Madie Posted March 6, 2019 Posted March 6, 2019 Pysiulkowaty Aniołku biegaj sobie po niebiańskich łąkach, szczęśliwy Quote
Nesiowata Posted March 6, 2019 Posted March 6, 2019 Byłam pewna, że wejdę na wątek i przeczytam, że dziadziuś wrócił... Ale tytuł okazał się zupełnie inny. Quote
Anula Posted March 6, 2019 Posted March 6, 2019 Nie odwróci się tego co się stało.Żegnaj maluszku,dołączyłeś do Lapisia,bądź szczęśliwy za [TM*] Lapiś i Pysio nie doczekali domku ale mieli nas.Będziemy pamiętać dzielnych dziadeczków Quote
Radek Posted March 6, 2019 Posted March 6, 2019 Coraz więcej mam w obserwowanych, wątków psiaków, które odeszły. Smutno jak cholera:( Quote
teresaa118 Posted March 6, 2019 Posted March 6, 2019 U mnie podwojnie smutno.Nie tylko Pysio umarl ale tez dostalam wiadomosc od wolontariuszki, ze piesek, ktorego ze wzgledu na wyglad chcialam adoptowac, mial do mnie przyjechac w ta sobote, jest smiertelnie chory, ma moze jeszcze miesiac a moze i nie. To zycie jest popaprane. Myslisz juz, ze wygrales glowny los na loteri, a tu..... Quote
MALWA Posted March 6, 2019 Posted March 6, 2019 3 godziny temu, teresaa118 napisał: U mnie podwojnie smutno.Nie tylko Pysio umarl ale tez dostalam wiadomosc od wolontariuszki, ze piesek, ktorego ze wzgledu na wyglad chcialam adoptowac, mial do mnie przyjechac w ta sobote, jest smiertelnie chory, ma moze jeszcze miesiac a moze i nie. To zycie jest popaprane. Myslisz juz, ze wygrales glowny los na loteri, a tu..... Fakt, życie jest popaprane..... Ale ten chory śmiertelnie piesek jednak coś wygrał - godne życie u Ciebie, choć przez miesiąc..... 1 2 Quote
Poker Posted March 6, 2019 Posted March 6, 2019 12 minut temu, MALWA napisał: Fakt, życie jest popaprane..... Ale ten chory śmiertelnie piesek jednak coś wygrał - godne życie u Ciebie, choć przez miesiąc..... Biedny Pysio i piesio , który miał przyjechać do teresa118 . Ale czy przyjedzie? Bardzo trudna sytuacja. Quote
jaguska Posted March 7, 2019 Posted March 7, 2019 9 godzin temu, Poker napisał: Biedny Pysio i piesio , który miał przyjechać do teresa118 . Ale czy przyjedzie? Bardzo trudna sytuacja. Tym bardziej powinien pojechać. Do mnie umrzeć przyjechał Misio z Wrocławia. Weci dawali mu 2-3 tygodnie, był z nami prawie 3 miesiące. Oprócz gorszych dni miał i dobre, uwielbiał trawę i tarzanie się w niej, to był wyjątkowy pies. Wrył się w moje serce na zawsze, choć tak krótko mogłam być z nim. 3 1 Quote
elik Posted March 7, 2019 Posted March 7, 2019 13 godzin temu, teresaa118 napisał: piesek, ktorego ze wzgledu na wyglad chcialam adoptowac, mial do mnie przyjechac w ta sobote, jest smiertelnie chory, ma moze jeszcze miesiac a moze i nie. To zycie jest popaprane. Myslisz juz, ze wygrales glowny los na loteri, a tu..... 5 minut temu, jaguska napisał: Tym bardziej powinien pojechać. Do mnie umrzeć przyjechał Misio z Wrocławia. Weci dawali mu 2-3 tygodnie, był z nami prawie 3 miesiące. Oprócz gorszych dni miał i dobre, uwielbiał trawę i tarzanie się w niej, to był wyjątkowy pies. Wrył się w moje serce na zawsze, choć tak krótko mogłam być z nim. Ja też bym nie zrezygnowała, a może tym bardziej chciałabym dać mu życie wśród ludzi w komfortowych warunkach, chociażby przez ostatnie dni, tygodnie, a może miesiące życia. Nie rezygnuj Tereso, myślę, że o to prosi Cię każda z nas. 1 1 Quote
uxmal Posted March 7, 2019 Posted March 7, 2019 13 godzin temu, teresaa118 napisał: U mnie podwojnie smutno.Nie tylko Pysio umarl ale tez dostalam wiadomosc od wolontariuszki, ze piesek, ktorego ze wzgledu na wyglad chcialam adoptowac, mial do mnie przyjechac w ta sobote, jest smiertelnie chory, ma moze jeszcze miesiac a moze i nie. To zycie jest popaprane. Myslisz juz, ze wygrales glowny los na loteri, a tu..... A co to za choroba która chce zabrać pieska? Quote
Onaa Posted March 7, 2019 Author Posted March 7, 2019 Bardzo Wam Wszystkim dziękuję za dobre słowa! Faktycznie naszły mnie czarne myśli, rozum wiedział że głupie i nieprawdziwe ale uczucia swoje. Dziękuję. Quote
elik Posted March 7, 2019 Posted March 7, 2019 3 minuty temu, Onaa napisał: Bardzo Wam Wszystkim dziękuję za dobre słowa! Faktycznie naszły mnie czarne myśli, rozum wiedział że głupie i nieprawdziwe ale uczucia swoje. Dziękuję. Reniu bardzo Cię rozumiem i ogromnie współczuję. To strasznie boli, ale czas leczy rany. Musimy mieć siły dla tych co żyją i potrzebują naszej pomocy. Tulę mocno Reniu. Quote
Onaa Posted March 7, 2019 Author Posted March 7, 2019 Myślę, że danie swojego domu i siebie drugiej potrzebującej istocie na sam koniec jej życia to nieraz ogromny trud - i nie mam na myśli tutaj tylko trudu fizycznego czy spraw związanych z opieką , ale także ciężar emocjonalny, który zabiera nieraz całe siły albo dodaje nam ich ogrom - ale też przepiękny dar serca i ogromnie potrzebne takiej biednej istocie - zarówno staremu czy schorowanemu człowiekowi jak i psiakowi. 5 2 Quote
elik Posted March 7, 2019 Posted March 7, 2019 48 minut temu, Onaa napisał: Myślę, że danie swojego domu i siebie drugiej potrzebującej istocie na sam koniec jej życia to nieraz ogromny trud - i nie mam na myśli tutaj tylko trudu fizycznego czy spraw związanych z opieką , ale także ciężar emocjonalny, który zabiera nieraz całe siły albo dodaje nam ich ogrom - ale też przepiękny dar serca i ogromnie potrzebne takiej biednej istocie - zarówno staremu czy schorowanemu człowiekowi jak i psiakowi. Tak pięknie to ujęłaś Quote
Radek Posted March 9, 2019 Posted March 9, 2019 Dnia 7.03.2019 o 08:56, Onaa napisał: Myślę, że danie swojego domu i siebie drugiej potrzebującej istocie na sam koniec jej życia to nieraz ogromny trud - i nie mam na myśli tutaj tylko trudu fizycznego czy spraw związanych z opieką , ale także ciężar emocjonalny, który zabiera nieraz całe siły albo dodaje nam ich ogrom - ale też przepiękny dar serca i ogromnie potrzebne takiej biednej istocie - zarówno staremu czy schorowanemu człowiekowi jak i psiakowi. Piękne słowa. Nie wiem, czy podołałbym takiemu ciężarowi emocjonalnemu i miał siłę na taki dar. Quote
rozi Posted March 9, 2019 Posted March 9, 2019 29 minut temu, Radek napisał: Nie wiem, czy podołałbym takiemu ciężarowi emocjonalnemu i miał siłę na taki dar. Są różne chwile w życiu. W jednej taki dar jest prosty i oczywisty, w innej całkowicie irracjonalny. Quote
Onaa Posted March 10, 2019 Author Posted March 10, 2019 Z ciężkim sercem zaglądam tutaj . Proszę więc o cierpliwość jeśli chodzi o sprawy finansowe, wiem że wpłacaliście pieniążki, w tygodniu wszystko uzupełnię, zrobię rozliczenie. Quote
Tyśka) Posted March 10, 2019 Posted March 10, 2019 Onaa, wiem że Ci trudno, ale mam prawie 3tygodniowe wyróżenienie po kochanym Pysiu :( Na kogo mam je podmienić? Ściskam i wciąż mi trudno tu zaglądać... ujął mnie Pysio mocno. Przytulam Cię, Onaa. Quote
teresaa118 Posted March 10, 2019 Posted March 10, 2019 Niestety, ciocie, wolontariuszka odradzila mi transportowanie go do mnie. To byloby niesamowita ilosc kilometrow, a on ma przerzuty na gruczoly limfatyczne, watrobe, sledzione. Tak bardzo chcialam mu pokazac lepsze zycie, ale nie zdecydowalam sie na zmuszanie go do dalekiej podrozy. Wolontariuszka byla na tyle przytomna, ze natychmiast po tej smutnej wiadomosci rzuciala haslo, jak juz wszystko jest zalatwione to na miejsce Pinokia moglby pojechac Pedro. Chlopiec 9.letni, ma cos z oczkami, nieprzystepny. Przyjechalismy dzisiaj do domu, kapiel,czesanie dredow,spacerek po ogrodzie , moje psy przyjely go bez szemrania. Kotka uwaza, ze jest w domu i juz wyciagnela do niego lapki, a on ja ignoruje. Moze zapytacie, dlaczego jednak nie dalam Pinokio szansy. W chwili obecnej moja druga papilionka powoli umiera z powodu raka powstalego na sutku(poprzedni wlasciciele zrobili operacje i wykastrowali ja, a ze byla "kobieta pracujaca" juz nie potrzebowali jej i tak wyladowala u nas), a z tego raka rozwinal sie rak gruczolow limfatycznych z przerzutami na watrobe. Podczas ostatniego ataku otworzyla sie rana na brzuszku, trzymalismy ja na zastrzykach p.bolowych i teraz troche jest slabsza, ale znowu chodzimy na spacerki.Rana powoli zasycha.Ale musza przyznac, ze jak przeczytalam, ze Pysio nie zyje, zoladek moj zawiazal sie na kokardke 1 Quote
elik Posted March 10, 2019 Posted March 10, 2019 Pieska w tak ciężkim stanie faktycznie żal wozić w daleką trasę, fundować mu stres z powodu zmiany miejsca, ludzi wokół. Lepiej, że został tam, gdzie wszystko zna. 1 Quote
mari23 Posted March 12, 2019 Posted March 12, 2019 tak mi smutno, że nie znajduje słów :( :( łzy tylko kapią Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.