Jump to content
Dogomania

JEDNO SERCE NIE DA RADY ! Serce Pipi i podopieczni w potrzebie!!! (Posty inf. 1-6)


Recommended Posts

Posted

tak potrzebny, bo marne zdjęcia ......
ale u nas to samo co wszędzie, masa bied, co rusz to nowe, :shake:
ale w kupie siła nie? fajnie, że jesteśmy razem;) tu na wątku znaczy się.

Posted

To ja w sprawie tej suni (nie wiem wprawdzie o jaka chodzi,ale zobaczę,jak Pipi przywiezie).Już od dawna jestem zapisana na to szkolenie i dowóz sunki bedzie bez problemu...
Może ja nie jestem Pipi, ale trochę Pipi znam...to ma byc aparat,który robi zdjęcia,a to czy jest nowy,czy używany- nie ma znaczenia..sami wiecie,że ze zdjeciami łatwiej to wszystko idzie..

Posted

Evelin napisał(a):
To ja w sprawie tej suni (nie wiem wprawdzie o jaka chodzi,ale zobaczę,jak Pipi przywiezie).Już od dawna jestem zapisana na to szkolenie i dowóz sunki bedzie bez problemu...
Może ja nie jestem Pipi, ale trochę Pipi znam...to ma byc aparat,który robi zdjęcia,a to czy jest nowy,czy używany- nie ma znaczenia..sami wiecie,że ze zdjeciami łatwiej to wszystko idzie..



no wiemy

ja też myslałam o prostym czymś co robi porządne foty bez jakiś milionów funkcji których nikt nie umie wykorzystać :diabloti:

jestem na etapie oczekliwania na wpłaty - zdecydujcie co najbardziej potrzebne czy wysłać kasę poprostu

Posted

[quote name='Evelin']To ja w sprawie tej suni (nie wiem wprawdzie o jaka chodzi,ale zobaczę,jak Pipi przywiezie).Już od dawna jestem zapisana na to szkolenie i dowóz sunki bedzie bez problemu...
Może ja nie jestem Pipi, ale trochę Pipi znam...to ma byc aparat,który robi zdjęcia,a to czy jest nowy,czy używany- nie ma znaczenia..sami wiecie,że ze zdjeciami łatwiej to wszystko idzie..

o tych słabych zdjeciach to ja od dawna myslałam...no i jeśli dacie mi troszkę czasu to zorganizuję ten aparacik;)

Evelin - do Camary trza przewieźć tą gigantyczna suczynkę:

Posted

przepraszam za ofa...

Znacie kogoś z okolic Giżycka?
Natychmiast potrzebuję kogoś do sprawdzenia sytuacji szczeniąt wyrzuconych na przystanku PKS we wsi Niedźwiedzkie.
Jest ponoć 8 dzieciaków, nie wiem w jakim wieku. Mam dla nich DT, ale dopiero od soboty. Podobno mamusię potracił samochód i nie przychodzi do szczeniaków.
Błagam pomyślcie czy nie znacie kogoś z tamtych okolic?
Na mapie pomocy znalazłam tylko dwie osoby
W razie czego mój nr 662 187 309

Posted

[quote name='andzia69']o tych słabych zdjeciach to ja od dawna myslałam...no i jeśli dacie mi troszkę czasu to zorganizuję ten aparacik;)

Evelin - do Camary trza przewieźć tą gigantyczna suczynkę:



Moze jednak bedzie ??
A sunia ogromna faktycznie .

Posted

fajnie by było aktualizowac pierwszą stronę, jakie peiski doszły, jakie znalazły domek, ktore są bezdomne ale Pipi im pomaga itp żeby oglasząc było łatwiej i ewentualnie chętnym pomagać:):):):)ale to tlyko mój luźny pomysł:):):):):)

Posted

[quote name='anetek100']fajnie by było aktualizowac pierwszą stronę, jakie peiski doszły, jakie znalazły domek, ktore są bezdomne ale Pipi im pomaga itp żeby oglasząc było łatwiej i ewentualnie chętnym pomagać:):):):)ale to tlyko mój luźny pomysł:):):):):)

no po to jest wątek zbiorczy ;) - zaraz odnajdę bo nie mam subskrybcji po zmianie konta :/

edycja:


proszę :)

http://www.dogomania.pl/threads/191856-W%C4%85tek-zbiorczy-ps%C3%B3w-u-Pipi-zapraszam-serdecznie-i-prosz%C4%99-o-pomoc.?highlight=zbiorczy+pipi

Posted

aa no widzisz nie wiedziałam nawet:)juz zaraz zapisuję;)

zrobiłam ogłoszenia dla Muszki,Żabki,Lubisi i Rudki (jutro d;la reszty sie postaram) na stronach:
kupiepsa.pl
adopcjapsa.pl
eoferty.com
gumtree warszawa

Posted

Jesteście takie kochane,a ja ostatnio nie umiem nawet się cieszyć.Jestem załamana,nie mogę już tego wszystkiego ogarnąć.Gubię się we wszystkim,zapominam,zaczęłam płakać,poddaję się,nie wiem jak zebrać się do kupy,mam doła giganta i boję się.Nie mogę znieść okrucieństwa,nie mogę patrzeć na ludzi.Ostatnio zakupy robie tylko przy okazji w miastach,w których jestem,za jakąś sprawą.Ostatnio,gdzie się nie ruszę,tam pies,pies,pies. . . . . .
Wczoraj,pojechałam odwieźć chłopaka z mojej wsi na przystanek autobusowy,bo uczy się w mieście i mama napakowała mu słoiczków i jedzenia cały neseser,sam by nie doszedł 5 km.
Jedziemy i raptem wymija nas z wielką prędkością samochód osobowy.Wyminął i kiedy był już daleko,zatrzymał się na chwilę i wyrzucili psa.Zamknęłi drzwi i odjechali.Widząc to wszystko zatrzymałam się i bałam się jechać dalej.Obserwowaliśmy,co ten biedny pies robił.Zaczęłam płakać,patrzyłam jak biedak biegał po szosie w tę i z powrotem.Trzymał się szosy,przebiegał na drugą stronę,biegł w pole,potem wracał.
Musiałam jednak ruszyć,bo dzieciakowi spieszyło się na PKS.Kiedy mijałam psa,on stał na środku drogi,patrzył prosto w oczy,taki zagubiony,przestraszony. . . . .Minęłam powolutku i pojechaliśmy dalej.
Po chwili wracałam i pies zachowywał się tak samo.Zatrzymałam się,a on podbiegł do mnie i tak bardzo się cieszył ,tak jakby mnie znał.Wskoczył mi do samochodu,zaczął lizać po twarzy. . . . . .
Na początku wysiadłam,nasypałam mu suchej karmy na trawę,dalej od szosy,ale on nawet jej nie powąchał.Biegał w koło i zaglądał do mojego samochodu na zmianę.
Moja reakcja była taka,że N I E , nie ma mowy,przecież nie mogę,nie mam gdzie,przecież nie ma miejsca.W dodatku to bardzo duży pies.Waży gdzieś z 40 kg, a może i więcej.Jest zadbany,taka parówa.Jest łagodny,młody,podobny do rotka,albo wilczura,albo labka,sama nie wiem do jakiego psa można go porównać.
Kilka razy odpalałam samochód i ruszałam,a on biegł za mną.Patrzyłam w lusterko że biegnie i zatrzymywałam się,a on biegał w koło samochody i skakał.Zachowywał się,jakbym to ja była jego opiekunką.Tak bardzo się cieszył,a jednocześnie był wystraszony.Chciał pić,miał ślinę w pysku.Jednak,po może godzinie,ruszyłam i rozwinęłam bardzo prędkość,a on biegł i biegł i był co raz dalej.
Przyjechałam do domu i nie mogłam znaleźć miejsca,nie mogłam zebrać myśli.Panowie robili dalej kojec,potrzebowali mnie co chwilę,bo to tego potrzeba,a tamtego.Musiałam zrobić im obiad,a nic mi nie szło. . . . .Wytrzymałam ok 2 godziny i. . . . . . .pojechałam jeszcze raz. . . .
Pies biegał w tym samym miejscu,w którym go wyrzucili.On jak biegł za mną,to odbiegł od tego miejsca ok 2 km, a jednak wrócił w to miejsce,gdzie go zostawili.Zatrzymałam się daleko od niego i obserwowałam.W międzyczasie zadzwoniłam do Evity,żeby z kimś porozmawiać,żeby pomógł mi podjąć decyzję,co mam robić? I kiedy rozmawiałyśmy, on biegał w koło,stawał na środku szosy.Dwa razy,kiedy widziałam,że jedzie tir rozpędzony,wybiegałam na środek drogi,żeby zwolnił,machałam rękoma.
W końcu zdecydowałam,że zabieram,bo życie jego jest zagrożone,a ja sama egoistycznie nie zaznałabym spokoju.Nie miałam już siły patrzeć na tę kupę nieszczęścia.
Może w końcu by się uspokoił,może położył przy szosie i zaczął czekać,że może pan po niego wróci,może by tak było. . . . . ale ja nie mogłam,po prostu nie mogłam go tak zostawić.PROSZĘ,ZROZUMCIE MNIE - NIE MOGŁAM.
Nie rozumiem,dlaczego mnie to spotyka,dlaczego nie mogę cieszyć się długo,że jest lepiej,że będzie jeszcze lepiej,że będzie co raz lepiej??????
Cieszyłam się,że kojec już jest gotowy,że Gucio może wracać,że Skubi pojedzie do domku,że dla kocika,którego w tygodniu znalazłam jest co raz lepiej,że już tak nie płacze,że prawie nauczył się sam jeść,że. . . . . .
Dotarło do mnie,że nie dam rady,nie mam już siły,nie skończy się to nigdy.Nie mam już odwagi prosić,mam świadomość,że sama nie dam rady,że na pewno wkurzacie się na mnie. . . . .ale co robić, CO ROBIĆ ???????? Jak uwolnić się od tego wszystkiego.Jak uniknąć widoku tej krzywdy?????? j a k ? ? ? ? ?

To bardzo duży pies,bardzo łagodny i nie wiem czy zrobiłby krzywdę któremuś z moich psów,bo merda na nie ogonem,ale one ze strachu napadają go wszystkie.On jest bardzo silny.Wczoraj,kiedy go prowadziłam przez podwórko,tak mnie ciągnął,że naderwałam sobie rękę w nadgarstku,ale nie puściłam.
Na razie jest w kojcu Gucia,bo na łańcuchu nie mogę go postawić,ponieważ psy wszystkie zjeżone i rzucały się na niego.Może pomału się oswoją,że on nie jest taki zły,mimo,że jest taki duży.Najbardziej atakuje go Żaba i Rampa.Co dalej,nie wiem.To jest 21 pies.



Posted

Pipi ... nie wiem co Ci powiedzieć, jak się uwolnić ...

jesteś dobrym człowiekiem i reagujesz tak jak powinien dobry człowiek ...

każdemu co krzywdzi zwierzę życzę żeby los mu wrócił to samo i tyle samo - więcej nie trzeba

trzymaj się kochana! będziemy wspierać!

Posted

Pipi, tak pięknie umiesz pisać, dziewczyno...Jakbym to wszystko widziała i przeżywała razem z Tobą. Mój Bozę, taka dola, tych, co nie umieją odwrócić oczu od psiej biedy..........

Posted

Odwrocic sie to zawsze prosciej, kurcze to Ci co go wyrzucili tak właśnie pozbyli się problemu. Zawsze lepiej dla niego , że nie zginie na drodze albo nie zdziczeje w lesie ( wiecie jakie to okropne taki dziki polujacy pies , wszyscy go prześladuja a konczy we wnykach !!) Mozecie mnie tu zabić od razu , ale to lepiej ( dla niego i dla swiata dookoła) go nawet uspic niz zostawić , jakkolwiek to byłoby ciężkie psychicznie kurcze .

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...