ewab Posted April 17, 2009 Posted April 17, 2009 Mój adres: epebe@tlen.pl. Pokryję całość kosztów czipowania Dumki. Jeśli dobrze rozumiem, jest to kwota 45 zł? Quote
eliza_sk Posted April 17, 2009 Posted April 17, 2009 [quote name='ediiiii']póki co - przerost ambicji jednak co niektórym przysłania dobro psa! No tak, przerost ambicji niektórym podobno przesłonił dobro psa, a niektórzy w ramach swojej tak tutaj wspominanej BEZINTERESOWNOŚCI, wiedząc, że Dumka nie wykorzysta 2 mies. pobytu w hotelu za które miałyśmy zapłacić, chcieli zagospodarować drugą część pieniędzy zadeklarowanych przez nas (jedyne 750 zł) na leczenie innego psa, będącego pod ich opieką ... W ramach tejże BEZINTERESOWNOŚCI pytano najpierw mnie, a potem Eruane czy jest szansa, żeby po spłacie Dumki pieniądze zostały u bullowatych ... [quote name='ediiiii'] Zdjęcia Dumki również są na forum, więc mi tu nie argumentuj, że mnie o nie prosiłaś... Owszem prosił Jędrzejów o jak najbardziej tragiczne zdjęcia... heh bo takie się lepiej sprzedadzą... Rzeczywiście trzeba ogromnej wyobraźni żeby pojąc to, że tragiczne zdjęcia przyniosą choremu psu jak największą ilość środków do dalszego leczenia, ale jak widać ratowanie nie "tymi rękami co potrzeba" i "przepływ pieniędzy nie tymi kanałami co trzeba" nie satysfakcjonuje tych jakże bezinteresownych wybawców Dumki ... Niech uważni obserwatorzy odnotują, że dzięki allegro udało się sprzedać 295 cegiełek na Dumkę - co daje wymierną kwotę na dalsze ratowanie tego psa... To tyle, resztę refleksji pozostawiam pozostałym uczestnikom wątku. Quote
Eruane Posted April 18, 2009 Author Posted April 18, 2009 [quote name='ediiiii'] Eurane - na marginesie- telefon do Żmiji Ci podawałam, nawet jeśli go nie zapamietałaś, to odrobina dobrej woli wystarczyła, żebyś go dostała od Pauliny, albo od Pani Krysi, bo doskonale wiesz, że One co dzień do Magdy dzwonią. Przestań więc tu "uskuteczniać" niewiedzę, bo mi się słabo robi. Zdjęcia Dumki również są na forum, więc mi tu nie argumentuj, że mnie o nie prosiłaś... Owszem prosił Jędrzejów o jak najbardziej tragiczne zdjęcia... heh bo takie się lepiej sprzedadzą... Ciekawa jestem - Szlachetne Panie, czy w związku z tak tragicznym stanem Dumci przeprowadzicie interwencję. W końcu: zdjęcia macie, diagnozę z lecznicy z Kiel również - chyba.... Życzę powodzenia A gdzie zabierze się psy z tej interwencji? - to podstawowe pytanie. Druga sprawa - ten rejon to nie rejon działania Jędrzejowa,a u nich interwencji dostatek, nie tylko tych psich. Równie dobrze interwencje możecie przeprowadzić Wy. Jędrzejów i tak coś zrobił odpowiadając na prośbę właścicieli Dumki o pomoc finansową. Co do niewiedzy mojej - nie podawałaś mi nigdy tel. do Magdy. Miałaś mi go zgodnie z tym, jak się umawiałyśmy przesłać mi go SMSem. Rozumiem, że jeśli podaje się czyjś tel. musi to być uzgodnione z posiadaczem danego numeru, stąd prosiłam o ten numer Ciebie, nie ludzi od Dumki. To chyba uczciwe podejście? Teraz opis zajęć z Dumką przekażcie poprostu włascicielom. Nie jestem obowiązana o wszystko u Was zabiegać. Co do zdjęć zobacz datę, z którą je wkleiłaś. A pan od Iwy czekał na na tel. i zdjęcia całe święta. My o zdjęcia prosiliśmy znacznie wcześniej. Co do tego, że Jedrzejów chciał zdjęcia, na których widać, co przeszła Dumka, to chyba normalne. Ludzie mieli pomóc psu po przejściach i warto pokazać zdjęcia zgodne ze stanem faktycznym. Widać, że masz małe doświadczenie w zbieraniu pieniędzy na psa, łatwiej wymagać tego od innych i stawiać coraz to nowe żądania. Jeszcze raz proszę o wstawienie tu wzoru umowy adopcyjnej. Dla mnie najważniejsze jest to, że Dumka wraca do właścicieli, że oni na nią czekają z niecierpliwością i mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze. :cool3: Quote
invictus hilaritas Posted April 18, 2009 Posted April 18, 2009 Edyta jest u Magdy. Jak wróci to odpisze. Quote
Potter Posted April 18, 2009 Posted April 18, 2009 Resume dla mających trudności ze zrozumieniem słowa pisanego: 1) wszelkich dalszych rozliczeń dokonywać będziemy jedynie z właścicielami Dumki 2) rozliczenia te będą dokonywane tylko i wyłącznie na podstawie pełnych faktur wystawionych na Stowarzyszenie 3) rozliczenia będą dokonywane: - do wys. przychodów z cegiełek - minus 749,32 zł (zapłacone przez nas za hotel 29 marca) - minus nasze koszty wystawienia cegiełek na Allegro - rozliczenie przedstawione zostanie na wątku po otrzymaniu przez nas kosztów z Allegro 4) proszę sobie donosić na Stowarzyszenie gdzie się żywnie podoba - nie obawiamy się żadnych kontroli, ponieważ nasza działalność jest transparentna jak kryształ górski, a już szczególnie jeśli chodzi o finanse; jako organizacja posiadająca status pożytku publicznego co roku podlegamy rygorystycznemu nadzorowi wielu urzędów i instytucji oraz sądu tak więc powodzenia w konstruowaniu anonimów 5) aby zarzucać komuś brak odbierania telefonów, należy najpierw podjąć wysiłek wykręcenia numeru w sprawnym i podłączonym do sieci aparacie telefonicznym; faktycznie: dzwonienia po rurach nie zwykliśmy odbierać; z ciekawostek: właścicielka Dumki nie miała i nie ma żadnych problemów z dodzwonieniem się do nas 6) - świadome wprowadzanie w błąd właścicieli zwierzęcia o rzekomym pokrywaniu przez nas wszelkich kosztów generowanych przez psa (bez naszej wiedzy), - intrygowanie w celu podmiany psów (bez wiedzy właścicieli psów), - kombinowanie jak koń pod górkę, aby za wszelką cenę wejść w posiadanie ewntualnych resztek po Dumce (bez wiedzy naszej i właścicieli Dumki) to zachowanie kłamliwe i haniebne i pozostawiam je bez komentarza 7) Stowarzyszenie nie ma zamiaru być stroną umowy adopcyjnej Dumki - sam pomysł jest absurdalny z punktu widzenia prawnego (stwierdzam to jako prawnik), ponieważ Stowarzyszenie nie ma żadnych praw do tego psa, podobnie zresztą jak nikt inny oprócz jej właścicieli, którzy nigdy nie przestali nimi być - pies jest ich własnością od chwili kiedy go kupili od pseudohodowcy i nic się tutaj nie zmieniło; to właściciele Dumki zwrócili się do nas z prośbą o pomoc w opłaceniu hotelu, a my uczyniliśmy to z własnej woli, bez ceregieli i zbędnych pytań, nie roszcząc sobie praw do psa; zmuszanie właścicieli, którzy swoim dotychczasowym odpowiedzialnym zachowaniem wobec swoich psów, nie dali najmniejszego powodu do podobnego traktowania, do podpisywania czegokolwiek i uzależnianie wydania ich własnego psa od szeregu warunków, jest zachowaniem skandalicznym i łamiącym prawo Czy potrzebujące bullowate mają w tym kraju szanse na ratunek? - bardzo nikłe, jeśli tak wygląda na co dzień etyka i sposoby działania pań "ratowniczek" bullowatych; oszołomieniem, pieniactwem i konfabulacją niewiele zdziałacie plujcie sobie tutaj jadem do woli, nikt od nas nie będzie już tego czytał, bez odbioru Quote
Eruane Posted April 19, 2009 Author Posted April 19, 2009 Wracam do tematu głównego, czyli zachowania Dumki. Dumka wraca do domu i niestety warczy w samochodzie. Poprosiłam właścicielkę, żeby skontaktowała się z osobą szkolącą Dumkę, żeby uzyskać informacje, co w tej chwili z nią zrobić, bo ona zna psa najlepiej. Nie wiem, jak wygląda ten warkot i czym jest powodowany, nie widziałam psa. Może to nic takiego, ale chciałabym, żeby ktoś, kto zna Dumkę, wyjaśnił właścicielom, co robić w takiej sytuacji już w tej chwili, bo wszystko wygląda ponoć tak, jak w czasie zanim Dumka przyjechała do hotelu. Może to wynik stresu spowodowanego zmianami? To co ważne teraz dla mnie - jak Dumka zachowywała się w hotelu zaraz po przyjeździe i parę dni później, podczas karmienia, zabiegów pielęgnacyjnych itd? Quote
Eruane Posted April 19, 2009 Author Posted April 19, 2009 I jeszcze chciałam pokazać zdjęcia zaginionej przed prawie 4 laty Iwy, która jest bardzo podobna do Dumki. Miała wtedy ok. 3,5 roku. Ma ślady tatuażu w pachwinie. Jej włascicele wciąż jej szukają. Jeśli ktoś cudem ją kiedyś spotka wśród psiaków potrzebujących pomocy, właścicele wciąż czekają na informacje. Życzę Iwulce, aby stał się cud i wróciła do domu. :-( Quote
Eruane Posted April 20, 2009 Author Posted April 20, 2009 Niestety wczoraj wieczorem z Dumką były problemy. Jej właściciele powiedzieli, że było gorzej niż przed jej wyjazdem. :-( Z tego, co mi powiedzieli, ustawiała ich po kątach i bali się nocy. Szczekała, warczała, gryzła łapę. Widać więc po niej silny stres. Dzisiaj do niej jadę, to napiszę dokładnie jak to wygląda i co się tak naprawdę dzieje. Właścicielka hotelu doradziła im, aby wytrzymali 2 dni i pewnie ma rację, bo moim zdaniem sunia tak reaguje na stres związany ze zmianami. Ale trzeba im jeszcze wyjaśnić, jak mają się zachowywać w razie kłopotów, bo wczoraj było nieciekawie i nie wiedzieli, co zrobić. Jak długo Dumka sprawiała kłopoty w hotelu? Czy w ogóle je sprawiała i w jakich okolicznościach? Właściciele Dumki mieszkają w centrum miasta. Może to jest między innymi powód stresu. Quote
ediiiii Posted April 20, 2009 Posted April 20, 2009 suka nie sprawiała w hotelu żadnych problemów. Żmija robiła przy suce wszystko, nawet nieprzyjemne rzeczy i nie było żadnej reakcji. Czipowana i kąpana była bez kagańca. Bez problemu. Mieszała jej misce. Zabierała kość. Suka należy do "gadatliwych" i należy nie zwracać na to uwagi. Ignorować ją w takich sytuacjach. Magda to wszystko tłumaczyła. WŁAŚCICIELKA najwyraźniej - mimo wszystko - się suki boi i to powoduje takie reakcje. Temat Dumki jest dla mnie zakończony. Proszę nie zadawać mi żadnych pytań, tym bardziej, że Żmija jest w stałym kontakcie z Właścicielami. Ponieważ faktura za czip jest fakturą zbiorczą, bo szczepiliśmy jeszcze innego psa, prześlę ją jak dostanę duplikat tylko za czip. Quote
Eruane Posted April 20, 2009 Author Posted April 20, 2009 Z opisu właścicieli - na reakcje Dumki nie dało się nie zwracać uwagi, bo było to już ponoć ostre wyskakiwanie, gorsze niż kiedyś i zrozumiałe, że ludzie się przestraszyli, bez względu na to, czy naszym zdaniem był powód do strachu czy nie. Pani w końcu w trakcie jednego wyskoku Dumki za czymś się schowala i stała tak do momentu jej uspokojenia. Tyle zrozumiałam z opisu. Nie są specjalistami i mogą popełniać błędy. A strach ludzi może takie reakcje u psa pogorszyć. Rozumiem, że w hotelu w stosunku do tych ludzi Dumka zachowywała się spokojnie, skoro nikt nie zaobserwował ich reakcji na psa i jego zachowanie i nie było mozliwości oceny, czy boją się psa czy też nie. Nie pytam, bo i tak odpowiedź mi się nie nalezy. ;) A mam jeszcze wiele pytań, jak choćby dot. tego, czy sunia była jakoś wyciszana w trakcie tego "pyskowania", czy było coś robione oprócz ignorowania ją i wiele innych, czy trening z nią był raczej ograniczony do obserwacji psa itd. Ale nic to, zacznę wszystko od początku sama, jak będzie trzeba. Wiem ,że Żmija dzwoni w tej chwili do właścicieli co godzinę, za co jestem jej bardzo wdzięczna. Im to na pewno pomoże i ich uspokoi, bo wczoraj byli bardzo zdenerowani. Jestem przekonana, że te zachowania miną. Sama wybieram się do Dumki. Pewnie cięzko będzie mi poobserwować jej negatywne zachownia, bo w tej chwili jest spokojna. I szczerze mówiąc, mam nadzieję, że tak już zostani i nie będę potrzebna. :p Quote
kika22 Posted April 20, 2009 Posted April 20, 2009 Eruane jak zwykle można na Ciebie liczyc:lol: I na Stowarzyszenie też:loveu: To jest szansa dla tego psa:loveu: Quote
Żmija Posted April 20, 2009 Posted April 20, 2009 Witam, wreszcie udało mi się wejśc do internetu. Dumka była w hotelu u mnie, Nie sporawiała żadnych, najmniejszych problemów- nie była agresywna , w ciągu pobytu u nas przeszła wielką zmianę w otwierającego się na świat bulka. Dumka jest "gadatliwa- szczeka i warczy, chcać zwrócić na siebie uwagę- ale nie jest to zachowanie agresywne- wręcz przeciwnie- pchałam do niej w takich sytruacjach ręce, wchodziąłm do jej pomieszzcenia i jedyną reakcą były buziaki. Przechodziła wioele zabiegów kosmetycznych- nawet jeśl;i coś ją w ich trakcie zabolało, wybierałqa ucieczkę/zastygnięcie a nie atak. Uważam, że Dumka nie jest psem w żaden sposób groźnym, bo podczas całego pobytu u nas nie zachowała się ani razu agresywnie. Odwrażliwiałam jej dotyk, miskę- zupełnie prewencyjnie, bo żadnych objawów dyskomfortu nie pokazywała. Wieczorem, jak większości psów, poziom stresu jej wzrastał, ale pieknie, jak reszta adopcyjnych biedaczkow , ktore są u mnie wyciszala się przy muzyce klasycznej z radia i przy zapachu olejku lawendowego. Uważam, że zachowania suki miną za jakiś czas. Należy po prostu dac jej czas, cierpliwość, nie oczekiwać, że otworzy się w pełni natychmiast. Ja czekałam kilka dni, zanim suka zdecydowała się zwrocić się do mnie po kontakt. Przez pierwsze dwie doby nie naciskałam na nią w jakikolwiek sposób, dawalam jej spokojnie przyzwyczaić się do nowego miejsca, zwyczajów, sytuacji etc. W mieście radziąl sobie równie doskonale jak u mnie na wsi. Na spacerach po wsi rownież spisywała się wzorcowo- ignorowaął szczekające na nią psy, skupiała się na człowieku. Cały czas slużę pomocą właścicielom Dumki, jesli zechcą z niej skorzystać. I bardzo w nich wierzę, że dadzą Dumce szansę przyzwyczaic się do nowego domu, bo to urocza, łagodna dziewczynka, potrzebująca stabilnego i bardzo spokojnego przewodnika, w którym miałaby oparcie i z którego czerpałaby poczucie bezpieczeństwa. Według mnie suka nie przejawia żadnych zaburzeń zachowania, ma za to typowe bulterierowe zachowania- np."zawiesza się", gada również po bulkowemu, jak wiele innnych bulków. Quote
eliza_sk Posted April 20, 2009 Posted April 20, 2009 [quote name='ediiiii'] Wydatki na leczenie to 233 zł, (ta suma wynika z kart leczenia). Niestety leczenie musi być kontynuowane jeszcze w domku. Od właścicieli Dumki wiem, że nie dostali żadnych wyników badań suki. Uprzejmie proszę więc o wstawienie skanu faktury na cytowaną kwotę - w większości kwota ta została pokryta z pozostałości po hotelu, więc bardzo proszę o wstawienie skanu. [quote name='ediiiii'] o jakiej fakturze Potter mówisz? za leczenie? prosiłam o podanie maila na jaki mam wysłać - i tłumaczyłam dlaczego nie wstawiam tego na forum publiczne. Jeżeli nie jest możliwe upublicznienie faktury, proszę o przesłanie jej na adres: obrona-zwierzat@wp.pl Quote
Eruane Posted April 20, 2009 Author Posted April 20, 2009 Dziękuję Ci, Żmijo,za bardzo za dokładny opis Dumki. To bardzo pomocne. Nie zgodziłabym sie jednak z tym, że Dumka nie przejawia dziwnych zachowań. Spędziłam z nią dzisiaj 2 godziny. Na początku było idealnie. Pies przytulaśny, kochany, ale wyglądający jak w depresji. Świetny kontakt z dzieckiem, co jakiś czas podchodziła do malucha, tykała go nosem, merdała ogonkiem. Ma też bardzo dobry kontakt ze swoją panią. Na spacerze puszczona luzem co jakiś czas podchodzi do pani, dotyka nosem jej nogi i dopiero wtedy idzie dalej. Reaguje na wołanie, choć na imię niebardzo. Sunia za to jest poddenerwowana cieczką i to solidnie. To jest jeden z powodów jej warkotów. Ociera się o meble, porusza się przy tym jak w zwolnionym tempie, staje pod drzwiami balkonowymi i powarkuje. Bywa, że wymusza jedzenie od kogoś warkotem i szczekaniem, ale najlepsze w tym jest to, że w tym samym czasie jedzenia od nikogo nie weźmie, czeka zawsze na porę karmienia. Chodzi po domu i w zasadzie nigdy nie siada, rzadko się zatrzymuje. Kiedy chce się połozyć, wchodzi do kuchni, gdzie ma zrobiona prowizorkę klatki i warczy, w końcu ostro szczeka. Jeśli zamknie się ją w klatce kładzie się i idzie spać. I to jest najlepsze, co się wtedy dzieje. Warczy cały czas zasypiając, warczy też co chwila, gdy się wybudzi. Potrafi warczeć tak z przerwami na szczekanie. Weszłam do kuchni i zobaczyłam, jak głowa jej się kiwa od zmęczenia, ale ciągle warczała patrząc w dół. Kazałam jej się uspokoić i wtedy dopiero na mnie zerknęła, uspokajając się jednocześnie...na chwilę. Potem wróciła do warkotu. Nie zwracanie uwagi na nią nie działa. W nocy też warczy. Nie warczy, gdy nikogo nie ma, musi słyszeć, że ktoś jest w pobliżu. Ale ten warkot nie brzmi groźnie. Prawdziwy sajgon zaczyna się w porze karmienia. Dumka dostaje jedzonko (narazie za radą Żmii dostaje jeść na dworze, żeby sie wybiegała potem - zaraz zrozumiecie dlaczego), mijają jakieś dwie minuty i zaczyna warczeć, zaraz potem ostro szczekać i nie wygląda to jak zwykłe pyskowanie. Niestety nie daje nic to, że dostaje jedzenie na dworze, bo cała akcja jakby tylko przenosi się na późnej. Czyli Dumka po jedzeniu pochodzi, jest ok, wraca do domu i od tego momentu 2 minuty i ogień znowu. Nie wyskakuje, siedzi w miejscu, nie gania za nikim, tylko ostro warczy i szczeka. Problem jest wtedy, gdy podejdzie do swojej pani, oprze się o nogi i zaczyna taką akcję. Stoi do niej bokiem sztywna i warczy nie patrząc na nią. Nie można tym ludziom zarzucić, że się psa boją. Pani, jeśli nie może zapędzić w czasie takiej akcji Dumki do prowizorki klatki, bierze ją na ręce i ją tam zanosi. Ale nie ma wtedy całusków, przytulania, Dumka nie jest w nastroju. Pani założyła, że woli świadomie ryzykować dla dobra psa, że tak powiem. Dumce można zaglądać w zęby, mieszać w misce, zaglądać w uszy, robić z nią, co się chce, to jej nie rusza. Czasem przy popchnięciu sztywnieje, odwraca się i patrzy leko w bok od osoby, która ją popchnęła, ale nic poza tym. Ogólnie takie rzeczy nie wywołują u niej żadnych problemów. Nie rusza jej machanie rękami, dźwięki z ulicy, szczekanie psa, nic. W domu dziś był z Dumką mały psiak babci i to on wyskakiwał czasem do Dumki, a ona go lekceważyła zupełnie. Niestety standardowe nakrycie klatki kocem, żeby psa wyciszyć, u Dumki działa odwrotnie. Robi wtedy jeszcze gorszą akcję. Wczoraj wieczorem właśnie tak się nakręciła. Rodzina Dumki ma dobre podejście i silne postanowienie, że wyprowadzą ją z tego stanu. Trzymam za nich mocno kciuki. Domyślam się możliwych przyczyn pewnych zachowań Dumki, ale to narazie gdybanie. Pies , moim zdaniem, standardowo się nie zachowuje. Ale też nie możemy oczekiwać, że pies nie nauczony niczego nagle zacznie wszystko rozumieć i nauczy się komunikować w odpowiedni sposób. Inna sprawa, że Dumka w mieście czuje się swobodnie, jest socjalizowana z ludźmi, psami, nie obawia się niczego, żadnych dzwięków, ruchu, samochodów. Czyli całego życia w katce to ona nie spędziła. Niepokoi mnie trochę sposób w jaki się porusza, stawia nogi. Jedna tylna łapa często ucieka do środka. Porusza się chwilami nieco sztywno. Kręgosłup ma wygięty, ale może to przez ciąże. Koniecznie trzeba jej zrobić dalsze badania, ale najpierw własciciele poczekają na wyniki tych robionych podczas pobytu w hotelu, które Żmija ma dosłać. Ogólnie to bardzo biedny i skrzywdzony pies. Quote
ediiiii Posted April 21, 2009 Posted April 21, 2009 [quote name='eliza_sk'] Jeżeli nie jest możliwe upublicznienie faktury, proszę o przesłanie jej na adres: obrona-zwierzat@wp.pl Faktur nie upubliczniałam na wyraźne życzenie Żmiji, ponieważ są tam jej dane osobowe. Faktury zostały wysłane mailem na wskazany adres. Z nich również wynika moja nadpłata 33zł, o której zwrot proszę. Za czip ma zwrócić Ewab - fakturę również jej prześlę. Czekam na korektę, ponieważ na fakturze jest również szczepienie naszego psa Quote
eliza_sk Posted April 22, 2009 Posted April 22, 2009 [quote name='ediiiii'] Faktury zostały wysłane mailem na wskazany adres. Z nich również wynika moja nadpłata 33zł, o której zwrot proszę. Uprzejmie informuję, że przesłany dokument nie jest żadną fakturą, a jedynie kartą informacyjną wizyty psa u weterynarza, na którym ręcznie został dopisany koszt wizyty - 150 zł. Koszty leczenia to podobno 233 zł - tak wynika z wypowiedzi ediiii. Jeszcze raz uprzejmie proszę o przesłanie FAKTURY do wglądu na wyżej wymienioną kwotę, ponieważ część tych kosztów - 200 zł została pokryta z nadwyżki z hotelu. Jednocześnie przypomnę w tym miejscu, iż wszelkie rozliczenia finansowe odbywać się będą z właścicielami suki, na podstawie faktur wystawionych na Stowarzyszenie. Quote
ediiiii Posted April 22, 2009 Posted April 22, 2009 Proszę więc w tej sprawie dzwonić do Żmiji – takie dokumenty zostały mi przekazane. Niemniej zaznaczam, że przy dopisanej kwocie jest pieczątka i podpis weta. Magda - Żmija dostała ode mnie 750zł i mam jej dać 33zł nadpłacone przez nią! Ja już mam dosyć kontaktów z Wami i czepiania się. Te przepychanki przestały mnie interesować, tym bardziej, że z przedszkola wyszłam jakieś 27 lat temu. Żenujące jesteście drogie Panie, tym bardziej, że ja z deklarowanej pomocy wywiązałam się w 100%. Przekazałam co miałam przekazać. Reszta przestała mnie definitywnie interesować. Proszę się kontaktować ze Żmiją, i mnie dalej nie mieszać w Wasze sprawy. przypominam ponad to: Wydatki na leczenie to 233 zł, (ta suma wynika z kart leczenia). Niestety leczenie musi być kontynuowane jeszcze w domku. hotel od 29.03 do 19.04 - bo tego dnia Dumka jedzie do domku - 22 dni x 25zł to 550zł + 40zł czip Quote
Eruane Posted April 22, 2009 Author Posted April 22, 2009 To chyba logiczne, że stowarzyszenie nie może się rozliczyć, jeśli nie dostanie faktur. Wszyscy wiemy, co to jest faktura, to nie może być jakaś notka, bo w razie kontroli będą problemy i powrotem do przedszkola są pretensje o to, że coś takiego nie jest uznawane przez stowarzyszenie. Wywiązanie się z deklaracji obejmuje też dostarczenie faktur do stowarzyszenia, niezależnie od tego, kto to zrobi. Wracając do tematu Dumeczki. Wczoraj miała ciężkawy dzień. Warczała nawet jak spała. Cieczka wszystko pogarsza dodatkowo. Odbyłam na temat jej zachowania kilka rozmów ze spacjalistami i jak się okazuje nie jestem odosobniona w tym, co myślę na temat Dumki. Dziś natomiast mamy sukces, z którego jeszcze nie wiem ,czy się cieszyć, bo może to być pojedynczy przypadek. Dumka zasnęła pierwszy raz przy otwartej klatce, czego wcześniej nie chciała robić, a po drugie - nie warczała przed zaśnieciem i w czasie snu! :cool3: Właściciele Dumki bardzo się starają, mają już sporą wiedzę i dużo samozaparcia. A każda taka drobna rzecz, jak ten dzisiejszy sukces jest dla nich powodem do wielkiej radości. Żmija na pewno pamięta, ale na wszelki wypadek przypominam o przesłaniu wyników badań Dumki, bo trzeba się z nią wkrótce wybrać do weta. Quote
Eruane Posted April 23, 2009 Author Posted April 23, 2009 Wieczorem Dumka mimo godzinnego spaceru po jedzeniu znów zaczęła akcję ze szczekaniem, ale sama poszła do klatki i szczekanie z warczeniem tym razem trwało ok. godziny z przerwami. Wcześniej trwało to kilka godzin. Tak więc jakiś powód do radości wbrew pozorom jest. :cool3: Noc była w miarę spokojna. Dumka nie robi żadnych akcji jeśli dostanie jakiś przysmak w trakcie dnia, nie ma potem wymuszania ,szczekania, warczenia i różnych akcji takich, jak po wieczornym jedzeniu. Na karcie informacyjnej z wizyty u weta pisę, że Dumka ma zmiany grzybicze, ale nie pisze jaki to rodzaj grzybicy. Z tego, co zrozumiałam wcześniej, Dumka ma jeszcze inne schorzenia skóry. Tak więc przydałyby się wyniki badań, żeby ją zabrać do weta tu na miejscu. Quote
Eruane Posted April 23, 2009 Author Posted April 23, 2009 Dumeczka w całej okazałości :cool3: Dziś spała na kanapie wtulona w pańcię. Każda taka drobnostka, to wielki sukces w życiu rodziny Dumki. :p Teraz czeka Dumkę wizyta u weta. Tylko czekamy jeszcze na wyniki badań, bo z tego ,co pisało na foirum, nie tylo ze skórą było coś nie tak, ale i pęcherzem. Nowemu wetowi trzeba więc wyniki przekazać. Poza tym Dumka nadal sobie warczy i szczeka, stopniowo coraz mniej, ale wielkej poprawy jeszcze nie ma. Ostatnio zaginęła maleńka sunia babci, która ostatnio pomieszkuje sobie z Dumką (i ją sobie ustawia ;)) i wszyscy szukali jej w panice. A ona zakopała się w posłaniu Dumki...obok Dumki. ;) Quote
Eruane Posted April 24, 2009 Author Posted April 24, 2009 Dumka coraz częściej śpi z kimś na kanapie i wtedy nie warczy. Poza tym nadal zachowuje się jak wcześniej. Sprawa z wetem staje się coraz bardziej pilna. Quote
Eruane Posted April 25, 2009 Author Posted April 25, 2009 Dumka złapała za rękę swoją panią. Nie mam pojęcia, czy groźnie - chyba nie. Dostałam dziś SMSa, że stało się właśnie coś takiego i że córka właścicielki ma silną alergię przy Dumce (ma alergie na grzyby, ale nie wiem czy to ma znaczenie - nawet nie mają wyników badań, wiec nie wiem, czy Dumka faktycznie ma grzybicę). Sprawa robi się nieciekawa, bo właścicielka skłania się ku jej oddaniu. Dla mnie jeśli do tego dojdzie, to jakby koniec Dumki.:-( Bo nie ma gdzie jej zabrać i nikt nie weźmie do siebie bulla, który zachowuje się w ten sposób, chyba że ktoś, kto się na tym zna. To byłaby totalna katastrofa i wszystko byłoby na marne, każde działanie, każda złotówka...:-( Quote
Eruane Posted April 25, 2009 Author Posted April 25, 2009 I tym bardziej nic z tego nie rozumiem, że jeszcze dnia poprzedniego było w miarę dobrze... :-( :-( :-( Quote
ewelinka_m Posted April 25, 2009 Posted April 25, 2009 co z wynikami badań od weta?? edii, Żmija???? Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.