Daro W Posted March 21, 2016 Posted March 21, 2016 Witam, wziąłem ze schroniska suczkę Collie, która jest bardzo wylękniona w mieszkaniu. Historia jest taka, że prawdopodobnie była suczką tylko do zapłodnienia i rodzenia w jakiejs pseudo-hodowli, a w schronisku była około miesiąca. Sytuacja wygląda tak, że po ok 4 tygodniach pobytu u mnie, na spacerze zachowuje sie poprawnie: bawi sie, przychodzi na zawołanie, jest asertywna do innych zwierząt i zachowuje sie jakby była wychowana w stadzie, wysyła zawsze właściwie sygnały do zbliżających sie piesków. Jednak po powrocie do mieszkania jej zachowanie zmienia się radykalnie: leży cały czas na posłaniu, wstaje tylko, aby się napić lub zjeść, nie przychodzi się łasić, nie liże nikogo, nie przychodzi na zawołanie, gdy jestesmy w pokoju, ale przyjdzie po smaka do kuchni, ma prawie cały czas zamknięty pyszczek. Po 4 tygodniach i tak mam sukces, bo wychodzi sama do kuchni (i nigdzie wiecej) oraz wychodzi z mieszkania na spacer. Do tej pory wynosiłem/wnosiłem ją na rękach, bo sama nie była w stanie iść - strach ją paraliżował i rozpłaszczała się jak świnka morska. Zawsze, gdy wstaję z krzesła, aby wyjść z pokoju i ją mijam, widzę jak kręci głową , szuka możliwości ucieczki. Często ją głaszczę i ciepło rozmawiam z nią, nagradzam za każdy jej ruch i smiałość, choć jest tego niewiele. Do tego na te 4 tygodnie usłyszałem tylko 3 razy jak szczeka, na ptaki. Zupełnie nie wydaje dźwięków. Sądziłem, ze nie chodzi po mieszkaniu bo boi sie jasnych paneli. Położyłem dywan i prawie bez zmian. Jedynym postępem jest , że przyjdzie na dywan po smakołyk, a poźniej natychmiast ucieka na swoje miejsce. Jakies porady ? Poniżej zdjęcia z mieszkania, gdzie wygląda tak prawie cały czas. Jak spi w nocy wówczas kładzie się na bok. A na spacerze bawi sie tez tak, jak na kolejnej fotce. Quote
Sowa Posted March 21, 2016 Posted March 21, 2016 Proponuję dać suczce jeszcze trochę czasu - jeśli na spacerze nie obawia się ręki ludzkiej, weźmie smakołyk, to w domu zaczekałabym, aż powoli zacznie przychodzić sama. Quote
Anula Posted March 22, 2016 Posted March 22, 2016 Te psiaki mają bardzo delikatną psychikę.Trzeba dać jej czas aby oswoiła się z nowymi warunkami.Najprawdopodobniej sunia nie przebywała w domu i stąd jej takie zachowanie.Na dworze się ożywia bo jej dotychczasowe życie właśnie było tam. Czas tylko czas zmieni zachowanie suczki.To są wspaniałe psy,trzeba dużo do niej mówić,przekupywać smaczkami i będzie dobrze.Oczywiście nic nie robić na siłę. Quote
Harley Posted March 22, 2016 Posted March 22, 2016 Moja suka trafiła do mnie ze schroniska, a wcześniej była na łańcuchu. Taka wstępna aklimatyzacja, żeby była spokojna i rozluźniona w domu, trwała około trzy miesiące. Po pół roku była w pełni sobą. Tylko moja suka jest typem raczej pewnym siebie, a collie mają w sobie dużo psychicznej delikatności więc może to potrwać dłużej. Nie naciskaj i pozwól, żeby czas zrobił swoje. Nie wiem, czy nie pomogłoby jej zorganizowanie jej "nory". Tak, żeby mogła się bardziej schować. Np. włożenie posłania pod jakiś stolik stojący w rogu pomieszczenia lub pozostawienie jej do dyspozycji przykrytej klatki kennelowej z posłaniem w środku. Taki azyl gdzie mogłaby się czuć zupełnie schowana. W ogóle gratuluję Ci dobrej decyzji dania szansy takiemu dorosłemu psiakowi po przejściach. Powodzenia! Quote
michal-doberman Posted March 23, 2016 Posted March 23, 2016 włącz kamerkę i zobacz czy chodzi po mieszkaniu gdy Cię nie ma? może to obecność człowieka w pomieszczeniu jest największym strachem? Quote
Anula Posted March 23, 2016 Posted March 23, 2016 18 godzin temu, Harley napisał: Nie wiem, czy nie pomogłoby jej zorganizowanie jej "nory". Tak, żeby mogła się bardziej schować. Np. włożenie posłania pod jakiś stolik stojący w rogu pomieszczenia lub pozostawienie jej do dyspozycji przykrytej klatki kennelowej z posłaniem w środku. Taki azyl gdzie mogłaby się czuć zupełnie schowana. W ogóle gratuluję Ci dobrej decyzji dania szansy takiemu dorosłemu psiakowi po przejściach. Powodzenia! Bardzo trafna rada,popieram. Quote
Daro W Posted March 24, 2016 Author Posted March 24, 2016 dziekuję wszystkim za podpowiedzi. Zorganizuję jej jakiś "domek" i poczekam, bo nie mam innego wyjścia. :-) Zamierzam wziąć drugiego pieska, bardziej odważnego, więc to może też na nią zadziałać. Quote
Sowa Posted March 24, 2016 Posted March 24, 2016 Możesz zrobić jeszcze jedno - utwierdzać w dobrych emocjach. Gdy na spacerze podchodzi na zawołanie, to zanim podasz jej smakola, powiedz serdecznym tonem jakieś słowo, np "dobrze". Ważne, aby to słowo było PRZED podaniem smakola, aby skojarzyła je z własnym dobrym samopoczuciem i zapowiedzią czegoś dobrego do zjedzenia. A potem w domu, każdą próbę kontaktu z jej strony, czy to spojrzenie, czy podejście po smakołyk potwierdzasz tym samym słowem - znowu PRZED podaniem jedzenia. To pomoże jej zrozumieć, że i w domu jest akceptowana i nie musi kulić się ze strachu. Quote
Daro W Posted March 24, 2016 Author Posted March 24, 2016 8 godzin temu, Sowa napisał: Możesz zrobić jeszcze jedno - utwierdzać w dobrych emocjach. Gdy na spacerze podchodzi na zawołanie, to zanim podasz jej smakola, powiedz serdecznym tonem jakieś słowo, np "dobrze". Ważne, aby to słowo było PRZED podaniem smakola, aby skojarzyła je z własnym dobrym samopoczuciem i zapowiedzią czegoś dobrego do zjedzenia. A potem w domu, każdą próbę kontaktu z jej strony, czy to spojrzenie, czy podejście po smakołyk potwierdzasz tym samym słowem - znowu PRZED podaniem jedzenia. To pomoże jej zrozumieć, że i w domu jest akceptowana i nie musi kulić się ze strachu. Dzieki Sowa. No właśnie tak działam i tylko dzięki temu zaczęła sama wychodzic i wchodzic z/do mieszkania i przychodzi na zawołanie na spacerach. Jeszcze mozolna praca w środku mieszkania... Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.