Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 2.2k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Marcel jest już w drodze do hoteliku, niestety.
Marta rano zadzwoniła pytając co sądzimy o tym, aby przyszła do nich jeszcze jedna specjalistka. TZ odebrał i powiedział, że decyzja należy do nich, jeśli zdecydują, żeby poczekać z przyjazdem to on się dostosuje.
Za chwilę zadzwonila Marta, że rozmawiała z mężem i żeby jednak przyjechać po Marcelka...

Marcel od razu podbiegł powąchać TZa, ale bał się go, chował się za Martą. TZ mówi, że widać było, że jest w nią wpatrzony jak w obrazek, przyklejony dosłownie, Marta siada, Marcel siada, Marta wstaje, Marcel wstaje.
Marcel ogólnie był bardzo wystraszony, cały czas miał uszy po sobie tak jak na początku u nas.
Co najdziwniejsze cały czas plątał się tam mały Kacper, podchodził bardzo blisko do Marcela i on nie zwracał na niego w ogóle uwagi. Dziecko brała na ręce Marta, brał też TZ i Marcel nie reagował.

Żal było zabierać stamtąd Marcelka, widać było jego wielką miłość do Marty :-( Po wyjściu z bloku, Marcel od razu nastawił uszu i ogon powędrował w górę, sam wskoczył do samochodu.
Jestem ciekawa jak będzie się zachowywał u nas, ale pewnie tak samo jak przed wyjazdem...

Nie wiem... może on po prostu potrzebuje przestrzeni, może mieszkanie w bloku go tak denerwuje? :roll:

Posted

No tak...

U mnie nie miał przestrzeni (może dlatego z balkonu chciał skakać ;)) ale agresją nie reagował na nikogo - ani na mnie, ani na TŻa, ani na psy.

Cioteczki - reaktywacja wątku! Wieczorem zamelduję się na PW!

50zł ode mnie.

Posted

no właśnie! moim zdaniem to sprawa zachowań ludzi...

nieważne chyba. szukamy domu i już. chyba tyle nam zostaje.
tylko ja nie umiem jakoś uznać Marcela za psa z "ukrytą agresją"...

Posted

mru napisał(a):
no właśnie! moim zdaniem to sprawa zachowań ludzi...

nieważne chyba. szukamy domu i już. chyba tyle nam zostaje.
tylko ja nie umiem jakoś uznać Marcela za psa z "ukrytą agresją"...


mru, kto jak kto, ale my wiemy, że Marcel nie ma żadnej agresji, ani ukrytej, ani jawnej!!!

Widać, to nie był TEN dom.

Mureczko, wymiziaj od nas Marcelka na powitanie. I szepnij mu do uszka, że bardzo, ale to bardzo go kochamy.

Posted

[quote name='madcat1981']LadyS, ty chyba z nieba spadasz:loveu:... a ja z rozpaczy zasponsoruję wyróżnienie... ile takie megawypasione kosztuje?

Że z nieba LadyS nam spadła - podtrzymuję, ale na żadną rozpacz się nie godzę To wielkie szczęście, że Marcel nie musi już wyzwalać lęków u swojej pani, gryźć TŻa, warczeć na dziecko, rozwalać drzwi i co tam jeszcze :multi:

Posted

modliszka84 napisał(a):
MArcel wraca do hotelu.
Nie rozumiem tylko dlaczego Marta nie zaczekała do jutra :shake: skoro dzisiaj p.Asia miała do niej przyjechać i chciała pracować z Marcelem :roll:


P.Asia mogłaby przyjechać dopiero jutro i to nie było do końca pewne. Stwierdziła, że nie może dać gwarancji, proces będzie długotrwały i nie wiadomo czy uda się zmienić zachowanie Marcela wobec dziecka.
Marta dwoniła jeszcze do mnie jak TZ zabrał już Marcela. Biła się z myślami, nie była pewna czy dobrze zrobiła. Bardzo chciałaby zatrzymać Marcela, ale boi się o Kacpra... Mówi, że jak ktoś obcy przychodzi to Marcel nie reaguje na małego, tylko jak są sami. Marcel to duży pies, więc ryzyko jest... :-(

Posted

patrzę na to zdjęcie i na słowo "ukryta agresja" i mam wrażenie że to dwie różne sprawy!! to chyba nie ten sam pies, nie wyobrażam sobie go w takiej akcji z zębami na wierzchu do dziecka :(:placz::placz::crazyeye::crazyeye:

Posted

[quote name='ladySwallow']Najbardziej megawypasione (wyróżnienie+pogrubienie+podświetlenie) to 20 zł :)

[quote name='agata51']Że z nieba LadyS nam spadła - podtrzymuję, ale na żadną rozpacz się nie godzę To wielkie szczęście, że Marcel nie musi już wyzwalać lęków u swojej pani, gryźć TŻa, warczeć na dziecko, rozwalać drzwi i co tam jeszcze :multi:


OK. Robię przelew i zamieniam słowo "rozpacz" na "rozkosz" - już mi lepiej;)

Posted

mru napisał(a):
no właśnie! moim zdaniem to sprawa zachowań ludzi...

nieważne chyba. szukamy domu i już. chyba tyle nam zostaje.
tylko ja nie umiem jakoś uznać Marcela za psa z "ukrytą agresją"...

zgadzam się z mru. Musiało cos nie zaskoczyc we wzajemnej komunikacji pies- człowiek. Czasem, zanim się osądzi psa, trzeba uważnie przyjrzeć się własnemu postępowaniu. Marcel był za Martą- czy nie dochodziło czasem do "spięc" z Jej mężem?
kiedy w naszym domu pojawił się synek baliśmy się z mężem jak zareaguje Maksio- wieczny pieszczoch. Zwłaszcza, że dopiero co się przeprowadziliśmy i to był jednak dodatkowy czynnik stresu dla psa. i muszę przyznac, że patrzyłam bardzo podejrzliwie na psiaka, zwłaszcza, że był strasznie zaaferowany. Dopiero po pewnym czasie zrozumiałam, że to my sami nakręcamy Maksia (ogromnego podnieciucha) a on chce tylko na swój sposób pomóc.
Tak czy siak, moja 50 chętnie wspomoże Marcelka. Tylko tak strasznie mi go szkoda...:placz:

Posted

__Lara napisał(a):
To są napewno odpowiedzialni ludzie - Ci, u których był Marcel. Naprawdę, oby było takich więcej! ;)

w to nie wątpię, chodzi tylko o to, że zanim podejmie się pewne decyzje trzeba przemyslec WSZYSTKIE za i przeciw. W tej sytuacji najbardziej mi szkoda jednak Marcelka, ponieważ on nie ma ludzkiego umysłu i nie rozumie, co się stało. Nie zazdroszczę też Marcie:shake:

Murko, jak Marcelek?

Posted

Marcelek pewnie jest przerażony i nie wie co się dzieje i dlaczego znów go ktoś zostawił i zastanawia się co zle zrobił ??:shake:
Bardzo szkoda że nie poczekali na pomoc, byłam gotowa przyjechać jutro i obejrzeć jego zachowanie i znalezć powód dla którego się tak a nie inaczej zachowywał w danych sytuacjach, oczywiście praca z psem nie polega na jednej czy dwóch lekcjach tresury lub nawet na całym miesiącu, nawet jak pracujemy z psem bez przejść i dramatycznej przeszłości to praca ta trwa ciągle - od momentu jak tylko psina pojawi się w domu do jego ostatniego dnia!
A w przypadku psinki po przejściach trzeba pracować z nim bardzo ostrożnie i intensywnie, i potwierdzam iż cudów nie ma się co spodziewać ale moim zdaniem trzeba próbować! jednak aby sukces był to psinka musi być chciana przez wszystkich i wszyscy muszą z nim pracować!!

Byłam już gotowa na pomoc, na szczęście zajrzałam na wątek i dzięki temu i tylko dzięki temu dowiedziałam się że sprawa pomocy Marcelkowi jest już nieaktualna.

Posted

[quote name='lapo']Marcelek pewnie jest przerażony i nie wie co się dzieje i dlaczego znów go ktoś zostawił i zastanawia się co zle zrobił ??:shake:
Bardzo szkoda że nie poczekali na pomoc, byłam gotowa przyjechać jutro i obejrzeć jego zachowanie i znalezć powód dla którego się tak a nie inaczej zachowywał w danych sytuacjach, oczywiście praca z psem nie polega na jednej czy dwóch lekcjach tresury lub nawet na całym miesiącu, nawet jak pracujemy z psem bez przejść i dramatycznej przeszłości to praca ta trwa ciągle - od momentu jak tylko psina pojawi się w domu do jego ostatniego dnia!
A w przypadku psinki po przejściach trzeba pracować z nim bardzo ostrożnie i intensywnie, i potwierdzam iż cudów nie ma się co spodziewać ale moim zdaniem trzeba próbować! jednak aby sukces był to psinka musi być chciana przez wszystkich i wszyscy muszą z nim pracować!!

Byłam już gotowa na pomoc, na szczęście zajrzałam na wątek i dzięki temu i tylko dzięki temu dowiedziałam się że sprawa pomocy Marcelkowi jest już nieaktualna.

Laptop siadł mi dziś znowu...nic nie pomogły moje domorosłe próby...a może pomogły go całkiem schrz...:-(
Zajęło mi trochę czasu podłączanie starego kompa...przebijanie się przez wątki...dotarłam tu chcąc napisać o ustaleniach jakie przekazał mi Asia jeszcze o 20-ej...i zdumienie moje nie miałoby granic,gdyby nie rozmowa z Martą i informacje od Asi o porannej rozmowie z jej mężem!
A tak pozwolę sobie tylko na kilka drobnych uwag ...dla siebie na przyszłość...

Podstawowa jest taka- ufaj swoim odczuciom i instynktowi!
Następna jest bezpośrednio tycząca Marcelka...nie zgadzam się na odsądzanie go od czci i wiary...Marcel nie jest i nie był psem agresywnym!To nie Marcel się zmienił...zmieniały się warunki i ludzie,a on musiał jedynie dostosować do nich swoje zachowanie!
I ostatnia uwaga...jeśli w rodzinie nie ma zgodnej chęci do zaopiekowania się psiakiem, jeśli nie ma ochoty do pracy i zabawy z nim...od razu możemy przewidzieć ostateczny efekt takiej adopcji...
Bardzo żałuję,że spotkało to Marcelka !

Asiu...dziękuję za gotowość pomocy...wierzę,że jeszcze znajdą się ludzie,którzy dadzą sobie prawo do bycia niedoskonałymi i podejmą trud uczenia się i zmiany niektórych swoich zachowań,by dać szansę sobie i psu.
Dziękuję.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...