rita60 Posted February 6, 2011 Posted February 6, 2011 Ło matko,kopia naszego łodzkiego Barabasza:roll: http://images50.fotosik.pl/601/90a38a201d8400f2med.jpg Barabasz http://schronisko.doskomp.lodz.pl/tmpimg/98687925.jpg Quote
zakar Posted February 6, 2011 Posted February 6, 2011 [quote name='leonarda']To jest wątek dwóch piesków, o których pisałam - te, co zostały razem oddane w czwartek. Zajrzyjcie do nicj - może komuś coś wpadnie do głowy... a jak nie, to też zajrzyjcie: http://www.dogomania.pl/threads/201696-2-małe-zwykłe-pieski.-Nagle-w-schronisku.-Jeszcze-mają-siebie...?p=16261372#post16261372 Kto może - zapraszam też do piesków na facebooka: [FONT=Calibri]http://www.facebook.com/home.php#!/event.php?eid=163677543684344[/FONT] Ja przygotuję tekst - czy ktoś mógłby pomóc w ogłoszeniach??? Ja mogę pomóc w ogłoszeniach Quote
Emiś Posted February 6, 2011 Posted February 6, 2011 Założyłam wątek suce amstaffce. Ma czas do środy na zabranie 450zł za hotelik. Nie wiem, czy jest to realne, ale musimy spróbować. Bardzo proszę o obecność na wątku i rozsyłanie go. Mamy tylko trzy dni na próbę uratowania tego psiaka. http://www.dogomania.pl/threads/201729-Ma-3-dni-potem-eutanazja.-Amstaffka?p=16263438#post16263438 Kto bywa na forach amstaffowych niech skopiuje wątek Quote
soboz4 Posted February 6, 2011 Posted February 6, 2011 Pani z TG chce "prawdziwego jamnika", skreślam ją z listy osób, którym wysyłam jamnisie do adopcji. Gdyby napisała, że wiek jej nie odpowiada, nie bardzo podobało mi się stwierdzenie "prawdziwy jamnik". Czym ten jamnik się rożni od "prawdziwego"? Szkoda, że zdjęcia tylko na rękach, powinien być pokazany w pozycji stojącej,wtedy widać długość i wspólne cechy z jamnikami... Quote
soboz4 Posted February 6, 2011 Posted February 6, 2011 tu nie chodzi o urasawianie kundla tylko o pokazanie go jaki jest, na rękach nie widać Quote
Isadora7 Posted February 6, 2011 Posted February 6, 2011 zapka napisał(a):Sylwia jak zrobicie test jamniczce Soni: to od razu daj znac, to zabiorę się za ogłoszenia. Ona strasznie posmutniała, nie wychodzi z kąta. ja widziałam jak ją oddawali - wesosło szła przy nodze, merdała ogonkiem, biedna nie wiedziała co ją czeka. Bardzo się zmieniła przez te dwa tygodnie. To ja chyba sie wezmę za allegro dla niej Quote
abra64 Posted February 6, 2011 Posted February 6, 2011 lprzecież to jakaś paranoja w głowie się nie mieści to my się staramy jak możemy a oni to wszystko w d... mają. Przecież jak przywiozłyśmy psy w sobotę od weta to poszły do klatek - naprawdę słów brak. Quote
abra64 Posted February 6, 2011 Posted February 6, 2011 i tylko szczeniaczka wielka szkoda dopiero mu na życie było:-( Quote
zapka Posted February 6, 2011 Posted February 6, 2011 Przykre bardzo patrzeć na te niewinne stworzenia jak umierają. Ten dziadzio bardzo potrzebuje tymczasu, siedzi cały czas w kątku, w swoim kątku. Ma początki zaćmy, ale widzi. Wyciągnęłam go wczoraj z jego budki żeby poczuł trochę trawki pod łapkami chociaż. Bardzo pomalutku je z ręki, jak wyczuł jedzenie to źrenice mu się rozszerzyły do 5-złotówek. Schrupał całą parówkę w kawałkach. No on nie ma szans się dopchać do michy, tym bardziej że jest w otoczeniu młodych, sprawnych psiaków. Nie jest chudy, ale to nie znaczy że nie głodny. Robi wszystko bardzo wolno, ale jest sprawny, chodzi pomalutku, wysikał się na trawce. Większość czasu spędził u mnie na rękach i nie protestował. Zamiast sierści ma jedną wielką skorupę. Teraz to może go trochę grzeje, ale na pewno jest strasznie niewygodne. Nazwałam go Czesio. Łudzę się że ktoś przygarnie go na dożywotni tymczas. Zasługuje na ciepły kątek w domu. Nr 13, wampirek z ząbkiem to Kazio. Nr 8, to Rusałka, ma robione ogłoszenia, no ale to jej podejrzenie ciąży mnie zaskoczyło. Oba psiaki są na wątku małych psiaków z sosnowca, zapraszam wszystkich którzy tam jeszcze nie zawitali. http://www.dogomania.pl/threads/201389-W%C4%85tek-male%C5%84kich-wystraszonych-bidulek-quot-z-Sosnowca-czy-kto%C5%9B-im-pomo%C5%BCe-na-czas Kazio jest na wątku dziadków z Sosnowca: http://www.dogomania.pl/threads/196462-Wszystkie-staruszki-ze-schronu-Sosnowiec-nasze-babuszki-i-dziaduszki-szukaj%C4%85-domk%C3%B3w Ogłoszenie dla tego psiaka - Florki, robi Jasza. Quote
zapka Posted February 6, 2011 Posted February 6, 2011 Isadora7, skleciłam tekst do ogłoszeń dla jamniczki Soni, jak tylko będzie wynik testu to biorę się też do ogłoszeń: Sonia, młoda około 2,5 – 3 letnia jamniczka. Pewnego dnia wesoło jak zawsze spacerowała przy swoich nowych właścicielach, których pokochała bo przygarnęli ją w ten największy mróz. Nie wiedziała gdzie ją prowadzą, ale ufała im. Niestety miejsce, do którego ja zaprowadzili i gdzie ją zostawili okazało się najstraszniejsze, pełne zapomnianych, niekochanych, niczemu niewinnych istot. Sonia stała się jedną z nich. W jej oczach szybko zgasła radość i chęć do życia. Bardzo źle znosi pobyt w schronisku, siedzi w swoim kątku i nie pokazuje się nikomu. Sonia bardzo ładnie chodzi przy nodze, nie ciągnie na smyczy, jest spokojnym pieskiem. Bardzo łagodna do ludzi i do innych psów, trochę nieśmiała, delikatna. Jest w typie większego jamnika. Nadaje się do domu z dziećmi, osobami starszymi, do mieszkania w bloku. Ma krótką sierść, która nie wymaga wiele pielęgnacji. Kontakt w sprawie adopcji: Tel. 518119943 salccia@yahoo.com Warunkiem adopcji jest wizyta przedadopcyjna i sterylizacja suczki. Quote
lika1771 Posted February 6, 2011 Posted February 6, 2011 Cioteczki bieda poszukiwana czym biedniejsza tym lepiej sprobujcie moze akurat http://www.dogomania.pl/threads/201767-MINI-sunia-staruszka-na-dożywotnie-BDT-poszukiwana-! Quote
soboz4 Posted February 6, 2011 Posted February 6, 2011 Koleżanka naszej wolontariuszki jest zdecydowana adoptować szczeniaka w typie jamnika, to koleżanka Zosi mamy Karoliny, obie chodzą jako wolontariuszki do schroniska w Katowicach juz od wiosny 2010 r. Wysłała mi zapytanie kiedy i gdzie może dokonać adopcji, jest zdecydowana. Jutro w pracy nie bardzo mogę wchodzić na dogo, proszę o smsa albo telefon. Quote
Emiś Posted February 6, 2011 Posted February 6, 2011 Jak to przenieśli ją na boksy ogólne?? Dlaczego?? Czyli co, łapa znów na wierzchu, tapla się w tym syfie, moczu i kale i suką ją rozlizuje bo kołnierz szlag trafił?? Kołnierz był wypożyczony z lecznicy, po psie p. Weterynarz. Osoba, która przeniosła ją powinna ponieść konsekwencje. Chociażby finansowe. No Ku%^&* mać!! A czy p. Olga, która zobowiązała się podawać jej leki robi to, czy suczka dostała wszystko w lecznicy? Quote
AgnieszkaBB Posted February 7, 2011 Posted February 7, 2011 Opiszę szybko jak wyglądają sprawy trzech psiaków: dwóch szczeniaczków i Krysi (suczka z chorą łapką) W sobotę w dużo gorszej formie wydawała się być Czekolada (imię nadane przez weta). Była osowiała i bardzo słaba, bez reakcji na ból przy wbijaniu szczypiącego zastrzyku... W kale krew. Jednak testy na parwo i nosówkę wyszły ujemne. Lekarz stweirdził zapalenie oskrzeli - zaawansowane. Gorączka 40 stopni. Psina dostała kroplówkę nawadniającą i zastrzyk z antybiotykiem na te oskrzela. Jej stan był na tyle powazny że lekarz bał się odrobaczać, żeby jej dodatkowo nie obciążać. Lekarz sugerował żeby ją właśnie jako pierwszą wyciągać ze schronu. Po kroplówce zauważyłyśmy poprawę - jej oczka wróciły do nas zza tęczowego... Sobotnie zalecenia: kontrola w niedzielę, w poniedziałek badania w labolatorium (krew, kał). Drugi szczeniaczek - ze spuchniętymi łapkami - był w dużo lepszej formie. Miał co prawda 39,5 stopni gorączki, ale nie było krwi w kale i ogólnie był nawet dość wesoły (w drodze powrotej podgryzał nawet Julce palec, u weta siedział o własnych siłach). Szczeniak został odrobaczony - ponieważ robale dosłownie wypełzały z niego na koc:shake: Kolejnego dnia - w niedzielę - miałam go przywieźć do pokazania lekarzowi, a w poniedziałek na badania krwi i kału do labolatorium. Skąd miałayśmy wiedzieć że poniedziałku dla tego biedaka już nie będzie ...:placz: Krystyna - łapka przegryziona, ogromna, obrzmiała - zresztą widać a zdjęciach Emilki. Jak lekarz nacisnął to ropa dosłownie tryskała z łapy. Dosłownie!:shake: To nie mogło się zbierać dzień czy dwa... Czy lekarz w schronie jest ślepcem????????? Sunia bardzo grzeczna, ufna, silna jak na swoje 9 kg (trzymałyśmy ją we dwie;)) ale nieagresywna. Dostała antybiotyk (2 zastrzyki), opatruek antybiotykowy w ogromne dziurska jakie ma w łapce po ugryzieniu, but na nogę, kołnierz na szyję i zaleceie by trafiła do osobnej klatki (miała mieć sucho i z dala od innych psów). Zastrzyki codziennie przez 7 dni i zmiana opatrunku codziennie. W niedzielę kontrola u weta mile widziana. Wróciłayśy do schronu i robiąc najsłodsze i najcieplejsze wrażenie poprosiłyśmy po włożenie psiaków do osobnych klatek. Tłumaczyłyśmy z Basią że leczenie jest w toku, że "wiemy że państwo mają kupę roboty":angryy: i mało czasu (paranoja), ale prosimy, prosimy prosimy... Że jutro wpadnę to zabiorę na kontrolę. No i że proszę o kał maluchów (tu był zdecydowany opór, że żadnych próbek nie dadzą). Był też foch, że skąd wziąść nagle dwie dodatkowe klatki??? Tylko ten z łapkami spuchniętymi był sam dotychczas osobo. Nie wiem jak Basia, ale ja odjeżdżałam pełna nadziei, ze jednak spełnią te nasze, śmiesznie małe prośby. Acha - Pani Olga nadal deklarowała że poda zastrzyki Krysi, ale opatrunków nie dałaby rady zmieniać. Pisze o tym "na zaś". Może Pani Olga jest faktycznie chętna do pomocy tym biedakom... Za chwilę opiszę niedzielę. sosnowieckie schronisko napisał(a):Emiś suczka jest już bezpieczna nie wraca do schroniska. Quote
abra64 Posted February 7, 2011 Posted February 7, 2011 tak było jak opisuje Agnieszka. Tylko ja nie bardzo wierzyłam w to co nam obiecali zresztą ten pracownik co był jak przywiozłyśmy psy był :shake: niegrzeczny nie potrafię zrozumieć takiego chamstwa, czy tak trudno im pomóc tym psom okazać trochę serca przecież nie prosiłyśmy o nic wielkiego Quote
emka_ Posted February 7, 2011 Posted February 7, 2011 aż się boję czytać co było w niedzielę... mam nadzieję, że w najbliższym czasie coś jednak uda się zmienić w schronisku i może mentalność pracowników Quote
AgnieszkaBB Posted February 7, 2011 Posted February 7, 2011 A teraz niedziela... Sytuacja w chronisku: Czekolada leży w klatce jak na kocięta. Klatka na ziemi, przywalona kocami. Ja bym sie udusiła albo dostała klautrofobii. Po co tak zrobili pracownicy to nie wiem. Czekolada słaba i zestresowana - po wywleczeniu z klatki, mimo słabości ucieka w szparę za inną klatką. Przerażone dziecko. W klatce stoi miseczka, ale nie ma w niej wody... pies ma gorączkę. Dobrze że dostał wczoraj kroplówkę... Psiak Spuchnięta Łapa - leży w klatce. Leży na boku, brzuch wzdęty, duży. Ma otwarte oczka ale nie reaguje na nasze przyjście, nie podnosi się. Pytam pracownika co on tak lezy? A on mi na to: "no właśnie, nie wiem jak go Pani teraz zabierze, bo on właśnie sobie tak pojadł, że aż się nie może ruszac" Ja mu na to "On jadł? taki słaby?" Odpowiedź: " Tak, jadł , i to ile! Sam mu dawałem." [CZEMU NAS TAK OSZUKUJĄ?] Julka bierze na ręce Czekoladę, mój syn Szymek - Łapę. Nie wie jeszcze, że ta decyzja za chwilę zaowocuje najmocniejszym doświadczeniem w jego dotychczasowym życiu... Za moment "schroniskowy pan życia i śmierci" przynosi Krysię. Krysia ma pogryziony, poodpinany kołnierz, mokry but (w bucie też!), lodowate łapy (niezbity dowód, że była na zewnątrz, choć miała być w klatce!!!) Jedziemy. Psie dzieci opatulone w schroniskowe koce. W aucie Łapa jeszcze się rusza. Podnosi na chwilę łebek. Jest jednak bardzo słaby. Gorszy niż dzień wcześniej Czekolada. W poczekalni tłok. Czekamy. Rozmawiamy z ludźmi. Ludźmi, którzy są wrażliwi na Braci Mniejszych. Mamy już znajomych z wczoraj. Opowiadamy o schronie. Jedna starsza Pani z kotem w klatce zaczyna głośno płakać. Naprawdę - tak głośno i szczerze. Inna Pani z Yorkiem mówi że jest zbyt wrażliwa by pójść na spacer z psem ze schroniska. To taka polska postawa - nazywać wrażliwością chęć życia w błogiej nieświadomości. Usprawiedliwić się, poczuć dobrze... Potrzebujemy minimum pokolenia edukacji obywatelskiej, aby zmienić relacje zwierzę - człowiek. Dziś tak niewielu czuje się odpowiedzialnymi za to co człowiek oswoił. A przecież wszyscy czytaliśmy Małego Księcia... To czekanie, ta rozmowa, ta wspólnota nas ludzi i zwierząt - tych czyichś: pięknych zadbanych, ubranych i uczesanych oraz naszych: biednych, niechcianych i wyczekujących pomocy, jest jak niedzielna msza... Naprawdę, czuję że to mistyczne przeżycie. Świecę świety dzień najlepiej jak można. Krysia śmierdzi mi pod nosem schroniskowym strachem. Smród jak kadzidło upamiętnia to, do czego zdolny jest człowiek. Cieszę się, że moje dzieci są tu ze mną... Wchodzimy. Szymek kładzie Łapę na stole. Główka małego Łapy opada bezwładnie. Łapa ma otwarte oczka. Ale te oczka sa takie dalekie... Lekarz bada łapę, ogląda, naciska. Głaskam mu główkę, łapki. Takie miękkie, puchate, dziecięce łapki Łapy. I choć to ciałko jest jeszcze ciepłe, jest tutaj, z nami, to oczka są już daleko. I przez te oczka Łapy, które jeszcze wczoraj śmiały się do Julki, kiedy podgryzały jej dłoń, boję się co powie lekarz. I mówi to czego się boję - Łapa odszedł za Tęczowy Most, na Niebieskie Pastwiska. Nie ma Łapy w Łapim ciele. Wcale mu się nie dziwię - po co komu takie życie w klatce, samotne, smutne, ciemne, beznadziejne. Łapa gania pewnie teraz w psim niewbie z innymi psimi braćmi, grzeje pyszczek w promieniach słońca i tarza sie w bujnej zielonej trawie. Szczęsliwy, bezpieczny i kochany. I tylko nam ludzim, o jeden krok dalej do zbawienia... Czekolada - gorączka spadła od wczoraj. Dziś 39,2. Słabna psinka, ale w kale nie ma krwi. Chowa łebek pod Julki pachę. Dostaje kolejne zastrzyki. Podejmujemy decyzję - nie może wrócić do schronu. Nie może podzielić losu Łapy. Proponuję że wezmę ją w bezpieczne miejsce. nie mogę do swojego domu, ale znam nieruchomość, która jest pilnowana przez stróży - dobrych ludzi. Będzie Czekolada w cieple, cały czas obserwowana przez człowieka. Tak dotrwa do wtorku, kiedy ma być DT. "Doktórka" - cudowna, ciepła, mądra i dobra - proponuje pozostawienie Czekolady w klinice. Do wtorku. Tu będzie mieć krolówki do żyły (teraz ze względu na czas miała tylko pod skórę). Tu zrobią jej badania w poniedziałek. Doktórka przyjedzie jeszcze w niedzielę do małej. Wszystkimi nami wstrząsnęła śmierć Łapy na naszych oczach i rękach. Perspektywa śmierci stała się taka oczywista i realna. Czekolada zostaje bezpieczna u lekarza. Boze, dzięki... Mam nadzieję, że najgorsze za nią. Krysia, Kryśka, Krycha, Krystyna. To imię jest dla niej stworzone!!! Postanawiamy z dziecmi, że Krysia też nie wróci do schronu. Tam się nie wyleczy. Zabieramy ją do stróży. Z wypożyczonym od weta kojcem w kratkę i z workiem karmy pod pachą wieziemy Kryśkę do nowego życia. Krysia jeszcze u weta wyraźnie boi się co z nią będzie. Boi się swojej nadziei, boi się, że się myli, że to tylko chwila. To niewiarygodnie mądry pies!!!!!! Już wie, ze chcemy dla niej dobrze. Łapka jest w lepszym stanie, na pewno mniej ją boli. Przy zmianie opatrunku okazuje się, że w ranie był psi ząb!!! To dlatego tak strasznie ta rana się ślimaczyła... Krysia jest ufna, liczy na nas. Czujemy to. Nawet córka Pani Doktor zauważa, że psina z niepokojem wyczekuje co będzie z nią dalej. Serio - ona szukała buta kogoś z nas, żeby na nim przysiąść!!! Cały czas szuka fizycznego kontaktu z kawałkiem ludzkiego ciała. Tak jak by chciała się przykleić i nie dac odwieźć do schronu!!! Ma zastrzyki na 7 dni. Zostałam przeszkolona jak podawać. Odwieźliśmy ją do 2pokojowej stróżówki z telewizorem i 3 grzejnikami. Na dzień dobry zjadła jak szalona sporo karmy. Potem my pojechaliśmy a ona poszła spać (mam gorącą linię ze stróżem) Przez ten tydzień leczenia Krysia będzie mieszkać ze stróżami. Jeszcze o 22 pojechałam na "kuntrolę". Spała sobie Krysia w cieple, stróż zeznał, że zjadła po wieczór kolejną porcję, wyszła na dwa spacery. Jeszcze nie sikała. Ale myślę, że mogła być odwodniona. Wieczorem napiła sie. Zaraz zadzwonię do Krysi i ustalę co i jak. Wieczorem pojadę z Julką na zmianę opatrunku i zastrzyk. W środę kuntrol u weta. Bardzo Was wszystkich prosze o pomoc w ogłaszaniu Krysi!!! Nie potrafię tego robić, ale co gorsze nie mam czasu! Jesli ktoś wie gdzie sprzedają czas - pilnie poszukuję!!!!!!!!!!!! Mam zawalone sprawy w robocie, bo zazwyczaj pisałam też w soboty i niedziele. Powiedzcie mi czy ktoś wie jak się robi te banerki ze zdjeciami??? Dla Krysi przygotuję notatkę - opiszę jaka ona jest. Zdjęcia mamy - robiła Pani Emilka. Krysia to ta suczka, której uśpili dzieci kiedy trafiła do schronu... Dzwoniłam do stróży - tak jak sądziłam Krysia załatwia się na dworze!!! Jest czysta i zdyscyplinowana. To psina bezobsługowa ! Prosze pomóżcie mi znaleźć dla niej dobry dom!!!! Krysia ma ok 2 lata (opinia weta), nie była wysterylizowana, ale jestem w stanie znaleźć na to środki. Nowy domek dostanie Krysię zdrową, odrobaczoną i z wianem w postaci forsy na sterylizację. Czekamy z Krysią na Wasze wsparcie techniczne. Notatkę wkleję tu na wątku. Spróbuję ejszcze dziś w nocy. Quote
AgnieszkaBB Posted February 7, 2011 Posted February 7, 2011 [FONT=Tahoma]Łapa - wierzę, że Twoja śmierć stanie się krokiem w stronę lepszego psiego świata w sosnowieckim schronie:placz::placz::placz: Ten fragment z Małego Księcia jest dla wszystkich mieszkańców ludzkiego świata, dla których ważne jest Człowieczeństwo :shake: Łapa miał zaledwie kilka miesięcy...:shake:[/FONT] [FONT=Tahoma]"- Dzień dobry - powiedział lis.[/FONT] [FONT=Tahoma]- Dzień dobry - odpowiedział grzecznie Mały Książę i obejrzał się, ale nic nie dostrzegł. [...][/FONT] [FONT=Tahoma]- Ktoś ty? - spytał Mały Książę. - Jesteś bardzo ładny...[/FONT] [FONT=Tahoma]- Jestem lisem - odpowiedział lis.[/FONT] [FONT=Tahoma]- Chodź pobawić się ze mną - zaproponował Mały Książę. - Jestem taki smutny...[/FONT] [FONT=Tahoma]- Nie mogę bawić się z tobą - odparł lis. - Nie jestem oswojony.[/FONT] [FONT=Tahoma]- Ach, przepraszam - powiedział Mały Książę. Lecz po namyśle dorzucił: - Co znaczy "oswojony"?[/FONT] [FONT=Tahoma]- Nie jesteś tutejszy - powiedział lis. – Czego szukasz? [...][/FONT] [FONT=Tahoma]- Szukam przyjaciół. Co znaczy "oswoić"?[/FONT] [FONT=Tahoma]- Jest to pojęcie zupełnie zapomniane - powiedział lis. - "Oswoić" znaczy "stworzyć więzy".[/FONT] [FONT=Tahoma]- Stworzyć więzy?[/FONT] [FONT=Tahoma]- Oczywiście - powiedział lis. - Teraz jesteś dla mnie tylko małym chłopcem, podobnym do stu tysięcy małych chłopców. Nie potrzebuję ciebie. I ty mnie nie potrzebujesz. Jestem dla ciebie tylko lisem, podobnym do stu tysięcy innych lisów. Lecz jeżeli mnie oswoisz, będziemy się nawzajem potrzebować. Będziesz dla mnie jedyny na świecie. I ja będę dla ciebie jedyny na świecie.[/FONT] [FONT=Tahoma]- Zaczynam rozumieć - powiedział Mały Książę. - Jest jedna róża... zdaje mi się, że ona mnie oswoiła... [...][/FONT] [FONT=Tahoma]- [...] - westchnął lis i zaraz powrócił do swej myśli: - Życie jest jednostajne. [...] To mnie trochę nudzi. Lecz jeślibyś mnie oswoił, moje życie nabrałoby blasku. Z daleka będę rozpoznawał twoje kroki - tak różne od innych. Na dźwięk cudzych kroków chowam się pod ziemię. Twoje kroki wywabią mnie z jamy jak dźwięki muzyki. Spójrz! Widzisz tam łany zboża? Nie jem chleba. Dla mnie zboże jest nieużyteczne. Łany zboża nic mi nie mówią. To smutne! Lecz ty masz złociste włosy. Jeśli mnie oswoisz, to będzie cudownie. Zboże, które jest złociste, będzie mi przypominało ciebie. I będę kochać szum wiatru w zbożu...[/FONT] [FONT=Tahoma]Lis zamilkł i długo przypatrywał się Małemu Księciu.[/FONT] [FONT=Tahoma]- Proszę cię... oswój mnie - powiedział.[/FONT] [FONT=Tahoma]- Bardzo chętnie - odpowiedział Mały Książę - lecz nie mam dużo czasu. Muszę znaleźć przyjaciół i nauczyć się wielu rzeczy.[/FONT] [FONT=Tahoma]- Poznaje się tylko to, co się oswoi - powiedział lis. - Ludzie mają zbyt mało czasu, aby cokolwiek poznać. Kupują w sklepach rzeczy gotowe. A ponieważ nie ma magazynów z przyjaciółmi, więc ludzie nie mają przyjaciół. Jeśli chcesz mieć przyjaciela, oswój mnie![/FONT] [FONT=Tahoma]- A jak się to robi? - spytał Mały Książę.[/FONT] [FONT=Tahoma]- Trzeba być bardzo cierpliwym. Na początku siądziesz w pewnej odległości ode mnie, ot tak, na trawie. Będę spoglądać na ciebie kątem oka, a ty nic nie powiesz. Mowa jest źródłem nieporozumień. Lecz każdego dnia będziesz mógł siadać trochę bliżej...[/FONT] [FONT=Tahoma]Następnego dnia Mały Książę przyszedł na oznaczone miejsce.[/FONT] [FONT=Tahoma]- Lepiej jest przychodzić o tej samej godzinie. Gdy będziesz miał przyjść na przykład o czwartej po południu, już od trzeciej zacznę odczuwać radość. Im bardziej czas będzie posuwać się naprzód, tym będę szczęśliwszy. O czwartej będę podniecony i zaniepokojony: poznam cenę szczęścia! A jeśli przyjdziesz nieoczekiwanie, nie będę mógł się przygotowywać... Potrzebny jest obrządek.[/FONT] [FONT=Tahoma]- Co znaczy "obrządek"? - spytał Mały Książę.[/FONT] [FONT=Tahoma]- To także cos całkiem zapomnianego - odpowiedział lis. - Dzięki obrządkowi pewien dzień odróżnia się od innych, pewna godzina od innych godzin. [...][/FONT] [FONT=Tahoma]W ten sposób Mały Książę oswoił lisa. A gdy godzina rozstania była bliska, lis powiedział:[/FONT] [FONT=Tahoma]- Ach, będę płakać! [...][/FONT] [FONT=Tahoma]- [/FONT][FONT=Tahoma]A więc nic nie zyskałeś na oswojeniu?[/FONT] [FONT=Tahoma]- Zyskałem coś ze względu na kolor zboża[/FONT][FONT=Tahoma] - powiedział lis, a później dorzucił: - Idź jeszcze raz zobaczyć róże. Zrozumiesz wtedy, że twoja róża jest jedyna na świecie. Gdy przyjdziesz pożegnać się ze mną, zrobię ci prezent z pewnej tajemnicy.[/FONT] [FONT=Tahoma]Mały Książę poszedł zobaczyć się z różami.[/FONT] [FONT=Tahoma]- Nie jesteście podobne do mojej róży, nie macie jeszcze żadnej wartości - powiedział różom. Nikt was nie oswoił i wy nie oswoiłyście nikogo. Jesteście takie, jakim był dawniej lis. Był zwykłym lisem, podobnym do stu tysięcy innych lisów. Lecz zrobiłem go swoim przyjacielem i teraz jest dla mnie jedyny na świecie.[/FONT] [FONT=Tahoma]Róże bardzo się zawstydziły.[/FONT] [FONT=Tahoma]- Jesteście piękne, lecz próżne - powiedział im jeszcze. - Nie można dla was poświęcić życia. Oczywiście moja róża wydawałaby się zwykłemu przechodniowi podobna do was. Lecz dla mnie ona jedna ma większe znaczenie niż wy wszystkie razem, ponieważ ją właśnie podlewałem. Ponieważ ją przykrywałem kloszem. Ponieważ ją właśnie osłaniałem. [...] Ponieważ słuchałem jej skarg, jej wychwalań się, a czasem jej milczenia. Ponieważ... jest moją różą.[/FONT] [FONT=Tahoma]Powrócił do lisa.[/FONT] [FONT=Tahoma]Żegnaj - powiedział.[/FONT] [FONT=Tahoma]- Żegnaj - odpowiedział lis. - A oto mój sekret. Jest bardzo prosty: dobrze widzi się tylko sercem. Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu.[/FONT] [FONT=Tahoma]- Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu - powtórzył Mały Książę, aby zapamiętać.[/FONT] [FONT=Tahoma]- Twoja róża ma dla ciebie tak wielkie znaczenie, ponieważ poświęciłeś jej wiele czasu.[/FONT] [FONT=Tahoma]- Ponieważ poświęciłem jej wiele czasu... - powtórzył Mały Książę, aby zapamiętać.[/FONT] [FONT=Tahoma]- Ludzie zapomnieli o tej prawdzie - rzekł lis. - Lecz tobie nie wolno zapomnieć. [/FONT][FONT=Tahoma]Stajesz się odpowiedzialny na zawsze za to, co oswoiłeś[/FONT][FONT=Tahoma]. Jesteś odpowiedzialny za twoją różę.[/FONT] [FONT=Tahoma]- Jestem odpowiedzialny za moją różę... - powtórzył Mały Książę, aby zapamiętać.[/FONT] Quote
zakar Posted February 7, 2011 Posted February 7, 2011 Matko ja sie popłakałam jak to czytałam:-( Mogę pomóc w ogłoszeniach Quote
Emiś Posted February 7, 2011 Posted February 7, 2011 Siedzę i ryczę. Ze smutku za Łapą, ze szczęścia, które spotkało Krysie (he he jak moja teściowa :P) i Czekoladkę. Banerków robić nie umiem, ale zaraz napiszę z prośbą o zrobienie. Dziewczyny która pamięta, kiedy schroniskowy "wet" oglądał jej łapę i zapryskał sreberkiem? Prawie 2 tyg. temu?? Co będzie z Krysią za tydzień, jeśli nie znajdzie domu? Jeśli Zoe do tego czasu nie będzie u mnie, to wezmę ją do siebie. Zaraz zacznę robić jej ogłoszenia. Sylwia wiesz jak ona trafiła do schroniska?? Z interwencji czy oddana przez właściciela? Quote
Kama83 Posted February 7, 2011 Posted February 7, 2011 Emiś napisał(a):Siedzę i ryczę. Ze smutku za Łapą to samo tu, w pracy przy biurku, xls na mnie czeka a ja rycze, a Maly Ksiaze... to moja ulubiona ksiazka, jako iz pelna jest madrych cytatow. Ja nie wiem juz, jak do ludzi trafic, niby ostatnio glosno o tych mordach na zwierzetach, ale nic sie nie zmienia... ostatnio znowu benek zamordowany siekiera... w sobote w zoologicznym dziewczyna mi opowiadala, ze sasiad uratowal huskiego, otoz, znalezli sie nasladowcy tamtych trzech... tu na szczescie na czas ludzie zareagowali i policja... pomimo kilku dobrych wiesci na innych watkach, dzien generlanie do d. przez te sytuacje :( Quote
Emiś Posted February 7, 2011 Posted February 7, 2011 Założyłam Krysi wątek. Bardzo Was proszę, podrzucajcie i rozsyłajcie!! http://www.dogomania.pl/threads/201829-2-tygodnie-z-z%C4%99bem-w-%C5%82apie.-Krysia.?p=16271353#post16271353 Quote
Yenna Posted February 7, 2011 Posted February 7, 2011 Łapek [*] w sobote jeszcze tliła się w nim iskierka życia :( maleństwo chciało po prostu żyć jak każdy a nie dogorywać w klatce, taki maluszek i tyle musiał wycierpieć... przynajmniej nie odchodziłeś sam tylko w ramionach dobrych ludzi, którym na Tobie zależało.. - czy jest ktoś kto mogłby przeprowadzić wizyte przedadopcyjną/lub zna kogoś - mała miejscowość Słupsko k. Toszka, w pobliżu Tarnowskich Gór. Facet (a raczej chłopak, bo po głosie wydaje się młody) jest zainteresowany Misiem. Mieszka w domu, adres mam i obiecałam oddzwonić jak załatwie wizytę przedadopcyjną. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.