Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Gdzieś tutaj, na dogomanii, znalazłam piękny wiersz..

[FONT=Arial]Święty Piotr u nieba wrót
Stoi, trzymając listę cnót.
A wszystkie dusze w milczeniu
Przypatrują się jego skinieniu.
"Ten wejdzie pierwszy, kto
Był lekiem na całe zło;
Kto do końca wierny był,
Kochał i służył ze wszystkich sił,
Brzydził się złością,
Dzielił radością,
Na dobre i na złe.
Kto jednego tylko chce:
Kochać wiecznie jak szalony".
Piotrowa dłoń otwiera drzwi -
Lśnią oczy, merdają ogony -
Pierwsze do raju wchodzą psy. [/FONT]
[FONT=Arial]

[Sąd Ostateczny-M.Bobleter][/FONT]

[FONT=Arial][/FONT]
[FONT=Arial]Dla Czarusia - małego diabełka ;) i Romusia - bidusia (*) (*) (*)[/FONT]

Posted

Dokładnie...

Romuś odchodził już od jakiegoś czasu.. Już nas nie witał, nie wiedział, kiedy wychodzimy... Reagował tylko na dotyk ręki.. Strasznie był biedny :( Zdjęcia tego nie oddają.. Kiedy już udało mu się wstać (często z moją pomocą) to albo od razu się przewracał, albo chodził w kółko, uderzał głową o każdą przeszkodę.. Kiedy doszedł do tego podwyższony poziom mocznika, stwierdziłam, że nie ma sensu już go dłużej męczyć.. To była bardzo trudna decyzja i do tej pory nie wiem na 100%, czy była słuszna.. mimo wszystko...

A teraz kiedy wchodzę do kuchni, gdzie miał swoje posłanie, pierwsze co robię to sprawdzam jak tam Romuś.. czasem "słyszę" jak mruczy..

Posted

Aga, słuszna... jedyna mądra. Ulka18 ma racje, już na zdjęciach widać, że Romuś jest słabiutki.
Trzymaj się Aga! Fajnie jest wierzyć w to, że w psim niebie psiaki młodnieją, nabierają wigoru i żyją w krainie wspaniałości i jak czasami spojrzą na Nas w dół to zamerdają ogonem.

Posted

Agusiu , bardzo Ci współczuję , wiem co czujesz i rozumiem Twoje rozterki.... Sama jak wiesz stałam niedawno przed taką decyzją i też ją podjęłam a serce krajało mi się na plasterki... Nie ma dnia , żebym Dżekusia nie wspominała z rozrzewnieniem , ze smutkiem i z ogromną tęsknotą . Dziś już wiem , że postąpiłam słusznie i Ty napewno też . Tulę Cię mocno do serducha i ściskam!

Posted

Dziękuję Wam..

Anula - pamiętam jak pisałaś o Dżekusiu.. Ja cały czas miałam nadzieję, że Romuś sam odejdzie.. po prostu zaśnie..

  • 2 weeks later...
  • 2 weeks later...
Posted

Czaruś też w sierpniu odszedł.. tyle, że dwa lata wcześniej.. Nigdy nie sądziłam, że Romuś go przeżyje..


Ulka - nawet nie wiesz jak bym chciała.. Wzięłabym kolejną bidę, być może staruszka, ślepego, kulawego.. Choć Piotruś chciałby młodego psiaka z którym mógłby się bawić ;)
Na tą chwilę nie ma szans.. Walczę z mężem, ale mam ręce związane.. Czaruś i Romuś były u mnie tylko dlatego, że zgodę wymusiłam na mężu histerią :oops: Byłam bliska symulowania zawału serca :roll::oops: Musiałam obiecać, że wszystko sama będę przy nich robić.. I robiłam - spacery, wizyty u weta, wyjmowanie kleszczy, podawanie leków, kąpanie, sprzątanie po nich.. A potem ja obsłuchiwałam, jak Czaruś posikiwał i mąż np. wlazł w kałużę, że to moja wina, że dywany mój Czaruś przesikał, że ja mam coś z tym zrobić, że śmierdzi, potem Romuś zaczął posikiwać i znów to samo, to moja wina, po co brałam takie stare psy, itd.
Teraz mąż mówi, że on chce odpocząć od zwierząt tyle lat ile psy były u nas, czyli prawie 6...
Jeszcze za wcześnie, ale mam nadzieję, że skróci się ten czas ;) Niech tylko Piotruś jeszcze troszkę podrośnie i Pola i będziemy wszyscy wspólnie tatusia męczyć ;) Muszę urobić te moje dzieci odpowiednio :lol:

Posted

[quote name='_Aga_']Czaruś też w sierpniu odszedł.. tyle, że dwa lata wcześniej.. Nigdy nie sądziłam, że Romuś go przeżyje..


Ulka - nawet nie wiesz jak bym chciała.. Wzięłabym kolejną bidę, być może staruszka, ślepego, kulawego.. Choć Piotruś chciałby młodego psiaka z którym mógłby się bawić ;)
Na tą chwilę nie ma szans.. Walczę z mężem, ale mam ręce związane.. Czaruś i Romuś były u mnie tylko dlatego, że zgodę wymusiłam na mężu histerią :oops: Byłam bliska symulowania zawału serca :roll::oops: Musiałam obiecać, że wszystko sama będę przy nich robić.. I robiłam - spacery, wizyty u weta, wyjmowanie kleszczy, podawanie leków, kąpanie, sprzątanie po nich.. A potem ja obsłuchiwałam, jak Czaruś posikiwał i mąż np. wlazł w kałużę, że to moja wina, że dywany mój Czaruś przesikał, że ja mam coś z tym zrobić, że śmierdzi, potem Romuś zaczął posikiwać i znów to samo, to moja wina, po co brałam takie stare psy, itd.
Teraz mąż mówi, że on chce odpocząć od zwierząt tyle lat ile psy były u nas, czyli prawie 6...
Jeszcze za wcześnie, ale mam nadzieję, że skróci się ten czas ;) Niech tylko Piotruś jeszcze troszkę podrośnie i Pola i będziemy wszyscy wspólnie tatusia męczyć ;) Muszę urobić te moje dzieci odpowiednio :lol:
Eeeeeeech Agula , skąd ja znam te teksty , jakbym mojego męża słyszała...........
Postanowiłam mężowi dać czas do przyszłego roku i.......koniec ! Musi być pies w domu i już! Innej opcji nie przyjmę...

Posted

No jesli kobitki nie pracujecie, to taka 'uleglosc' mozna zrozumiec. Ale jesli normalnie zaiwaniacie czy to w domu (dzieci, gotowanie, sprzatanie) czy w pracy zewnetrznej, lub nie daj boze tu i tam na full zegar, to chyba musicie bardzo kochac swoich chlopow, ze to oni decyduja. Mam jakby nie patrzec XXI wiek.

Posted

[quote name='Ulka18']No jesli kobitki nie pracujecie, to taka 'uleglosc' mozna zrozumiec. Ale jesli normalnie zaiwaniacie czy to w domu (dzieci, gotowanie, sprzatanie) czy w pracy zewnetrznej, lub nie daj boze tu i tam na full zegar, to chyba musicie bardzo kochac swoich chlopow, ze to oni decyduja. Mam jakby nie patrzec XXI wiek.
Jak tak zaiwaniają i do tego same miałyby zaiwaniać z piesem na wszystkich płaszczyznach to ja rozumiem uległość ;)

Posted

[quote name='Jagienka']Jak tak zaiwaniają i do tego same miałyby zaiwaniać z piesem na wszystkich płaszczyznach to ja rozumiem uległość ;)
W sumie dobrze to ujęłaś Jagienka ;)

No niestety obawiam się, że w tym momencie sama bym wszystkiego nie ogarnęła.. Mam 5-miesięczną córcię, synka 3,5-letniego, wróciłam właśnie do pracy po macierzyńskim, synka wożę do przedszkola, znaczy się zbieramy się rano, Pola musi z nami (bo mąż wychodzi przed 6), choć teraz jest strasznie zakatarzona, no ale co zrobić.. wracam z nią, potem przychodzi do niej babcia, ja jadę do pracy, mąż wraca godzinę przede mną, zwalnia babcię, ja wracam z Piotrusiem i właściwie od razu muszę się zająć Polą, bo ona jeszcze cycusiowa ;) Szczerze - nie wyobrażam sobie z rana spaceru z Piotrusiem, zakatarzoną Polą na rękach no i oczywiście z pieskiem ;)

Wiecie zresztą, że psiak ze schroniska potrzebuje czasu, żeby się zaaklimatyzować, nie raz się pewnie zsiusia, zrobi koopę, trzeba go częściej wyprowadzać.. Nie mogę zostawić babci z Polą i nowym psiakiem.. i najprawdopodobniej sprzątaniem po nim.

Jeśli się zdecydujemy na psiaka to najlepsze będą na to wakacje :)

Ulka - to nie tak, że mąż decyduje.. Psy były tylko dlatego, że ja chciałam.. Postawiłam na swoim.. On też ma prawo do własnego zdania.. i postawienia na swoim.. Mimo, że bardzo mi się to nie podoba.. Ja sobie nie wyobrażam domu bez psa.. :( Ale jak mam przekonać męża, któremu zwierzęta w domu przeszkadzają?
:(

Błąka się u nas młody mały psiaczek.. Już męża podpytywałam.. Nie ma szans. Zapewne ktoś w końcu zadzwoni i zabiorą go do azylu.. :(

Posted

No to rzeczywiscie teraz nie masz szans na psiaka, zbyt duzo obowiazkow i malenkie dzieciaki. Poczekaj jeszcze chwile Aga jak maluchy dorosna, jak juz obydwoje beda chodzic do przedszkola. Jakby calosc obowiazkow miala spasc na Ciebie, praca, dzieci, dom, to nie byloby dobrze.

  • 1 month later...

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...