annama Posted March 29, 2009 Author Posted March 29, 2009 Liska odwieźlismy wczoraj wieczorem do DT w Warszawie, gdzie jest 5 kotów:-) Lisek (czyli Dżyngisek, ale w końcu został Liskiem) całkiem ładnie chodzi na smyczy, uczy się zachowywać czystość w domu (bo nie umie, biedaczek pewnie był trzymany na łańcuchu wcześniej), wykąpał się już, ponoć je wyłącznie z ręki, śpi w łóżku (ponieważ jest czyściutki, to pani mu pozwala:-), i w ogóle pani mówi, że jak na razie, czyli od wczoraj, nie znalazła w nim żadnej wady. Piesek jest bardzo kontaktowy, z psami spotykanymi na spacerze nie wchodzi w konflikty. Jak dzwoniłam, to pani akurat była z nim w kawiarni, powiedziała: Nie ma żadnych problemów, grzecznie siedzi na kolanach :evil_lol: Jazdę samochodem zniósł tak, jakby nigdy nic innego nie robił. Fotki z auta: Quote
wellington Posted March 29, 2009 Posted March 29, 2009 Lisek jest przepiekny , bede to powtarzac w nieskonczonosc :loveu: Czy dt bedzie nam mogl zdawac jakies relacje o nim i ew. przesylac fotki ? Quote
annama Posted March 29, 2009 Author Posted March 29, 2009 Fotek na razie nie będzie, pani nie ma internetu w tej chwili. Jestem z nią w kontakcie, to chyba oczywiste. Cały czas szukam psu domu, rozmawiam z ludźmi, którzy dzwonią, ona podjedzie na wizytę przedadopcyjną, jak zgłosi się ktoś sensowny z Warszawy (ja mieszkam poza Warszawą), zapewniamy też psu karmę i opłacamy koszty weta, bo pani ma trudną sytuację finansową. Mam nadzieję, że dom się znajdzie wkrotce, dziś dzwonił chłopak zainteresowany,w ogóle dzwoniło pare osób, ale nic z tego nie wyszło na razie. Quote
Ajula Posted March 29, 2009 Posted March 29, 2009 śliczny piesek :loveu: życzę mu znalezienia szybko kochających ludzi Quote
Niuni&Pupi Posted March 29, 2009 Posted March 29, 2009 A w jakiej części warszawki wylądował Lisek Dzingisek?? Quote
annama Posted April 3, 2009 Author Posted April 3, 2009 Lisek jest na Żoliborzu. Była wczoraj rodzinka chętna na niego, ale szybko się zmyła (dodałam do czarnych kwiatków). Lisek sika w domu i to jedyny problem, jaki sprawia, poza tym jest grzeczny, łagodny, miły, z kotami się dogadał i nawet pozwala wyjadać sobie z miski. Quote
Niuni&Pupi Posted April 3, 2009 Posted April 3, 2009 annama napisał(a):Lisek jest na Żoliborzu. Była wczoraj rodzinka chętna na niego, ale szybko się zmyła (dodałam do czarnych kwiatków). Lisek sika w domu i to jedyny problem, jaki sprawia, poza tym jest grzeczny, łagodny, miły, z kotami się dogadał i nawet pozwala wyjadać sobie z miski. O, na Żoliborzu... a może gdzieś w okolicach metra marymont lub słodowiec lub stare bielany??? To może by się można na jakis sapecerek spotkać??? ;) Szkoda, ze siusia w domu, to zapewne utrudni adopcję :-( Quote
annama Posted April 6, 2009 Author Posted April 6, 2009 DT przysłał mi dziś smsa, żebym zaraz koniecznie zadzwoniła, bo sprawa pilna. Okazuje się, że DT ma Liska dość, bo Lisek znaczy teren - jak dwa dni temu pytałam, czy pies nadal sika w domu, to pani powiedziała: właściwie to on mi ani razu nie nasikał. Teraz twierdzi, że jej śmierdzi. Nie wiem, o co chodzi, ale psa muszę zabrać. Jutro. I nie wiem, co mam z nim zrobić. Pomóżcie! Quote
evel Posted April 6, 2009 Posted April 6, 2009 o kurczę, to rzeczywiście nieciekawie... :roll: swoją drogą, pani mogła od razu powiedzieć, że jej to przeszkadza. czy mamy pieniążki, aby wykastrować Dżyngisa czy nic nie mamy? może zapukać do Warszawiaków z Mapy Pomocy? Quote
Niuni&Pupi Posted April 6, 2009 Posted April 6, 2009 Qrcze, nie mam pomysłu komu by tu Liska dać na DT, ja nie mogę bo mój pies nie akceptuje innych samców w naszym domu:shake: Hotele są oblężone, i drogie... Quote
annama Posted April 6, 2009 Author Posted April 6, 2009 Albo Lisek zostanie adoptowany dzisiaj przez jednego chłopaka, albo jutro go zabieramy i trafi z powrotem na podwórko sąsiada. Ten dom tymczasowy to jest niewypał, nikomu nie polecam. Quote
annama Posted April 7, 2009 Author Posted April 7, 2009 Lisek został adoptowany, DT pojechał z nim do DS, ale niestety na słowach DT polegac za bardzo nie mogę, proszę więc nie przenosić wątku, zanim sama osobiście nie sprawdzę, w jakie warunki trafił. Mam nadzieję, że będzie ok, jestem cały czas w kontakcie tel. z DT a po świętach tam pojadę, bo DT wyjeżdża na święta jutro. Z Liskiem oczywiście :-) Quote
silke Posted April 7, 2009 Posted April 7, 2009 Cudo :loveu:. DT wyjeżdża z Liskiem na Święta, czy DS?... Quote
annama Posted April 7, 2009 Author Posted April 7, 2009 DS wyjeżdża, sorry, wszystko mi się juz miesza ;-) Quote
annama Posted April 7, 2009 Author Posted April 7, 2009 I jestem w kontakcie z DS oczywiście :-) Quote
wellington Posted April 8, 2009 Posted April 8, 2009 Annama, czy dalas DT na czarne kwiatki ? A kto znalazl DS, czy Ty czy DT ? Dobrze ze jestes z Liskiem w kontakcie, moze nowy domek sie zaloguje ;) ? Quote
annama Posted April 8, 2009 Author Posted April 8, 2009 Na razie nie dałam, DS zadzwonił do mnie z ogłoszenia, rozmawiałam z nim kilka razy przez telefon, przez tydzień DS przyjeżdżał do DT i zabierał psa na spacery - to mi się wydawało fajne, że ma czas, chęci, dwa razy wziął go do siebie do domu a potem oddał, chciał, żeby pies się do niego powoli przyzwyczajał (mówiłam, że to nie ma sensu, bo pies nie jest do DT przywiązany, ale nie chciałam też naciskać i kazać adoptować psa natychmiast.) Osobiście nie widziałam tego chłopaka (bo to chłopak, młody, ale samodzielny finansowo, pracujący). Teraz on wyjeżdża na święta, pojadę na wizytę poadopcyjną we wtorek po świętach. A jeśli chodzi o DT, to ta pani zgłosiła się jako dom tymczasowy przez strony Palucha, wydawała się ok, rozmawiałam z nią osobiście pewnie z godzinę, jak odwieźliśmy jej Liska, ale potem z dnia na dzień miałam coraz większe wątpliwości, tzn., nie że psa zamordowała i zjadła, ale że nie jest w stanie podjąć decyzji, odpowiadać rzeczowo na pytania. Quote
wellington Posted April 8, 2009 Posted April 8, 2009 Annama, trzymaj reke na pulsie Liska :lol: ! A ten dt daj koniecznie na czarne kwiatki, zeby sytuacja sie nie powtorzyla z innym pieskiem. Pani nie wiedziala ze trzeba sie liczyc z tym ze Lisek bedzie w domu sikal jesli zyl w warunkach "polowych" ? że nie jest w stanie podjąć decyzji, odpowiadać rzeczowo na pytania. :mad: Quote
annama Posted April 8, 2009 Author Posted April 8, 2009 Zaraz ją dodam do czarnych kwiatków. Dodzwoniłam się do Huberta, powiedział, że wszystko ok, słyszałam poszczekiwanie Liska ;) Od rana próbowałam się dodzwonić do kobiety z DT, żeby ustalić odbiór umowy adopcyjnej, reszty pieniędzy oraz karmy- daliśmy jej ponad 7 kilo puszek oraz worek suchego, z czego Lisek nie zjadł chyba nawet jednej puszki, pani twierdziła, że Lisek nie chce jeść karmy, dawała mu resztki obiadowe. Pani nie odbierała, odłączała mnie, potem wyłączyła telefon - dzwoniłam też z numeru, ktorego ona nie zna :diabloti: ale bez skutku. W końcu przysłała mi smsa: "Pokazałas klase zachowaniem w stosunku do mnie, Huberta i fundacji. Oni musza cie jeszcze znosic ale JA NIE! Ja juz z toba skonczylam. SPADAJ! G. ps. Torbe i rozliczenie do odebrania w fundacji po Swietach." To mnie upewniło, że kobieta ma zaburzenia psychiczne. Ten DT sam się zgłosił przez strony Palucha (fund. Przytul psa), powiadomiłam ich o zaistniałej sytuacji. We wtorek po świętach jadę do Liska na wizytę, mam nadzieję, że to wszystko się dobrze skończy, jakby co, to Liska oczywiście zabiorę. Quote
wellington Posted April 8, 2009 Posted April 8, 2009 "Pokazałas klase zachowaniem w stosunku do mnie, Huberta i fundacji. Oni musza cie jeszcze znosic ale JA NIE! Ja juz z toba skonczylam. SPADAJ! G. ps. Torbe i rozliczenie do odebrania w fundacji po Swietach." Kompletna wariatka. I takie cos jest na stronach Palucha ??? To oni nie wiedza kogo oglaszaja ??? Quote
annama Posted April 8, 2009 Author Posted April 8, 2009 wellington napisał(a):Kompletna wariatka. Z ust mi to wyjęłaś :evil_lol: Mam nadzieję, że uda mi się to wyjaśnić, najważniejszy jest Lisek i inne psy, które ta kobieta mogłaby chcieć przygarnąć, nie jest wykluczone, że będzie próbować. Ale w każdym razie sytuacja wygląda w tej chwili na opanowaną. Quote
annama Posted May 22, 2009 Author Posted May 22, 2009 Dopiero teraz, po prawie 2 miesiacach od adopcji moge coś napisać. Lisek żyje, ale jak się naprawdę ma, nie jestem w stanie powiedzieć. Widział go mój TZ (ja jestem od paru dni zagranicą). Z całą odpowiedzialnością chcę tu napisac, że nie chcę miec nigdy więcej do czynienia z fundacją Przytul Psa i jej przewodniczącą Elżbietą Lipińską. Pamiętacie, że Lisek trafił do tego adoptującego chłopaka na szybko, bo DT mi powiedział, że ma go dość (po tygodniu), bo podsikuje. Okazało się potem, że na adopcję pojechał ktoś z fundacji i bez żadnego porozumienia ze mną podpisali umowę na fundację Przytul Psa, choc zostawiłam DT 2 egzemplarze mojej umowy. Tak więc nawet nie znałam nazwiska adoptującego a p. Lipińska stwierdziła, że mi go nie poda. Podkreślam, nigdy nie przekazałam Liska fundacji, nigdy się go nie zrzekłam na rzecz tej fundacji. W każdym razie próbowałam się z chłopakiem umówić na wizytę poadopcyjną, próbowałam też przymusic go do wizyty u weta, on obiecywał, że pójdzie, a potem coś mu zawsze wypadało. W końcu przestał odbierac moje telefony. Zadzwoniłam z innego numeru, odebrał i udało sie ustalić termin wizyty. Lisek był chudy, ale wesoły, miałąm wąttpliwości, czy go zostawić, czy zabrać, ale pomyślałam, że damy jeszcze szansę i że ten chłopak może teraz trochę bardziej się postara. Obiecał zdjęcia i telefon po wizycie u weta. No i potem już sie do niego nie mogłam dodzwonić. Cały czas byłam w kontakcie z p. Lipińską, tzn. pisąłam do niej i prosiłam ją o pomoc, najpierw mieli inne sprawy na głowie, w końcu kiedy przez 2 tyg. nie mogłam się dodzwonić do tego chłopaka (pojechaliśmy też do niego, ale nikt nie otwierał), obiecała, że się tym zajmie. Wczoraj TZ razem z kimś z fundacji był u Liska. Lisek mieszka w pokoju 2m na 2, ale tak naprawdę nie wiadomo, czy więcej czasu nie spędza gdzieś na wsi u rodziców tego chłopaka (książeczkę wypisął mu tamtejszy wiejski lekarz, w książeczce jest wpisane inne imię psa, chłopak twierdzi, że z psem u weta był jego ojciec i nie wiedział, jakie pies będzie miał imię - po prawie 2 miesiącach od adopcji), na tej wsi jest tez ponoć suka, nikt nie spytał, czy sterylizowana (Lisek nie jest kastrowany). Nie wiem, czym Lisek jest karmiony, jest nadal chudy. Nie jest zabezpieczony na kleszcze, według tej książeczki zaszczepili go na wściekliznę 2 dni temu, na inne choroby szczepiony nie jest. Fundacja Przytul Psa nie widzi powodów do odebrania Liska, wczoraj nagle stwierdzili, że cały czas byli w kontakcie z tym chłopakiem, ale nie mają obowiązku nas o tym informować :-o Ta sprawa pełna jest kłamstw i niedomówień. Dopieor teraz zrozumiałam, że skoro Fundacja kontaktowąła się z tym chłopakiem i twierdziła, że Lisek należał do nich, to ten chłopak mnie, wydzwaniającą do niego, żądająca wizyt u weta, zdjęć, traktował jak jakąś kretynkę, której nie ma obowiązku o niczym informować. Sorry za tak długi wpis, ale chcę, żebyście wiedzieli, jak wygląda sytuacja. Powtarzam, że Lisek żyje, ale jak i w jakich warunkach, to już inna sprawa. Jeśli ktoś chce poznać resztę szczególów tej nieciekawej sprawy, to na priva. Ja jestem tak zmęczona, jest mi tak przykro, że zostałam potraktowana w ten sposób, że po prostu chce mi się płakać. Quote
wellington Posted May 22, 2009 Posted May 22, 2009 To jest jeden jedyny skandal :angryy::angryy::angryy: Annama, dobrze ze napisalas o tym na forum. Reszte prosze tylko na pw. !!! Fundacja Przytul Psa nie musi wiedziec niczego wiecej ! Napisz mi prosze na pw, podam Ci moj adres mailowy. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.