Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

To raczej moja mania. Ja sama zawsze, od kiedy pamiętam, po powrocie do domu zdejmowałam z siebie wszystkie "pęta": paski, zegarki, dopasowaną odzież. Najlepiej się czuję w takich luźnych szatach, żeby nic mi nie krępowało ruchów. Ja mam po prostu bzika na punkcie swobody, nie wyobrażam sobie, że można żyć w zamknięciu. Mogę z domu nie wychodzić przez cały dzień, czy nawet kilka dni (choć to z trudem), ale muszę wiedzieć, że mogę. Stąd moja obsesja ze zdejmowaniem obroży psom. Żeby i one czuły się swobodnie. 

A co u nas? To, co przedtem. Psotka już zrozumiała, że więcej prób wydania jej obcym nie będzie. Rano wita się ze mną "szyjką" (takie pocieranie swoją szyją o moją), śpi z nami (czyli ze mną Kajtusiem i Juką, a w porywach dochodzi jeszcze Szerlok (jeśli nie jest mu gorąco) i Dziunia (to z wielkiej łaski!), biega jak szalona po łąkach, pochłania wszystko, co jej postawię przed nosem i ogólnie wygląda na szczęśliwego psa. Cały czas w obróżce, na razie. Poranny i popołudniowy spacer nieco nam się skrócił (a właściwie znacznie), bo Kajtuś odzyskał szwung i melduje się za każdym razem, kiedy wychodzimy, co często skutkuje buntem niewybieganej młodzieży, bo jednak ponad stuletni (na ludzkie) staruszek, mimo odzyskanej pary, męczy się szybko, No a teraz jeszcze marznie, bo - jak można zobaczyć na "Szerlok pocieszyciel" - jest prawie łysy, a tu przymrozki! Nie śmiem spróbować mu wkładać ubranko, wiedząc, jak reaguje na wszelkie manipulacje wokół swojej osoby. Staram się koło południa robić jakieś większe "kółko", najczęściej nad rzeką, żeby ferajna mogła się wylatać na łąkach. Wracają utytłani jak nieboskie stworzenia, ale zadowoleni i potem śpią, dzięki czemu i ja mam chwilę spokoju. 

  • Upvote 1
Posted

Zwłaszcza buczy! 

Przy bramie pojawiła się nowa jama. Odkryłam że one po prostu wykopują kamienie, a w moim podjeździe ukryto całe masy dużych otoczaków. Jeszcze większe leżą pod dębem przy furtce i już zostały okopane. Zdaje się, że muszę zacząć grać w totka, żeby zrobić solidny podjazd inaczej niedługo nie wydostanę się z obejścia.

  • Upvote 1
Posted

Jak to dobrze,  że  nie trafiła mi się nigdy koparka! Bliss wcale nie kopie,  Lerka trochę,  ale co ona tam może.  No,  Max - i lubi i dużo może,  ale nie jest cały czas na działce,  no i jak go skarcę,  to na kilka dni pomaga ;). 

Posted

Zaczynam też myśleć, że to coś w rodzaju choroby sierocej, albo... szantażu emocjonalnego. Zawsze kiedy "ponadprogramowo" wychodzę z domu, po powrocie znajduję albo nową jamę, albo starą pogłębioną. Wczoraj poszłam po południu na herbatę do sąsiada z naprzeciwka. Psy znają go dobrze i lubią, same czasami ganiają po jego działce, kiedy idę sprawdzić, czy żyje, kiedy za długo go nie widać (tak, tak. Jego młodszy brat umarł w tej chałupie, a Maciek ma trochę więcej niż 20 lat i jest schorowany), poza tym przecież widzą, gdzie idę. Na zdrowy rozum nie powinno im robić różnicy, czy jadę do sklepu, czy idę w gości do sąsiada. A jednak - w tym drugim przypadku znajduję nowe dziury. Po powrocie ze sklepu najwyżej bardziej poszarpanego pluszaka. 

Posted

 Na  szczęście w czasie naszej nieobecności nasze psice idą spać.  Nie mają innego wyjścia,  bo są  zamknięte w domu.  Dzisiaj jedziemy do Myszyńca na wizytę PA dla Sheldonka, więc kilka godzin nas nie będzie.  Mam nadzieję,  że  Bliss i Lerka zachowają się jak zwykle,  czyli -  wzorowo(tfu,  tfu,  tfu).

Pozdrowienia dla Pana Macieja :) 

Posted

Pan Maciej, jako ten żuraw, powoli zbiera się do domu na zimę. Wróci jeszcze w środę pozakręcać krany itp., a potem zaszyje się w domowych pieleszach do wiosny. Jednak palenie w piecu to męczące zajęcie, a jego okna pochodzą chyba jeszcze z XIX wieku albo z początku XX, wiatr więc przez nie hula swobodnie. Ten mój gaz drogi, bo drogi, ale wygodny. Jak jeszcze zrobią do końca kanalizację (tzn. podłączą do domu) będzie luz blues!

Posted

Malagosku, odpisałam Ci dwa razy, ale dogo się przepoczwarzało chyba i oba mi wcięło. 

Mamy się świetnie, dziękuję. Posterylkowe ranki zagojone, niedługo nawet ślad po  nich zniknie. W suczej pamięci już znikł. Dziewczyny rozrabiają w najlepsze, śpią objęte, ganiają po łąkach - pełnia szczęścia. I kopią doły (to pełnia mojego NIEszczęścia).Nastał czas codzienności i nudy, właściwie nie ma nic do opowiadania. Może oprócz moich zmagań z safe-animal, czyli bazą czipów, która działa mniej więcej tak jak dogo, tzn. raz działa, raz nie. No ale poprosiłam ich o wyjaśnienie, jak się nimi posługiwać, na pewno mi wyjaśnią, bo są bardzo komunikatywni. Wpisałam do ich bazy wszystkie trzy zwierzaki i to się okazał problem, bo ich strona wyraźnie nie przewiduje takiej sytuacji.(Kajtuś i Dziunia nie mają czipów, ale chyba też będę musiała Dziunię zaczipować, bo bidulka głuchnie i raz już mi się gdzieś zapodziała w lasku. Na szczęście słyszy jeszcze ultradźwięki).

A co u Was? Jak z sikaniem Rudzika? Kilka dni temu obejrzałam film o kotce, która sikała poza kuwetą, bo została przeprowadzona z całą rodziną do nowego domu. W ten sposób dawała wyraz swojemu zestresowaniu. Może Rudzik tak się zachowuje w wyniku nieudanej adopcji? Bo czuje się niepewnie i musi znakować miejsce? Znasz jakiego behawiorystę, który mógłby Ci doradzić, co z tym fantem zrobić?

Posted

Myślę,  że  pies,  to nie kot ;). Są psy znakujące w domu i nie.  Taki nieznakujący,  jest i był od początku  Max. Śp. Kaktus Radysak   znaczył. Po kastracji mu przeszło.  Miejmy nadzieję,  że  Rudzikowi też przejdzie. 

  • Upvote 1
Posted

Gustaw którego adoptowali Państwo którzy wcześniej adoptowali naszą Lusię - również znaczył teren - przez dwa tygodnie wszystko było obsikiwane. ale on trafił prosto z boksu do domu, nie chodziło o załapanie że nie robimy tego w domu - ale to było ewidentne znaczenie terenu. Może zostało mi to po schronisku gdzie był w boksie z innymi 10 psami - jeden przez drugiego przecież w takiej sytuacji znaczy miejsce.

Gdy został wykastrowany - problem po tygodniu minął.

Kupiłyśmy mu też stress out aby łatwiej przystosował się do nowych warunków, nie wiem na ile to pomogło ale 30 zł to nie jest tak dużo więc może warto zaryzykować że troszkę go to wyciszy i wygłuszy jego zapędy.

On z tego co pamiętam jest teraz jedynym samcem chyba Małgosiu ?więc kastruj jak możesz najszybciej i prawdopodobnie problem minie:)

Posted

Misio - przecudny i przeukochany, strasznie zaniedbany donek spod Kilec, którego musiałam niestety uśpić (a po którym pocieszał mnie Szerlok) zaznaczył teren raz jeden jedyny. Zaraz po przyjeździe po raz pierwszy wszedł do domu, podszedł do okna i obsikał zasłonę. Mało nie umarłam z wrażenia, myśląc, że on podwórzowy i nie wie co to czystość w mieszkaniu, ale okazało się, że to było tylko zaznaczenie swojej obecności. Więcej się to nigdy nie powtórzyło. To znaczenie ma jednak zdecydowany związek ze stanem psychicznym zwierzaka, bez względu na to czy to pies czy kot. (A czy z kotką nie jest trochę inaczej? Czy one też znaczą teren? Moje tego nigdy nie robiły).

Posted

Juz wyznaczony termin kastracji Rudziola, na środę. Kiedyś dr Sumińska mówiła w radiu, ze im mniejszy pies, tym bardziej znaczy teren. Mam nadzieję, ze Rudzikowi te zapędy zanikną, bo póki nie ma mrozu, on do domu się nie garnie. Podczas naszej nieobecności siedzi "u siebie" pod furtką lub na ławce pod dachem przed domem, na kocu. Popołudnie już chętnie spędza w mieszkaniu, a na wieczór to nawet nie chce wyjść na siku, cwaniaczek. Musze go czasem wynieśc na rękach, jak wychodzimy na ostatni spacer z domowymi suczkami. Ale pierwszy się melduje pod drzwiami, żeby tylko o nim nie zapomnieć :) Rano nie chce tak zaraz wychodzić, w końcu to jeszcze ciem,na noc, ta moja 6 .00. Najpierw śniadanko, potem wyjscie na dwór.

 

Posted

Pewnie dr Sumińska jak zwykle ma rację,  bo Max nie miał takich zapędów ani u nas,  ani u Asi.  Nadal jest pełnojajeczny i nie ma z tym żadnych problemów.  Oczywiście,  na spacerze,  łapka w górze ;). 

Posted
1 godzinę temu, malagos napisał:

Juz wyznaczony termin kastracji Rudziola, na środę. Kiedyś dr Sumińska mówiła w radiu, ze im mniejszy pies, tym bardziej znaczy teren. Mam nadzieję, ze Rudzikowi te zapędy zanikną, bo póki nie ma mrozu, on do domu się nie garnie. Podczas naszej nieobecności siedzi "u siebie" pod furtką lub na ławce pod dachem przed domem, na kocu. Popołudnie już chętnie spędza w mieszkaniu, a na wieczór to nawet nie chce wyjść na siku, cwaniaczek. Musze go czasem wynieśc na rękach, jak wychodzimy na ostatni spacer z domowymi suczkami. Ale pierwszy się melduje pod drzwiami, żeby tylko o nim nie zapomnieć :) Rano nie chce tak zaraz wychodzić, w końcu to jeszcze ciem,na noc, ta moja 6 .00. Najpierw śniadanko, potem wyjscie na dwór.

 

a ja myślę że właśnie dlatego jak wpadnie do domku to znaczy a potem przebywa gdzieś indziej więc chce aby był ślad :D kto tu rządzi :D

Posted

Lata temu ,jak jeszcze "do szkół" chodziłam dostałam od profesorki szczeniaczka.

Obie z siostrą byłyśmy w nim zakochane.Kilka razy dziennie chodziłyśmy z nim na spacerki.

Biegał jak szalony.Wracałyśmy do domku czasami po kilku godzinach.

A ta niecnota wchodziła do przedpokoju,podskakiwał,opierał się łapkami o lustro wiszące i lał.........lał.....lał.

Posted

Kochani! Ponieważ Psotka już nie jest psem to adopcji, a stała się pełnoprawnym członkiem dyszobabskiej sfory, postanowiłam zaprzestać pisania dwóch wątków. Od dzisiaj wszystkie informacje o jej losach będzie można znaleźć na wątku Szerlok pocieszyciel. Zapraszam!

Posted
14 godzin temu, irenas napisał:

Kochani! Ponieważ Psotka już nie jest psem to adopcji, a stała się pełnoprawnym członkiem dyszobabskiej sfory, postanowiłam zaprzestać pisania dwóch wątków. Od dzisiaj wszystkie informacje o jej losach będzie można znaleźć na wątku Szerlok pocieszyciel. Zapraszam!

Poproszę o link :)

Posted

Oj, to nam się zapsiłaś Irenasie :) Gratuluję dużego składu rodziny i apeluję o 500+ :)

Pozostaje przenieść się na Szerolka. Dobrego dnia wszystkim, mimo deszczu ( i nawału pracy  w pracy, dziś mam spotkanie w Klubie Seniora i pokaz kulinarny...)

Posted

Ma szczęście Psotula, a Ty Irenasie masz wielkie psie serducho :) Szczerze podziwiam. 

Rudzik od Malagoska to taki indywidualista - sabaryta, to co się będzie za pózno lub za wcześnie po nocach włóczył :D

Cieszę się, że dogo wreszcie normalnie działa - hurra!

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...