Mokka Posted January 4, 2005 Posted January 4, 2005 ja tylko o tej kastracji, Zdarzają się przypadki, że po kastracji agresja u samców rośnie! Nieeee, to sie nie zdarza. U suk podobno odnotowano takie przypadki, u samców raczej nie.
Fuka Posted January 4, 2005 Author Posted January 4, 2005 Mokka, no i dobrze. Jedno jest pewne, że psy domowe pety, z którymi miałam doczynienie zagranicą - w 90% były kastratami i o czymś to chyba świadczy.... Pomijając przypadek ekstremalny - dużego psa po ciężkich chyba przejsciach, wzietym ze schroniska, ktory był taki słodki, że jego właściciele kiedy wpadł w furię się go bali - to pozostałe były miłe i lagodne... MOwię o psach, które przychodziły poddać się zabiegom gróomerskim i pomijając jednego yorka, też po przejsciach, w którego wcielił sie potwór (naprawdę, bałam się yoreczka, córka włąścicielki też [inna rzecz, że oon był 2 tygodnie po zmianie domu, a przedtem tych domow zaliczyl ponoć sporo] - przez bodaj dwie godziny był niełapalny - tzn mogłabym go złapać, ale nie wiem czy on by to przeżył, woięc podarowałam sobie rolę poskramniacza lwów!) i kilka przeuroczych westikow, ktore muslaly miec mocno zawiązane buzie - to cała reszta była bardzo w porządku... Ale :hmmmm: chyba zboczyłam trochę z tematu. Ale ten yorek był fascynujący po tym jak uwolnił sie z kagańca..... :evilbat:
Mokka Posted January 4, 2005 Posted January 4, 2005 Ale ten yorek był fascynujący po tym jak uwolnił sie z kagańca..... :evilbat: Aż strach się bać :P
Fuka Posted January 4, 2005 Author Posted January 4, 2005 Ale ten yorek był fascynujący po tym jak uwolnił sie z kagańca..... :evilbat: Aż strach się bać :P A zżebyś wiedziała, że strach :eek2:
aga_ostaszewska Posted January 4, 2005 Posted January 4, 2005 Poki co niestety nie namierzylam ani jednej osoby, ktora moglaby przygarnac psiaka. Jest to o tyle ciezkie, ze wszytskie osoby, ktore chcialyby wziasc psa maja dosc ciezka sytuacje materialna. A przeciez jak psiak zachoryje to nie mozna wybierac miedzy leczeniem go a jedzeniem dla rodzinki :( Caly czas zagladam na foprum i trzymam kciuki by ta adopcja wypalil!!!! Jesli chodzi o at z Poznania, to przychodzi mi na mysl... Eliza! Czy to ta sama osoba, u ktorej stworka strzyzesz? MonikaP
MonikaP Posted January 4, 2005 Posted January 4, 2005 Caly czas zagladam na foprum i trzymam kciuki by ta adopcja wypalil!!!! Jesli chodzi o at z Poznania, to przychodzi mi na mysl... Eliza! Czy to ta sama osoba, u ktorej stworka strzyzesz? MonikaP Jeśli to jest prawdziwe imię tej pani, to nie ;-). Pani ma 3 dziewczyny airedelki.
aga_ostaszewska Posted January 4, 2005 Posted January 4, 2005 Ja mialam na mysli Elize, ktora ma hodowle at "Poezja ruchu" i zajmuje sie rozniez strzyzeniem i trymowaniem - ma wlasny salon.
Flaire Posted January 4, 2005 Posted January 4, 2005 Ja jeszcze chcę wrócić do tego nietrzymania moczu po kastracji... To się zdarza, ale tylko u suczek (u psa byłoby znakiem, że wet porządnie schrzanił zabieg - nigdy nie słyszałam o takim przypadku, ale nie ma rzeczy niemożliwych). U suk po sterylce, nietrzymanie moczu po sterylce występuje u ok, 2-3% suk, częściej u niektórych ras (np. bokserów). Jest spowodowane zmianami hormonalnymi i z reguły łatwo się leczy. Ja osobiście polecam zabiegi sterylizacji i kastracji u psów niehodowlanych (lub "po-hodowlanych" :wink: ) z wielu, wielu powodów, z których najważniejszym jest fakt, że wykastrowane psy i wysterylizowane suki po prostu przeciętnie żyją dłużej, niż ich "całe" rodzeństwo. Fuka napisała, że 90% petów, z którymi spotkała się na zachodzie były po takich zabiegach... Ja mogę powiedzieć to samo. Tam na pewno jest na ten akurat temat więcej doświadczenia niż w Polsce - dlaczego z tego nie korzystamy? :niewiem:
sortis Posted January 5, 2005 Posted January 5, 2005 U suk po sterylce, nietrzymanie moczu po sterylce występuje u ok, 2-3% suk, częściej u niektórych ras (np. bokserów). No nie wiem... W ostatnim PSIE w artykule lek.wet.Justyny Borkowskiej-Różańskiej czytamy: ... Badania przeprowadzone w Zurychu w 1989 roku wykazaly iż 20% suk po sterylizacji nie trzyma moczu. ... choroba czesciej dotyczy suk ras dużych (30%) niż suk ras małych (około 8%)... Dr Ludwig Wolf Friedl w swojej duzej pracy ROZPOZNAWANIE LECZENIE ZAPOBIEGANIE CHOROBOM podaje podobne statystyki, podkreslając, że chodzi o owo upośledzenie powstałe na skutek kastracji mimo, że operacja miała przebieg prawidłowy i bez powikłań. ?
Fuka Posted January 5, 2005 Author Posted January 5, 2005 powiem tak - statystyk nie badałam, więc się wymądrzać nie bede, wetem nie jestem - ale z tego co wiem kastracja u psów i u kotów jest bardzo prostym zabiegiem - byłam kiedys swiadkiem jak mój były kastrował kota i skomplikowanie to nie wyglądało. A o tym nietrzymaniu - cos mi sie obiło o uszy więc pacnęlam - nie wiem czy z sensem czy nie. Straszny yorek - nie wiem czy był wykastrowany czy nie, bo do tak bliskiej zażyłości między nami nie dopuścił :evilbat: więc nie bardzo miłam jak to stwierdzic..... Co do nietrzymania moczu u psów - to pamiętam jednego chowa po zabiegu z którym byly straszne problemy - było to w czasach kiedy mieszkałam prawie u weterynarzy - jak ratowałam Wige. Pamiętam, że Ci państwo przeszli z tym psem gehenne - nie wiem kto im tak to spieprzył, bo moi weci byli instancją pomocową juz po feralnym zabiegu. Ale pamietam, że włąściciele przeszli przy tej okazji skrócony kurs psiej kanalizacji... Jak to już chyba gdzies pisałam - jestem zwolenniczka sterylizacji, kastracji u suk i psów niehodowlanych. Tzn z sukami mam trochę mniejszą skłonność po temu - bo zabieg cięższy, narkoza nie jest niczym przyjemnym, a operacja jest dosyć sporą ingerencja i komplikacje moga sie zdarzyć - sama zwlekam z Kawisią. Nie wiem kiedy to zrobię, choć wiem, że zrobie...
Flaire Posted January 5, 2005 Posted January 5, 2005 powiem tak - statystyk nie badałam, więc się wymądrzać nie bede, Ja badałam, więc wyjaśnię. :D Badań na ten temat było sporo; ta pani ze Szwajcarii jest jedyną osobą, której statystyki wyszły tak wysoko, cała reszta autorów (w pracach nowszych, niż 1989) podaje statystyki dużo niższe, te, które ja podałam. (Podawałam już kilkakrotnie na dogo źródła; teraz nie chce mi się szukać). Skąd ta róznica? Nie wiem, tego nigdy nie udało mi się wyjaśnić, pomimo usilnych prób. Więc dlaczego wierzę tym niższym statystykom? Kilka powodów. Po pierwsze, są one uzusklane przez kilku niezależnych autorów, podczas gdy te wysokie są wynikami jedynie tej pani w Szwajcarii. W nauce obowiązuje zasada, że aby wynikom wierzyć, musi być możliwe uzyskanie ich niezależnie przez innych autorów; tu tak się nie stało. Po drugie, statystyki tak wysokie jak tej pani kłócą się z moim zdrowym rozsądkiem. Osobiście znałam bardzo, bardzo wiele wysterylizowanych suk i żadna z nich nie miała tego problemu - a według tej pani, co piąta powinna mieć. To może być dziwoląg statystyczny, ale pytałam kilka innych osób i one również takich suk nie znają. Tu, na dogomanii, spośród wielu, wielu suk o sterylce, nietrzymanie moczu zdarzyło się u jednej czy dwóch, co jest pewnie zgodne z tymi niższymi statystykami. Po trzecie, wszystkie znane mi nowoczesne prace na ten temat cytują te niższe statystyki; niektóre wspominają, że istnieją również te wyższe, ale raczej, powiedziałabym, lekceważąco. Być może praca, którą wspominasz, była pisana zanim te inne, nowsze wyniki wyły dostępne. Podsumowując, czytałam o wynikach, o których piszesz, ale wydaje mi się, że obecnie mało kto w nie wierzy, bo nowsze badania ich nie potwierdziły. Szkoda, że artykuł w ostatnim Psie opiera się na statystykach, w które weci na zachodzie (i ci bardziej świetli w Polsce) już dawno nie wierzą. Dr Ludwig Wolf Friedl w swojej duzej pracy ROZPOZNAWANIE LECZENIE ZAPOBIEGANIE CHOROBOM podaje podobne statystyki, podkreslając, że chodzi o owo upośledzenie powstałe na skutek kastracji mimo, że operacja miała przebieg prawidłowy i bez powikłań. Z tego co wiem, wszyscy autorzy, podający podobne statystyki powołują się na wyniki (nazwisko mi uciekło, przepraszam :oops: ; chcę napisać Christianson) tej pani ze Szwajcarii; jej badania były jedynymi, które takie statystyki uzyskały.Jak już pisałam, problem powstaje rzeczywiście na skutek zabiegu i nie jest spowodowany żadnym błędem, a raczej brakiem hormonu, który pomaga dbać o kondycję mięśnia wspomagającego trzymanie moczu (po angielsku, sphincter muscle - nie wiem, jak po polsku). Podanie preparatów, które pomogą temu mięśniowi utrzymać kondycję (kiedyś syntetycznych hormonów - dzisiaj bezpieczniejszych leków, nie hormonów) rozwiązuje problem.
sortis Posted January 5, 2005 Posted January 5, 2005 Flair, ty statystyki, jak mówisz, badałaś, ja nie, ja je tylko czytam i analizuje na własne potrzeby. Jeśli czytam w najnowszym PSIE, w dziale "weterynaria", (nie zaś w "ze starej prasy" :D) , to przyjmuję, że autor dane publikowane, niezaleznie od tego kiedy zostaly uzyskane, uwaza za aktualne. I obawiam się jednak tych 20%... zacytuję kolejny fragment artykułu: ...w USA, gdzie owariohisterektomii poddawane sa suki jeszcze niedojrzałe płciowo, kilkunastotygodniowe, nie trzymanie moczu jest problemem duzo czestszym niz u nas, traktowanym jako nieunikniony skutek uboczny zabiegu i standardowo leczonym. Amerykańscy własciciele psów wola codziennie podawać leki kontrolujace chorobę niż narażać ulubione zwierzaki na konsekwencje związane z pozostawieniem ich w stanie aktywnosci płciowej ... Ja spotkalam się z inną praktyką. Uważam, że u nas wiekszość sterylizacji suk przeprowadza się li tylko ze względu na wygodę włascicieli, którzy chcą uniknąć kłopotów związanych co pół roku z cieczką, a w przypadku nietrzymania potem moczu kończy się to nie stałym podawaniem leków ale zwykle niestety eutanazją.
Flaire Posted January 5, 2005 Posted January 5, 2005 ...w USA, gdzie owariohisterektomii poddawane sa suki jeszcze niedojrzałe płciowo, kilkunastotygodniowe, nie trzymanie moczu jest problemem duzo czestszym niz u nas, traktowanym jako nieunikniony skutek uboczny zabiegu i standardowo leczonym. Amerykańscy własciciele psów wola codziennie podawać leki kontrolujace chorobę niż narażać ulubione zwierzaki na konsekwencje związane z pozostawieniem ich w stanie aktywnosci płciowej ...sortis, ja w USA mieszkałam ponad 30 lat, siedziałam w psach cały ten czas i mogę Ci tylko powiedzieć, że to po prostu absolutnie nieprawda. Znałam tam dziesiątki wysterylizowanych suk, żadna nie miała problemu z nietrzymaniem moczu i żadna nie była na to leczona. Więcej, problem nietrzymania moczu nie jest czymś, o czym właściciel przeciętnej suki w USA w ogóle wie! Wydaje mi się, że w Polsce jest o nim tak głośno właśnie dlatego, że przeciwnicy sterylizacji używają ten problem jako argument przeciw.Jeśli chcesz, to mogę poszperać i poszukać tych badań ze statystykami, które podawałam. Podejrzewam, że są jeszcze nawet gdzieś na dogomanii, bo już je tu publikowałam - ale niedawno okazało się, że sporo starych topików zniknęło, więc może ten również. Nie potrafię Ci powiedzieć, co motywuje właścicieli w Polsce do sterylizacji - może wygoda. Ale motywacja nie jest dla mnie istotna w obliczu wielu badań wykazujących niezaprzeczalne zalety zdrowotne tego zabiegu. Osobiście nigdy nie słyszałam o eutanazji spowodowanej nietrzymaniem moczu, ani tu, ani w USA. Ale wiem, że panuje przekonanie, że tak się zdarza. Ja mocno podejrzewam, że to tylko plotki, ale oczywiście tego już udowodnić nie potrafię.
Flaire Posted January 5, 2005 Posted January 5, 2005 P.S. Również nie jest prawdą panujące w Polsce przekonanie (również wśród niektórych wetów), że sterylizacja przed pierwszą cieczką wiąże się z podwyższonym ryzykiem nietrzymania moczu. Badałam, skąd bierze się to przekonanie i chyba wiem. Jest to związane z... problemem translatorskim! Konkretnie z bardzo różnym, często w kontekscie wręcz przeciwnym, znaczeniem słów "little" oraz "a little". O tym również chyba już gdzieś na dogo pisałam. Muszę jednak dodać, że badania również wykazują, że bardzo wczesna sterylizacja (przed trzecim miesiącem życia - w Posce takich się nie przeprowadza) rzeczywiście wiąże się z podwyższonym ryzykiem nietrzymania moczu - dlatego w USA zaleca się sterylizację w wieku 5-6 miesięcy, przed pierwszą cieczką, ale dostatecznie późno, żeby tego podwyższonego ryzyka uniknąć. I jeszcze. Bardzo, bardzo mi przykro, że "Pies" publikuje teksty tak niezgodne z prawdą jak ten, który podałaś o praktykach w USA. Jest na ten temat wiele artukułów, a i kontakt z tamtejszymi ekspertami jest naprawdę łatwy; szkoda, że autorka nie zadała sobie trudu sprawdzić tego, co pisze przed publikacją, ale łatwo mi sobie wyobrazić, dlaczego.
Mokka Posted January 5, 2005 Posted January 5, 2005 a w przypadku nietrzymania potem moczu kończy się to nie stałym podawaniem leków ale zwykle niestety eutanazją. To bardzo ciekawe, co napisałaś. Ile znasz takich przypadków (mam na myśli eutanazję spowodowaną nietrzymaniem moczu na skutek sterylki)?
sortis Posted January 5, 2005 Posted January 5, 2005 Bardzo, bardzo mi przykro, że "Pies" publikuje teksty tak niezgodne z prawdą jak ten, który podałaś o praktykach w USA. Jest na ten temat wiele artukułów, a i kontakt z tamtejszymi ekspertami jest naprawdę łatwy; szkoda, że autorka nie zadała sobie trudu sprawdzić tego, co pisze przed publikacją, ale łatwo mi sobie wyobrazić, dlaczego. No to może warto by z autorką polemizować na łamach. Pomyśl... Ile znasz takich przypadków (mam na myśli eutanazję spowodowaną nietrzymaniem moczu na skutek sterylki)? No właśnie. Odpowiem ci tak. Sporo. I aż cztery takie wypadki kiedy to właśnie ja namawiałam wcześniej na sterylizację.
Flaire Posted January 5, 2005 Posted January 5, 2005 No właśnie. Odpowiem ci tak. Sporo. I aż cztery takie wypadki kiedy to właśnie ja namawiałam wcześniej na sterylizację.Dla mnie to szok totalny, bo ja nie znam osobiście ani jednego przypadku nietrzymania moczu, nie mówiąc już o eutanazji z tego powodu. A suk wysterylizowanych znałam w życiu całą masę.Napisz coś więcej o tych przypadkach, proszę. Jak były zdiagnozowane? Jak leczone? Bo na przykład tu, na dogomanii, przynajmniej jeden przypadek takiego nietrzymania moczu po sterylce okazał się zapaleniem dróg moczowych. A w innym, o którym czytałam, wystarczyło podać lek przez 4 tygodnie i problem przeszedł. Powiem jeszcze jedną, dla mnie fascynującą, rzecz. Gdy przyjechałam do Polski, pewien wet powiedział mi, że słyszał, że w USA rutynowo usypia się suki po sterylce, które mają problem z trzymaniem moczu i co ja o tym wiem. On twierdził, że w Polsce tak się nie robi, tylko w USA tacy barbarzyńcy są. A teraz ta pani w Psie - że problem z nietrzymaniem moczu nagminny, ale że takie suki się leczy, nie usypia. Łomatko! Coraz ciekawsze plotki słyszę... w jakim ja kraju żyłam? Bo na pewno nie w tym, o którym mówił ten wet, czy też pisała ta pani... To, co piszę (że w Stanach nietrzymanie moczu po sterylce nie jest znanym zjawiskiem) wiem nie tylko na podstawie dziesiątek znajomych z wysterylizowanymi sukami. Między innymi pracowałam w USA w hotelu dla zwierząt. Jak już było pisane, większość suk jest tam sterylizowana, a ja po nich sprzątałam boksy. Uwierzcie mi, wiedziałabym, gdyby nie trzymały moczu!!! Nie wiem, sortis, jak to się stało, że Ty znasz tyle takich przypadków, a ja zero - może jakiegoś pecha masz. Ale na pewno nie jest to typowe.
sortis Posted January 5, 2005 Posted January 5, 2005 ... Nie wiem, sortis, jak to się stało, że Ty znasz tyle takich przypadków, a ja zero ... No, dłużej żyję ... :wink:
Flaire Posted January 5, 2005 Posted January 5, 2005 No, dłużej żyję ... :wink:sortis, pewna tego jesteś? :wink: A jeśli nawet, to chyba niewiele dłużej...
Fuka Posted January 5, 2005 Author Posted January 5, 2005 czytam i czytam, aż mi się quiche prawie spalił... :-?
aga_ostaszewska Posted January 5, 2005 Posted January 5, 2005 Ja tez znam dosc duzo suk po sterylce (tych co mieszkaja blizej i dalej) i powiem szczerze, ze nigdy nie slyszlam o tym problemie. O nietrymaniu moczu dowiedzialam sie dopiero na Dogo. Z pewnoscia nie mam takiego doswiadczenia jak Flaire :wink: ale przyznaje, ze w swoim krotkim, ale dosc ciekawym zyciu nie spotkalam sie osobiscie z takimi powiklaniami po sterylce...
MonikaP Posted January 5, 2005 Posted January 5, 2005 Przemyślałam sprawę w jedną stronę i przemyślałam ją w drugą...Wysłuchałam mądrej opinii osoby fachowej, znającej mnie i mojego psa..., przyjrzałam się moim dzieciom, moim kotom...i doszłam do wniosku, że nasz dom nie jest odpowiednim domem dla takiego psa, a już na pewno dla psa dorosłego. Bardzo mi przykro. Tej decyzji już nie zmienię. Mam nadzieję, że Karmel i cała reszta tych pięknych terierów znajdzie dobre domy.
aga_ostaszewska Posted January 5, 2005 Posted January 5, 2005 MonikaP: jestem przekonana, ze przemyslalam ta decyzje powaznie i dlatego nalezy Ci sie wielki uklon! Naglosnijcie ten temat KOCHANI! Przeciez te psiaki musza trafic do jakis fajnych rodzinek!!!!!!
Fuka Posted January 5, 2005 Author Posted January 5, 2005 cos tak czułam, że nic z tego nie będzie..... ciekawi mnie trochę określenie - taki pies..... ale może nie chcę wiedzieć co to znaczy :roll:
Recommended Posts