Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Historia ( a może bajka? ) o niezwykle zwyczajnej Rysi, która pokochała człowieka, zaufała i ufać będzie mu do końca życia... Czy jednak zaufała na tyle by znaleźć swoje własne miejsce na Ziemi?



"- Nie martw się, malutka - usłyszałam cichy i spokojny głos pewnej dziewczyny, zatrzaskującej drzwiczki kontenerka w którym właśnie siedziałam - będzie dobrze, Twoje życie zaczyna się układać na nowo, teraz będzie już tylko lepiej! – Po chwili poczułam lekkie uniesienie, ja i transporterek oderwaliśmy się od ziemi, po czym wolnym krokiem ruszyłam niesiona przez moją osobistą szoferkę w kierunku peronu, miejsca pełnego kilku-kołowych pojazdów i tłumu turystów. Nie wiedziałam co się dzieje, ale wierzyłam Marcie, że nie mam się czego bać. Bardzo ją lubiłam – była taka miła i serdeczna i to właśnie jej zaufałam po raz pierwszy.
Zatrzymałyśmy się naprzeciwko jakiejś żelaznej, rozgrzanej maszyny i stałyśmy tak przez dobrą chwilkę. Nagle, ni stąd ni zowąd, zjawiła się inna pani – nie znałam jej, nigdy wcześniej jej nie widziałam, ale sprawiała wrażenie bardzo sympatycznej. Porozmawiała chwilkę z moją Martą, a po kilku minutach przechwyciła transporterek ze mną w środku i weszła do pociągu niosąc kontenerem pewnie i zdecydowanie. Nie widziałam dlaczego tam wsiadam, ani dokąd tak właściwie jadę, ale wciąż powtarzałam swojej w myślach słowa mojej dotychczasowej opiekunki… I tak oto ruszyłam w drogę, która jak się później okazało, miała mi dać szansę bycia kotem domowym. Szansę życia w przytulnych „ czterech ścianach” domku tymczasowego, a nie gdzieś wśród chłodu i samotności, w ruinach starej budowli…”

Tak właśnie zaczyna się fragment historii głównej bohaterki, ryszawej buraski imieniem Rysia, która kilka dni temu trafiła do nas na tymczas. Jaki jest ten początek? Początku nie znamy, i być może nigdy nie poznamy… Losem małej nieśmiałki zainteresowała się formowa Martulinek, kiedy to rudawa buraska liczyła sobie już parę miesięcy, a wraz z dwójką sióstr razem zamieszkiwały opuszczony stary budynek. Marta sumiennie i systematycznie karmiła koteczki, odwiedzała je i, czułe do nich przemawiając, z czasem zdobyła ich zaufanie. Okazały się domowymi księżniczkami, nauczonymi czystości i spragnionymi kontaktu z człowiekiem.
Nie wiadomo skąd przybyły, jaka jest ich historia, ich przeszłość to jeden wielki znak zapytania. Być może kiedyś były rozpieszczonymi koteczkami salonowymi, a może całe życie spędziła na ulicy. Pewnego dnia razem trafiły do kliniki weterynaryjnej gdzie przeszły zabieg sterylizacji. Po tygodniu rekonwalescencji, gdy nadszedł czas wypuszczenia kotek na budowlę dla Marty jasne było, że powrót na ulicę będzie dla nich ciosem nad wyraz bolesnym. Poznały co to ciepło, miłość, polubiły pieszczoty... Rozpieszczane przez pracowników, głaskane, podziwiane- takie kicie zasługują na dom!
I tu można powiedzieć, że kończy się wspólna historia trzech muszkieterek, a zaczyna nowa – rozdział poświęcony jednej. Naszej tymczasowej Rysi, która z dnia na dzień robi się śmielsza i bardziej ufna.
Dnia 20marca 2009 siostrzyczka przyjechała do nas aż ze stolicy na tymczas i od tego dnia rezyduje głównie w naszym pokoju.
Jest piękną rudawą buraską, właściwie nawet szylkretką (jej mysie futerko przesiane jest rudym i odcieniem złota). Ma duże, śliczne zielonkawo-oliwkowe oczka i bordowy nosek, białe skarpetki i dość duży brzuszek. Nie można stwierdzić wprawdzie, że jest garfieldem, ale troszkę ciałka ma. Jej niezwykła uroda idzie w parze z charakterem.
Jest kochaną, ciekawską nieco nieśmiała koteczką, która nade wszystko kocha pieszczoty i mizianki. Głaskana momentalnie włącza swój traktorek, pręży grzbiet, a ogon stawia jak antenkę. Wystarczy spojrzeć w jej kierunku, by rozmruczana czym prędzej wolnym kłusem ruszyła w kierunku Dużego po głaski. Zaliczyłybyśmy ją z całą pewnością do kotów z tej serii: „miziak nad miziakami” Nie zmienia to jednak faktu, że wciąż jeszcze przy naszym gwałtowniejszych ruchach ucieka gdzieś w głąb pokoju. Mimo wszystko jesteśmy dobrej myśli, że z czasem nabierze dużej pewności siebie, a wówczas stanie się najwierniejszym cieniem człowieka. Już powoli zaczyna chodzić za nami krok w krok, jeśli tylko my na nią nie patrzymy i zachowujemy się dyskretnie i spokojnie.

Posted

Było:

Po długiej debacie, wielkich rozważaniach ta oto rudawa wiewiórka otrzymała imię Rysia.
Jest młodą, odrobaczona, zdrową (to się jeszcze okaże na wizycie u weterynarza), niestety szczepiona dopiero będzie, piękną kotką. Narazie jest niesmiała i nieufna, ale napewno bedzie dobrze. Będzie tak jak z Salcią vel Panną Fufu- Rysia też z niskopodłogowego wycieracza kurzów zmieni w nakolankowego mruczka.


Po paru dniach:
Chciałyśmy nową sesję zdjęciową zrobić Rysi- niestety było to nierealne, bo wszelkie próby wyciągnięcia aparatu kończą się przeważnie dobijaniem do obiektywu i barankowaniem
Sprawa kuwetkowa prezentuje się tak, że wieczorem wczoraj w miejscach gdzie były ostatnie 'niespodzianki' rozstawiłyśmy miski z jedzeniem. Ponoć kot nie załatwi się tam gdzie je. Chyba zadziałało, bo jeszcze w nocy słychać było grzebanie w piasku.
Rysia pięknie barankuje i mruczy, wogóle jest cudowna.


Jest:
Ryśka zawiera coraz bliższą znajomość z Korą i nawet zaczyna ją lubi. Kora oczywiście cała zadowolona i szczęśliwa, że pierwszy raz w życiu kota może polizać/ wcześniejsze to tylko prychały i drapały (zwłaszcza Benia Beniowata). Wczoraj wieczorem piły ułamek sekundy razem z miski, potem kicia zwiała 'tak na wszelki wypadek' i niczym 'pedziwiatr' znalazła się u nas w pokoju. Ale nie pod łózkiem, jak to miewa w zwyczaju, ale NA.

Zaczyna przychodzić na zawołanie kici kici do łóżka, ale tylko wieczorem lub rano. W dzień chyba jeszcze za głośno dla niej, chociaż i tak jest w miarę spokojnie. Zaczyna ugniatać pościel, prześcieradło, mruczeć i kręcić ósemki. Połozyła się nawet koło brzucha i pokazała swojego Chyba tylko raz w ciągu całego swojego pobytu u nas podrapała... Tak poza tym jest naprawdę łagodnym kotem. W porównaniu z poprzednią Salcią vel Panną Fufu jest trochę mniej grzeczna. Skacze, rozrabia- mały łobuz, taki do kochania który do łez doprowadzi największego smutasa.

Pięknie się bawi, oczywiście lata jak opetana za sznurkami i zabawkami. Nie ważne co to jest, grunt że się rusza i da się tym pobawić. Fajnie biega za swoimi chrupkami i jeszcze lepiej wprowadza je w ruch waląc w nie łapami. W pierwszym dniu musiałyśmy wynosić klatkę z chomikiem, zabezpieczać akwarium z rybką (mimo że jest klapa) i 'zakrywać' świnkę morską. Była wtedy naprawdę łowna, ale zaczyna powoli je akceptować. Lusi nie musimy juz wynosić, Munio jest już spokojni i nie musi się obawiać że jakieś potwór będzie mu wciskał łapiszony do klatki. Rybka jej już wogóle nie interesuje


Kumple:
Kora- istne ADHD w owczarzym futrze


Lusia- chomik, który ma nie poukładana w głowie


Muniek- grubszy niż dłuższy, głupszy niż ustawa przewiduje i najkochańsza świnka pod słońcem. Jemu dorównywał tylko Beniek [']

Posted

Tymczasem gdy nikt jeszcze nas nie odwiedził wklepjamy fotki ;)























Nie są tak piękne, takie o jakich marzymy- ale wciąż jeszcze się uczymy i poznajemy świat fotografii i cud program PS :oops:

Posted

Rysia miewa się bardzo dobrze. Dostała ogromnego apetytu, wystarczy dotknąć pudełka za jej karmą i już leci w jego stronę, pięknie gruchając. Dzisiaj rano odbudziło nas szuranie, dobijanie i dziwne odgłosy- okazało się, że kicia głodna- kicia zła i próbuje dostać się do jedzenia. Nie myślcie sobie, że jeść u nas nie dostaje. Po prostu dostała apetytu, je jak smok. Obecnie je RC in home, bo strelised cat zabrakło w sklepie.

W nocy szaleje, biega i bawi się wszystkim. Zaczyna też powoli bywać na łóżku nawet w dzień, w nocy spała chyba parenaście minut, potem wyniosła się na kanapę. Szkoda, że nie chce mruczeć do poduszki i spać w łóżku. Ale może jeszcze przekona się. Chyba zaakceptowała obecność gryzoni w pokoju, Luśkę zostawiła już całkiem, z Muńkiem jako tako. Sprawy kuwetkowe natomiast prezentują się tak, że pogodziła się z kuwetą- nie ma już niespodzianek po kątach.

Jest strasznie kochana
Taki niesmiały miziaczek nad miziaczkami, który ugniata piękniej niż to możliwe!

Posted

Była szansa na domek, bylismy umówieni na 10 wczoraj... niestety państwo nie przyjechali :roll: Nie mamy pretensji do nich, chociaż mogliby zadzwonic że nieuktualny przyjazd... no ni.

Lenka szuka domku :multi:

Posted

Korciaczki napisał(a):
Była szansa na domek, bylismy umówieni na 10 wczoraj... niestety państwo nie przyjechali :roll: Nie mamy pretensji do nich, chociaż mogliby zadzwonic że nieuktualny przyjazd... no ni.

Lenka szuka domku :multi:



U mnie też raz tak było. Wkurzyłam się, bo ludzie mieli przyjechać i na 100% wziąść Zuzię. W tym czasie miałam kilka telefonów o naszą kotkę, odmówiłam, bo Państwo mieli ją zaadoptować. I nie przyjechali, a gdy zadzwoniłam do nich, dlaczego nie przyjechali, zrobili awanturę i... szkoda gadać :angryy: .

Co u Lenki ? :loveu:

Posted

U Lenki dobrze, jest dwa razy dziennie 'przemywana' i chyba są poprawy. Apetyt ma jak smok, je za trzech, wystarczy dotknąć pudełka z jej jedzeniem i już jest pod nogami, pięknie gruchając przy tym. Trochę się za Leonarda obraziła, dąsała się przez pierwszy dzień, naszczęście powróciła jej na nowo chęć mizianek Wciąż goni niestety małego, ale patrząc na miłość kotów gemmy, które jeszcze nie dawno się tłukły- jesteśmy dobrej myśli Lena odkryła, jak pisałysmy wcześniej, mozliwość wskoczenia na szafę i jest nia zafasynowana. Bo wkońcu skąd najlepiej widać całą okolicę i kiedy wychodzi Leoś spod łóżka? Obróżkę w której jest na zdjęciu kupiłysmy specjalnie na przyjazd pani w sprawie obejrzenia Lenki. Chciałyśmy, żeby się ładnie zaprezentowała Ale jak wiecie pani nie przyjechała...cóż mamy nadzieję, że uszczęśliwiła innego biedaka, bo bardzo odpowiedzialnie wygladała i ew. kotek będzie miał się u nije chyba super. :loveu:

Jest CU D O W N A :loveu::loveu::loveu:
hop :multi:

Posted

to ta pani straciła szansę na fantastyczną kicię. chyba nie zasługiwała na Lenkę. Kicia cudna, występuje w filmie jak aktorka, a jakie ma oczy...

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...