzi a o bieganiu chyba mogę na razie zapomnieć. Idę teraz do pracy - mam nadzieje że po powrocie zastanę ją w lepszej formie. Pozdrawiam Quote
agata_lodz Posted March 31, 2009 Author Posted March 31, 2009 K... coś jest nie tak. Dzwoniłam do chłopaka - mówi że nie może rozmawiać bo jest z małą u weta. Mieliśmy ją przywieźć dopiero jutro. Boże co ja narobiłam :placz: Quote
agata_lodz Posted March 31, 2009 Author Posted March 31, 2009 TZ zaczął się o nią martwić nie na żarty - mała nie chciała wstawać, nie chciała pić i to tego miała oczopląs. Wziął ją pod pachę i pojechał do weta. Prawdopodobnie dostała za silną narkozę czy jakieś inne świństwo i jej organizm nie mógł się z tego oczyścić. Została pod kroplówką na 2 godzinki, dostała jakieś zastrzyki na poprawę krążenia w mózgu, przeciwbólowe i odebraliśmy ją wesołą i uśmiechniętą. Wieczorem i rano mamy jej sami podać jeszcze jakieś zastrzyki i jutro znów do weta. Zobaczymy co będzie się działo w nocy... Quote
Nor(a) Posted March 31, 2009 Posted March 31, 2009 agata_lodz napisał(a): Zobaczymy co będzie się działo w nocy... Trzymam kciuki aby dalej wszystko było tylko dobrze. A tak przy okazji.. ktory dokładnie lekarz przeprowadzał zabieg? (może być na priv ;)) Quote
agata_lodz Posted March 31, 2009 Author Posted March 31, 2009 Nor(a) napisał(a):Trzymam kciuki aby dalej wszystko było tylko dobrze. A tak przy okazji.. ktory dokładnie lekarz przeprowadzał zabieg? (może być na priv ;)) Szczerze mówiąc nie wiem - może w książeczce będzie coś napisane (mam ją w aucie więc zerknę później), chociaż tak naprawdę to ciężko stwierdzić bo kto inny ją przyjmował, kto inny wypisywał a jeszcze kto inny udzielał jej dziś pomocy :) takie przynajmniej mam wrażenie. Nie chciałabym nikogo publicznie oczerniać, bo do tej pory jeszcze się jakoś specjalnie nie zawiodłam na pracownikach Sowy, więc jak ew. do tego dojdę to na privie ci napiszę. Mam troszkę żal że nikt nam niczego tak naprawdę wczoraj po zabiegu nie wyjaśnił. Nie wiedzieliśmy jakie rzeczy są normalne, a z jakimi trzeba biegusiem zgłosić się do weta. Nie wiem co by było gdybyśmy uznali że to co się działo z małą jest ok... Może po prostu dłużej dochodziłaby do siebie a może stało by się coś znacznie gorszego... Tak czy siak dziś wiemy już wszystko. Mała na razie spędza sobie czas w klatce drzemiąc a ja koło niej na podłodze oglądam CSI :) Mam nadzieję że noc przebiegnie bez niespodzianek... ta i kolejna itd :) Quote
Nor(a) Posted March 31, 2009 Posted March 31, 2009 agata_lodz napisał(a): Mam troszkę żal że nikt nam niczego tak naprawdę wczoraj po zabiegu nie wyjaśnił. Nie wiedzieliśmy jakie rzeczy są normalne, a z jakimi trzeba biegusiem zgłosić się do weta. Nie wiem co by było gdybyśmy uznali że to co się działo z małą jest ok... Może po prostu dłużej dochodziłaby do siebie a może stało by się coś znacznie gorszego... Bardzo dobrze, że tak szybko zareagowaliście i sunia trafiła do weta. W takich przypadkach lepiej nawet przesadzić z obawami niż coś zaniedbać. Zyczę suni szybkiego powrotu do formy!. Przymierzamy się do sterylki starszej gordonki dlatego śledzę ten temat;) Quote
agata_lodz Posted March 31, 2009 Author Posted March 31, 2009 Nor(a) napisał(a): Przymierzamy się do sterylki starszej gordonki dlatego śledzę ten temat;) Na pewno będę na bieżąco informować. Tak jak wcześniej pisałam w Sowie nigdy wcześniej nie przytrafiły nam się żadne problemy. Sterylizowaliśmy tam też parę miesięcy wcześniej naszego psa i wszystko przebiegło bez najmniejszych kłopotów i chłopak szybko wrócił do formy. Byliśmy też już na dwóch szyciach - nosa i łapki i również było ok (pomimo że jedna z ran była całodniowa). Pies miał kiedyś kaszel - z tym chyba najdłużej się męczyliśmy aż w końcu poszliśmy do szefa i wyleczył go flegaminą dla dzieci :) A teraz najadłam się strachu i to nie na żarty... Miałam spore wątpliwości do tego czy to robić bo niby się mówi że to tylko sterylka, a tak naprawdę to jest poważna operacja. A po tym co się wydarzyło w ciągu ostatnich 24 godzin nie wiem czy bym się jeszcze raz na to zdecydowała. Już chyba wolę, żeby moja suczka odeszła w podeszłym wieku z powodu ropomacicza, niż jako tak naprawdę dzieciak przez powikłania po sterylizacji... Mówi się że ryzyko tego że coś pójdzie nie tak jest małe, ale jednak jest... Jest dużo "za" przmawiających za sterylizacją, ale jest też to jedno "przeciw". A moja mała właśnie wróciła ze mną ze spacerku i poszła wypoczywać w klatce. Już jest dość energiczna ale wciąż się troche jakby zatacza i na razie w ogóle nie ciągnie - jak znów zacznie, będę mogła spać spokojnie. Oczopląs minął już zupełnie i nie ma żadnych problemów z tym żeby się samodzielnie podnosiła, nie robi pod siebie, je, pije - jestem więc dobrej myśli. Pozdrawiam, Agata. Quote
M@d Posted March 31, 2009 Posted March 31, 2009 Moja roczna (też charakterologicznie "dynamit") jest kilka tygodni po sterylce. Ładnych kilka godzin po operacji była "kołowata", ale nie w takim stopniu jak Twoja. Kolejny tydzień była nieco obolała i wnosiliśmy/znosiliśmy ją z kanapy (bo ona mała jest - 7 kg i musiała by skakać). Po tygodniu już szalała jak zwykle! Ona też nie umie chodzić!! Jak nie stoi/leży, to musi gdzieś biec pełnym, pędem :eviltong: Na moje laickie oko, to u Twojej to kwestia reakcji na narkozę. Niestety reakcji na dany typ narkozy u danego psa nie da się do końca przewidzieć... Mój 35 kg. Sznaucer dostał przed strzyżeniem 2 Sedaliny (dawka narkozy dla 5 kg. pieska), miało go otumanić, bo szaleje .. Nie zadziałało, połamał stół groomerski :roll:, a po powrocie go "ścieło" i przez WIELE godzin potykał się o własne łapy :evil_lol: A tutaj nawalony wdrapał się na fotel ... :evil_lol: Wierzę, że i u Was będzie wszystko OK! ;) UPDATE: Tutaj świruska jak zwykle w dzikim pędzie (to to takie rozmazane na zdjęciu :diabloti: ) BTW - Napisz jak się jutro będzie czuła... czy już lepiej... ;) Quote
agata_lodz Posted April 1, 2009 Author Posted April 1, 2009 Piękne zdjęcia. To ze świruską w dzikim pędzie powino być pokazywane obok definicji żywiołu :) Moje psiaki też mają pozwolenie na wchodzenie na fotele i łóżka. Kiedyś Cukruś (większy psiak) stwierdził że na inne meble też mu pozwolimy włazić... zastałam go leżącego na stole i konsumującego roślinkę doniczkową :D Kiarka natomiast zawsze starała się dotrzymywać kroku Cukrusiowi. Zawsze pękałam ze śmiechu jak ta mała kulka próbowała dopaść pędzącego, znacznie większego od niej psa. Pewnie dzięki temu teraz jest taka żywiołowa, zwrotna, skoczna i zwariowana :) Zdjęcie z pościgów szczeniaczka: Dzisiejsza noc minęła w miarę spokojnie - dopiero nad ranem okolo piątej mała zaczęła popiskiwać, ale raczej nie z bólu - chyba poprostu chciała wyjść na siusiu. TZ zabrał ją więc na mały spacerek, dał jej poranny zastrzyk i położyła się spowrotem spać do klatki. Jak wstałam przed ósmą dałam jej jeść - apetyt dopisuje jej jeszcze bardziej niż zwykle :) Jak postawiłam jej miskę to każda nóżka chciała biec w inną stronę - tak się dziewczynka śpieszyła :) Później wyskoczyłyśmy na mały spacerek. Wciąż dziwnie chodzi, ale wydaje mi się że raczej przez kołnierz który przyłania jej duży kawałek świata. Cały czas jest bardzo słaba - po spacerku sama z siebie poszła prosto do klatki. Marszczy nosek kiedy Cukruś próbuje ją zaczepiać i chyba wie że tylko zamknięta w klatce będzie miała spokój. Teraz jest całkiem ok - mniej więcej tak wyobrażałam sobie jej stan po operacji. Wczoraj było dramatycznie - TZ z rana zniósł ją na trawnik i musiał podtrzymywać jej główkę za obrożę bo jej opadała.... Zobaczymy co dziś popołudniu powie wet. Pozdrawiam Quote
agata_lodz Posted April 1, 2009 Author Posted April 1, 2009 Dzisiejszy dzień minął bez dramatów. Mała zaczyna chyba wracać do formy :multi: Już nie chowa się w klatce przed światem. Wieczorem, choć wciąż chora, dzielnie pilnowała Cukierka żeby mu się nic we śnie nie stało ;) Jej wartowanie uwieczniłam na tym oto zdjęciu: Brzuszek całe szczęście na razie się nie paprze, samopoczucie ma dobre, więc mogę spać spokojnie :multi: Pozdrawiam Quote
M@d Posted April 1, 2009 Posted April 1, 2009 Taa, moja też pierwszą noc czuła się słaba i bezbronna, więc spełzła z posłanka i wlazła po łóżko, aby schować się przed potencjalnymi wrogami "w jaskini" ;) Quote
agata_lodz Posted April 6, 2009 Author Posted April 6, 2009 Z sunią już zupełnie ok - jest żywiutka jak dawniej, a nawet bardziej. Czasem aż za bardzo :) Weterynarz podczas ostatniej wizyty powiedział że może spokojnie robić wszystko co robiła przed sterylką, także środki na uspokojenie leżą w szafce nieużywane. Ma tylko na razie bana na bieganie - mimo wszystko boję się że że zawadzi o coś brzuszkiem... No cóż przeszliśmy co przeszliśmy... piesek ma się dobrze i to jest najważniejsze. Niechcianych szczeniaków nie będzie - MISSION COMPLETED :multi: Quote
malagos Posted April 6, 2009 Posted April 6, 2009 Najgorsze juz za Tobą. Mniejsze suczki, mam na myśli małe rasy, znoszą zabieg lepiej, czym wieksze, wiecej kłopotów. Quote
agata_lodz Posted April 7, 2009 Author Posted April 7, 2009 Malagos - myślę że faktycznie najgorsze już minęło. W zasadzie to już w ogóle po wszystkim. Dziś oglądałam brzuszek Kiary i w zasadzie już się pozrastał. Ma jeszcze z 3 małe i cieniutkie strupki a reszta to blizna. Zadnych zaczerwienień, zero opuchlizny - pięknie, no poprostu pięknie :) Wcześniej miała jeszcze duży siniec na brzuszku. Początkowo myślałam że ma tam poprostu łatkę, a teraz widzę że zniknęła. Dobrze że nie wiedziałam co to było na prawdę bo pewnie bym znów spanikowała :p Pozdrawiam Quote
Ajula Posted April 7, 2009 Posted April 7, 2009 bo ze sterylką jest jak z rodzeniem dzieci ;) jak suczka cierpi, to się wyklina "po co ja się na to zgodziłam??" potem psina błyskawicznie zdrowieje i szybko się zapomina, że bolało rozumiem Cię doskonale, ja po sterylce mojej Hexi nie spałam całą noc, siedziałam przy niej i płakałam przeklinając, że jej to zrobiłam po tygodniu już nie pamiętałam o nieprzespanej nocy i łzach, bo tak szybko sunia wróciła do formy i była taka jak wczesniej :lol: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.