agata51 Posted November 10, 2009 Posted November 10, 2009 Nie wiem, nie rozumiem. Wertuję słowo po słowie swoje posty z pobytu Marcela u mnie. Str. 48. I nic. A potem już był u Murki. To najbardziej bezproblemowy pies na dogo. Quote
modliszka84 Posted November 10, 2009 Posted November 10, 2009 MArcel wraca do hotelu. Nie rozumiem tylko dlaczego Marta nie zaczekała do jutra :shake: skoro dzisiaj p.Asia miała do niej przyjechać i chciała pracować z Marcelem :roll: Quote
Murka Posted November 10, 2009 Posted November 10, 2009 Marcel jest już w drodze do hoteliku, niestety. Marta rano zadzwoniła pytając co sądzimy o tym, aby przyszła do nich jeszcze jedna specjalistka. TZ odebrał i powiedział, że decyzja należy do nich, jeśli zdecydują, żeby poczekać z przyjazdem to on się dostosuje. Za chwilę zadzwonila Marta, że rozmawiała z mężem i żeby jednak przyjechać po Marcelka... Marcel od razu podbiegł powąchać TZa, ale bał się go, chował się za Martą. TZ mówi, że widać było, że jest w nią wpatrzony jak w obrazek, przyklejony dosłownie, Marta siada, Marcel siada, Marta wstaje, Marcel wstaje. Marcel ogólnie był bardzo wystraszony, cały czas miał uszy po sobie tak jak na początku u nas. Co najdziwniejsze cały czas plątał się tam mały Kacper, podchodził bardzo blisko do Marcela i on nie zwracał na niego w ogóle uwagi. Dziecko brała na ręce Marta, brał też TZ i Marcel nie reagował. Żal było zabierać stamtąd Marcelka, widać było jego wielką miłość do Marty :-( Po wyjściu z bloku, Marcel od razu nastawił uszu i ogon powędrował w górę, sam wskoczył do samochodu. Jestem ciekawa jak będzie się zachowywał u nas, ale pewnie tak samo jak przed wyjazdem... Nie wiem... może on po prostu potrzebuje przestrzeni, może mieszkanie w bloku go tak denerwuje? :roll: Quote
agata51 Posted November 10, 2009 Posted November 10, 2009 No tak... U mnie nie miał przestrzeni (może dlatego z balkonu chciał skakać ;)) ale agresją nie reagował na nikogo - ani na mnie, ani na TŻa, ani na psy. Cioteczki - reaktywacja wątku! Wieczorem zamelduję się na PW! 50zł ode mnie. Quote
mru Posted November 10, 2009 Posted November 10, 2009 no właśnie! moim zdaniem to sprawa zachowań ludzi... nieważne chyba. szukamy domu i już. chyba tyle nam zostaje. tylko ja nie umiem jakoś uznać Marcela za psa z "ukrytą agresją"... Quote
agata51 Posted November 10, 2009 Posted November 10, 2009 mru napisał(a):no właśnie! moim zdaniem to sprawa zachowań ludzi... nieważne chyba. szukamy domu i już. chyba tyle nam zostaje. tylko ja nie umiem jakoś uznać Marcela za psa z "ukrytą agresją"... mru, kto jak kto, ale my wiemy, że Marcel nie ma żadnej agresji, ani ukrytej, ani jawnej!!! Widać, to nie był TEN dom. Mureczko, wymiziaj od nas Marcelka na powitanie. I szepnij mu do uszka, że bardzo, ale to bardzo go kochamy. Quote
mru Posted November 10, 2009 Posted November 10, 2009 uuf :) agata51 napisał(a): Widać, to nie był TEN dom. podzielam ten pogląd. Quote
agata51 Posted November 10, 2009 Posted November 10, 2009 A ja przestaję wertować wątek Marcela. I tym sposobem uniknę postradania zmysłów. zuzlikowa, dziękujemy :loveu: Quote
agata51 Posted November 10, 2009 Posted November 10, 2009 Cieplutkaa., ja cię proszę, zmień tytuł! Quote
madcat1981 Posted November 10, 2009 Author Posted November 10, 2009 Melduję się i ja w stan gotowości co meisięcznej. Jeśli trzeba to i poksięguję dalej, a co tam:) Quote
madcat1981 Posted November 10, 2009 Author Posted November 10, 2009 LadyS, ty chyba z nieba spadasz:loveu:... a ja z rozpaczy zasponsoruję wyróżnienie... ile takie megawypasione kosztuje? Quote
LadyS Posted November 10, 2009 Posted November 10, 2009 Najbardziej megawypasione (wyróżnienie+pogrubienie+podświetlenie) to 20 zł :) Quote
agata51 Posted November 10, 2009 Posted November 10, 2009 [quote name='madcat1981']LadyS, ty chyba z nieba spadasz:loveu:... a ja z rozpaczy zasponsoruję wyróżnienie... ile takie megawypasione kosztuje? Że z nieba LadyS nam spadła - podtrzymuję, ale na żadną rozpacz się nie godzę To wielkie szczęście, że Marcel nie musi już wyzwalać lęków u swojej pani, gryźć TŻa, warczeć na dziecko, rozwalać drzwi i co tam jeszcze :multi: Quote
Cieplutkaa. Posted November 10, 2009 Posted November 10, 2009 o mój boże . :placz::-( tytuł już zmieniaaam ... znooowu . :placz::placz::placz: Quote
Murka Posted November 10, 2009 Posted November 10, 2009 modliszka84 napisał(a):MArcel wraca do hotelu. Nie rozumiem tylko dlaczego Marta nie zaczekała do jutra :shake: skoro dzisiaj p.Asia miała do niej przyjechać i chciała pracować z Marcelem :roll: P.Asia mogłaby przyjechać dopiero jutro i to nie było do końca pewne. Stwierdziła, że nie może dać gwarancji, proces będzie długotrwały i nie wiadomo czy uda się zmienić zachowanie Marcela wobec dziecka. Marta dwoniła jeszcze do mnie jak TZ zabrał już Marcela. Biła się z myślami, nie była pewna czy dobrze zrobiła. Bardzo chciałaby zatrzymać Marcela, ale boi się o Kacpra... Mówi, że jak ktoś obcy przychodzi to Marcel nie reaguje na małego, tylko jak są sami. Marcel to duży pies, więc ryzyko jest... :-( Quote
piechcia15 Posted November 10, 2009 Posted November 10, 2009 patrzę na to zdjęcie i na słowo "ukryta agresja" i mam wrażenie że to dwie różne sprawy!! to chyba nie ten sam pies, nie wyobrażam sobie go w takiej akcji z zębami na wierzchu do dziecka :(:placz::placz::crazyeye::crazyeye: Quote
madcat1981 Posted November 10, 2009 Author Posted November 10, 2009 [quote name='ladySwallow']Najbardziej megawypasione (wyróżnienie+pogrubienie+podświetlenie) to 20 zł :) [quote name='agata51']Że z nieba LadyS nam spadła - podtrzymuję, ale na żadną rozpacz się nie godzę To wielkie szczęście, że Marcel nie musi już wyzwalać lęków u swojej pani, gryźć TŻa, warczeć na dziecko, rozwalać drzwi i co tam jeszcze :multi: OK. Robię przelew i zamieniam słowo "rozpacz" na "rozkosz" - już mi lepiej;) Quote
__Lara Posted November 10, 2009 Posted November 10, 2009 To są napewno odpowiedzialni ludzie - Ci, u których był Marcel. Naprawdę, oby było takich więcej! ;) Quote
MakS Posted November 10, 2009 Posted November 10, 2009 mru napisał(a):no właśnie! moim zdaniem to sprawa zachowań ludzi... nieważne chyba. szukamy domu i już. chyba tyle nam zostaje. tylko ja nie umiem jakoś uznać Marcela za psa z "ukrytą agresją"... zgadzam się z mru. Musiało cos nie zaskoczyc we wzajemnej komunikacji pies- człowiek. Czasem, zanim się osądzi psa, trzeba uważnie przyjrzeć się własnemu postępowaniu. Marcel był za Martą- czy nie dochodziło czasem do "spięc" z Jej mężem? kiedy w naszym domu pojawił się synek baliśmy się z mężem jak zareaguje Maksio- wieczny pieszczoch. Zwłaszcza, że dopiero co się przeprowadziliśmy i to był jednak dodatkowy czynnik stresu dla psa. i muszę przyznac, że patrzyłam bardzo podejrzliwie na psiaka, zwłaszcza, że był strasznie zaaferowany. Dopiero po pewnym czasie zrozumiałam, że to my sami nakręcamy Maksia (ogromnego podnieciucha) a on chce tylko na swój sposób pomóc. Tak czy siak, moja 50 chętnie wspomoże Marcelka. Tylko tak strasznie mi go szkoda...:placz: Quote
MakS Posted November 10, 2009 Posted November 10, 2009 __Lara napisał(a):To są napewno odpowiedzialni ludzie - Ci, u których był Marcel. Naprawdę, oby było takich więcej! ;) w to nie wątpię, chodzi tylko o to, że zanim podejmie się pewne decyzje trzeba przemyslec WSZYSTKIE za i przeciw. W tej sytuacji najbardziej mi szkoda jednak Marcelka, ponieważ on nie ma ludzkiego umysłu i nie rozumie, co się stało. Nie zazdroszczę też Marcie:shake: Murko, jak Marcelek? Quote
lapo Posted November 10, 2009 Posted November 10, 2009 Marcelek pewnie jest przerażony i nie wie co się dzieje i dlaczego znów go ktoś zostawił i zastanawia się co zle zrobił ??:shake: Bardzo szkoda że nie poczekali na pomoc, byłam gotowa przyjechać jutro i obejrzeć jego zachowanie i znalezć powód dla którego się tak a nie inaczej zachowywał w danych sytuacjach, oczywiście praca z psem nie polega na jednej czy dwóch lekcjach tresury lub nawet na całym miesiącu, nawet jak pracujemy z psem bez przejść i dramatycznej przeszłości to praca ta trwa ciągle - od momentu jak tylko psina pojawi się w domu do jego ostatniego dnia! A w przypadku psinki po przejściach trzeba pracować z nim bardzo ostrożnie i intensywnie, i potwierdzam iż cudów nie ma się co spodziewać ale moim zdaniem trzeba próbować! jednak aby sukces był to psinka musi być chciana przez wszystkich i wszyscy muszą z nim pracować!! Byłam już gotowa na pomoc, na szczęście zajrzałam na wątek i dzięki temu i tylko dzięki temu dowiedziałam się że sprawa pomocy Marcelkowi jest już nieaktualna. Quote
zuzlikowa Posted November 11, 2009 Posted November 11, 2009 [quote name='lapo']Marcelek pewnie jest przerażony i nie wie co się dzieje i dlaczego znów go ktoś zostawił i zastanawia się co zle zrobił ??:shake: Bardzo szkoda że nie poczekali na pomoc, byłam gotowa przyjechać jutro i obejrzeć jego zachowanie i znalezć powód dla którego się tak a nie inaczej zachowywał w danych sytuacjach, oczywiście praca z psem nie polega na jednej czy dwóch lekcjach tresury lub nawet na całym miesiącu, nawet jak pracujemy z psem bez przejść i dramatycznej przeszłości to praca ta trwa ciągle - od momentu jak tylko psina pojawi się w domu do jego ostatniego dnia! A w przypadku psinki po przejściach trzeba pracować z nim bardzo ostrożnie i intensywnie, i potwierdzam iż cudów nie ma się co spodziewać ale moim zdaniem trzeba próbować! jednak aby sukces był to psinka musi być chciana przez wszystkich i wszyscy muszą z nim pracować!! Byłam już gotowa na pomoc, na szczęście zajrzałam na wątek i dzięki temu i tylko dzięki temu dowiedziałam się że sprawa pomocy Marcelkowi jest już nieaktualna. Laptop siadł mi dziś znowu...nic nie pomogły moje domorosłe próby...a może pomogły go całkiem schrz...:-( Zajęło mi trochę czasu podłączanie starego kompa...przebijanie się przez wątki...dotarłam tu chcąc napisać o ustaleniach jakie przekazał mi Asia jeszcze o 20-ej...i zdumienie moje nie miałoby granic,gdyby nie rozmowa z Martą i informacje od Asi o porannej rozmowie z jej mężem! A tak pozwolę sobie tylko na kilka drobnych uwag ...dla siebie na przyszłość... Podstawowa jest taka- ufaj swoim odczuciom i instynktowi! Następna jest bezpośrednio tycząca Marcelka...nie zgadzam się na odsądzanie go od czci i wiary...Marcel nie jest i nie był psem agresywnym!To nie Marcel się zmienił...zmieniały się warunki i ludzie,a on musiał jedynie dostosować do nich swoje zachowanie! I ostatnia uwaga...jeśli w rodzinie nie ma zgodnej chęci do zaopiekowania się psiakiem, jeśli nie ma ochoty do pracy i zabawy z nim...od razu możemy przewidzieć ostateczny efekt takiej adopcji... Bardzo żałuję,że spotkało to Marcelka ! Asiu...dziękuję za gotowość pomocy...wierzę,że jeszcze znajdą się ludzie,którzy dadzą sobie prawo do bycia niedoskonałymi i podejmą trud uczenia się i zmiany niektórych swoich zachowań,by dać szansę sobie i psu. Dziękuję. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.