Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

czy ta suczka jest jeszcze w schronisku? była na stronie a teraz nie ma jej w żadnym dziale...

W schronisku w Sosnowcu przebywa collie na kwarantannie


195/502

płeć: pies
wiek: 6 lat
rasa: mieszaniec

numer: 195/502
miasto: Sosnowiec

sterylizacja: nie
szczepienia: nie
odrobaczenie: nie

charakter i opis:
Piękny owczarek szkocki. Maść rudo biała. Bardzo spokojny, ładnie chodzi na smyczy. Wystraszony i zestresowany. Nie potrafi się odnaleźć w schronisku. Został wyczesany i odpchlony. Bardzo łagodny.

Posted

abra64 napisał(a):
witam jestem tu nowa. zapisalam sie do wolnotariatu w sosnowcu i bylam pierwszy raz w sobote. jezeli bedzie potrzebna jakas pomoc to służe.


witamy w centrum dowodzenia:diabloti::evil_lol:

Ja jeszcze odnośnie soboty kilka moich uwag:

ominął mnie niestety spacer, ale udało mi się znaleźć domy dla 2 szczeniaków i wyrobić sobie zdanie na kilka kwestii a więc chciałam napisać, że wg mnie
po 1 jest zbyt mało pracowników w sobotę,a jest chyba jak najbardziej logiczne że w weekend przychodzi do schroniska więcej osób niż w tygodniu więc logiczne wydawałoby się że i pracowników powinno być więcej
po 2 nie podoba mi się, że osoby przychodzące do schroniska są pozostawione same sobie, i oszołomione chodzą między boksami a koniec końców wychodzą z pustymi rękami, wielokrotnie słyszałam od tych osób, że gdybym nie podeszła i się nimi nie zainteresowała to wyszli by z niczym, wiem, że tak jest nie tylko u nas, bo ta dziewczyna która nie dawno adoptowała 2 małe staruszki, skarżyła się że podobnie potraktowano ją w Katowicach, czyli nikt nie udziela żadnych informacji nt psów, nikt się nie interesuje ludźmi którzy przyszli do schroniska po psa, nikt im psa z boksu wyprowadzić nie chce, traktuje się ich wręcz jak utrapienie
ja wiem, że pracownicy są zajęci bo mają też wiele innych spraw na głowie ale trzeba pomyśleć nad tym, żeby zmienić to podejście do adoptujących,
po 3 chciałabym się dowiedzieć czy mogę wprowadzać osoby chętne na adopcje na zaplecze żeby pokazać im szczeniaki, bo ostatnio zwrócono mi uwagę, żebym tego nie robiła więc pytam się jak te szczeniaki mają znajdować domy skoro znakomita większość ludzi nawet nie wie że w schronisku szczeniaki są:diabloti: niektóre nie wychodzą z swojego budynku na wybieg

to chyba tyle na razie z moich uwag

to jest jeden z szczeniaczków, który znalazł dom, bardzo się cieszę bo on się strasznie dopraszał i płakał żeby go zabrać, dodam że państwo przyszli z mocnym postanowieniem że wezmą niedużego pieska, ale gdy pan wziął małego na ręce to mimo początkowych protestów żony kategorycznie powiedział, że go już nie odda:loveu: bardzo pozytywni ludzie


z nową panią

Posted

bardzo sluszne uwagi. nie wiem co nam wolnotariuszom wolno a co nie bylam pierwszy raz ale uwazam podobnie.zauwazylam ze niektore psy w niektorych boksach sa wystraszone i pod presja swoich wspoltowarzyszy. czy mozemy to komus przekazac zeby np. takie psy przeniesc do innego boksu?

Posted

Widziałam nowego jamnika w boksach dla małych psów, jutro zobaczę co to takie.
Jenny, możesz sama wejść na zaplecze i szczeniora pokazać, nie dziw się, ze zaplecze nie jest dla wszystkich. Generalnie zgadzam sie z twoimi uwagami, jak wiesz. A oprowadzanie potencjalnych adoptujących po schronie to praca nie do przecenienia. Ja niestety musiałam sie zając psem w gipsi, ktory po raz trzeci musiał być gipsowany bo zjadł sobie gips. Teraz mam nadzieję już mu sie nie uda, bo osobiście założyłam mu kołnierz.

Posted

Jenny19 napisał(a):

po 2 nie podoba mi się, że osoby przychodzące do schroniska są pozostawione same sobie, i oszołomione chodzą między boksami a koniec końców wychodzą z pustymi rękami, wielokrotnie słyszałam od tych osób, że gdybym nie podeszła i się nimi nie zainteresowała to wyszli by z niczym

I to się nie zmieni dopóki pracownikom schroniska nie bedzie zależeć na psach i na zwiększaniu adopcji, a ludzi się niestety nie da zmienić. Niewłaściwe osoby na niewłaściwym miejscu. Wolontariusze ich nie zastąpią, bo nie ma ich cały czas przecież w schronisku. Pat

Witam wszystkich nowych :)

Posted

Wina chaosu w sobotę to trochę moim zdaniem nasza "wina", sądzę że potencjalne osoby, które chciał adoptować psa mogły być brane za wolontariuszy.

Co do wyprowadzenia psa z boksu na chwilę to ten temat był już przerabiany i chyba w mało którym schronisku się to stosuje, bo pracownik ma dwie ręce i nie wyprowadzi wszystkich psów, bo jeden się spodobał.

Posted

Jenny19 napisał(a):
wiem, że tak jest nie tylko u nas, bo ta dziewczyna która nie dawno adoptowała 2 małe staruszki, skarżyła się że podobnie potraktowano ją w Katowicach, czyli nikt nie udziela żadnych informacji nt psów, nikt się nie interesuje ludźmi którzy przyszli do schroniska po psa, nikt im psa z boksu wyprowadzić nie chce, traktuje się ich wręcz jak utrapienie


Trochę mi się w to nie chce wierzyć, bo w Katowicach nikt nie wejdzie na boksy z psami bez pracownika, bo pierwsze drzwi na boksy są zamknięte i tylko pracownicy mają do nich klucz już nie mówiąc o tym, że i drzwi wejściowe są często zamknięte i trzeba dzwonić żeby Cię wpuścili.

Posted

DG32 napisał(a):
Wina chaosu w sobotę to trochę moim zdaniem nasza "wina", sądzę że potencjalne osoby, które chciał adoptować psa mogły być brane za wolontariuszy.


Dwie rodziny z małymi dziećmi, i dwie starsze pary- raczej trudno ich wziąć za wolontariuszy?

DG32 napisał(a):
Trochę mi się w to nie chce wierzyć, bo w Katowicach nikt nie wejdzie na boksy z psami bez pracownika, bo pierwsze drzwi na boksy są zamknięte i tylko pracownicy mają do nich klucz już nie mówiąc o tym, że i drzwi wejściowe są często zamknięte i trzeba dzwonić żeby Cię wpuścili.


Nie wiem jak jest w Katowicach bo tam nie jeżdżę, dziewczyna najpierw przyjechała do nas, snuła się sama po schronisku, ja już wychodziłam jak ją spotkałam, wróciłam się, pokazałam psy (szukała starszej, spokojnej suczki), pani Basia jej wyprowadziła ale jedna miała jeszcze kwarantannę i dziewczyna powiedziała że jeszcze się do Kato przejedzie, w poniedziałek z nią rozmawiałam, nie wdawałam się w szczegóły, powiedziała że nikt jej tam nie pomógł i była ogólnie zniechęcona, zabrała obie starsze pozornie nieadopcyjne suczki od nas, więc myślę że było to warte tego zamieszania z wyprowadzaniem psów prawda?
Prawie 5 lat temu wzięłam z Milowic moją suczkę i sceneria była identyczna. Niedzielne popołudnie, niechętnie wręcz wrogo nas wpuszczono na teren schroniska, pozostawione same, łaziłyśmy między boksami, nie było nikogo żeby zapytać o jakiegoś psa, w końcu wybrałam pierwszego z brzegu, trzeba było jeszcze łazić i szukać żeby ktoś go wydał... więc przez te 5 lat jak widać nic a nic się nie zmieniło.. to że tak jest od zawsze nie znaczy że tak być powinno

Posted

A ja byłam wielokrotnie świadkiem jak człowiek, który chciał adoptować psa chodził tylko z pracownikiem, nawet wolontariuszom nie wolno snuć się między boksami, jedynie przy zewnętrznych boksach przez chwilę byłam sama z ludźmi , którzy wybierali psa. A już wierzyć mi się nie chce żeby Ania opuściła"swoje królestwo" i zostawiła ludzi samych, co najwyżej mogła się usunąć na bok, żeby mogli swobodnie rozmawiać a to różnica. Przecież pracownicy nie mogą "wciskać" jakiegoś psa, mogą jedynie poinformować i zaproponować psa, który jest zgodny z oczekiwaniami. W niedzielę, schronisko jest czynne tylko w "dni otwarte" i na pewno obsługa jest wówczas w okrojonym składzie. Zawsze jest coś co można poprawić w obsłudze ludzi, bo to znacznie trudniejsze niż "obsługa" psów i każdy inaczej odbiera tą samą sytuację....

Posted

soboz ja nie oczekuję cudów, piszę o tym, na co zwróciłam uwagę i na co uskarżają mi się ludzie
ja wiem jakie są realia schroniskowe i że pewnych rzeczy przeskoczyć się nie da
ale nie można ludzi którzy przychodzą do schroniska traktować jak uciążliwych petentów
nie odnoś moich słów do katowic bo ja tam byłam kilka razy,może z 2 lata temu kiedy opiekowałam się Dragonem i nie wiem jakie tam zasady panują więc nie pisze o katowicach tylko o sosnowcu, o katowicach wspomniałam na podstawie tego co usłyszałam od tej dziewczyny, nie rozmawiałam z nią o co konkretnie jej chodziło, zapytałam tylko czy w katowicach nie było psiaka który by jej odpowiadał i usłyszałam że nie otrzymała tam żadnej pomocy przy wyborze psa a co przez to rozumiała to już się nie zaglębiałam
nie mówię o tym, że pracownicy mają wciskać ludziom psy, chodzi mi o to że ciężko komuś wybrać psa tylko i wyłącznie chodząc między boksami, bo na podstawie takiego "chodzenia" to trudno wywnioskować jaka jest płeć psa, wiek, charakter,
psy wręcz odstraszają szczekaniem, rzucaniem się na kraty itp
więc ktoś kto mógłby udzielić chociażby takich podstawowych informacji na temat psa to już wiele

Posted

Z tym się zgadzam, że informacja to podstawa, a to zazwyczaj najbardziej kuleje.
A na pewno taka informacja wiele daje i pomaga zdecydować niepwnym, dlatego tak bardzo mi zależy żeby każdy pies miał kartę psa, wówczas zawsze potencjalny opiekun mógłby się zapoznać z opisem, ale bardzo opornie nam idzie egzekwowanie u wolontariuszy opisów psów...

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...