Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 221
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted
P.S.

"Po co yorkom czapeczka, a po to samo po co dużym chustka na szyji"

No więc - po co?

:D

A po co kobietom korale? A panom np. sygnety? Do ozdoby!

Mam nadzieje, że teraz juz wiesz. :wink:

Posted

Zdarzają się duże psy bardzo rozwydrzone albo uruchamiające popęd łowiecki na widok czegoś małego drepczącego tuż przy ziemi (chomik! kot! albo co....!!!! łapać, trzymać! itd) ale na takie specjalne okazji noszę łańcuch-rzutkę, na ogół potraktowany nim agresor znika z wyciem, a za nim jego właściciel. 8)

Przy pewnej wprawie w szkoleniu i umiejętności obserwacji człowiek się na szczęście w końcu uczy, gdzie leży ta bezpieczna granica kontaktów pupilka z innymi psami.

:D

Masz rację Berek :) tak ogólnie we wszystkim co napisałaś.

co do tego cytatu .... właśnie w sobotę miałam okazje słyszeć przechwałki ze: "a mój pies to nie daruje żadnemu, będzie gonił aż dopadnie i przysadzi przy ziemi" .... co Ty na to? a mowa o ONku

Dlatego właśnie napisałam że nieraz mam stracha jak leci w moim kierunku duży pies - nie jesteś w stanie przewidzieć jego celu :wink:

A ja ze swej strony moge "tylko" utrzymywac mojego psa w przekonaniu że NIE WOLNO ZACZEPIAĆ, czyli nie pozwalam mu warknąć czy szczeknąć na idącego w pobliżu psa :lol: :lol:

Posted

ALe cóz ja też raz miałem wpadke , bo obecnie mam tez duże psy i biegały sobie po lesie i nagle jeden zniknał, poleciałem go szukac i sie okazało ze stał koło takiego jednego Pana w lesie i mu zjadł bułkę :lol: :lol: myślałem ze się spale ze wstydu, no ale wacet był wyrozumiały, uznał ze i tak mu ta bułka nie smakowała :lol: :lol:

hahaha Maciek Ty lepiej powiedz w jaki sposób Twój pies wyłudził tą bułę od faceta :lol: :hmmmm:

ależ się uśmiałam - fajnie opisujesz :klacz:

Posted

Z tymi bulkami to tak juz jest, ze strasznie neca i chociaz brzuszek pelny, to chetnie taka cudza buleczke piesek sobie wrzuci na zab ;) Pies mojego taty - zwykly kundelek troche mniejszy od ONów uwielbia chodzic na dluuuugie spacery. Jako ze mielismy ku temu warunki, bo przy naszym osiedlu jest piekna przez nas nazywana "dolina trzech stawow", gdzie pies spuszczony ze smyczy moze bez obaw hasac do woli. Przy jednym ze stawow zawsze siedzi pelno "pol legalnych" rybakow. Oni - wiadomo - ze siedza tam czesto po kilka godzin to prowiant musza miec. A nasz "Burek" tak opanowal sztuke podwedzania im bulek (nie mowiac juz o suchym chlebie, ktory byl przez tate rzucany dzikim kaczkom), ze orientowali sie dopiero jak ten konczyl wcinac kolejna przekaske. No i na poczatku bylo to rzeczywiscie zabawne, ale po kilku takich razach, kiedy pies okazal sie byc niedoopanowania, tato musial chodzic na spacery w tamte rejony z...bulkami dla wedkarzy...;) na wszelki wypadek ;)

Posted

NNikka - "

A po co kobietom korale? A panom np. sygnety? Do ozdoby!

Mam nadzieje, że teraz juz wiesz."

dopóki zakładają to na siebie KOBITY (albo panowie, ha) (świadome / świadomi tego co robią), uważają że to je/ich zdobi - to w porzadku. Ale piesek nie ma wiele do powiedzenia... a moje psy są tak ładne, że nie będę ich wszak obwieszać czymś "dla ozdoby", profanacja... :D "

Odnośnie bułki, hm, bułka byla fajna, ale przebijam tę opowieść historią o dobermanie moich znajomych ktory z każdego spaceru wracal a to z portfelem, a to z parę porządnych skórzanych rekawiczek... :) :D :lol:

Gosiek - szczęście posiadania i malych, i dużych psów polega na tym, że ci od dużych - z racji tego m. in. czym się zajmuję - też mnie dość poważnie traktują :D w związku z czym prowadzę intensywną akcję uświadamiającą - zwłaszcza wobec właścicieli owczarkow niemieckich (do nich mam największy dostęp :) ).

Muszę powiedzieć że mam już pewne sukcesy, werbalnie przynajmniej kilkoro włascicieli dużych zadeklarowało inne, niż dotychczas, podejście do kwestii spotykanych na spacerach małych piesków.

Posted

Berek,

i chwała Ci za to co robisz :D

Może przyjdą takie czasy, że ludzie posiadający duże psy zaczną traktować inaczej nasze maleńkie terierki a nie jako maskoteczki, czy jak to mówią nieraz "małe popierdółki" :wink:

Trzymam za to mocno kciuki- moze się zmieni trochę mentalność co poniektórych i nie trzeba będzie ich gromić wzrokiem :lol:

Posted

No ja nie wiem jak moj Buruś wyłudził tę bułkę od faceta...jak ja dobiegłem to facet stał dęba a Buruś zadowolony sobie koło niego siedział i bułeczkę konsumował :oops: Uff dbrze ze mi facet awantury nie zrobił 8) Raz jak mój piesio sobie pobiedł do jakiegoś faceta też, i ten swój wieeelki nochal wsadził to faceta obślinił, a ten facet do mnie "Co to jest" A ja :D piecząteczka :lol: :lol:

Posted

Witam,

Ja chciałąbym tak troszke odbiec od tematu (ale nie za bardzo). Mogłabym przytoczyć wiele zabawnych historyjek podobnych do waszych ale nie chce się powtarzać. Ja chciałąbym troche się pożalić/ponarzekać na nękające mnie na spacerach:

1) STARSZE PANIE

2) DZIECI.

AD.1

Nie wiem czy wam też się to zdarza ale mnie akurat często jak jestem na spacerze "dopada" mnie i psy pewna na początku wydająca się miła staruszka i zaczyna sie o wszystko pytać... Najgorsze jest to że ani takiej wytłumaczyć że się np. człowiek spieszy. itd. bo ona ciągle nalega i o coś pyta :-? A najbardziej interesuje ją to ile pies kosztował, ile kosztuje jego utrzymanie, pielęgnacja, żywienie itd. A potem jest tylko: "O Boże! To skąd ma pani tyle pieniędzy?! Ludzie na świecie głodują a tyle pięniędzy pani wydaje na te psy!" :evil: Nienawidzę tego!!! Nie wiem czy zdarzają się wam podobne przypadki. Pewnie nie tak często jak mi bo jestem młoda osoba i niezręcznie mi powiedzieć cos takiego typu pani żeby DAŁA MI SPOKÓJ bo co ja to obchodzi za ile kupiłam psa i ile wydaje na jego utrzymanie?!

AD.2.

Jeszcze gorszym przypadkiem jest kiedy natrafi się na gromadkę dzieci wracającą ze szkoły, czy kościoła. Zaczynają z wrażenia piszczeć i cieszyć się biegnąc w moim kierunku ( a właściwie w kierunku psów) prosząc o pogłaskanie. Kiedy takie już wymęczą psa mają ochotę towarzyszyć mi i psom w spacerze ale ja najczęściej w takich sytuacjach zmieniam kierunek spaceru lub bardziej radyklanie kiedy nie moge sobie już z takimi dziećmi poradzić mówię że spieszę sie do weta (wiem że to trochę wredne ale w końcu to dla dobra psów :wink: ).

A taki jeszcze mały komentarz co do wszystkich przypadków. Ogólnie spotykam sie z tym że jak wyjdę na spacer z 3 psami ludzie na mnie dziwnie patrzą. Wiem że jest to może związane z małym miastem w którym mieszkam i mentalnością ludzi, ale to niczego nie tłumaczy. Spotykam się albo z dużym zainteresowaniem albo nawet często pogardą/zazdrościa ludzi z tego powodu że mam (chyba) 3 piekne, zadbane pieski. Ale często wcale nie jest to dla mnie miłę... :-?

pozdrowienia dla yorkofiołów :fadein:

Posted

Ech...ja na szczescie nie mam problemow z dzieciakami, bo ogolnie moje osiedle jest na tyle duze, ze zawsze dam rade gdzies uciec. Ale bardzo niesympatycznym jest dla mnie fakt, ze wiekszosc nie znanych mi ludzi, ktorych spotykam na spacerze a ktorzy zagaduja mnie o pieska, nie pytaja o charakter psa, zachowanie w domu, jego wielkie serce i przywiazanie do mnie ale...cene. Niestety - na 10 spotkanych ludzi 8 pyta o cene psa. A ja wiedzac, jak latwy do ukradniecia jest malutki york mowie, ze nie wiem za bardzo, bo Łobuz zostal mi sprezentowany. No i niestety nie przyznaje sie ze to rodowodowy pies :( Wiem jak zawistni potrafia byc ludzie...juz wystarczy ze z czystej zawisci codziennie niszcza mi samochod ...:( Gdyby ktos mi zabral Łobuza to nie wiem jak bym to przezyla...:(((

Posted

No niestety, taka jest smutna rzeczywistość... rośnie w naszym społeczeństwie i zawiść i chęć szybkiego zysku - stąd kradzieże - tym bardziej w okresie świątecznym

Z dziećmi niestety tak juz jest że nie potrafią "wziąć na wstrzymanie" i lecą biegiem do psa szczególnie do małych piesków. Dorośli nie są lepsi - drwiny typu "ojoj jaki groźny pies... boję sie strasznie" po prostu mnie dobijają. W złości nieraz odpowiadam "zdziwił byś sie jak by Cię tak dziabnął co?"

Ale nie poradzimy nic na zacofanie ludzi ..... niestety :(

Posted

Heh mojej cioci tez ukradli yorka :cry: on był naprawde cudwony (mam na mysli charakter) uwielbiałem tego psa, eeh szkoda gadac co za ludzie na tym świecie sa :evil:

Posted

Heh :roll: No to było tak, ze ona yorka wypuszczala na plac, zeby sie zaltwil i potem zaraz pies wracał, piewego dnia pies nie wrócił :( Po chyba dwóch dniach zadzwonił ktoś, że znalazl go potraconego przez samochód (smiertelnie) no i ze go zakopał. Na początku taka wersja została "przyjęta" no ale po głębszych zastanowieniach sie okazało, ze niby jak ten pies miał wykść na ulice :o No i chyba wyszło na , że ten facet zadzwoniłt tylko po to aby "uśpić" czujnosć mojej cioci i po to zeby dała sobie spokój... no i mu się udało, teraz już nikt nie wierzy w to, że ten pies nie zyje i pewnie "gdzieś" sobie tam biega :( Ja tez mieszkam w swoim domu, ale nie zarezykuję zeby wypuścić psa na plac bez opieki, tymabrdziej ze sąsiedi otruli mi kiedyś psa ( ale to dłuuuga historia :( ) więc ja musze uważać, moja ciocia sie tak niebała bo wszyscy uwielbiali psiaka i to nie było tak ze "fałszywie" go lubieli tylko tak naprawde...no i tak to jest jak sie straci czujność...

pozdrawiam :(

Posted

grygy - okropne jest to, co piszesz! :(

Przeraża mnie ta nasza szara rzeczywistość... :o

Ja na forum DOGO, w temacie o kradzieżach psów, czytałam, że ktoś ukradł Yorka dla okupu... :roll:

Posted

bazylia:

Nie wiem czy dobrze myślę ale to chyba chodzi o mnie. Pisałam wam chyba o tym jak ukradli mi mojego pierwszego yorka :( A potem na kilka dni straciłam Nikiego, ale dzięki szybkiej interwencji udało mi sie go odzyskać (pieniędzy-500zł okupu- nie zapłaciłam). Nie rozumie takich ludzi! :evil: To okropne ukraść komuś psa :evil:

pozdrawiam :fadein:

Posted

No to naprawde dochodzi do tego, że bedziemy się bali z psem wychodzić na ulice :roll: aż sie serce kraje jak ten york mojej cioci musiał tęsknić :cry: ja powiedziałem sobie ze napewno swojego yorka nie wypuszcze samego na plac swój, bo ludzie to są już tak beszczelni, ze sami na plac wejdą :evil:

Posted

Witam!

Niesamowite,żeby kraść psa dla okupu,albo wchodzić na prywatny teren w tym samym celu...Okropne jest to do czego niektórzy są zdolni.Jak te pieski musiały tęsknić...coś niewyobrażalnego!

Jakiś czas temu u nas w centrum miasta też ukradziono yorka ,którego właściciel podobno przywiązał przed sklepem.Ponoć cała akcja to kwestia 5 minut.Okazało się , że yorka czekała dość poważna operacja.Właściciel nagłośnił sprawę w lokalnych mediach,ale z tego co słyszałam pieska nie oddano.Toż to dopiero tragedia.Były właściciel ma na pewno straszne wyrzuty sumienia,ale dlaczego go przywiązywał!Strasznie to smutne... :(

Pozdrowienia Ala i Tuffi

Posted

A co do otruć to w klatce obok, bo mieszkam w bloku jest taki pan (nawet nie zasluguje żeby tak go nazywać) który w wakacje truł psy. Tzn niektórzy ludzie puszczają psy bez smyczy i sobie biegaja wokół bloku, nie są groźne, wszystkim znane, widocznie to mu przeszkadzało to brał kiełbasę i napełniał ją trutką na szczury a taki piesek widomo zjadał i zdychał i tak zdechło kilka piesków z bloku. Nie wiem jak ta cała akcja się zakończyła, wiem że toczyły się jaieś boje z tym "panem".

To naprawde strasznę, ale myśle że mu chyba na głowę padło :(

Cieszę się, że mojemu pieskowi nic się nie stało, zawsze chodzi na smyczy. :)

Posted

To rzeczywiście jest okropne, biedne pieski :cry: grygy dzieki za odpowiedź, widzisz bo ja własnie tak wypuszczam Snoopcia po ogrodzie, niby mamy ogrodzenie no ale dla złodzieja nic trudnego prawda, no to chyba zaczne z nim wychodzić, a zdrugiej strony dobrze mi to zrobi :wink: no i Snoopy będzie bezpieczny :D

Posted

Ja miałem suczkę briarda, była po wspoaniałych rodziach, same 1 m-sca zajmowała na wysatwach, no i sasiedzi z zazdrosci podtruli mi psa, pojechalismy do katowic i pies nam zmarł na rękach przed klinika dla zwierząt, pewni gdybyśmy wcześniej sie domyslili :( Eh naprawde coś strasznego, nie życze nikomu zeby coś takiego przeżywał...

Ta suczka była z nami od kiedy miałem 4 lata chyba wiec wiekszść dzieciństwa ze mną była, to był szok :cry: upłyneło już z 6 lat od kiedy jej nie mam, ale cały czas jak o niej mysle to mnie aż ściska...

Posted

No to ładnie musiałeś to przeżyć :( współczuję, ale zawsze strata przyjaciela to jest najgorsze co może człowieka spotkać, a zwłaszcza jak sobie pomyśleć że ten piesek mógł by nadal sobie żyć jak by nie głupota niektórych ludzi :(

Posted

No dokładnie, mogła by żyć do dziś :(

Tak sie mówi pies to nie człowiek, ale kurcze to jest przyjaciel i tu już nie ma rozróznienia, anwet w sumie psi przyjaciel jest llepszy od tego 'ludzkiego"

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...