zuzka Posted March 16, 2009 Author Posted March 16, 2009 Ku mojemu zdziwieniu wszystkie zwierzaki świetnie się zgadzają ni dogaduj nie dochodzi między nimi do żadnych nieporozumień aż mnie dziw bierze.:crazyeye::crazyeye::crazyeye: Quote
zuzka Posted March 16, 2009 Author Posted March 16, 2009 Kto by przypuszczał że psy z kotami mogą żyć w takiej przyjazni aż miła na taki obrazek patrzeć Quote
zuzka Posted March 16, 2009 Author Posted March 16, 2009 28-09-2008r po Antosia przyjechała jego nowa pani serce mi pękało jak widziałam że nowa pani Antosia na siłe wsadza go do auta ale też bardzo się cieszyłam że idzie do swojego domku. Quote
zuzka Posted March 16, 2009 Author Posted March 16, 2009 Toficzek nadal był u mnie zadamawi się na całego Quote
zuzka Posted March 16, 2009 Author Posted March 16, 2009 No i przyszedł i dla Toficzka szczęśliwy dzień 6-11-2008r sładki rozrabieka wyruszył do swojego domku Quote
zuzka Posted March 16, 2009 Author Posted March 16, 2009 :laola::smilecol:Nie ma nic bardziej rozgrzewajacego serce jak obserwowac psa któremu zycie zmienia sie o 180 stopni i to w dobra strone.:smilecol::laola: Quote
zuzka Posted March 16, 2009 Author Posted March 16, 2009 5.8-11-2008r pojawiła się Justusia.A jej wątek zaczynał się tak:eek2::Dog_run::eek2::Dog_run::eek2: Historia jakich wiele.Samotna,opuszczona i pozostawiona sama sobie sunia oszczenila sie na jednej z dzialek niedaleko Lodzi. Jest wychudzona,biegała po lesie w poszukiwaniu jedzenia,grzebiąc w workach na smieci. Nie jest dzika,jedynie skrzywdzona i nie ufna,ale z czasem bedzie coraz lepiej. Narazie na terenie działki zrobiona jest prowizoryczna buda. Własciciel bedzie tam dojeżdzał co 2 dzien. Maluchy sa dwa. Jeszcze same nie chodzą,ale juz widzą. Sa jeszcze karmione przez matke. EDIT: sunia jest ponownie w ciazy,bedziemy ją łapac,aby nie było kolejnych szczeniaków. Potrzebujemy wsparcia finansowego,na opłacenie lecznicy gdzie sunia zostanie wysterilizowana. Oczywiscie szukamy takze DT!!! Mama: [IMG]http://images26.fotosik.pl/133/f821fa3b6e229030.jpg" class="ipsImage" alt=""> Quote
zuzka Posted March 16, 2009 Author Posted March 16, 2009 Justusia świetnie zaklimatyzowała się w warunkacz domozych. Ze wszystkimi zwierzęcymi lokatorami szybko sie zaprzyjazniła do mni przez pare dni była nieufna unikała dotyku nie wymuszałam od niej żeby dała się chociaż pogłaskać dałam jej czas na poznane mnie i zaufanie że z mojej strony nic jej nie grozi.Trocze to trwało ale osiągnełam zamieżony sukces. Quote
zuzka Posted March 16, 2009 Author Posted March 16, 2009 Sunia z tygodnia na tydzień nabierała większego zaufania do ludzi robiła się coraz pewniejsza i odważniejsza Quote
zuzka Posted March 16, 2009 Author Posted March 16, 2009 No i znowuż mole miękkie serce nie wytrzymała i wziełam drugiego tumczaska Quote
zuzka Posted March 16, 2009 Author Posted March 16, 2009 6.8-12-2008r przyniesiono do mnie psiątko ( obraz nędzy i rozpaczy i na dodatek śmierdzący ):crazyeye::Dog_run::Dog_run::crazyeye:OTO KRZYK ROZPACZY "Nawet nie wiem jak mam to napisać, strasznie głupio prosić o pomoc i pewnie bym tego nie zrobiła gdyby nie chodziło o życie psa. 28 października do naszej lecznicy w *** (woj łódzkie) trafił malutki , wielkości kotka chudy jak szczapa piesio. Chudy to nawet mało powiedziane. Pies został porzucony przez kogoś a następnie potracony przez samochód. Lekarz weterynarii natychmiast chciał go uśpić , bo pies jest bezdomny i tyle. Pani, która się opiekuje psami przebywającymi w naszej lecznicy na obserwacji na wściekliznę go zabrała i ukryła na terenie lecznicy. Pani poiła go strzykawką,podawała witaminy i czekała aż piesio zacznie jeść. Zaczął. Pies kuleje na tylna prawa łapinkę, na moje oko noga do uratowania ( chyba wybita i nie złożona). Pani znalazła mu domek , ale mały ponoć załatwił kobitce 2 kury i został oddany. Dziś lekarz zauważył psa i powiedziała, ze nie ma mowy, żeby pies był na terenie lecznicy . Pani przywiozła go do mnie, żebym zrobiła mu parę fotek i go ogłosiła. Na kilka dni ubłagałam telefonicznie jednego z właścicieli lecznicy, żeby pies jeszcze tam został. Teraz nie wiem co mam robić. Boje się, że pozbęda sie problemu pod nieobecność pani. Błagam pomóżcie mi rozwiązać ten problem." 11.12.2008 Kajtuś pojechał do swojego nowego domku.ale po 2 dniach wrócił ponieważ 13 letni kot nie akceptował go zupełnie Quote
oplonka Posted March 20, 2009 Posted March 20, 2009 Pozdrowienia i gorrrące całusy od Tajsona-Tajfunka :loveu: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.