Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted
56 minut temu, terra napisał:

Z wypuszczaniem Wampirka proponuję jeszcze się wstrzymać. On nie jest kastrowany i kto wie co mu przyjdzie do głowy.

Czekam na nowe wieści i nieustająco trzyma kciuki :)

Też bym to radziła. A teraz przyzwyczajać, ze u Was ma pełną miskę. Później, jak już dojdziecie do wniosku, że można zaryzykować, wypuścić go głodnego... Ponieważ Wy będziecie mu się kojarzyć z jedzonkiem szanse na powrót wzrosną.  

  • Upvote 1
Posted

Kochane Dziewczyny:) Nie bójcie się, nie wypuszczę go teraz :)

Owszem, bardzo bym chciała, bo by się załatwił na trawce, ale u mnie nie jest teren przyjazny kotom.

Ruch samochodowy w ciągu dnia jest ogromny.

Tego białego kota z avatara, wypuściłam dopiero po pół roku mieszkania u mnie, a i tak w sumie żałuję tego,

bo jak mówię ruch jest ogromny. 

Teraz wypuszczam te moje koty jedynie w nocy, na głodniaka i jak potrząsnę karmą, bądź otworzę puszkę

to lecą do domu.

Niedaleko mojego miejsca zamieszkania są ogródki działkowe, również przy bardzo ruchliwej ulicy i od

znajomej, która na tych działkach dokarmia koty, wiem, że statystyki są nieubłagane - dzikie koty, w naszej

okolicy, przy ogromnym szczęściu, żyją dwa lata...

Tak więc nie bójcie się, wypuszczanie Wampirowskiego na siku jest jedynie wizją, której nie zrealizuję :)

Zresztą on się specjalnie nie garnie na dwór, taki domator się z niego zrobił :)

 

 

Posted
4 godziny temu, Alaskan malamutte napisał:

Nie dopisałam, ale ja także wyjaśnianie spraw kuwetowych zaczęłam od kontroli wet. Maurycy miał sprawdzane gruczoły okołoodbytowe, bo tak jak powiedziała Terra jeśli kot kojarzy kuwetę z bólem, to za nic do niej nie wejdzie!! Okazało się, ze u Mauryca o dziwo ze zdrowiem ok. On żył w koszmarnych warunkach, w stadzie 15 kotów w jednopokojowym mieszkaniu.....Koty załatwiały się do wanny i gdzie popadnie....Ale to nie znaczy, że jemu to odpowiadało. Maurycy to straszny czyścioch, jak nasika do jednej kuwety, to już tam nie wejdzie. U mnie stoją dwie, ale i tak kupa potrafi wylądować na podłodze w łazience. Jest zasada, że na każdego kota przypada jedna kuweta plus jedna dodatkowa.  

Maurycy po raz pierwszy wyszedł na zewnątrz w maju, a przybył do mnie 8 lutego!. No i ta ulica...U mnie spokojne osiedle, daleko od ruchliwej ulicy.Możesz na początku spróbować w szeleczkach. U nas nie było to potrzebne, bo Maurycy się zbytnio nie oddala. albo siedzi pod sosenką, algo chodzi w najbliższej okolicy. Jak go stracę z oczu, to wołam a za chwilkę Maurycy jest już kolo mnie. Przez pierwszy misiąc Maurycy siedział w budce, nie pozwalał się dotykać, wychodził tylko wtedy, kiedy nikogo nie było w pobliżu.a ja siedziałam obok i mówiłam do niego po imieniu. Brałam komp, pracowałam i mówiłam do niego. Cały czas powtarzałam jego imię...Na kolanka wszedł mi chyba po 2 miesiącach, do męża chyba niedawno, ale jak mnie zobaczył to szybko zwiał. Obcy w domu to dramat!!!Maurycy zwiewa i chowa się do szafy. Ale to tylko upewnia mnie w przekonaniu że on nikomu obcemu nie da się dotknąć. 

Możesz zapytać u weta, u nas miała tylko chusteczki nasączone feliweyem. Ja kupiłam w necie, tutaj

http://vetlandia.pl/feliway-spray-60-ml-50-uzyc,3,51,947?gclid=CLf6oPeb1M0CFecucgodpZMDIA

Rany, no to Maurycy swoje przeszedł. Nic dziwnego, że na swój sposób wytłumaczył sobie, tę traumę i  w ten sposób traktuje kuwety :)

Biedaczek...

Alaskan, zazdroszczę Ci bardzo tego, że mieszkasz w tak spokojnej okolicy. U mnie jest jedynie pozorny spokój, niby dużo zieleni, koło Biedry widywane są

lisy i zające. W nocy po ogródkach chodzą jeże, a równocześnie ruch jest ogromny.

Poza tym kiedyś dzieci z sąsiedztwa, widział jak kierowca specjalnie przyspieszył i potrącił moją kotkę - taką dziką, z działek.

Miała złamaną miednicę w trzech miejscach. Przeżyła, udało się, ale wariatów na drogach nie brakuje.

Nie będę tu opisywać innych moich historii, jak i historii sąsiadów, którzy mają podobnie jak ja koty, bo te historie są podobne i wynika z nich

jeden wniosek - wypuszczać jedynie w nocy, albo wcale.

Maurycy jest pięknym kotem, z dużym dystansem do ludzi, może nawet ma sporo genów dzikiego kota :)

Ta moja kotka z działek, którą obłaskawiałam przez miesiąc, zanim raczyła się wprowadzić, jest u mnie 8 lat i dopiero teraz 

zaczęła włazić nam na kolana :) Taka dzicz :)

Alaskan życzę Ci pięknego weekendu :)

Posted
2 godziny temu, terra napisał:

Z wypuszczaniem Wampirka proponuję jeszcze się wstrzymać. On nie jest kastrowany i kto wie co mu przyjdzie do głowy.

Czekam na nowe wieści i nieustająco trzyma kciuki :)

Terra, nic się nie bój :) Nie wylezie, choćby błagał :) na kolanach znaczy się :)

Posted
1 godzinę temu, AlfaLS napisał:

Też bym to radziła. A teraz przyzwyczajać, ze u Was ma pełną miskę. Później, jak już dojdziecie do wniosku, że można zaryzykować, wypuścić go głodnego... Ponieważ Wy będziecie mu się kojarzyć z jedzonkiem szanse na powrót wzrosną.  

AlfaS - Wampirowski ma szlaban na dwór, ja jedynie sobie marzę: że wychodzi na trawkę, załatwia się pod krzaczkiem, zaraz wraca do domu

, a B. nie zrzędzi, że znowu musi ścierać sikura i kupsztalona :)

W sumie to mam teraz dwa marzenie:

- wysprzątać mieszkanie, bo mam straszny bajzel

- nauczyć Wampira korzystać z kuwety.

No a marzenia ma się po to żeby się spełniały, więc będę nad tym pracować :)

  • Upvote 1
Posted

Edytuję, napisałam, zanim doczytałam do końca. Lecę czytać :)

 Doczytałam :) - Asiu, a może go trzeba wpierw z samą kuwetą oswoić, może mu w pustej podawać jedzenie?

 Kot z problemami urologicznymi najczęściej ma specyficzne rytuały towarzyszące  sikaniu - kręci się, szuka miejsca, jest niespokojny. Nieraz  pomiaukuje żałośnie przed sikaniem - to by może pasowało do Wampirka.  Mój Szeryf w takich okresach nieraz usiłował oddać mocz wisząc czterema łapami na obrzeżu kuwety ( wtedy jeszcze miałam odkryte).  Miszka z kolei potrafił siedzieć po 10 minut w skupieniu w kuwecie, po czym wychodził ... i nic. Po oddaniu moczu wylizuje się o wiele częściej i dłużej niż zdrowe koty  - to tak z tego co zaobserwowałam u swoich. 

  U Wampirka  do końca nie wiadomo, czy to tylko stres i niechęć ( lęk? ) przed kuwetą, czy problemy z oddawaniem moczu. Jego zachowanie na szczęście wskazuje, że to chyba raczej ,, kuwetofobia " ;) Asiu, a tego sikania w jednej porcji jest sporo, czy ,, kropelkuje" ?  

Ufff, to chyba mój najdłuższy post na dogo :)

  • Upvote 1
Posted
O 2.07.2016 o 14:57, Maruda666 napisał:

Edytuję, napisałam, zanim doczytałam do końca. Lecę czytać :)

 Doczytałam :) - Asiu, a może go trzeba wpierw z samą kuwetą oswoić, może mu w pustej podawać jedzenie?

 Kot z problemami urologicznymi najczęściej ma specyficzne rytuały towarzyszące  sikaniu - kręci się, szuka miejsca, jest niespokojny. Nieraz  pomiaukuje żałośnie przed sikaniem - to by może pasowało do Wampirka.  Mój Szeryf w takich okresach nieraz usiłował oddać mocz wisząc czterema łapami na obrzeżu kuwety ( wtedy jeszcze miałam odkryte).  Miszka z kolei potrafił siedzieć po 10 minut w skupieniu w kuwecie, po czym wychodził ... i nic. Po oddaniu moczu wylizuje się o wiele częściej i dłużej niż zdrowe koty  - to tak z tego co zaobserwowałam u swoich. 

  U Wampirka  do końca nie wiadomo, czy to tylko stres i niechęć ( lęk? ) przed kuwetą, czy problemy z oddawaniem moczu. Jego zachowanie na szczęście wskazuje, że to chyba raczej ,, kuwetofobia " ;) Asiu, a tego sikania w jednej porcji jest sporo, czy ,, kropelkuje" ?  

Ufff, to chyba mój najdłuższy post na dogo :)

Danusiu, pusta kuweta z jedzeniem w środku, to mi się jawi jako ALL INCLUSIVE i mnie samą taka wizja nęci :)

Danusiu, pogadam z Bogdanem jak to jest z tym siuraniem. Kot chodzi sikać do pomieszczenia gospodarczego, gdzie 

siedzi B. Ja tam chłopakom wchodzę bardzo rzadko, bo tam jest jeszcze większy bajzel niż w domu i ja się potem

bardzo denerwuję - że B. nawet biurka i półek nie wyciera z kurzu. No i potem jeszcze się wydzierawm, że B. mnie wykończy nerwowo

i takie tam historie...Mówię Ci On w ogóle nie sprząta tam...masakra...

No więc wpadłam na genialny pomysł, żeby tam nie wchodzić.

Wampirek śpi w przedsionku, na klatce od Myszki i na szlafroku od AgusiP., a załatwia się u Bogdana, hehe...

Danusiu, dowiem się, czy Wampirowski siura jak wodospad Niagara, czy też popuszcza kropelki :)

 

Posted
18 godzin temu, Alaskan malamutte napisał:

Tobie również joanko  36_2_82.gif Mnie tak nazywa moja serdeczna przyjaciółka, kociara, więc domyślam się, że tez masz na imię Asia ea3dcff8ed8e8939d98c96b81f747623.jpg

Tak, tak, też mam na imię Asia :)

 

Posted

joanko, co tam u Wampirzastego? U nas dzisiaj lało, więc Maurycy cały czas w domu, ani myślał wychodzić. Nie napisałam Ci, że Maurycy jest kotem kastrowanym. Skoro Wampirek jeszcze klejnoty ma, to może znaczy w ten sposób teren?? Mojej sąsiadki kot tak robił, po kastracji wszystko ucichło (oczywiście za jakiś czas), 

Maurycy głośno oznajmia, kiedy już nasika do kuwety!!! Na zasadzie: idź posprzątaj!! Ostatnio, jak nie był wypuszczony na dwór, to nasikał w obie kuwety, a kupa wylądowała na podłodze w łazience....Widocznie ten typ tak ma.....ale jak go nie kochać???

 

_20160424_181413.JPG

  • Upvote 1
Posted
1 godzinę temu, Alaskan malamutte napisał:

joanko, co tam u Wampirzastego? U nas dzisiaj lało, więc Maurycy cały czas w domu, ani myślał wychodzić. Nie napisałam Ci, że Maurycy jest kotem kastrowanym. Skoro Wampirek jeszcze klejnoty ma, to może znaczy w ten sposób teren?? Mojej sąsiadki kot tak robił, po kastracji wszystko ucichło (oczywiście za jakiś czas), 

Maurycy głośno oznajmia, kiedy już nasika do kuwety!!! Na zasadzie: idź posprzątaj!! Ostatnio, jak nie był wypuszczony na dwór, to nasikał w obie kuwety, a kupa wylądowała na podłodze w łazience....Widocznie ten typ tak ma.....ale jak go nie kochać???

 

_20160424_181413.JPG

Witam serdecznie :)

Zrobiłam dziś zdjęcia wyników badań Wampirka, ale nie chcą mi się przesłać. Mam jednak nadzieję, że je dziś zamieszczę.

U Wampirka jest bez zmian, nadal bardzo dużo śpi, jest strasznie grzeczny i jak wczoraj wietrzyłam przedsionek, to nawet nie

próbował podchodzić do drzwi.

Tabletki mu podaje, rozsmarowując rozkruszony lek z masłem na jego pycholu - i on to zlizuje, a jak się myje 

łapką, z łapki też zlizuje ;) Więc sądzę, że zjada większość przepisanej dawki.

Ten katar przechodzi mu opornie, ale antybiotyk ma iść jeszcze przez tydzień.

Maurycy jest przepięknym kotem :) Asiu, czy on jest czarno - biały, czy ma też trochę brązowej sierści ?

Ta długa sierść jest obłędna. Czy trzeba Maurycego codziennie czesać ?

Maurycy pewnie ma w swoich genach rasowych przodków.

Posted

O przeszły :)

Zamieszczam wyniki badań chronologicznie. Znalazłam trzy wydruki, nie mogę znaleźć pierwszego, ale znajdę go na bank.

Czyli badanie drugie, wykonane po tygodniu intensywnej terapii :)

71999cd510d5.jpg

 

Badanie wątroby i nerek: 

Ale nie umiem obrócić, wklejam z zapodaj, takie malutkie zdjęcie:

b861771132f4.jpg

 

Kreatynina 0,8 mg/dL - NORMA od 1 do 1,8

Mocznik 58 mg/dL - NORMA od 25 do 70

Fosfor 1,55 Norma od 3 do 6,8

ALT 315 NORMA OD 20 DO 107 /ale Wampir brał wtedy sterydy/

ALP 13 NORMA OD 23 DO 107

I ostatnia morfologia, gdzie jedynie brzydkie są eozynofile, ale dostał Wampir kolejną dawkę na robale,

żeby te eozynofile opadły:

ede58a24dd3a.jpg

  • Upvote 1
Posted
37 minut temu, joanka40 napisał:

Maurycy jest przepięknym kotem :) Asiu, czy on jest czarno - biały, czy ma też trochę brązowej sierści ?

Maurycy powinien być czarno-biały, ale jak Ci pisałam, niedobory witaminowe spowodował, że sierść wyrudziała. w tej chwili łebek i grzbiet jest już czarny, bo bokach jeszcze trochę przebija tego brązowego. Maurycy jest u nas 5 miesięcy, jak trafił, to wyglądał tak:   

SG203391.jpg

  • Upvote 1
Posted
9 minut temu, Alaskan malamutte napisał:

Maurycy powinien być czarno-biały, ale jak Ci pisałam, niedobory witaminowe spowodował, że sierść wyrudziała. w tej chwili łebek i grzbiet jest już czarny, bo bokach jeszcze trochę przebija tego brązowego. Maurycy jest u nas 5 miesięcy, jak trafił, to wyglądał tak:   

 

Tak sobie właśnie pomyślałam, że docelowo to kot czarno - biały.

Ja też mam takiego krówczaka /ten z Avatara/.

Ale ten mój Skrzat jest urody typowo radiowej :)

  • Upvote 1
Posted

Będę wdzięczna jeśli mi napiszecie jak wklejacie zdjęcia.

Mnie to idzie po prostu tragicznie.

Robię to tak, że z telefonu wysyłam zrobione zdjęcia na swoję skrzynkę mailową, a potem 

one zupełnie nie chcą mi się wklejać, albo wklejają się do góry nogami, tych w większym rozmiarze

nie umiem wkleić i wklejam te z zapodaj.pl w rozmiarze 500 na 500.

Gdyby ktoś chciał zobaczyć wyniki w przyzwoitym rozmiarze, to mogę przesłać je na maila, tam będzie wszystko

dobrze widać

Posted

joanka, ja wklejam zdjęcia z pulpitu, ale wcześniej je zmniejszam. Zrzucam z telefonu na pulpit. Prawym przyciskiem myszy, edytuj,potem zmniejsz obraz, ja wpisuje 40, zapisz. Jak piszesz odpowiedź, tam na dole jest dodaj plik. klikasz, i z pulpitu wstawiasz zdjęcie .Mam nadzieję, że pomoglam k,ODQwNjkzOTQsNTExOTQwOTQ=,f,004_QH_orig

  • Upvote 1
Posted
7 minut temu, Alaskan malamutte napisał:

Maurycy jest kotem w typie norweski leśny. Ale skąd on się wziął u tej pani, tego nikt nie wie... 

Widać, że rasowiec :) Piękny jest :)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...