Arabela666 Posted March 29, 2009 Posted March 29, 2009 Przed chwilą się zarejestrowałam na forum, więc witam i od razu przepraszam jeśli piszę nie w tym dziale co trzeba. Moją pasją są szczury nie psy, ale mam problem z sąsiadką, a że sprawa wygląda niejednoznacznie, chciałam prosić o radę. Moja sąsiadka kupiła sobie niecały rok temu goldena. Rodzinka jest wogóle dziwna, matka z córką, z matką wogóle nie da się pogadać (mieliśmy z nimi problem jak nas zalewali, niekumata jakaś), córka (z 10 lat) nadpobudliwa, do późna w nocy są u nich jakieś dzikie wrzaski. Goldenka Maja jak była szczenięciem zachowywała się normalnie, potem było tylko gorzej. Nie da się ją wyciągnąć z domu, z klatki schodowej na dwór już wogóle. Potwornie boi się wszystkiego i wszystkich. Chodzi na smyczy tak żeby być jak najdalej od tego kto ją wyprowadza, a zazwyczaj leży skulona, a tamte ją ciągną. Albo noszą. Załatwia się w domu (czuć jak się wejdzie na tamto piętro). Oczywiście zapytałyśmy się co się dzieje, sąsiadka odpowiedziała, że stała blisko kontenera ze śmieciami jak je opróżniali, kontener upadł bardzo głośno i od tamtej pory piesa się tak zachowuje. Ze trzy miesiące temu wzięły sobie drugiego, szczeniaka, "bo może Maja przy nowej zacznie się zachowywać normalnie" (dla mnie to pies młodszy bierze przykład ze starszego, ale może się mylę). Mała piesa jest wynoszona czasem przez dziecko na dwór, ale rzadko, więc przypuszczam że też sika w domu. Od jakiegoś miesiąca, z ich mieszkania słychać histeryczny płacz tej młodej. Wieczorami, więc płacze kiedy one są w domu. Goldenka się nigdy nie odzywa, nie szczeka, nie piszczy - ja nie słyszałam. Pisałam o tym na szczury.org, gdzie doszliśmy do wniosku, że trzebaby zaproponować tej pani pomoc w ułożeniu psa - bo może ona nie wie jak się za to zabrać. Ala jak pisałam, średnio się na tym znam. Mamy w chwili obecnej psa z pseudohodowli, poświęciłyśmy masę czasu żeby zachowywała się w miarę normalnie. Choć na początku mogło to wyglądać dwuznacznie. Biorę pod uwagę fakt, że moje wnioski mogą być błędne, ale serce mi się kraje jak myślę że zwierzakom może się tam dziać krzywda... Z góry dziękuję za odpowiedź. Albo ewentualnie linki, jeśli podobny temat był poruszany, ja nie znalazłam... Quote
ewatonieja Posted March 29, 2009 Posted March 29, 2009 w jakim mieście mieszkasz? trzeba powiadomić albo straż dla zwierzat albo toz albo fundacje jakąś Quote
Arabela666 Posted March 29, 2009 Author Posted March 29, 2009 W Częstochowie. Ale nie uważasz że mogę się mylić? Gdybym wiedziała że one NA PEWNO się nad nimi znęcają to bym się tak nie szczypała. Quote
wani Posted March 29, 2009 Posted March 29, 2009 Lepiej zareagowac niz poziej plakac po zakatowanym zwierzaku :shake: Jesli nic takiego sie w tamtym domu nie dziele to bedzie to tylko rutynowa kontrola. Uwazam, ze nie ma na co czekac! Tym bardziej, ze slyszysz niepokojace dzwieki. Sama dobrze wiesz, ze psy "nie placza" bez powodu. Quote
ewatonieja Posted March 29, 2009 Posted March 29, 2009 dopoki sie nie zobaczy na włąsne oczy co sie dzieje w tym domu nie można mieć pewności co do swoich sądów, także nie ma co czekać tutaj link do czestochowskiego odziału Fundacji For Animals http://foranimals.czest.pl Quote
taks Posted March 29, 2009 Posted March 29, 2009 [quote name='Arabela666'] Ale nie uważasz że mogę się mylić? Gdybym wiedziała że one NA PEWNO się nad nimi znęcają to bym się tak nie szczypała. Arabela666 przede wszystkim szacunek za spokojne, wyważone i rozsądne podejście do sprawy. Niestety wielu w takich sytuacjach albo w ogóle nie reaguje albo proponuje od razu "strzelanie z armaty" co nie tylko nie jest skuteczne ale bywa i krzywdzące. Z Twojego opisu wynika że mamy tu do czynienia nie tyle z zamierzonym znęcaniem się co absolutną nieporadnością w socjalizowaniu psa. Ja bym próbowała jednak nawiązać bardzo spokojnie i cierpliwie kontakt z sąsiadką. I to nie na zasadzie wytykania błędów a raczej życzliwego doradzania i podsuwania przydatnych informacji z "neutralnego" źródła ( np. jakieś artykuliki z psiej prasy, ksiązki, linki do netu...) - ale wszystko w takiej formie aby pani nie poczuła sie przy tym krytykowana , oskarżana czy pouczana przez Ciebie bo wtedy może sie "zamknąć" na kontakty. Jeśli zyskasz choc trochę pani zaufania to bedziesz miała niepomiernie wiecej mozliwosci wglądu w to co się tam faktycznie dzieje i czy ( w co jednak wątpię) rzeczywiscie wymaga to "karnej" interwencji odpowiednich władz. tu masz link do całego działu o psich lękach Strachliwość - Dogomania Forum Quote
Arabela666 Posted March 29, 2009 Author Posted March 29, 2009 taks : dzięki za zrozumienie. Nie wyglądają jakby były bite czy głodzone. Jedyne co wiem napewno to że są to dwa psychiczne wraki. Straszne, bo ta kobitka z dzieckiem zrobiła to (umyślnie czy nie) w bardzo krótkim czasie. Cała reszta to sfera moich domysłów, bo przecież nic nie widziałam. Tylko słyszę. Psi płacz, straszny nieraz. Wrzaski typu "nie rzucaj nią, nie bij jej" słyszałam wczoraj, ale wcale nie wiem czy to chodziło o psa... Ale to ta mała (cavalier zdaje się) płacze, nie goldenka. Jeśli macie jakieś ciekawe linki, to ja jestem bardzo chętna;) W poniedziałek pewnie złapię kobitkę rano, i spróbuję z nią pogadać. Mam dziś czas żeby dokładnie tą rozmowę obmyślić i materiałów poszukać... Jeśli pani nie wyrazi żadnych dobrych chęci, zrobie jak wyżej. Quote
Odi Posted March 29, 2009 Posted March 29, 2009 Jeśli pies, tak, jak piszesz na spacerze chodzi, jak najdalej od swojego opiekuna, kładzie się, chcąc, jakby stopić się z otoczeniem, zniknąć z oczu opiekuna, stać się niewidzialnym, to znaczy, że jest maltretowany psychicznie, a być może również fizycznie. Są psy, które cierpią w milczeniu, więc nie słychać żadnych żalów większej suni. Mała sunia ma inny charakter i jeśli płacze, tzn, że jest poniewierana i tyle. Skoro słyszałaś wrzaski "nie rzucaj nią, nie bij jej", a w mieszkaniu mieszkają tylko matka z córką, to jest oczywiste, że słowa matki były skierowane do córki, aby nie biła i nie rzucała psem. Arabela666, bardzo dobrze, że się zainteresowałaś tą sprawą i nie jesteś obojętna na to co się dzieje za ścianą. Gdy słyszymy płacz dziecka czy też płacz psa, to sygnał, że tym istotom dzieje się krzywda i trzeba sprawdzić w czym rzecz, a pomoc dla nich może nadejść jedynie z zewnątrz. Nie wiem, czy się nie mylę, ale być może w Częstochowie jest oddział Pogotowia i Straży dla Zwierząt. Zresztą, nawet gdyby nie było, to nie sądzę, aby Grzegorz nie interweniował w tej sprawie. Podaję nr tel. do Pogotowia i Straży dla Zwierząt: 0 512 100 550 oraz 0 513 569 791. Bardzo Cię proszę, Arabela666, zatelefonuj pod któryś z powyższych nr. tel., a na pewno uzyskasz pomoc. Proszę - daj znać, co dalej w tej sprawie. Dziękuję Ci, Arabela666, że nie jesteś obojętna na krzywdę naszych Braci mniejszych. Quote
wani Posted March 29, 2009 Posted March 29, 2009 Rowniez jestem za interwencja... piec tak jak i czlowiek nie placze bez powodu. Tam musi dziac sie cos zlegooo :roll: Quote
Arabela666 Posted April 4, 2009 Author Posted April 4, 2009 Nic nie zdążyłam zrobić. Od tamtej pory (to już tydzień) po psach ślad zaginął. Nie słychać ich i nie widać. Mam nadzieje że je oddali, chyba lepiej dla piesów... Quote
Odi Posted April 4, 2009 Posted April 4, 2009 Czy mogłabyś zapytać sąsiadkę co stało się z psami, a jeśli są jednak nadal u nich w domu, to czy mogłabyś je zobaczyć ? Jeśli je faktycznie gdzieś przekazała, to niech poda Ci namiary na nowych opiekunów. Bo może być tak niestety, że z powodu rzucania psem i bicia go, pies umarł lub jest na tyle słaby, że nawet tego płaczącego już nie słychać. Facetka powinna jasno Ci powiedzieć co się stało z psami, a jeśli nie będzie chciała tego uczynić, to trzeba się zastanowić poważnie nad powiadomieniem choćby policji, gdyż istnieje prawdopodobieństwo, że psy mogły nie przeżyć ... Quote
Arabela666 Posted May 3, 2009 Author Posted May 3, 2009 Dawno się nie odzywałam. Chciałam tylko powiedzieć że z piesami jest wszystko w porządku. Właścicielka poszła do szpitala, a dziecko zamieszkało na ten czas u ojca. Psy poszły do hotelu gdzie zajęła się nimi jakaś trenerka/treserka(?). Młodsza zachowuje się super, starsza dużo lepiej. Na dwór z nimi wychodzą, widziałam jak goldenka chciała się bawić z innym psem:). A dziecku tamta pani pogroziła że będzie miała ich na oku i jak coś się znowu pogorszy, zabiorą jej psy. Narazie poskutkowało. Pozdrawiam!!! Quote
Odi Posted May 7, 2009 Posted May 7, 2009 Arabello666 dziękuję Ci za info. Dobrze, że w tę sprawę została zaangażowana Pani treser. Proszę Cię, czuwaj nadal nad tymi pieskami. Może udałoby Ci się zdobyć kontakt do tej Pani treser, a wówczas, gdy zauważysz jakieś niepokojące objawy, miałabyś możliwość zwrócić się z prośbą o pomoc i interwencję. Quote
Arabela666 Posted May 8, 2009 Author Posted May 8, 2009 Masz rację, już to zrobiłam. Rozmawiałyśmy na ten temat przez tel, i wspólnie doszłyśmy do wniosku że problem tkwi w dziewczynce, przez nią i jej samej psy panicznie się boją. Treserka zapewniała że będzie trzymać rękę na pulsie - dla dobra psów. Z resztą była przerażona stanem goldenki. I ja też jestem czujna. Na wszelki wypadek. Nie damy im krzywdy zrobić:) Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.