Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Ja się w pełni zgadzam z Jenny - też mnie w sobotę jedni państwo w Sosnowcu pytali o sunię owczarka, bo nie mieli się do kogo zwrócić - pracowników nie było widać. Niestety - nie mogłam pomóc, bo nic o niej nie wiem. A potem ci drudzy państwo - którzy adoptowali pieska - siedzieli z nim za bramą bardzo długo i nikt z nimi nic nie załatwił - siedzieli już z psem! Aż dziw bierze, że po prostu się nie zabrali z małym i nie poszli do domu.. Na moją i DG radę weszli szukać kogoś z biura. Widocznie w końcu znaleźli.

I nie można tłumaczyć, że adoptujący mylą się z wolontariuszami - jeśli tak jest i to faktycznie nasza wina, to trzeba jakoś się przeorganizować. Bo, wybaczcie, ale moim zdaniem jeden porządny człowiek, który chce dać psu dom jest dla tych psów bardziej w cenie niż pięciu wolontariuszy (sorry, nie zamierzam nikogo urazić). I dodam, że gdybym była w sobotę w schronisku chcąc adoptować psa, to na pewno wyszłabym stamtąd zniechęcona i poszła sobie szukać pieska u znajomych albo z ogłoszeń o sprzedaży, czyli np. z jakiejś pseudo! Wcale nie żartuję i nie przesadzam.
A sobota to na pewno jeden z dni, kiedy ludzie najczęściej jeżdżą w takich sprawach do schronu.

I jeżeli możemy jakkolwiek tę sytuację poprawić, to zdecydowanie jest to jeden z priorytetów. Tak mi się wydaje i wydawało już w sobotę.

Posted

Na pewno sytuacji nie poprawi to, że to my będziemy "bawić się w pracowników" bo jedyne czego ich nauczymy to to że mogą nic nie robić, bo są wolontariusze. I tu nie chodzi że muszą zmienić swoje podejście praca to praca mogą jej nie lubić ale skoro tam pracują to to należy do ich obowiązków.

Posted

witajcie, w sobotę byłam po raz pierwszy w schronisku sosnowieckim w roli wolontariusza i gdybym to ja miała wybierać dla siebie psa, byłoby mi na prawdę trudno, wszystkie pieski szczekają a wiele z nich sprawia wrażenie agresywnych, tak samo myślałam o piesku którego wyprowadzałam na spacer, w boksie wydawał się agresywny, na zewnątrz okazał się super łagodnym psem, dlatego uważam że wyprowadzanie psów z boksu przy ludziach chcących zapewnić im dom jest bardzo ważne!Tylko wtedy można na prawdę dowiedzieć się coś więcej o danym piesku!

Posted

abra64 napisał(a):
czy cwaniak jest juz na stronie do adopcji?
ciesze sie ze pieski adoptowane przynajmniej one beda mialy lepiej


w picassie i na stronie schronu jest jeszcze w adoptowanych. Ma ktoś jeszcze jego więcej zdjęć, czy zostały usunięte?

Posted

sosnowieckie schronisko napisał(a):
Z daleka nie widać identyfikatora ( no w sumie to i tak ich nie mamy), a koszulkę, albo kamizelkę tak.:cool3:


no masz racje ale to niezmnienia faktu ze i tak miały być.
W Katowicach chyba tez niema-bo jak bylam na spotkaniu nie zauwazylam zeby ktos miał...to po co te zdjecia do umowy o wolontariat???

Posted

sosnowieckie schronisko napisał(a):
W sobotę 02.10.2010r o godzinie 12:00 w Schronisku dla bezdomnych
zwierząt w
Sosnowcu odbedzie sie spotkanie z "psią szkołą" PASTEL i jej
instruktorami. Ustalimy zasady pracy z psami, godziny ropoczynania sie
zajęć, podział na grupy. Z chęcią zobaczymy nowe twarze chetne do pracy
z psami!!!!
Czekamy i zapraszamy


A jak w ogóle sobota będzie wyglądać, przychodzimy normalnie na 10 i wyprowadzamy jakieś boksy czy przychodzimy na 12 od razu na to spotkanie?

Posted

http://www.dogomania.pl/threads/193720-Szukam-ma%C5%82ej-czarnej-suczki-mo%C5%BCe-by%C4%87-w-nowym-domu.!!!!%C5%9AL%C4%84SK!!!!?p=15464892#post15464892

[quote name='Emiś']Szukam tej suczki




Znalazłam ją kilka lat temu (ok. 4). Nie mogła u mnie zostać, ale znajomi rodziców zainteresowali się nią i zamieszkała u nich. Ok. miesiąc temu dostałam informację, że muszą znaleźć Zuzie nowy dom (pojawiła się alergia... ). Zrobiłam jej zdjęcia i napisałam tekst do ogłoszeń, który im wysłałam razem z linkami do stron, gdzie można zamieszczać darmowe ogłoszenia (sama chwilowo nie mogłam tym się zająć). Suczka miała czekać u nich na nowy dom tyle, ile będzie trzeba. Miała wtedy zostać zaszczepiona na wirusówki. W między czasie w domu pojawiło się dziecko i dostałam informację, że pies musi natychmiast zniknąć. Zgodziłam się zabrać ją do siebie, (mimo, że ostatnio ze względów finansowych musiałam zawiesić mój DT). Niestety okazało się, że Zuzia nie była wysterylizowana (we wcześniejszych rozmowach mówili, że była), nie zaszczepiono jej na wirusówki, wymagała usunięcia kamienia nazębnego oraz zmiany diety (jadła parówki, zupy, puszki co odbiło się na stanie jej skóry i sierści). Nie byłam w stanie zapłacić za to, więc zaproponowałam, że mogę ją zabrać, ale sukcesywnie przed adopcją trzeba te braki w profilaktyce uzupełnić i że będą musieli uczestniczyć w kosztach. Na drugi dzień (22.09.2010) pies zniknął. Wg właścicieli oddali ją w "dobre ręce", ale wiem, że próbowali oddać ją tego dnia do schroniska w Katowicach, ale nie przyjęto jej ze wzgl. na rejon (Czeladź) i podano namiar na fundację SOS - nie skontaktowali się z nią. Obdzwoniłam wszystkie okoliczne schroniska:
- Sosnowiec
- Mysłowice
- Chorzów
- Zabrze
- Tychy
- Bytom
Według pracowników tych schronisk taki pies do nich nie trafił.

Tutaj ślad się urywa. Od właścicieli już nic więcej się nie dowiem. Niestety, te parę lat temu nie miałam pojęcia o umowach adopcyjnych, więc nie mam żadnej podstawy prawnej do dalszych kroków wobec nich

Pozostaje mi tylko rozsyłać zdjęcie Zuzi i liczyć na to, że ktoś ją rozpozna i da mi znać. Jeśli faktycznie jest w nowym domu, u odpowiedzialnych ludzi, to chciałabym tylko o tym wiedzieć, żeby nie martwić się o jej los. Jeśli znajdzie się gdzieś i będzie potrzebowała pomocy, to zabiorę ją do siebie...


Zuzia jest maleńka, waży ok. 4-5 kg. Jest czarna, ma siwą bródkę, lekko dłuższy włos, ok. 5 lat. Nie ma ogonka. Jest bardzo przytulasta, delikatna, rozdaje całuski. Lubi małe dzieci, koty, jest całkowicie pozbawiona agresji.

Bardzo proszę dogomaniaków ze śląska (Czeladź, Sosnowiec, Będzin, Mysłowice, Katowice, Dąbrowa Górnicza, Bytom, Zabrze) o rozglądanie się, może zobaczycie ją na spacerze z tymi nowymi właścicielami, może znajdziecie ją w schronisku, do którego jeździcie... Jeśli tak się stanie, to bardzo proszę o kontakt 664 768 580, emisia.p@wp.pl

Posted

sosnowieckie schronisko zjedzą cię za to wielgaśne zdjęcie powyżej, może zmniejsz trochę

Emiś - będziemy się rozglądać

Mnie nie będzie w tą sobotę w schronie

Posted

Witam wszystkich
Przytrafiła mi się dziwna sytuacja, odezwała się do mnie drogą smsa Pani zainteresowana pieskiem z naszego schroniska a dokładnie chodzi o biszkoptowego mieszańca z boksu nr 44, niestety nie mogłam porozmawiać z Panią, gdyż napisała że ma zepsuty głośnik w telefonie, próbowałam się z nią umówić na sobotę, ale niestety nie udało mi się, napisałam Pani, że jeśli będzie dalej zainteresowana to w miarę możliwości proszę o rozmowę telefoniczną, abym mogła opowiedzieć o warunkach adopcji lub przyjazd do schroniska najlepiej w środę bądź sobotę w godzinach 10-13 bo wtedy są wolontariusze,
którzy mogą coś opowiedzieć na temat pieska. W ofercie adopcyjnej dałam pieskowi imię Labi. Nie wiem czy osoba ta będzie dalej zainteresowana:( ciężko się dogadać i czegoś dowiedzieć pisząc smsy:(

Posted

mam nadzieje, bynajmniej chciałam żebyście w razie czego wiedzieli o którego pieska chodzi, gdyby przypadkiem ta osoba zjawiła się któregoś pięknego dnia:)

Posted

Reks do ubiegłej soboty był bezimiennym psem z boksu koło kuchni. Teraz ma już dom i imię. Niestety ma też połamaną od miesiąca łapę. Co prawda zaraz po przywiezieniu do schroniska zawiozłam go do weta, ale niestety, nie dość, że nie było dla psa tymczasu domowego, to wet mówiąc oględnie spaprał sprawę. Na zdjęciu widać było, że to trudne złamanie z przemieszczeniem i odpryskiem, ale psu należała sie tylko "owijka" z gipsu. Myślałam, cóż, nie ja tu jestem fachowcem. Dość powiedziec, że pies był przegipsowywany 3x, bo gips był zjadany (pies miał "apartament" czyli wygodny boks przy kuchni, ostatni gips jeden z pracowników zaopatrzyła jak było możliwe), a łapa się nie zrosła ani trochę. Może to i dobrze, że ani trochę, bo jak wreszcie udało mi się psiaka do docelowego domu zawieźć i na ogląd do innego wet (niewątpliwie najlepszego w okolicy ortopedy), to okazało sie, że łapa wymaga operacji z ustawieniem kawałków kości i załozeniem stabilizatorów jak to w takich sytuacjach być powinno.
Czyli Reksa czeka bolesna operacja i długa rekonwalescencja.
Dlatego nie ukrywam, szukam pomocy finansowej na pokrycie kosztów.Koszt operacji i zabiegów z nia związanych (wyjecie stabilizatorów po zrośnięciu kości) to około 700 zł.

Posted


Oto Reks w przykuchennym apartamencie po zżarciu gipsu po raz trzeci.
Termin operacji został wyznaczony na 18 października - jesli zwolni sie wczesniejszy termin - wskoczymy.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...