Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 371
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Ku mojemu zdziwieniu wszystkie zwierzaki świetnie się zgadzają ni dogaduj nie dochodzi między nimi do żadnych nieporozumień aż mnie dziw bierze.:crazyeye::crazyeye::crazyeye:

Posted

28-09-2008r po Antosia przyjechała jego nowa pani serce mi pękało jak widziałam że nowa pani Antosia na siłe wsadza go do auta ale też bardzo się cieszyłam że idzie do swojego domku.

Posted

:laola::smilecol:Nie ma nic bardziej rozgrzewajacego serce jak obserwowac psa któremu zycie zmienia sie o 180 stopni i to w dobra strone.:smilecol::laola:

Posted

5.8-11-2008r pojawiła się Justusia.A jej wątek zaczynał się tak:eek2::Dog_run::eek2::Dog_run::eek2: Historia jakich wiele.Samotna,opuszczona i pozostawiona sama sobie sunia oszczenila sie na jednej z dzialek niedaleko Lodzi. Jest wychudzona,biegała po lesie w poszukiwaniu jedzenia,grzebiąc w workach na smieci. Nie jest dzika,jedynie skrzywdzona i nie ufna,ale z czasem bedzie coraz lepiej. Narazie na terenie działki zrobiona jest prowizoryczna buda. Własciciel bedzie tam dojeżdzał co 2 dzien. Maluchy sa dwa. Jeszcze same nie chodzą,ale juz widzą. Sa jeszcze karmione przez matke.

EDIT: sunia jest ponownie w ciazy,bedziemy ją łapac,aby nie było kolejnych szczeniaków. Potrzebujemy wsparcia finansowego,na opłacenie lecznicy gdzie sunia zostanie wysterilizowana. Oczywiscie szukamy takze DT!!!

Mama:

[IMG]http://images26.fotosik.pl/133/f821fa3b6e229030.jpg" class="ipsImage" alt="">

Posted

Justusia świetnie zaklimatyzowała się w warunkacz domozych. Ze wszystkimi zwierzęcymi lokatorami szybko sie zaprzyjazniła do mni przez pare dni była nieufna unikała dotyku nie wymuszałam od niej żeby dała się chociaż pogłaskać dałam jej czas na poznane mnie i zaufanie że z mojej strony nic jej nie grozi.Trocze to trwało ale osiągnełam zamieżony sukces.

Posted

6.8-12-2008r przyniesiono do mnie psiątko ( obraz nędzy i rozpaczy i na dodatek śmierdzący ):crazyeye::Dog_run::Dog_run::crazyeye:OTO KRZYK ROZPACZY
"Nawet nie wiem jak mam to napisać, strasznie głupio prosić o pomoc i pewnie bym tego nie zrobiła gdyby nie chodziło o życie psa.
28 października do naszej lecznicy w *** (woj łódzkie) trafił malutki ,
wielkości kotka chudy jak szczapa piesio. Chudy to nawet mało powiedziane. Pies został porzucony przez kogoś a następnie potracony przez samochód. Lekarz weterynarii natychmiast chciał go uśpić , bo pies jest bezdomny i tyle. Pani, która się opiekuje psami przebywającymi w naszej lecznicy na obserwacji na wściekliznę go zabrała i ukryła na terenie lecznicy. Pani poiła go strzykawką,podawała witaminy i czekała aż piesio
zacznie jeść. Zaczął. Pies kuleje na tylna prawa łapinkę, na moje oko noga
do uratowania ( chyba wybita i nie złożona). Pani znalazła mu
domek , ale mały ponoć załatwił kobitce 2 kury i został oddany.
Dziś lekarz zauważył psa i powiedziała, ze nie ma mowy, żeby pies był
na terenie lecznicy . Pani przywiozła go do mnie,
żebym zrobiła mu parę fotek i go ogłosiła. Na kilka dni ubłagałam
telefonicznie jednego z właścicieli lecznicy, żeby pies jeszcze tam został.
Teraz nie wiem co mam robić. Boje się, że pozbęda sie problemu
pod nieobecność pani. Błagam pomóżcie mi rozwiązać ten problem."

11.12.2008 Kajtuś pojechał do swojego nowego domku.ale po 2 dniach wrócił ponieważ 13 letni kot nie akceptował go zupełnie


Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...