coztego Posted April 21, 2006 Posted April 21, 2006 justynia napisał(a):Ojej, biedna Deltunia! A to tych szwów wewnętrznych się nie ściąga?? Bohemot dużo później sterylizowała Sonię niż Ty Deltę i szwy już ściągnęła... A może jakieś inne szycie? justynia, szwów wewnętrznych się nie ściąga, one są rozpuszczalne. Ale czasem się zdarza, że organizm źle zareaguje na takie szwy. Żeby ściągać szwy wewnętrzne, trzeba by na nowo otwierać brzuch, więc się rozpuszczają same ;) Quote
asher Posted April 21, 2006 Posted April 21, 2006 Kara, moja Sabina miała odczyn zapalny w ranie. A rana - bagatela :roll: - prawie metr długości! Dostała antybiotyk, zastrzyk przeciwbólowy i od razu sie jej polepszyło. Antybiotyk oczywiście musiał byc kontynuowany. I jak to nie wiedzą, czemu Delta zaczęła kuleć? :-o A to, że z bólu nie przyszło im do głowy? :-o Moja Sabina ledwo chodziła! Trzmam kciuki za suczkę :kciuki: Quote
zakla Posted April 21, 2006 Posted April 21, 2006 A ja mam pytanie- slyszalam, ze pies po kastracji przez dwa tygodnie ma miec ograniczony ruch do minimum a przez dwa miesiace nie moze trenowac(agility) i ogolem sie przeciazac typu skakac itd. Prawda to czy falsz?? Quote
dorotak Posted April 22, 2006 Posted April 22, 2006 zakla napisał(a):A ja mam pytanie- slyszalam, ze pies po kastracji przez dwa tygodnie ma miec ograniczony ruch do minimum a przez dwa miesiace nie moze trenowac(agility) i ogolem sie przeciazac typu skakac itd. Prawda to czy falsz?? Warto ograniczać ruch do zdjęcia szwów - nawet nie chodzi o chodzenie tylko na smyczy, ale o niepozwalanie na jakieś gonitwy, skoki itp. I tak musisz go mieć na oku, żeby się nie dobierał do szwów :evil_lol: Po zdjęciu szwów (czyli po około 10 dniach) jeśli wszystko jest OK, to ja bym mu już pozwoliła na "normalną aktywność" chociaż z agility warto się jeszcze trochę wstrzymać. Atos pierwszy raz po kastracji wszedł na tor jakieś 3 tygodnie po zabiegu - a było to dwudniowe dosyć wyczerpujące seminarium. Quote
Behemot Posted April 22, 2006 Posted April 22, 2006 A ja mam 'głupie" pytanie: czy teren znaczą moczem tylko suki niesterylizowane? :oops: Quote
justynia Posted April 22, 2006 Posted April 22, 2006 coztego napisał(a):justynia, szwów wewnętrznych się nie ściąga, one są rozpuszczalne. Ale czasem się zdarza, że organizm źle zareaguje na takie szwy. Żeby ściągać szwy wewnętrzne, trzeba by na nowo otwierać brzuch, więc się rozpuszczają same ;) Acha, dzięki, już rozumiem :multi: Quote
justynia Posted April 22, 2006 Posted April 22, 2006 Behemot napisał(a):A ja mam 'głupie" pytanie: czy teren znaczą moczem tylko suki niesterylizowane? :oops: A co, Sońka zaczęła znaczyć :lol:? Mi się zdaje, że tak. Bo jeśli sterylkę przeszła sunia przed I cieczką, to hormony nie zaczęły działać i po prostu nie czuje "tego" instynktu... Jeśli po II i więcej, to nie wiem, ale chyba może coś pamiętać. Nie wiem, tak mi się przynajmniej zdaje, poprawcie mnie, jakby co :roll: Tama przed cieczką nie znaczyła- 1, góra 2 siusiu i finito, a teraz... :mad: Ech! Spacer się przedłuża, bo ona chce "przeczytać" wszystkie listy zostawione zarówno przez psy, jak i suki :evil_lol: A potem je zaznaczyć obowiąckowo... No, a mi szkoda ją ciągnąć, niech sobie czyta:lol:, niech choć tyle z życia ma :eviltong: Quote
Behemot Posted April 22, 2006 Posted April 22, 2006 justynia napisał(a):A co, Sońka zaczęła znaczyć :lol:? Nie, nie znaczy. Ja tylko tak z ciekawości ;) Quote
Truskafka Posted April 23, 2006 Posted April 23, 2006 moja tesla po sterylce nie znaczyła terenu ale teraz to musze stać przy każdej większej kępce trawy, sterylizowana była chyba w grudniu albo pod koniec listopada bo jak ją wzięłam to maiał jeszcze szwy. Quote
zakla Posted April 23, 2006 Posted April 23, 2006 dorotak napisał(a):Warto ograniczać ruch do zdjęcia szwów - nawet nie chodzi o chodzenie tylko na smyczy, ale o niepozwalanie na jakieś gonitwy, skoki itp. I tak musisz go mieć na oku, żeby się nie dobierał do szwów :evil_lol: Po zdjęciu szwów (czyli po około 10 dniach) jeśli wszystko jest OK, to ja bym mu już pozwoliła na "normalną aktywność" chociaż z agility warto się jeszcze trochę wstrzymać. Atos pierwszy raz po kastracji wszedł na tor jakieś 3 tygodnie po zabiegu - a było to dwudniowe dosyć wyczerpujące seminarium. To mnie ucieszylas ;) Czyli bede musiala pilnowac zeby sie nie ganialy goopki, chodzic na dlugie spacewry i robic zabawy intelektualne :razz: Quote
Monia70 Posted April 24, 2006 Posted April 24, 2006 A ja mam pytanie. Jeśli juz było to sorki ale nie przebrne przez cały wątek. Tosia miala sterylke 17 marca , przebieg w sumie bez powikłan jedynie na ranie zrobił sie mały guziołek ale po bioptronie ładnie się wchłonął(nic się nie sączyło), szwy ma rozpuszczalne.Więc niby wszystko ok ale troche nie daje mi spokoju jej zachowanie .Zdarzają sie jej momenty nadmiernej checi sexualnej :-o , popiskuje, wchodzi na kocyk i trenuje odpowiednie ruchy... Ma 3,5 roku i 5 cieczek za sobą.Czy tak mo że byc po sterylce??? Quote
zakla Posted May 23, 2006 Posted May 23, 2006 W czwratek kastracja Matrixa. Gacie juz przygotowane. Ale zastanawiam sie nad kolnierzem. Co prawda przez czwartek, piatek i weekend bede z nim non-stop w domu, ale nie wiem czy uda sie go dopilnowac. W przyszlym tygodniu wycinamy drugiego mamuta. No i nie wiem czy kupowac kolnierz, jak tak to gdzie i w jakich cenach? Quote
Małgośka z Boksą Posted May 24, 2006 Posted May 24, 2006 Moja Boksa jest już 1,5 h po zabiegu, wybudziła się, a ja jestem szczęsliwa, że wszystko jak narazie idzie pomyślnie, jutro przed nami ciężki dzień. Ale dostala srodek przeciwzapalny i przeciwbólowy o długim okresie trwania. Będzie dobrze, mam nadzieję Quote
Monia70 Posted May 25, 2006 Posted May 25, 2006 Jasne , ze będzie.Nie ma innej opcji.Ja myslałam , ze zwariuję , ze mi się zmysły pomieszaja ze strachu ale juz przezyłam.I żyję .Tosia też :lol: I ani razu nie musiałam nic zakładac ochronnego, ani na brzuch ani kołnierza.Tosinka brzuszek lizała bardzo niewiele i niewiele tez sie uskarżała na ból.Przeszłysmy to ok. Quote
Barbi Posted June 12, 2006 Posted June 12, 2006 Ostatnio zastanawiam się nad sterylizacją 8 letniej suni. Dotychczas sunia nie sprawiała nam żadnych niespodzianek. Jednakże im starsza tym więcej ryzykowna by była ciąża a i ropomacicze zawsze się może przyplątać. Wiem że wielu dogomaniaków sterylizuje suczki w tym wieku i to ich proszę o poradę. Dawno temu (około 10 lat temu jak miała chyba z 8 m-cy) oddałam do sterylizacji kotkę - dzięki temu nigdy nie miała kociąt i cieszy się świetnym zdrowiem do dziś. Jednak tak cierpiała w pierwszym tygoniu po operacji, że przysięgłam sobie że jeśli będę miała suczkę, która nie będzie sprawiać kłopotów i nie będzie uciekać z posesji podczas cieczki i nie będą pod bramą wystawać tuziny psów to nigdy nie narażę jej na takie cierpienie. Kot to co innego kotki podczas rui się nie upilnuje (przynajmniej w moim przypadku - domek parterowy). Tak to sobie tłumaczyłam. Teraz mam 2 sunie i obydwie nie sprawiają żadnych problemów. Owszem trzeba ich pilnować i w czasie cieczki nie wychodzę z nimi na żadne spacery a po posesji (b. dobrze ogrodzonej) biegają tylko pod kontrolą - siusiu, kupka i do domku. Wokół działki nie gromadzą się psy i wszystko jest ok. Ale .. zawsze jest to ale - szkoda by mi było gdyby jednak się coś przydarzyło (ropomacicze lub ciąża po jakimś dużym psie w późnym wieku) i trzeba by było by sterylizować. Poważnie więc się zastanawiam czy podzas uropu nie wysterylizować choćby tej starszej suczki póki jeszcze można bo jak będzie miała 13 czy 14 lat to już się pewnie nie będzie dało. Drodzy dogomaniacy czy wasze suczki po sterylce też nie mogły chodzić, merdać ogonem, wstać i wysikać się i czy miały ten przerażający ból w oczach - bo właśnie to widziałam w pierwszych dniach po operacji u kotki 10 lat temu. Czy pies wysportowany i w dobrej kondycji jest bardziej odporny na ból od młodego kota. Bo jeśli zobaczę ten ból w oczach mojej kochanej psiny to nigdy sobie tego nie daruję tym bardziej że niczym i nigdy nie zasłużyła sobie na nic takiego. Poradźcie bo na pewno wielu z was opiekowało się sunią po sterylce. Quote
Fioletowa Posted June 12, 2006 Posted June 12, 2006 Mam podobny problem: Milka ma obecnie niecałe dwa lata, trzy cieczki za nami i tylko jeden pies próbował sforsować ogrodzenie( nie zdołał:). Ale co tam obce psy dwóch kawalerów Milka ma na podorędziu - swoich kumpli podwórkowych. W czasie cieczki zabieram małą do miasta albo psy są separowane na łańcuchach- tyle że mojej babci ze dwa razy się uwolniły:shake: Najadłam się strachu, ale na szczęście nic nie było. Moja mama o sterylce nie chce słyszeć powiedziała, że jeżeli to zrobię to muszę sama jechać z suką, sama ją przywieźć i się nią potem zająć. Ona do tego ręki nie przyłoży. Też sterylizowałam kotkę, i te wspomnienia wcale nie ułatwiają decyzji... Strasznie boję się zarówno wpadki jak i ropomacicza czy nowotworu, ale nie wiem czy umiałabym spojrzeć suni w oczy skazując ją na taki ból. Quote
coztego Posted June 12, 2006 Posted June 12, 2006 Dziewczyny, przeczytajcie ten topik, i jeszcze kilka innych, zobaczycie jak dobrze sunie znoszą zabieg. Zwykle pierwszego dnia są dość senne, drugiego nieco obolałe, a na trzeci dzień największym problemem jest nakaz weta "żeby suka za dużo nie szalała", bo suczyska zachowują się jak gdyby nigdy nic :cool1: Bo jeśli zobaczę ten ból w oczach mojej kochanej psiny to nigdy sobie tego nie daruję tym bardziej że niczym i nigdy nie zasłużyła sobie na nic takiego. Jeśli dostanie ropomacicza, to będziesz umiała spojrzeć jej w oczy? Albo zaciąży i będzie konieczne cesarskie cięcie? w pierwszych dniach po operacji u kotki 10 lat temu. Weterynaria poszła "nieco" do przodu przez ostatnie 10 lat. Dobry wet zabezpiecza psa przed bólem, istnieje w medycynie coś takiego jak środki przeciwbólowe i podaje się je sukom po operacji :p Najważniejsze to wybrać dobrego i zaufanego weterynarza! Quote
Milkat Posted June 12, 2006 Posted June 12, 2006 Moja sunia zabieg miała jakieś trzy miesiące temu. Pierwsza doba po zabiegu była ciężka, leżała i na nic nie reagowała, miała drgawki, tak że dzwoniłam do weta upewnić się czy nie dzieje sie coś złego, ale powiedział, że to niestety jeden ze skutków narkozy. Muszę szczerze powiedzieć, że cierpiała, nie mogła spać, leżała i niewiele mogłam jej pomóc. To trwało popołudnie i noc. Rano było o niebo lepiej i z każda godziną wracała do formy, po dwóch trzech dniach miałam wrażenie, że prawie zapomniała o sprawie! Po tygodniu wariowała jak zwykle...Jest to poważna operacja i nie da się uniknąć całkiem cierpienia. Dostała oczywiście środki przeciwbólowe, ale jak to opisał wet ' pies czuje się jak po ciężkim kacu" . Zastanawia mnie to co napisałas o kotce, wszystkie moje kicie, byly sterylizowane i żadna nie przechodziła tego ciężko! Tunię operowałam razem z Tajgą i kicia pospała trochę i po całej sprawie...wręcz nie mogłam się nadziwić, że tak to gładko przeżyła!!! kilka godzin po zabiegu w kołnierzu na szyi chciała skakać na szafkę! Może te 10 lat zrobiło swoje i są teraz lepsze środki podawane po operacji? Wiem, że istnialo kiedyś przekonanie, żeby nie podawać środków przeciwbólowych, bo wtedy sobie zwierzak nie wylizuje szwów:scream7: Ja nie żałuję tej decyzji, myślę, że jedna doba cierpienia jest warta tego, że moja sunia pożyje dłużej i nie nabawi się ropomacicza. Pozdrawiam ciebie i twoje zwierzaki:lol: Quote
aburkowa Posted June 13, 2006 Posted June 13, 2006 3 miesiące temu sterylizowałam moją siedmioletnią sunię, po zabiegu sama poszła do samochodu. Choć muszę przyznać, że pierwsze 2 dni były straszne-cały czas wymiotowała, ale ona tak paskudnie na narkozę reaguje, pamiętam, że po znieczuleniu do zdjęcia na dysplazję było tak samo. Trzeciego dnia normalnie poszła na spacerek, choć nieco krótszy i wolniejszy niż zwykle a potem to ją już musiałam pilnować bo zachciało jej się zapasów z synem. I nie żałuję swojej decyzji, chociaż załapałam się niestety do tych "szczęśliwców" co to po sterylce ich sunie niby-cieczkują. No ale przynajmniej nie muszę się bać, że zabieg będzie konieczny jak suczysko będzie stare i chore Quote
Barbi Posted June 13, 2006 Posted June 13, 2006 Istonnie wątku nie czytałam bo moderator w dziwny sposób przerzucił mój list do Was drodzy dogomaniacy i po długich poszukiwaniach znalazłam'= Jak sterylizowana byłak kicia to istotnie wówczas kazano mi zapomnieć o środkach p. bólowych. Jeśli mówicie że teraz się je stosuje dla zwierzątek to przy okazji następnej wizyty u weta zapytam jakie ma propozycje i jeżeli rzeczywiście nie jest tak źle i że to tylko po narkozie pies jest oszołomiony to się prawie przekonałam. Jednakże wizyta u weta będzie decydująca. Korzystam z wiedzy dobrych specjalistów - jednakże chyba leczących według "starszych" zasad np: -zdjęcie kamienia nazębnego - narkoza, a w dgm przeczytałam że są preparat, którymi się ściąga chemiczne (nie mechanicznie ) kamień. -nigdy też nie widziałam żeby wet słuchał stetoskopem bicia serca psiego. co o tym sądzicie. Lecznica jest dość znana w moim mieście, działa przynajmniej od ok. 30lat weci tam mają uprawnienia do badania mięsa i wbijania pieczątek gł. powietowego lekarza weterynarii (przynajmniej tak mi się z tymi pieczątkami wydaje), wydawania psich paszportów. Jest to jedna z najlepszych lecznic w moim mieście - jednak o śr. p. blówych 10 lat wstecz nikt mi nic nie wspomniał, a skład wetów się nie zmienił więc i pewnie teraz nic nie będą chcieli przepisać. Oczywiście dowiem się po rozmowie. Wiem na pewno że chirurgtam jest b.dobry i nie jest "paprokiem" - mam do tej pani zaufanie, jednak powiedzcie proszę czy w przypadku olania podst. badań i braku wyjaśnień typu co należy podać i co zrobić nie powinnam rozejrzeć się za inną lecznicą? Zdaję sobie sprawę z tego że teraz nie jest źle (tzn sunia zdrowa i bez przychówku) ale wiem że może ten stan ulec zmianie i wówczasbędzie problem bo ona już 8 latek (kończy w grudniu) - czyli połóweczkę życia ma za sobą. Wszyskim bardzo serdecznie dzięuję za udzielenie odpowiedzi a zwierzątka od Was też pogłaszczę. Pozdrawiam Quote
coztego Posted June 13, 2006 Posted June 13, 2006 Barbi napisał(a): pewnie teraz nic nie będą chcieli przepisać. Oczywiście dowiem się po rozmowie. Wiem na pewno że chirurgtam jest b.dobry i nie jest "paprokiem" - mam do tej pani zaufanie, Porozmawiaj, skoro masz do tej pani zaufanie, to warto spróbować, jeśli rozmowa nie rozwieje Twoich wątpliwości, poszukasz innej lecznicy. To, że nie robili czegoś 10 lat temu, nie znaczy, że nie robią tego teraz... Dobry weterynarz to taki, który uczy się przez całe życie. Zapytaj panią, czy sterylizuje metodą małego cięcia. :razz: Quote
nathaniel Posted June 13, 2006 Posted June 13, 2006 coztego napisał(a):A głodówka na 12 godzin przed podaniem narkozy. Po zabiegu trzeba pilnować, żeby pies nie grzebał przy szwach, nie lizał rany, nie szalał zanadto przez parę dni. Oczywiście przez jakieś 12 godzin po zabiegu się piesa nie karmi, tylko wodę może pić. Fajnie że ja nic takiego nie wiedziałam ... Rambo sam nie jadł po kastracji ... mówili że to normalne, nawet pic nie chcial ... bidok Quote
coztego Posted June 13, 2006 Posted June 13, 2006 [quote name='nathaniel']Fajnie że ja nic takiego nie wiedziałam ... Rambo sam nie jadł po kastracji ... mówili że to normalne, nawet pic nie chcial ... bidok http://www.vetserwis.pl/kastracja_pies.html poczytaj, może jeszcze o czymś nie wiedziałaś... Quote
nathaniel Posted June 14, 2006 Posted June 14, 2006 Nie no nieźle nas poinformowali, żadnych leków przeciw bólowych nei dostaliśmy , zaleceń też nie. Dopiero jak poszliśmy na kontrole czy sie wszystko goi to nam powiedzieli, że trzeba psiakowi więcej ruchu dać, bo może mieć problemy z wagą Quote
Flaire Posted June 14, 2006 Posted June 14, 2006 Moja Misia była sterylizowana małym cięciem w wieku 5 lat. Zabieg zniosła rewelacyjnie. Pierwszy dzień po operacji przespała, potem juz zachowywała się normalnie. Fotki jej szwów juz chyba gdzieś tu wstawiałam. Apetyt dopisywał jej cały czas. :evil_lol: Miała przepisane pooperacyjnie leki przeciwbólowe na bodaj 5 dni, ale w końcu używaliśmy je tylko przez trzy dni, bo już drugiego dnia wróciła do siebie, bawiła się ze szczeniakiem i nie okazywała żadnych objawów bólu. Tylko z łóżka i w dół po schodach schodziła ostrożniej niż normalnie - myślę, że skóra była naciągnięta. Tak więc u nas żadnego bólu czy przerażenia w oczach nigdy nie widziałam - ten pierwszy dzień po prostu normalnie przespała (niewątpliwie pod wpływem środków przeciwbólowych i pozostałości po narkozie), a potem musiałam ją pilnować, żeby za bardzo nie brykała. ;-) Myślę, że dobry chirurg + małe cięcie + środki przeciwbólowe = dobrze zniesiony zabieg. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.