Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

agaga21 napisał(a):
to ja tu czegoś nie rozumiem....greven dodała go na czarne kwiatki wcześniej dając mu psa?
a tu na wątku cisza.....facet podobno "zdrowo" niezrównoważony

Dodałam go na 'czarne kwiatki' wiedząc, że będę odbierać psa.



szczecinianka napisał(a):
Umówiłam się na jutro z Sandrą, która wydawała psa. Chce go natychmiast odebrać.

Pies nadal jest u "nowego właściciela".

Mogę wiedzieć, skąd informacja, że pies jest w TOZie?
Nasze spotkanie jest bezzasadne.


agaga21 napisał(a):
to w ogóle dziwne...bo w umowach chyba jest napisane że "jakby co" to należy powiadomić osobę od której się psa bierze że już się go nie chce(?) więc dlaczego pies trafił do szczecińskiego tozu?

Pies nie trafił do TOZu.

  • Replies 212
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

piszesz że adopcja przebiegła normalnie, więc dlaczego 2 dni po adopcji umieszczasz faceta na czarnych kwiatkach?nie było wizyty przedadopcyjnej,wywiadu itp? dlaczego nie napisałaś że wydałaś mu zibo, że trzeba psa odebrać(bo przecież nie powierzyłabyś mu nawet kwiatka w doniczce)dlaczego on był lepszym kandydatem niż dziewczyna która tu się zalogowała(bboryska?)i odpowiadała na pytania.pies miał iść do domu BEZ DZIECI a facet ma małą córeczkę!!!!dlaczego na czarnych kwiatkach nie powiązałaś go z zibo a nam tutaj nie dałaś znać ze sprawa nie jest wesoła....

Posted

Greven, takie wyjaśnienie, to żadne wyjaśnienie :shake:.
Zakładasz psu wątek, prosisz o pomoc w znalezieniu psu dom, a później reagujesz w sposób mało przyjemny i przyjazny w stosunku do postów od ludzi, którym los psa obojętny nie jest. Mamy prawo wiedzieć, jak to wszystko przebiegało.
Czy pies został wyadoptowany przez poprzedniego właściciela, czy też wyadoptowałaś go Ty w ramach Fundacji?
I tak to możliwe, że umieściłaś gościa na czarnych kwiatkach, nawet nie podając tego przyczyny? - dlaczego nie napisałaś, że umieściłaś go tam w związku z Zibo? A skoro wiedziałaś, że psa będziesz odbierać (czyli w dniu 02.04.2009 – bo dzień po adopcji już go umieściłaś na czarnych kwiatkach), to dlaczego udałaś DZISIAJ wielkie zdziwienie, kiedy dostałaś linka o psie z wiadomością od jednej z użytkowniczek N-K, że psa nowy właściciel chce się pozbyć? Nic w Twoich „wyjaśnieniach” kupy się nie trzyma.

I jeszcze jedno, chociaż myślę, że Saint też świetnie sobie by sam poradził - ale jako moderator ma prawo zadawać pytania w sprawie tak bardzo nieudolnej adopcji i używać emotikonek tyle ile uzna za stosowne. No i chyba jednak ta adopcja normalnie nie przebiegała, skoro dom nie został dobrze sprawdzony i już następnego dnia po adopcji „wiedziałaś”, że psa będziesz odbierać.... Pies nie mógł trafić do domu z dziećmi, a trafił i to w dodatku do człowieka niezrównoważonego i nieodpowiedzialnego...

Poza tym, widzę, że psa nie trzeba odbierać, bo nowy „właściciel” sam chce się go pozbyć i, jak napisała szczecinianka, próbował się skotkaktować z osobą zamieszczoną na umowie adopcyjnej, ale mu się to nie udało ...
Całe szczęście, że psa się w inny sposób nie pozbył, tylko sprawa trafiła do szczecińskiego TOZu, gdyby nie to, że zdjęcie psa zostało zamieszczone w profilu TOZu na N-K, być może nigdy byśmy się nie dowiedzieli o całej tej skandalicznej sytuacji ...

:shake::shake::shake:

Posted

O 17:30 zabrałam Zibo.

Pies jest w dobrej formie psychicznej. Był lekko odwodniony i ma rozwolnienie, ale poza tym żadnych niepokojących objawów.

Zabrałam go na dwa dłuższe spacery (40 min. i półtorej godziny), tylko na smyczy, z elementami ćwiczeń na posłuszeństwo. Na początku ciągnął, plątał się pod nogami, wpadał na mnie i sikał co kilka kroków. Potem stopniowo zaczęłam eliminować sikanie i wymagać trzymania się lewej strony oraz niewyrywania mi ręki. Na drugim spacerze było już naprawdę super, kilka nagród (malutkie kawałki parówki), pochwały i zdecydowane 'nie', a pies szedł na lekkiej smyczy przy nodze, nie znaczył moczem.

Widać, że był szkolony, przynajmniej w podstawowym zakresie i że sporo pamięta, tylko nie zawsze ma ochotę cokolwiek zrobić. A jak nie ma ochoty, to staje się głuchy i obojętny. Ważne, aby jednocześnie dawać mu pozytywną motywację (nagroda, pochwała głosowa) i zdecydowanie karcić za nieodpowiednie zachowanie.

Niestety, nagrody bieże zbyt gwałtownie, skaleczył mnie w palec.

Na ludzi nie reaguje, na rowerzystów, motocyklistów, trąbiące auta - też nie. Większość psów ignoruje, tylko na widok pitbulla rednosa przywarował, ale bez oporu poszedł dalej. Mijające nas dzieci nie zainteresowały go, nawet te hałaśliwe, machające rączkami itd. Kota nie spotkaliśmy, więc nie wiem.

Zibo kompletnie nie ma kondycji. Już pierwszy spacer go zmęczył, a po drugim dosłowienie padł. Padł i śpi.

Posted

Saint, zarówno Twój post, jak i posty kilkorga innych użytkowników, bardzo wiele wnoszą do wątku Zibo i niezmiernie pomagają znaleźć psu nowy dom, za co wszystkim 'podbijaczom' i 'hopaczom' dziękuję :p

Zdjęcia z wczoraj:





Posted

DZISIAJ

Zibo pozytywnie reaguje na obcych ludzi i nowe sytuacje. Pozwala się prowadzić nieznajomej osobie, do każdego zamerda ogonem - bez wylewności, ale jakby chciał powiedzieć 'ok, widzę cię, fajnie że jesteś'. Idąc na smyczy po lesie nie próbował wyrywać do moich biegających luzem suk, a spuszczony najbardziej interesował się obsikaniem wszystkiego i zabawą w wodzie (kałuże, jezioro).

Zaczyna się uspokajać w samochodzie. Na początku piszczy, kręci się i ogólnie marudzi, ale gdy auto jedzie to w końcu kładzie się (jest uwiązany na pace, żeby nie przechodził do przodu). Jednak wystarczy stanąć na światłach, gwałtowniej przyhamować itd., a już się podrywa, lecz myślę, że z czasem (często wożony) da sobie spokój i tak, jak moje psy, odkryje uroki kuszetki :evil_lol: Wyraźnie wygłodniały po dwugodzinnym spacerze, w końcu zauważył, że na pace leży kartonik z kocim jedzeniam i skonsumował - jedzenie oraz fragmenty kartonika. Poza tym nic nie niszczy i zachowuje czystość.





Posted

[quote name='agaga21']piszesz że adopcja przebiegła normalnie, więc dlaczego 2 dni po adopcji umieszczasz faceta na czarnych kwiatkach?

[quote name='Greven']Dodałam go na 'czarne kwiatki' wiedząc, że będę odbierać psa.
Czy to nie jest wystarczajacy powód i odpowiedz na Twoje pytanie Agago? Wiedziała już, że psa trzeba odebrać, więc umieściła. Czy kolejność działania w tym wypadku ma jakieś znaczenie?


nie było wizyty przedadopcyjnej,wywiadu itp?

A mało jest tu na dogomanii, "starych wyjadaczy", osób które zęby zjadły na adopcjach, a i tak dały się podejść, oszukać komus? Czy dopuszczasz do siebie myśl ze on po prostu nakłamał Sandrze? To wcale nie jest trudne - mogę wyadotować psa, pozgadzać się na wszystko, popodpisywać co tylko chcecie, a w domu i tak zrobię z nim co zechcę. I co zrobicie, możecie odebrać psa, jak sie dowiecie że kłamię...co własnie przecież zrobiła Sandra z Zibo -odebrała.


dlaczego nie napisałaś że wydałaś mu zibo, że trzeba psa odebrać(bo przecież nie powierzyłabyś mu nawet kwiatka w doniczce)dlaczego on był lepszym kandydatem niż dziewczyna która tu się zalogowała(bboryska?)i odpowiadała na pytania.

teraz pisze przeciez? Goscia miała pod ręką, mogła sprawdzic, (oszukał, ale przecież nie mogła tego z góry wiedzieć, a on też na pewno odpowiadał na pytania) A Boryska jest daleko, nie było nikogo kto mógłby ją odwiedzić. Dopiero by była jazda, jakby Greven wydała psa dziewczynie i coś by się wtedy stało nie tak...czyz nie? :) Przepraszam Borysko, nie żebym uważała że bedziesz złym opiekunem dla psa, ale odsyłam akapit wyżej - opiekunom psa mozna wcisnąć kazdy kit, jak sie chce i sama widzisz dlaczego potrzebna jest gruntowna kontrola osoby chcącej adoptowac psiaka, wiec chyba mnie zrozumiesz.


pies miał iść do domu BEZ DZIECI a facet ma małą córeczkę!!!!dlaczego na czarnych kwiatkach nie powiązałaś go z zibo a nam tutaj nie dałaś znać ze sprawa nie jest wesoła....

Cóz, w aukcji z której jak sam gosć przyznał, dowiedział sie o psie stoi jak byk, że pies ugryzł dziecko i z jakiego powodu. To chyba nie Greven wina ze gosć wiedząc to był na tyle idiotą że jednak psa chciał wziać, no w koncu to jest dorosły mężczyzna .A co do "nie dania znac"- przecież dala- gosć jest na czarnych kwiatkach, pies jest odebrany, a coz by pomogło danie znać "ze sprawa nie jest wesoła"? Pomogłabyś w odebraniu psa, czy moze nie wiem, pojechała natrzeć facetowi uszu? ;)

Nie chcę sie wypowiadać za Sandrę, ale moze nie miała na to po prostu czasu.

Posted

[quote name='agaga21']skoro nie chcesz się wypowiadać za sandrę to nie rób tego!
dostałam odpowiedź od niej i nie muszę dostawać jej drugi raz od ciebie!
wyobraź sobie że umiem czytać!

i zastanawiam się tylko po jaką cholerę ciągniesz ten temat, który jest skończony????
:angryy:


Bo nie jestem wrózką i NIE WIEM ze jest wg Ciebie skonczony, a widzę pytania bez odpowiedzi? :) I nie wypowiadam się Za Sandrę, moja wypowiedz jest moimi przemyśleniami, do których zreszta mam świete prawo.
Nota bene- mozesz mi powiedziec, po co ta agresja? Pominę milczeniem to, ze nie masz żadnego prawa mnie tutaj tak owrzaskiwac...:) Nie wiedziałam, że to wątek w którym mozesz pisać tylko Ty, oraz wyznaczone przez ciebie osoby, przepraszam stokrotnie :roll:

A temat psa skonczony raczej nie jest...on nadal szuka nowego domu.

Posted

Ja może powiem tylko tyle - okłamać oczywiście można - tego niestety nigdy się nie da uniknąć.. niestety - są ludzie, którzy biorą psa pod wpływem chwili i nigdy ich się nie da do końca wyczuć..
Natomiast ukryć w domu, na wizycie przedadopcyjnej dziecko już trudniej.. ;)

Posted

skoro nie chcesz się wypowiadać za sandrę to nie rób tego!
dostałam odpowiedź od niej i nie muszę dostawać jej drugi raz od ciebie!
wyobraź sobie że umiem czytać!

i zastanawiam się tylko po jaką cholerę ciągniesz ten temat, który jest skończony????
:angryy:

Posted

Natomiast ukryć w domu, na wizycie przedadopcyjnej dziecko już trudniej..

Racja, ale wiesz, zawsze żona może wyjsć z dzieckiem na ten czas do dziadków :) A przecież nie ma obowiazku oprowadzania wizytującego po całym domu, zwłaszcza jeśli to np duży, piętrowy dom.

Ludzie mający podejrzane zamiary, oszuści, potrafią być niestety cholernie pomysłowi :/

co to się dzieje z tą Dogo? Posty będą już zawsze tak skakac?

Posted

no to jak już się tak pięknie cytujemy to proszę:

Visenna napisał(a):
Bo nie jestem wrózką i NIE WIEM ze jest wg Ciebie skonczony, a widzę pytania bez odpowiedzi :).

jak to bez odpowiedzi? przecież sama zacytowałaś moje pytania i odpowiedzi greven na nie...

Visenna napisał(a):
Nota bene- mozesz mi powiedziec, po co ta agresja? Pominę milczeniem to, ze nie masz żadnego prawa mnie tutaj tak owrzaskiwac...:) :roll:


wkurza mnie jak ktoś ciągnie niepotrzebnie temat tylko po to by robić aferę, nawet gdy wszystko zostało wyjaśnione i gdybyś nie zauważyła to temat nieudanej adopcji się skończył i wątek jest na etapie "szukamy domu"
a jak mnie coś wkurza to nie będę się głupio uśmiechać.

Visenna napisał(a):
Nie wiedziałam, że to wątek w którym mozesz pisać tylko Ty, oraz wyznaczone przez ciebie osoby, przepraszam stokrotnie


????????????????


Visenna napisał(a):
A temat psa skonczony raczej nie jest...on nadal szuka nowego domu.
wiem o tym, szukam mu domu również i ja.

Posted

agaga21 napisał(a):
no to jak już się tak pięknie cytujemy to proszę:


jak to bez odpowiedzi? przecież sama zacytowałaś moje pytania i odpowiedzi greven na nie...

Zapytałas, dlaczego w ogole ciagnę temat, zatem Ci napisałam, że ciągnęłam go, bo widziałam pytania bez odpowiedzi...zanim nie pociągnęłam tematu, nie było odpowiedzi, bo dopiero ja ich udzieliłam - Odpowiedz Greven była tylko jedna, pytań więcej. Proste?



Całą resztę wątku pominę, tylko o jedno zapytam :
skoro tak się bardzo nie lubisz "głupio uśmiechać" to moze dotrze do Ciebie również, ze o tym, ze być moze dostałaś od Sandry odpowiedzi na swoje pytania wiesz tylko Ty, i ona. Bo tu w wątku padła odpowiedz tylko na jedno z Twoich pytań, to o czarnych kwiatkach, zatem wnioskuję, że reszta- jeśli była - była prywatnie udzielona. I fajnie - Ty już wiesz jak było. Ale czytający ten wątek nie wiedzą, a Twoje pytania, dość niedelikatnie sugerujace Sandrze niekompetencję, pozostały. Nie raczyłaś ich zdementować, napisać "ok, Sandra wyjaśniła mi, że było inaczej niż sugerowałam pytaniami". Do tego jeszce skaczą posty, ktoś kto tego nie wie, moze pomyśleć że jednak zostały Twoje pytania bez odpowiedzi. Dla Ciebie wątek skonczony, ale każda nowa osoba czyta Twoje pytania i też zastanawia sie, dlaczego Sandra wydała psa do domu z dzieckiem, dlaczego umiesciła kogos na liscie zanim odebrała mu psa, itp - zadaje sobie dokladnie każde z Twoich pytan. I moze własnie dlatego potrzebna była moja odpowiedz. Żeby Sandra nie musiała każdemu, kto bedzie powielał Twoje pytania, odpowiadać poprzez priv. A ze wątek adopcji się nie skonczył -i ze nadal są ludzie nie do konca doinformowani - świadczy chociażby post Saint, będący echem Twoich pytań.

I tyle, nie ma tu naprawdę żadnego powodu do takiej agresywnosci.
Dopiero teraz wątek nieudanej adopcji może byc zakonczony.

Posted

Dzisiaj byłam z Zibo u weterynarza, żeby go zaczipować, a przy okazji skontrolować oczy, bo są zaczerwienione i łzawią.

W poczekalni zachowywał się wspaniale, zupełnie ignorował inne psy, stał sobie i patrzył ze zmarszczonym czołem, albo kładł mi głowę na kolanie i przysypiał. Tylko pojawienie się mojej znajomej z suką Allie rozdroczyło go i wspiął się na Allie, jak do kopulacji. Ciężko go było ściągnąć.

W gabinecie po prostu rewelacja. Dał ze sobą zrobić wszystko. Podczas czipowania nawet nie drgnął, jakby nie poczuł grubej igły wbijającej się pod skórę, stał cierpliwie i bez ruchu podczas oglądania uszu i świecenia w oczy, zakrapiania, wywijania powiek itd. Tylko podczas wyrywania wrośniętej rzęsy warknął na dr Cichockiego - warknął, ale nawet nie próbował wykonać żadnego ruchu w jego kierunku. Badania trwały dość długo, więc w końcu oparł sobie wielki łep na kolanie przykucniętego przed nim lekarza i tak trwał w bezruchu.

Zibo ma przewlekłe zapalenie spojówek, porysowaną rogówkę, zrosty i odbarwienia na wewnętrznych stronach powiek, a przede wszystkim wrastające rzęsy. Taka rzęsa jest bolesna i cały czas podrażnia oko, powodując stany zapalne. Jestem umówiona do dr Cichockiego na wizytę kontrolną za tydzień (w tym czasie mam stosować krople dexamytex) i wtedy lekarz zdecyduje, czy konieczny będzie zabieg usuwania gniazd rzęs (nie pamiętam, jak to się fachowo nazywa).

Jeśli zabieg będzie konieczny, to zgramy go z kastracją, ponieważ okazało się, że Zibo jest... wnętrem. Jądro, które nie zeszło, znajduje się w pachwinie. Osłuchowe badanie serca wypadło pozytywnie. Pies waży 30 kg., wg mnie to o 10 kg za mało masy mięśniowej, ale da się nadrobić, jeśli ktoś porządnie weźmie się za wybieganie Zibo, może jakiś pulling, trucht przy rowerze, skakanie do opony itd.


Zaraz wstawię zdjęcia ze spaceru zapoznawczego z moimi pitbullkami.

Posted

agaga21 napisał(a):
to w ogóle dziwne...bo w umowach chyba jest napisane że "jakby co" to należy powiadomić osobę od której się psa bierze że już się go nie chce(?) więc dlaczego pies trafił do szczecińskiego tozu?

Zostałam powiadomiona. O godzinie 21:26.

Nie mieszkam w Szczecinie, nie mogłam po psa 'natychmiast przyjechać' jak tego zarządał Tomasz S., twierdzący iż 'pies jest beznadziejny, piszczy pod drzwiami'. Dalej oznajmił, że psa oglądał hodowca i powiedział, że 'taki stary pies nigdy się nie przywiąże do nowego właściciela', więc wywiózł go do ojca do Poznania, by w kolejnym zdaniu stwierdzić: 'ja nagrywałem rozmowę z panią, pani mówiła, że to krwiożercza bestia i on właśnie pogryzł dzisiaj dziecko'.

Mimo wszystko nie mogłam przyjechać do Szczecina, w związku z tym zagroził, że 'psu może stać się coś złego', zbluzgał mnie, ja postraszyłam policją i rozmowa została przerwana.

Pies trafił do szczecińskiego TOZu?
NIE, NIE TRAFIŁ. NAWET, JEŚLI KTOŚ Z TOZu TWIERDZI INACZEJ.

Posted

[quote name='szczecinianka']Kto i na jakiej podstawie oddał tego psa jego aktualnemu właścicielowi?!
Opiekunowi, nie właścicielowi.
A oddałam go ja i poprzedni właściciel.

Na jakiej podstawie?
Na podstawie podpisanej umowy adopcyjnej.



[quote name='szczecinianka']W domu, do którego trafił jest 19miesięczna dziewczynka. Mężczyzna ze zdjęcia twierdzi, że o incydencie z pogryzieniem dowiedział się dopiero od osób z boku, a nie od tego, kto mu go oddawał. Ponad to mówił, że osoba, od której dostał psa, a której chciał go zwrócić podała fałszywy adres w umowie (pojechał i zastał tam starsze małżeństwo, które nic o psie nie wie) a kiedy dzwoni pod podany numer telefonu słyszy, że abonent nieosiągalny. Ktoś może to zweryfikować?
A może Ty zweryfikujesz ten stek bzdur? Bo ja nie czuję się na siłach. POWODZENIA.

Aha, w ramach wyjaśnienia dodam, że:
- on nie ma dziecka
- psa znalazł na aukcji allegro, gdzie jak byk stoi, że pies pogryzł dziecko i do dzieci się nie nadaje
- co to są 'osoby z boku'?
- w umowie nie widniał żaden adres, adoptujący posiadał za to mój nr telefonu oraz nr telefonu poprzedniego właściciela psa
- no chyba, że chodzi o adres mailowy, lub adres www... ale tam też nie ma żadnego 'starszego małżeństwa'

[quote name='szczecinianka']Poza tym ten mężczyzna przychodząc do nas otwarcie powiedział, że wziął psa pod wpływem impulsu, bo zawsze chciał mieć dużego i ładnego psa.

Jestem w szoku, że to w ogóle ma miejsce, tyle ode mnie.
Otwarcie wam (było was tam więcej, czy piszesz o sobie w liczbie mnogiej?) powiedział, to niesamowite. Mnie otwarcie też powiedział o wielu rzeczach na swój temat, i swojej rodziny i swojego poprzedniego psa itd. itp. Przez telefon powiedziałaś mi, że gościu wydał Ci się zupełnie niekompetentny i psa byś mu nie dała... ale w to, co mówił, to oczywiście wierzysz? o sorry, wierzycie.

Tyle od Ciebie ma miejsce co?

Posted

agaga21 napisał(a):
piszesz że adopcja przebiegła normalnie, więc dlaczego 2 dni po adopcji umieszczasz faceta na czarnych kwiatkach?nie było wizyty przedadopcyjnej,wywiadu itp? dlaczego nie napisałaś że wydałaś mu zibo, że trzeba psa odebrać(bo przecież nie powierzyłabyś mu nawet kwiatka w doniczce)dlaczego on był lepszym kandydatem niż dziewczyna która tu się zalogowała(bboryska?)i odpowiadała na pytania.pies miał iść do domu BEZ DZIECI a facet ma małą córeczkę!!!!dlaczego na czarnych kwiatkach nie powiązałaś go z zibo a nam tutaj nie dałaś znać ze sprawa nie jest wesoła....

Dałam znać, że sprawa NIE JEST WESOŁA na 'czarnych kwiatkach', w szczecińskim i poznańskim schronisku oraz prywatnie wśród osób zajmujących się adopcjami astów. Rozesłałam zdjęcie, nazwisko i psel. To wystarczy.

Nie wiem, czy BBORYSKA była lepszym kandydatem, czy nie. Bo tak samo jej nie znam, jak nie znałam tego gościa. Zdecydowałam się na niego, ponieważ był na miejscu. W razie czego mogłam sprawę zgłosić na policji, interweniować osobiście i z pomocą byłego właściciela Zibo.

Ale by była aferka, gdybym oddała psa osobie z drugiego końca Polski, której domu nie było komu sprawdzić, gdyby okazało się, że słuch po psie zaginął. Nie mówię tu absolutnie o BBORYSCE, tylko o hipotetycznej osobie, która na dogo wyraża chęć adopcji psa, pisze do mnie maila, w którym fajnie się prezentuje... Miodzio normalnie. Organizuję transport, wysyłam jej psa... Kontakt się urywa. Ale by niektórzy mieli pole do zaorania :diabloti:

Posted

To tyle w ramach wyjaśnień. Osoby zainteresowane już dawno dostały inf na maila, reszcie nie mam zamiaru się tłumaczyć, ale może czytają to postronni forumowicze - dla nich te wyjaśnienia z dedykacją ;)

ZIBO dziś



Gdyby ktoś miał ochotę pooglądać więcej zdjęć, to chętnie wstawię.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...