Czarodziejka Posted May 3, 2011 Posted May 3, 2011 Ja was rozumiem. Zauważcie jednak, że wasze przypadki nie były z dzikiego miotu po dzikiej matce, oraz iż Grom jest u mnie drugi rok - 24 miesiące. Wiele psów dzieliło z nim kojec, wiele już nie żyje inne poszły do domów. Gromiś w międzyczasie został wykastrowany i jedynie poziom agresji spadł, zaczął wychodzić z kojca i zwiedzać teren, leżał przed domem czując się bezpiecznie - o ile ktoś się nim nie zainteresował, wówczas spłoszony umykał gdzieś w krzaki. Szarotko, jeżeli jakikolwiek behawiorysta zgodzi się z nim popracować, to należy spróbować. Taka jest moja opinia. Ale nie należy nastawiać się na to, że on się totalnie zmieni - bo o to chodzi, żeby był normalny, czyli otwarty na człowieka. Nie zmieni się. Może w sytuacji granicznej, kiedy znalazłby się w pomieszczeniu z kimś, kto się poświęci, by z nim pracować. Trzeba się jednak liczyć z tym, że Grom uzna to za sytuację dla niego nienormalną, stresującą, będzie sikał pod siebie, bo potrzeb absolutnie nie zasygnalizuje, ponieważ nie jest nauczony wychodzenia na dwór, skoro całe życie przesiedział w kojcu. Rozmawiałam z dwoma behawiorystami i każdy ocenił ten przypadek na beznadziejny w sensie socjalizacji. To jest dziki pies, który nie chce bliższych kontaktów z człowiekiem. I jedyną rzeczą, jakiej pragnie jest poczucie bezpieczeństwa w jego własnym rozumieniu. On jest u mnie szczęśliwy, czyli takie warunki mu odpowiadają i gdyby takie się gdzieś znalazły, byłoby super. Gdyby znalazł się ktoś, kto zechce mu ofiarować przestrzeń i michę z żarciem. I jeszcze jedno. Dlaczego Grom się nie zmienia? Ponieważ jest mu dobrze tak jak jest. Przyjedź do mnie i sama oceń. Kiedy obce osoby są na podwórku jest zaniepokojony i czujny. Kiedy są w domu i obserwują go przez okno - widać jak na dłoni - pan i władca swojego terenu. Bez względu, gdzie akura jest - w kojcu zawsze czuje się najpewniej, ale uwielbia być poza nim. I gdyby zdarzyło mu się siedzieć w kojcu do końca życia byłby również szczęśliwy. Byleby było czysto i micha wjeżdżała. Quote
Szarotka Posted May 3, 2011 Posted May 3, 2011 Mnie nie chodzi o to, zeby sie spierac, chodzi mi o to, jak my mu dom znajdziemy ?? Quote
bela51 Posted May 4, 2011 Posted May 4, 2011 Czarodziejka zna Groma najlepiej, trudno tutaj polemizowac na jego temat, bo z naszej strony to tylko gdybanie. Moze nie oglaszacie go zbyt intensywnie? Moze piekne zdjecia i fajny tekst jednak pomoga znaleźć mu dom.. Na pewno warto probowac. Zreszta ostatnio nielatwo wyadoptowac ONka. Piekny, kontaktowy Barnaba siedzi w hotelu ponad rok. Młoda, sliczna Mika juz kilka miesiecy. I najgorsze jest to, ze nie ma zainteresowania. Chyba przydałby sie jakis specjalista od marketingu i reklamy. Quote
terra Posted May 4, 2011 Posted May 4, 2011 Porozmawiać z osobami znającymi się na rzeczy nie zaszkodzi. A nuż ktoś wpadnie na jakiś pomysł? Z tego co czytam o Gromisiu, wynika, że na stróża się nie nadaje? Dla niego najlepsze byłyby warunki takie jak w zoo, przepraszam za porównanie. Quote
bela51 Posted May 4, 2011 Posted May 4, 2011 Mysle, ze nadaje sie na stróza, Czarodziejka pisała o tym. Obszczeka na pewno, tylko nie ugryzie bo bedzie sie bał. Quote
malibo57 Posted May 4, 2011 Posted May 4, 2011 Nie wysyłajcie Groma do Jamora, wyślijcie go do Konina - on potrzebuje behawiorysty, a nie szkoleniowca. Quote
rytka Posted May 4, 2011 Posted May 4, 2011 nie pisałam nigdy na watku ale go sledze od ponad roku i juz rok temu porównywałam Groma do Samsunga(na samungowym watku),prawdopodobnie tez dzike szczenie.był rok w hotelu u leny pozatym,ze jej sie nie bał jak 'obcych' nie było zadnego postepu...nie mozna mu było obrozy załozyc o spacerach nie wspominajac .u jamora poczynił szybko kolosalne postepy(na smyczy chodzi pieknie) ale 'inny,specyficzny' napewno zostanie zawsze...http://www.dogomania.pl/threads/194756-Samsung-droga-do-normalnego-życia-BRAKUJE-60-zł-deklaracji moze warto chociaz skonsultowac z nim ,porównac przypadki i zastosowac podobne metody-jamor nie napisal jak to zrobił ,ze pies zaczął chodzic na smyczy jak baranek. Quote
Czarodziejka Posted May 4, 2011 Posted May 4, 2011 Szarotko, ja się nie chcę spierać. Też poraża mnie ten Gromisiowy stan. Już rok temu rozmawiałam z osobami ze schronu w Koninie - martką i p. Prezes, bo uznałam, że jego pobyt u mnie nie rokuje żadnej spektakularnej zmiany. Jest szczęśliwy i na tym kropka. Jeżeli jest możliwość, żeby spróbować go zmienić, to należy spróbować - powtarzam co chwila jak mantrę. Tylko zastanówmy się, czego możemy od tego psa oczekiwać. Na smyczy chodził nie będzie. Nawet, jeżeli przepełznie parę metrów, to nie ma mowy o wyjściu na ulicę, czy spacer, żeby się normalnie załatwić. Moim skromnym zdaniem, pozostaje szukać mu jakiegoś terenu do stróżowania, gdzie będzie sobie mógł zorganizować swój świat. Może to być gdzieś na peryferiach cywilizacji, byleby był karmiony i miał wodę. Terra - kilkadziesiąt razy podkreśliłam, że Grom jest stróżem idealnym i bardzo czujnym ;) Szczeka w zróżnicowany sposób, tak, że wiadomo, czy gość przed bramą, czy stado saren za płotem. Myślę, że warto go intensywniej ogłaszać. Znam tego psa od 2 lat i naprawdę ciężko mi wyobrazić sobie, że gdzieś będzie przechodził tresurę. Wyjazd do lecznicy na szczepienie jest dla niego koszmarem. Muszę podać lekkiego głupiego jasia, żeby można go było włożyć do samochodu. Druga sprawa, Grom mężczyzn bardziej się boi. Ma za to dobry kontakt z dzieckiem - moim oczywiście, bo innych unika zapadając się w budzie. Nie obawia się wziąć od Julki kości, czy kanapki prosto z ręki, ale przez pręty kojca. To jest właśnie ten dobry kontakt. Tyle. Jego przypadek jest o tyle dołujący, że on jest szczęśliwy w swoim pojęciu, a my się pałujemy, jak go uczynić szczęśliwym po naszemu. To też opinia behawiorysty - że to nam się wydaje, że on jest biedny, bo nie może się przytulić do człowieka, bo na spacerki nie może wychodzić na smyczy. Gdyby faktycznie tego chciał, to sam by się zsocjalizował w tak długim czasie. Grom ma 7 lat - spojrzałam w metrykę. W przypadku owczarka, to same wiecie....Najmłodszy nie jest. Odnośnie tresury - jestem przeciwko, ponieważ to jest dla niego ogromny, niewyobrażalny stres i to jest zdanie behawiorysty. Myślałam, że Jarmor jest behawiorystą. Jeżeli znacie jeszcze jakichś, to przedstawcie im sytuację Groma: 7 lat, wykastrowany, dzikię szczenię po dzikiej matce, całe życie w schronie, ostatnie dwa lata w dt, żadnego zainteresowania człowiekiem. Gdziekolwiek dzwonię i pytam mam tę samą odpowiedź - beznadziejna sytuacja, bo dzikie psy się po prostu nie zsocjalizują. Co innego psy z traumą, nieszczęśliwe. On nigdy nie był nieszczęśliwy poza chwilami, kiedy człowiek czegoś od niego nie zaczął chcieć. W schronie miał swój świat i tu też sobie go zorganizował. Tyle, że tu może sobie wychodzić poza kojec i swobodnie spacerować po ogrodach....Chcąc go uszczęśliwić na siłę możemy go znów okaleczyć i co wtedy? Gdzie pójdzie po nieudanej socjalizacji wystraszony i wycofany? Ja się dostosuję do waszych decyzji, ale weźcie pod uwagę przyszłość. Już sam przejazd to będzie koszmar...Potem nowe miejsce i w dodatku jakieś wymagania. U mnie po przyjeździe siedział cicho jak mysz przez dłuższy czas. Teraz jest wyluzowany na tyle, na ile pozwala mu jego psychika. Dlatego zależałoby mi na jakimś ostatecznym miejscu, gdzie po stersującej podróży on się uspokoi, ogarnie przestrzeń i oznaczy sobie swój teren. Troszkę się zaklimatyzuje i będzie go pilnował. Ja przestałam od Groma wymagać manier psa zsocjalizowanego. Widzę, że jest mu dobrze tak jak jest, zna układy, że żarcie dostaje w kojcu, więc nie podchodzi, kiedy stawiam innym psom na werandzie. Wie, że kiedy zaganiam, to musi iść do kojca, bo gdybym stała i wołała, to nie podejdzie. I tak sobie żyje, ja mu nie przeszkadzam, bo już zrozumiałam, jak ten pies funkcjonuje. Jest i tyle. Do głaskania i przytulania są wszystkie inne, a on stoi nieopodal i macha ogonem, ale nie podejdzie. Może tylko, żeby mnie powąchać. Quote
dkfopt Posted May 4, 2011 Posted May 4, 2011 Ja myślę, że nie należy go "uszczęśliwiać" na siłę. To że on boi się ludzi, nie lubi głaskania i przytulania jest wadą tylko z punktu widzenia nas ludzi, a nie jego czy innych psów. To porównanie do zwierzęcia z ZOO wydaje mi się jak najbardziej trafne. Może powinno się go traktować jak dzikie zwierzę, które jest jednak w pełni zależne od człowieka. Nikt nie będzie przecież próbować koniecznie przytulać np. niedźwiedzia i martwić się, że niedźwiedź tego nie chce, a już tym bardziej usypiać go z tego powodu... Wyobrażam sobie, że mógłby gdzieś biegać sam (lub z innymi) po polach, lasach i byłby wolny i szczęśliwy... Niestety to jest niemożliwe, więc - moim zdaniem - pozostaje szukanie mu "domu" z uwzględnieniem jego potrzeb, a jeśli się nie uda to hotelikowanie go w obecnym miejscu możliwie długo. Quote
bela51 Posted May 4, 2011 Posted May 4, 2011 Nikt nie zna Groma lepiej niz Czarodziejka. Przeczytałam wszystko co napisała na jego temat i chyba ma racje. Nalezy skoncentrowac sie na szukaniu takiego domu, jaki bedzie do Groma pasował. A nie odwrotnie. Quote
Ania i Kajber Posted May 4, 2011 Posted May 4, 2011 [FONT=Times New Roman][quote name='Czarodziejka'] I tak sobie żyje, ja mu nie przeszkadzam, bo już zrozumiałam, jak ten pies funkcjonuje. Jest i tyle. Do głaskania i przytulania są wszystkie inne, a on stoi nieopodal i macha ogonem, ale nie podejdzie. Może tylko, żeby mnie powąchać.[/FONT] [FONT=Times New Roman]Przepraszam, nie chcę się "wymądrzać", ale oglądałam ostatnio odcinek z Cezarem M. ( tak, tak, wiem, kontrowersyjny..) własnie o dzikim psie- synu dzikiej suki, i właśnie taką zasadę w podejściu proponował-przynajmniej na początek: " zero kopntaktu wzrokowego, zero dotyku, zero mówienia, zero rozczulania się"- gdyż jak Cezar twierdzi to tylko powieksza jego niestabilność.[/FONT] [FONT=Times New Roman]Razem z kolegą znaleźliśmy 8 lat temu właśnie takiego psa, potrąconego przez samochod- , nie próbując nawiazac kontaktu przez parę tygodni tylko przy nim siedziałam z boku, pozornie sie nim nie interesując, smycz leżała obok mnie. Gdy zaczął podchodzić,bawiłam się smycza, pozwalałam mu obwąchać siebie i smycz, ale nadal bez kontaktu, a gdy już podchodził smiało,po następnych paru tygodniach założyłam pętle , szybko i zdecydowanie, i po prostu poszliśmy, ale też na niego nie patrzyłam i nie głaskałam.[/FONT] [FONT=Times New Roman]Teraz, już odo 8 latach Zuzia mieszka w mieszkaniu w bloku z Panem , pięknie chodzi i na smyczy i bez, jest kontaktowy i daje sie głaskać. [/FONT] [FONT=Times New Roman]Myślę, że idealnie byłoby, gdyby dało się Groma zabrać ze stada, dać do indywidalnego boxu i gdyby znalazła się osoba, kt. dłuższy czas próbowałaby tak z nim pracować.[/FONT] Quote
Czarodziejka Posted May 5, 2011 Posted May 5, 2011 Aniu - oby się taka osoba znalazła. Grom nie jest bez kontaktu, ja do niego mówię, on poznaje swoje imię. Kiedy jest w kojcu, a ja wychodzę z domu, zawsze go wołam i wtedy macha ogonem i podszczekuje. Czeka na jedzenie - uczestniczy w naszym życiu, ale po swojemu. I w tym mu nie przeszkadzam. Nie podpinam go, bo panikuje, nie ciągnę na smyczy, bo go dosłownie paraliżuje. On uznaje te zabiegi za jakieś przekroczenie granic. Julka do niego mówi, psy się z nim bawią. Jest bezpieczny i jest częścią stada. Dziwak z niego, ale szczęśliwy. Nie chcę go męczyć socjalizacją, bo z początku to robiłam - z marnym skutkiem. Cieszę się, że jest radosny i wyluzowany, bo pierwsze miesiące siedział cicho w kącie budy bojąc się własnego cienia. Quote
sylwija Posted May 6, 2011 Posted May 6, 2011 przelałam deklarację moją na Groma i wtrącę swoje 3 gorsze.. przyznam, że ja tez myślałam o jamorze, uważam, że warto spróbować innego podejścia, i własnie nie behawiorysty, bo z tego, co czytam behawiorysta się wypowiadał jamor ma dobre efekty z trudnymi, z wycofanymi psami, ale oczywiście nie należy lcizyć na cud po prostu - spróbować innej drogi podejscia do Groma, aby miał większe szanse na znalezienie domu, który go zaakceptuje, ale też będzie przez Groma zaakceptowany Quote
Czarodziejka Posted May 6, 2011 Posted May 6, 2011 On nie zaakceptuje ludzi. Może się przyzwyczaić do konkretnej osoby, któa go karmi, ale nigdy do ludzi jako do gatunku. 2 lata ze mną i tylko machanie ogonem. Quote
Szarotka Posted May 8, 2011 Posted May 8, 2011 Ja tylko jestem ciekawa jak my mu w tej sytuacji znajdziemy dom ??????????????? Quote
figanadrzewna Posted May 9, 2011 Posted May 9, 2011 nowe wpłaty: 40 zł - sylwija 20 zł - ania to ja 150 zł - marsi66 (za kwiecień, maj, czerwiec) Quote
Czarodziejka Posted May 9, 2011 Posted May 9, 2011 Może jakiś się znajdzie...:-? Gromiś prócz tego, że ma teraz w kojcu cieknącą Carmen i wcale nie chce wychodzić, bo piluje i odgania płaczącego Arona, to: wyrwał kolejną dechę z budy - wiosna idzie, trzeba wietrzyć - oraz wyszedł do Julki, żeby go pogłaskała, bo Carmen siedziała między prętami, to on też. Ośmielił się przy niej. Ale gdy weszła do kojca, żeby go przytulić wcisnął się w budę i koniec. Bardzo jest kochany, że tak się dla Carmen poświęca. Kłapie zębami, rzuca się na pręty, a Aron, zmurszały i ledwo chodzący woła i tęskni. Caren niczym głaz 8) Quote
bela51 Posted May 9, 2011 Posted May 9, 2011 Prawdziwy rycerz z niego. Taki sredniowieczny.:evil_lol: Quote
malibo57 Posted May 11, 2011 Posted May 11, 2011 [quote name='sylwija']przelałam deklarację moją na Groma i wtrącę swoje 3 gorsze.. przyznam, że ja tez myślałam o jamorze, uważam, że warto spróbować innego podejścia, i własnie nie behawiorysty, bo z tego, co czytam behawiorysta się wypowiadał jamor ma dobre efekty z trudnymi, z wycofanymi psami, ale oczywiście nie należy lcizyć na cud po prostu - spróbować innej drogi podejscia do Groma, aby miał większe szanse na znalezienie domu, który go zaakceptuje, ale też będzie przez Groma zaakceptowany Czy ktoś z Was wie coś bliższego na temat metod, jakie stosuje Jamor? Nigdzie nie znalazłam żadnych bliższych informacji. Quote
Szarotka Posted May 11, 2011 Posted May 11, 2011 malibo57 napisał(a):Czy ktoś z Was wie coś bliższego na temat metod, jakie stosuje Jamor? Nigdzie nie znalazłam żadnych bliższych informacji. Tez tak dokladnie nie wiem, ale wiele psow takich z problemami wychodzac od Jamora zachowywaly sie przyzwoicie :):) Mozna isc na forum do Jamora i sie spytac co moze :):) Quote
rencia42 Posted May 11, 2011 Posted May 11, 2011 Jak Grom stoi z finansami czy jeszcze jest na minusie. Quote
figanadrzewna Posted May 12, 2011 Posted May 12, 2011 Grom nieustannie jest na minusie. Zna ktoś dobry hotelik na śląsku lub pewną osobę do opieki, potrzebuję dla kota znajdy z chora łapą. Chciałabym go zdiagnozowac w lecznicy, ale nie mam go gdzie umieścic? Quote
Cantadorra Posted May 13, 2011 Posted May 13, 2011 Ja pamiętam z innego wątku, gdzie Jamor miał Rodiego. Dziewczyny pytały jak Jamor z nim pracuje, a on odpowiedział, że umowa nie była na pracę z psem, ale na sam hotelik. Także jakby miało wchodzić u Jamora coś więcej niż hotelowanie to koszty ekstra. Poza tym ja nie wierzę, że Grom się znacząco zmieni. Ale to już moje zdanie. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.