Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

jak moge mojego 6 miesiecznego yoreczka nauczyc aportowac??

zawsze jka mu rzuce np. pilke to on po nia biegnie i z nia ucieka...

jak moge go nauczyc zeby przynosil pilke z powrotem??

prosze o pomoc...

Posted

Po prostu weź psiaka na dłuższą niż smycz linkę, rzucaj mu piłkę i jeśli nie chce jej przynieść to nakieruj go w twoim kierunku. Jeśli do ciebie przyjdzie daj mu smakołyk. No i oczywiście nie goń psa, znacznie lepiej jest uciekać w przeciwnym kierunku :wink:

  • 2 months later...
Posted

co do aportowania to mozna nauczyc tego kazdego psa, nawet tego nie zainteresowanego przedmiotem (koziolkiem, patykiem). Trzeba tylko znac odpowiednie sposoby. Oto jeden z nich http://www.kliker.pieski.eu.org/Praktyka/aport.html
ja tak uczylam moja suke aportowania, chociaz jest retrieverem, to nie chciala ladnie aportowac od poczatku...tez biegla za drewnianym koziolkiem, i go zostawiala, lub brala w pysk i uciekala, niechcac wrocic, lub kladla sie i zaczynala go gryzc. Pies poprostu nie wiem sam, nie domysli sie co ma zrobic z danym przedmiotem, nie czyta nam w myslach co my bysmy chcieli aby on zrobil...
Ja nauczylam Tosce aportowac, tylko dzieki systematycznej pracy (niekoniecznie codziennie), i przede wsystkim krok po kroczku, laczac stopniowo elementy cwiczenia. To trwalo troche dlugo-ok. 5 miesiecy, ale w koncu sie udalo i teraz nawet przy rozporszeniu, suka grzecznie czeka przy nodze jak wyrzucam aport, na komende biegnie i przy nosi szybko aport siadajac przede mna, i zceka na slowo daj, az wezme jej z pyska aport....wiec wszystko jest mozliwe.

Za niedlugo bede uczyc malamuta aportu w ten sam sposob, i opisze wam relacje jak idzie

Opis szkolenia aportu w linku ktory podalam wyzej, uczy poprostu psa zachowan, ktore ma wykonac i juz, a nie ze przyniesie albo nie....

zycze sukcesow w nauce aportowania i nie tylko

szkoda ze nie wiem jak sie zamieszcza filmiki w siecie, bo mam ze dwa jak Tosca ladnie aportuje ;)

moze ktos czytal ksiazke Fishera (ktorego rad co do teorii dominacji nie popieram), ale opisuje on w "Okiem psa" prawie na poczatku, jak uczyl swoja akite aportowania, wiec wszystko mozliwe jak juz powiedzialam :)

  • 3 weeks later...
Posted

Gdzie moge znalezc oficjalne rozmiary koziolkow w zalenosci od masy psa, rasy, czy czegos w tym stylu?

(Tak, wiem, ale ciezko dzis dostac nici na drewnianej szpulce...)

Posted

[quote name='Matagi']A mój Okii za młodu nauczył sie aportować,szedł ,szukał i przynosił... :wink: :wink: :wink:


:shocked!: :shocked!: O to ta rasa to już tak ma, że aportuje puszki, butelki i inne śmieci :wink: :wink: :wink: :wink:

  • 2 weeks later...
Posted

Polecam link, ktory podala Betty;) Tez w ten sposob nauczylam aportowac mojego malamuta przez... 3 dni;) Nie mialam problemu z tym, ze nie chcial mi kozla oddac, bo takich problemow nigdy z nim nie mam;) zawsze na komende mi wszytsko oddaje, wiec mialam ulatwione zadanie:D Jak juz pies ma w pysku co tam ma do aportowania, to stanowczo wydaj komende DO MNIE, a posluszny pies przyjdzie do Ciebie, najprawdopodobniej z aportem w pysku:)

Posted

zakla napisał(a):
Jak juz pies ma w pysku co tam ma do aportowania, to stanowczo wydaj komende DO MNIE, a posluszny pies przyjdzie do Ciebie, najprawdopodobniej z aportem w pysku:)

No posłusznie przychodzi, ale kilka kroków przede mną rzuca aport na ziemię, na "siad" posłusznie siada, ale siedząc już aportu do pyszczka nie weźmie za skarby świata :cry:. I co ja mam zrobić? :roll:

Posted

A zajrzalas na link Betty??:>
W takim wypadku najpierw zrob tak- pies w pozycji do mnie, wyjmujesz kozla, mowisz aport, dajesz psu, pies bierze do pyska, a tu cofajac sie wolasz psa;) Pies powinienen isc za Toba(wolno!). Za kazdym razem przedluzaj trase o jeden krok:) Po takim cwiczeniu, kiedy masz psa ktory idzie za toba z aportem, pod koniec drogi popros go zeby usiadl. Wtedy moze wypluc aport. Trzymanie az do rozkazu daj pocwiczysz pozniej;)

Posted

AniaP napisał(a):
No posłusznie przychodzi, ale kilka kroków przede mną rzuca aport na ziemię, na "siad" posłusznie siada, ale siedząc już aportu do pyszczka nie weźmie za skarby świata :cry:. I co ja mam zrobić? :roll:
AniaP, ja również preferuję uczenie aportowania w spoób, opisany w podanym wyżej linku niż w sposób w Polsce "standardowy". Tamta metoda wyklucza takie zachowanie, jak Ty opisujesz u Twojego psa.

Niemniej teraz masz problem troszkę inny - pies już niejako umie aportować uczony inną metodą, ale nie do końca. Możesz zacząć uczyć od nowa, nową metodą, ale może się okazać, że gdy dojdziesz już do miejsca, w kórym wyrzucasz aport, pies wraca do poprzedniego zachowania i zaczyna go wypluwać zanim Ci odda. Dlatego w Twoim przypadku, ja polecam nauczenie go osobnej komendy "trzymaj". Robisz to w sposób, który (o ile dobrze pamiętam) jest podany w tamtym linku. Potem, gdy już pies umie "trzymaj", wprowadzasz tę komendę jako "dodatkową" w trakcie ćwiczenia aportowania. W czasie gdy pies do Ciebie powraca, powtarzasz "trzymaj".

Posted

zakla napisał(a):
pies w pozycji do mnie, wyjmujesz kozla, mowisz aport, dajesz psu, pies bierze do pyska,

Czyli co? Jak biegnie "do mnie" czy jak już siedzi przede mną? Przybiegnie, usiądzie przede mną, ale jak wyciągnę kozła nie otworzy pychola po aport :shake: , wykręca się przed nim na boki. Jak trochę ożywię kozła i zacznę ją nim "szczuć", to wtedy chętnie go weźmie do pysia, ale jak:

zakla napisał(a):
cofajac sie wolasz psa;)

no i teraz go wypluje. :x Może to kwestia ćwiczeń i czasu i się nauczy :hmmmm: , bo tak nie ćwiczyłam. :shake:

zakla napisał(a):
Po takim cwiczeniu, kiedy masz psa ktory idzie za toba z aportem, pod koniec drogi popros go zeby usiadl. Wtedy moze wypluc aport.

No i właśnie tak mamy, bo ona go bez problemu podejmie :sweetCyb: , wołam ją "do mnie" i cofając się do tyłu uciekam, ona biegnie za mną, ale nie mogę zrobić na nią najścia ani kazać jej usiąść, bo pluje aportem :( i... elegancko siada przede mną i gapi się na mnie. 8)

zakla napisał(a):
Wtedy moze wypluc aport.

:o

Posted

Flaire napisał(a):
ja również preferuję uczenie aportowania w spoób, opisany w podanym wyżej linku niż w sposób w Polsce "standardowy".

To znaczy jaki jest ten standardowy sposób. Dlaczego mała rzuca aport i nie chce z nim usiąść? :niewiem:

Szczerze mówiąc trudno mi "rozebrać" te przykłady :oops: , szkoda, że nie ma mi kto tego pokazać, bo ja wzrokowiec raczej jestem. Próbowałam coś robić klikerem, ale nic mi raczej nie wychodziło. :oops: Mała była bardziej zainteresowana moim klikaniem i smakołykami niż ćwiczeniem. Mam nadzieję, że nie narobiłam przez te kilka minut takiego "szkolenia" za dużo złego i nie namieszałam małej za dużo w łebku. :roll:

Nie wiem którą z tych metod masz bardziej na myśli? :hmmmm:

Flaire napisał(a):
pies już niejako umie aportować uczony inną metodą,

Szczerze mówiąc, to żadna to metoda. Wyrzucałam aport, mała po niego chętnie biegła, ja uciekałam cofając się tyłem i wołając "do mnie" i dalej... no właśnie, problem co dalej. :roll: Ćwiczymy tak sobie dokładnie od m-ca, a ponieważ mi nie wychodzi, to nie ćwiczymy codziennie, a jeśli to też tylko przez kilka minut. :(

Flaire napisał(a):
w Twoim przypadku, ja polecam nauczenie go osobnej komendy "trzymaj".

Zaczęłam ją tego uczyć, ale... Chętnie bierze aport do pysia jeśli ją nim "drażnię", ruszam nim , "ożywiam" go, chowam za plecami i pokazuję. Wtedy nawet siedząc przede mną chętnie go łapie i siedzi z nim kilka, czasem nawet kilkanaście sekund, mówię "daj", oddaje, "noga" i szybko obchodzi mnie i siada przy nodze. Czeka nawet kiedy znowu dam jej aport. Ćwiczyłam tak 4-5 razy, więc może... cierpliwości? :oops: Może się w ten sposób nauczyć? :question: I co dalej? I czy mogę się z nią bawić aportem czy lepiej nie? Ale jak ją do niego bardziej zachęcić, jak ją na niego "nakręcić"? Jak siedzi przede mną i mówię tylko "trzymaj", to "martwego" aportu nie weźmie. :shake:

Flaire napisał(a):
Potem, gdy już pies umie "trzymaj", wprowadzasz tę komendę jako "dodatkową" w trakcie ćwiczenia aportowania. W czasie gdy pies do Ciebie powraca, powtarzasz "trzymaj".

Hm, może rzeczywiście ćwiczenie czyni mistrza? :hmmmm: Tylko czy to co robię do tej pory jest OK.? :huh:

Flaire napisał(a):
W czasie gdy pies do Ciebie powraca, powtarzasz "trzymaj".

A o tym nie pomyślałam, żeby tak jej podpowiadać? Może jak wyćwiczymy trzymaj, to właśnie to zadziała? :hmmmm:

Próbowałam też dać jej aport "trzymaj" i prowadzić ją na smyczy. No chodzi z nim, chociaż muszę co chwilę zabierać jej aport, żeby nie zdążyła go wypluć.

No i mogę ją uczyć tylko w domu. Na spacerach co chwilę interesuje się tym co się dzieje wokoło. Jest bardzo "wrażliwa" na wszelkie dźwięki, odgłosy i musi zaraz sprawdzić co się dzieje. A aport? To wtedy żadna atrakcja. :evil:

Posted

AniaP napisał(a):
Flaire napisał(a):
ja również preferuję uczenie aportowania w spoób, opisany w podanym wyżej linku niż w sposób w Polsce "standardowy".

To znaczy jaki jest ten standardowy sposób. Dlaczego mała rzuca aport i nie chce z nim usiąść? :niewiem:
Dlatego, że nigdy jej tego nie nauczyłaś :wink: .

AniaP napisał(a):
Próbowałam coś robić klikerem, ale nic mi raczej nie wychodziło. :oops: Mała była bardziej zainteresowana moim klikaniem i smakołykami niż ćwiczeniem. Mam nadzieję, że nie narobiłam przez te kilka minut takiego "szkolenia" za dużo złego i nie namieszałam małej za dużo w łebku. :roll:
Jeżeli normalnie nie szkolisz klikerem, to nie ma co zaczynać aportowania na kliker, bo pies jeszcze nie jest nawet uwarunkowany na kliker. Tak więc zapomnij o klikerze i skoncentruj się na całym podejściu tam opisanym - kliker jest tylko niejako metodą nagradzania psa. Jeśli nie szkolisz klikerem, tam gdzie masz kliknąć, pochwal psa i daj mu smakołyk.

AniaP napisał(a):
Flaire napisał(a):
pies już niejako umie aportować uczony inną metodą,

Szczerze mówiąc, to żadna to metoda. Wyrzucałam aport, mała po niego chętnie biegła, ja uciekałam cofając się tyłem i wołając "do mnie" i dalej... no właśnie, problem co dalej. :roll: Ćwiczymy tak sobie dokładnie od m-ca, a ponieważ mi nie wychodzi, to nie ćwiczymy codziennie, a jeśli to też tylko przez kilka minut. :(
Czyli jak narazie, wykorzystywałaś naturalny instynkt łowiecki psa do gonienia czegoś co się rusza (najpierw rzucanego aportu, a potem cofającej się Ciebie). To jest "metoda" właśnie z grubsza ta, którą ja nazwałam "standardową".

AniaP napisał(a):
Flaire napisał(a):
w Twoim przypadku, ja polecam nauczenie go osobnej komendy "trzymaj".

Zaczęłam ją tego uczyć, ale... Chętnie bierze aport do pysia jeśli ją nim "drażnię", ruszam nim , "ożywiam" go, chowam za plecami i pokazuję. Wtedy nawet siedząc przede mną chętnie go łapie i siedzi z nim kilka, czasem nawet kilkanaście sekund, mówię "daj", oddaje, "noga" i szybko obchodzi mnie i siada przy nodze. Czeka nawet kiedy znowu dam jej aport. Ćwiczyłam tak 4-5 razy, więc może... cierpliwości? :oops: Może się w ten sposób nauczyć? :question: I co dalej?
Na razie - bardzo dobrze, tylko nie każ jej za każdym razem przychodzić do nogi, bo zacznie to robić automatycznie po oddaniu aportu. Ja raczej ćwiczę to zupełnie oddzielnie. :wink: ALe nie rób tego w pozycji innej jak siad, bo wtedy każesz jej pozbywać się aportu z pyska w pozycji innej, niż siad... Więc spróbuj tak: najpierw każ jej usiąść (siad-zostań), a potem zrób to, co opisujesz - staraj się, żeby wzięła aport, ale pozostała na "siad". Jak tylko weźmie, powiedz "trzymaj", potem NATYCHMIAST "oddaj", weź aport i "dobry pies" i smakołyk. Pies siedzi przed tobą cały czas. Powtarzasz to wiele, wiele razy, bardzo powolutku zaczynając wydłużać czas, kiedy siedzi z aportem w pysku na "trzymaj". Jeśli zdarzy jej się wypluć zanim powiesz "oddaj" to znaczy, że jeszcze nie jest gotowa na trzymanie tak długo i cofasz się do znacznie krótszego czasu trzymania.

AniaP napisał(a):
I czy mogę się z nią bawić aportem czy lepiej nie?
Ja się nie bawię - nie widzę takiej potrzeby. Aport to nie zabawka, tylko narzędzie do wykonania ćwiczenia. To samo przeczytasz w podanym tekscie.

AniaP napisał(a):
Ale jak ją do niego bardziej zachęcić, jak ją na niego "nakręcić"?
W moim doświadczeniu, z czasem pies sam się nakręca jak już się nauczy aportować, bo kojarzy to z zadowoleniem Pana i smakołykami - a psy z instynktem aportowania czy gonienia jeszcze dodatkowo mają przyjemność z samego aportowania czy gonienia. Znam tylko jedną suczkę, u której to się nie zdarzyło.

AniaP napisał(a):
Jak siedzi przede mną i mówię tylko "trzymaj", to "martwego" aportu nie weźmie. :shake:
Na to są rozmaite sposoby, ale dla Twojego psa niepotrzebne, bo pisałaś, że Twojego psa potrafisz rozbawić tak, żeby ten aport wziął nawet na siedząco, a to wystarczy.

Gdy pies już poprawnie wykonuje ćwiczenie opisane powyżej, zaczynasz wprowadzać utrudnienia. Jest tu wiele możliwości, ale to chyba temat na późniejszą lekcję :wink: .

AniaP napisał(a):
Flaire napisał(a):
Potem, gdy już pies umie "trzymaj", wprowadzasz tę komendę jako "dodatkową" w trakcie ćwiczenia aportowania. W czasie gdy pies do Ciebie powraca, powtarzasz "trzymaj".

Hm, może rzeczywiście ćwiczenie czyni mistrza? :hmmmm: Tylko czy to co robię do tej pory jest OK.? :huh:
Mnie się wydaje, że tak, z wyjątkiem odbierania psu aportu w pozycji innej niz siad. Ja na tym etapie powtarzałabym całe ćwiczenie w pozycji siad. Dopiero gdy pies trzyma w pysku w pozycji siad przez, powiedzmy 15 sekund i rozumie komendę trzymaj, zaczęłabym wprowadzać utrudnienia.

AniaP napisał(a):
Flaire napisał(a):
W czasie gdy pies do Ciebie powraca, powtarzasz "trzymaj".

A o tym nie pomyślałam, żeby tak jej podpowiadać? Może jak wyćwiczymy trzymaj, to właśnie to zadziała? :hmmmm:
Ja myślę, że tak.

AniaP napisał(a):
Próbowałam też dać jej aport "trzymaj" i prowadzić ją na smyczy. No chodzi z nim, chociaż muszę co chwilę zabierać jej aport, żeby nie zdążyła go wypluć.
Chodzenie na smyczy to jest jedno z tych poważnych utrudnień. Ale zanim to zrobisz, pies musi umieć siadać z aportem nie wypluwając go, bo nie chcesz odbierać na stojąco. :wink:

AniaP napisał(a):
No i mogę ją uczyć tylko w domu. Na spacerach co chwilę interesuje się tym co się dzieje wokoło. Jest bardzo "wrażliwa" na wszelkie dźwięki, odgłosy i musi zaraz sprawdzić co się dzieje. A aport? To wtedy żadna atrakcja. :evil:
Ja radzę uczyć w ogóle tylko w domu dopóki nie ma danego elementu na 100% opanowanego. Dopiero wtedy ten element, ale tylko ten element, możesz zacząć ćwiczyć w miejscu, gdzie jest więcej rozproszeń.

Szkoda, że nie mieszkasz w Warszawie, bo to wszystko jest łatwiej pokazać, niż opisać. Ja radzę Ci teraz jeszcze raz przeczytać te klikerowe strony na temat aportownia, ale ponieważ nie uczysz klikerem, więc staraj się ignorować te części o klikerze i wyobraź sobie, że gdzie tekst każe Ci kliknąć, Ty chwalisz i nagradzasz psa.

Posted

Flaire ,
wielkie dzięki :calus: za rady i ocenę. Polałaś trochę miodu na moje "zbolałe" serce. Nie jest ze mną i z moim piesiem jednak tak najgorzej. :multi: Będziemy w takim razie dalej ćwiczyć i postaram się być bardziej cierpliwa. :oops:

[quote name='Flaire'] Jeśli nie szkolisz klikerem, tam gdzie masz kliknąć, pochwal psa i daj mu smakołyk.
No, tak też sobie przetłumaczyłam (chyba nawet gdzieś czytałam, że tak to można przełożyć). A szkolenie na smakołyk nie jest nam obce. :wink:

[quote name='Flaire']
[quote name='AniaP']
Próbowałam też dać jej aport "trzymaj" i prowadzić ją na smyczy. No chodzi z nim, chociaż muszę co chwilę zabierać jej aport, żeby nie zdążyła go wypluć.
Chodzenie na smyczy to jest jedno z tych poważnych utrudnień. Ale zanim to zrobisz, pies musi umieć siadać z aportem nie wypluwając go, bo nie chcesz odbierać na stojąco.
Czyli uczyłabym ją w ten sposób właśnie tego czego chcę ją oduczyć: wypluwania aportu zanim do mnie przyjdzie, usiądzie przede mną i poczeka na odebranie? Dobrze, to rozumiem? :roll:

[quote name='Flaire'] Szkoda, że nie mieszkasz w Warszawie, bo to wszystko jest łatwiej pokazać, niż opisać.
No szkoda :cry: . Ale już mi się w tej chwili trochę rozjaśniło w łepku :oops: i nabrałam ochoty do dalszej pracy, bo już powoli :flop: . Na to chyba też potrzeba trochę czasu, co? :-? Co prawda czytałam wiele razy, że aportu uczy się trzy m-ce, sześć m-cy, jeszcze dłużej, a nawet jak pies się nauczy, zda egzamin, to jeszcze w pewnym momencie potrafi mu się odwidzieć i... trzeba zaczynać naukę od początku. :roll: No, ale co innego czytać, a co innego samemu znosić trudy i znoje nauki. :-?

Posted

coztego napisał(a):
Może aportowany przedmiot jest mało atrakcyjny?

No, nie wiem co tam sobie moja mała myśli :wink: , ale... jakiś taki ciężki drewniany klocek, który... z jednej strony nie da się wziąć do pycha, bo za gruby :( , z drugiej strony... to samo :o , skubać, śrupać i podryzać nie wolno, bo pańcia zaraz zabiera :evil: . A co to za atrakcja? :x Patyki, to przynajmniej można pośrupać. :P Piłeczka, słoneczko, szmaciany warkoczyk, to fajne, miękkie i tym można się z pańcią nawet poszarpać, poprzeciągać. :lol:

Posted

AniaP napisał(a):
Czyli uczyłabym ją w ten sposób właśnie tego czego chcę ją oduczyć: wypluwania aportu zanim do mnie przyjdzie, usiądzie przede mną i poczeka na odebranie? Dobrze, to rozumiem? :roll:
Tak, o to mi chodzi.

Jeszcze jedna rzecz, której możesz uczuć niezależnie od aportowania, a co może Ci pomóc później, to przybiegania do Ciebie i przyjmowania pozycji "siad" niemal automatycznie gdy się cofasz. Ja to robię tak: idę z psem przy nodze, nagle mowię "do mnie" i zaczynam się cofać. Dąże do tego, żeby pies podleciał i usiadł przede mną bez komendy siad. Pomagam mu z tym podnosząc ręce do pasa (składam je razem, jakbym coś trzymałą). Oczywiście gdy zaczynam, wydaję komendę siad, ale dązę do tego, żebym nie musiała jej wydawać, żeby pies siadał przede mną automatycznie, ewentualnie reagując na ten ruch rąk, a jednocześnie żeby ta biegnięcie do pozycji siad przede mną stało się niemal refleksem gdy tylko ja się zacznę cofać.

Do czego to jest potrzebne? A bo gdy pies już umie siedzieć z aportem w pysku przede mną, to zaczynam go uczyć tego samego, ale siedząc przy nodze. (Ale zanim odbieram mu aprot, staję przed nim). Jak już to umie, to robię to samo, ale wyciągam rękę z aportem do przodu tak, żeby musiał po niego sięgnąć. Jak już dobrze umie sięgać, zaczynam w trakcie podawania aportu robić długi pół krok prawą nogą (pies siedzi przy lewej), komenda "aport", tak, żeby pies musiał wstać, żeby wziąć ten aport. W momencie, w którym go bierze, gdy jeszcze i ja, i pies trzymamy aport, mówię"do mnie" i dostawiam nogę z powrotem, ewentualnie dodatkowo cofam się kilka krokó (zależnie od psa). Pies nauczony "do mnie" na cofanie się w tym momencie usiądzie przed Tobą, ale ważne jest, żebyś nie musiała powiedzieć "siad", bo na to wypluje aport. :wink: dostawiam prawą nogę

Aportu uczy się rzeczywiście długo, ale dobrze nauczony pies na ogół nie przestaje aportować, a jak masz szczęście, to nawet nabiera pasji. :D

Posted

Mi udalo sie nauczyc aportu dosc szybko, bo w ciagu chyba 2-3 tygodni:) Ale oczywiscie ciagle to dopracowywujemy, staramy sie nabrac tempa, nie pluc za wczesnie i teraz z ogrodu przenieslismy sie na lake, gdzie jest duzo rozproszen, i musze sie pochwalic, ze dwa na trzy razy nam sie na lace udalo;)

Posted

zakla napisał(a):
Mi udalo sie nauczyc aportu dosc szybko, bo w ciagu chyba 2-3 tygodni:) Ale oczywiscie ciagle to dopracowywujemy, staramy sie nabrac tempa, nie pluc za wczesnie i teraz z ogrodu przenieslismy sie na lake, gdzie jest duzo rozproszen, i musze sie pochwalic, ze dwa na trzy razy nam sie na lace udalo;)
zakla, gratulacje. Ale muszę powiedzieć, że Ty i ja mamy różne definicje słowa "nauczyć się". Dla mnie, pies będzie "nauczony", gdy będzie wykonywał na łące 10 razy na 10 (nie koniecznie w trakcie jednej sesji :wink: ), a nie 2 na 3. :wink: Jak wykonuje 2 na 3, to dla mnie idziecie troszkę za szybko i powinniście cofnąć się o krok wstecz (bo każda wpadka cofa Cię wstecz nie o jeden krok, a o kilka).

Ale ja jestem perfekcjonistka. :wink:

Posted

[quote name='zakla'] Mi udalo sie nauczyc aportu dosc szybko, bo w ciagu chyba 2-3 tygodni:) Ale oczywiscie ciagle to dopracowywujemy, staramy sie nabrac tempa, nie pluc za wczesnie i teraz z ogrodu przenieslismy sie na lake, gdzie jest duzo rozproszen, i musze sie pochwalic, ze dwa na trzy razy nam sie na lace udalo;)
W ciągu 2-3 tygodni? :o Regulaminowego aportu? :roll: Pies spokojnie czeka przy nodze kiedy wyrzucasz aport, "aport" - pies biegnie po aport dopiero na komendę, podejmuje aport za środek, "do mnie" - pies biegnie z aportem prosto do Ciebie, siada przed Tobą (bez komendy "siad"), czeka aż weźmiesz od niego aport "daj" (lub inna komenda), "noga" - obchodzi Cię i siada przy lewej nodze (bez komendy "siad")? :o Malamut? :roll: Z całym szacunkiem, ale ta rasa chyba nie ma w genach aportowania (chociaż na malamutach się nie znam :oops: )? Zazdroszczę Ci. :-? Ja to jestem jednak do d... przewodnik. :cry: Ale na www.owczarek.pl temat aportu był wałkowany już dziesiątki razy, bo każdy podkreśla jak trudno go nauczyć. Nie jednemu przewodnikowi spędzał już sen z powiek. :watpliwy:
Sorry, dzisiaj śnił mi się nawet aport, więc stąd ten mój smutek. :( Ale od jutra zabieramy się od nowa za naukę, więc trzymajta za nas kciuki. :-?

Posted

Flaire napisał(a):
Ja to robię tak: idę z psem przy nodze, nagle mowię "do mnie" i zaczynam się cofać. Dąże do tego, żeby pies podleciał i usiadł przede mną bez komendy siad. Pomagam mu z tym podnosząc ręce do pasa (składam je razem, jakbym coś trzymałą). Oczywiście gdy zaczynam, wydaję komendę siad, ale dązę do tego, żebym nie musiała jej wydawać, żeby pies siadał przede mną automatycznie, ewentualnie reagując na ten ruch rąk, a jednocześnie żeby ta biegnięcie do pozycji siad przede mną stało się niemal refleksem gdy tylko ja się zacznę cofać.

A jeśli pies nie ma problemu z komendą "do mnie"? :roll: Na "do mnie" przybiega i siada przede mną. Wg mnie powinna usiąść jak najbliżej przede mną, a więc prawie przy czubkach moich butów, a czasem jej się zdarza mieć przednie łapki 10-15 cm przede mną albo usiądzie nie tak idealnie na kąt 90 stopni tylko lekko w bok (ja też jestem perfekcjonistka :oops: ). Wtedy podprowadzam ją trochę ruchem prawej ręki. Nie próbowałam "do mnie" z cofaniem się (muszę wypróbować), ale z "zostań" albo w przywołaniu z "biegaj czy "wolny" czy z wolnego biegania na spacerach, "do mnie" znaczy dla niej biegnę prosto do pańci i siadam przed nią (bez komendy "siad").

Dalszą część ćwiczeń wypróbujemy, ale... oczywiście trochę później. :wink: Najpierw jednego musimy się nauczyć, chociaż ja to jestem czasem niecierpliwus, więc sama siebie bedę musiała trochę hamować. :oops:

Flaire napisał(a):
Aportu uczy się rzeczywiście długo, ale dobrze nauczony pies na ogół nie przestaje aportować, a jak masz szczęście, to nawet nabiera pasji.

Może kiedyś polubię aport i mała też. :wink: (prawdopodobnie wtedy, kiedy zaczniemy robic postępy :wink: ). Może to rzeczywiście tylko jakiś nieuzasadniony "wstręt" do regulaminowego klocka, bo aportować przecież pies może różne inne ciekawsze przedmioty, no ale jak regulamin to regulamin i jak mus to mus. :-?

Posted

AniaP napisał(a):
A jeśli pies nie ma problemu z komendą "do mnie"?
To troszeczkę zależy od tego, jak bardzo Ci się spieszy. Ja bym jednak poćwiczyła tak, jak opisałam. Dlaczego? Bo potem będziesz używać tego samego (cofania się) w dalszej fazie nauki aportu (której sam początek, z tym pólkrokeim w przód, już opisałam). Chcesz, żeby to było dla psa jak najbardziej znajome - najlepiej w ogóle, jeśli będzi reagował na sam akt tego cofania się i podnoszenia ręki do góry - tak na wysokość pasa, przy pasie - bez słów. (Każde dodatkowe słowo może przyczynić się do wyplucia aportu. Chcesz, żeby pies koncentrował się na tej ręce idącej do góry, bo to spowoduje, że podniesie pysk do góry, a w ten sposób, z pyskiem do góry, trudniej wypluć aport.) Ale jeśli uważasz, że to niepotrzebne, albo nie masz czasu tego ćwiczyć, to możesz to opuścić. (Ja uczę "do mnie" właśnie w ten sposób, więc mam sprawę ułatwioną, bo pies już to znał. A nauczyłam regulaminowego aportu właśnie w 2-3 tygodnie - Mokka świadkiem - bo tylko tyle czasu miałam do egzaminu, gdy zdecydowałam, że Misia aportu polską metodą, którą mnie uczono na kursie PT, się nie nauczy i przeszłam na metodę powyższą, którą znałam ze Stanów. Przedtem Misia w ogóle nie aportowała - nie biegła nawet za wyrzucanym aportem - i pani szkoleniowiec zabrakło pomysłów, co z nią zrobić, więc pozwoliła mi spróbować po swojemu :wink: . A na egzaminie Misia dostała chyba pełną punktację. Ale to była bardzo niezwykła sytuacja - gdy zaczynałam, liczyłam, że zajmie mi to ok. 3-6 miesięcy, i że egzamin będę musiała odłożyć. A poza tym, z metodą miałam dużo doświadczenia, bo uczyłam już wtedy nią wiele psów, i własnych, i należących do kursantów. Sprawa okazała się ułatwiona, bo Misia chętnie brała koziołek nasmarowany kiełbasą do pyska :wink: , a tego często najtrudniej nauczyć).

Opiszę przy okazji następną fazę nauczania. Jak pies już dobrze bierze koziołek z tym wyjściem po niego pół kroku i powróceniem do pozycji siad przed Tobą, to zaczynasz wydłużać to pół kroku. Zaczynasz od pozycji startowej, czyli pies w pozycji "siad" przy lewej nodze. Pokazujesz psu aport, zachęcasz itp. Potem, na komendę "aport" wybiegasz z tym aportem na poziomie nosa psa (przed nosem) na kilka kroków. Pies powinien podążyć za aportem (oczywiście nie miał komendy "zostań") i wziąć do pyska. W momencie, gdy bierze do pyska, Ty zaczynasz się cofać. Tu musisz wyczuć psa - najlepiej by było, gdyby on to "do mnie" na cofanie miał tak wyćwiczone, że bez komendy w tym momencie zawróci i usiądzie przed Tobą. Ale jeśli nie ma, to dajesz "do mnie". W każdym razie pies powinien zawrócić i usiąść przed Tobą. Najlepiej do tego momentu nie musieć mówić nic, ale jeśli wygląda na to, że pies aport wypluje, to natychmiast dajesz mu "trzymaj". Jeśli wypluje, to podnosisz (nie każesz jemu podnosić, bo tego jeszcze nie uczyłaś), znów dajesz do pyska z komendą "trzymaj" i próbujesz skończyć ćwiczenie (cofasz się, dążąc do tego, żeby pies za Tobą pobiegł). Tym razem powtarzasz mu "trzymaj".

Jak już będzie miał powyższą fazę opanowaną, to dodajesz element podnoszenia z ziemi. Robisz dokładnie tak, jak powyżej, tylko tuż przed chwilą, gdy pies chwyci aport, obniżasz rękę z aportem coraz bardziej. Na początku obniższ tylko o kilka centymetrów. Jak pies sięga w dół za każdym razem, obniżasz o kolejne kilka cm. W końcu masz ją opniżoną tak bardzo, że aport dotyka ziemi. Niemniej nadal trzymasz go ręką gdy pies go podejmuje - a jak tylko weźmie, zaczynasz się cofać, jak wyżej. No i jak pies ma już opanowane podnoszenie aportu z ziemi gdy go trzymasz, to przestajesz go trzymać. W tym momencie, ćwiczenie wygląda tak: zaczynasz od pozycji startowej. Komenda "aport", wybiegasz z aportem w ręku naprzód, pies podąża za Tobą. Kładziesz aport na ziemi i zaczynasz się cofać. Pies podejmuje aport, leci za Tobą już bez dalszej komendy, Ty zatrzymujesz się, pies siada przed Tobą.

Cdn.... :D

Posted

Flaire ,
dzięki, dzięki, dzięki. :buzi: Z tego pisu to wygląda na takie proste, że już bym chciała wszystko naraz spróbować, ale... 3/4 dnia spędzam w pracy :cry: , więc muszę wytrzymać do wieczora. Ten sposób, który opisałaś jest bardzo ciekawy. Wreszcie coś się dzieje, wiem jak mam z psem pracować. :multi:

Chciałam Cię jeszcze zapytać ile może być sesji ćwiczenia aportu dziennie i jakie mogą być długie? Czy to może być tylko raz, dwa razy dziennie i max np. 5 prób ćwiczeń i koniec? Czy można ćwiczyć kilka razy dziennie, szczególnie w soboty i niedziele kiedy mam na to cały dzień i do upadłego? :roll: Znam bowiem opinie, że powinno się wyciągać aport raz, najwyżej dwa razy dziennie i nie ćwiczyć więcej niż dwa, trzy razy i koniec, żeby pies się nie znudził, a raczej zatęsknił? Jak to właściwie jest? :hmmmm:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...