Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

psiama napisał(a):
Jeśli to gatunek mojej Koko, a na oko tak (buraski, bez cienia chorób, miziaste jak nie wiem co, zabawowe do n-tej) to będzie z niej wspaniały KOT :loveu:. Niebawem pewnie szczepienie. Moja Koko ma 4 m-ce, wazy 2,2, znaczy będzie wielkokootem ? :evil_lol:


raczej będzie :evil_lol:, Wielkokoty są wielkości mało-średnich psów!:diabloti:

  • Replies 1.2k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

No to się wreszcie Nina (pies) dorobi godnego wagowo kompana :diabloti:.

Jak dobrze, że Sisi bezpieczna w ciepłym domu, u boku Dużej i Dużego, z kompanami .... uffffff :multi:

Posted

uffffffff...dobrze,ze juz po wszystkim bo calym sercem drzalam juz o ta mala:-)
kaja wiem jak to jest..lapac malego dziukuska w transporterek:evil_lol:
sama kiedys wiozlam kitke...tyle tylko,ze 500km:eviltong:

Jak tylko beda nowe zdjecia to rzucam sie w wir robienia ogloszen;)

Posted

Witajcie! Jestem już w domku i jest cichutko i spokojnie. W drodze do domu Sisi grzecznie leżała w transporterku , chyba uspokoił ją dźwięk silnika i muzyka z radia. U weterynarza okazało się że łapka jest tylko skaleczona i to powierzchownie więc nie trzeba szyć. Przegląd jak już wam napisała kaja wypadł bardzo pomyślnie.jak przyszliśmy do domku wstawiliśmy transporterek do łazienki z kuwetą i miskami, Sisi od razu śmiało wyszła ale wdekowała się pod wannę i tak tam siedzi do tej pory, ale widziałam plamkę siuśków w kuwecie więc wyszła. Mój mężuś została z nimi sam w domu i dał "małej" zmaszkieciś mokry pokarm z dorsza, ponoć wcinała. Teraz postaram się ją delikatnie wyjąć z pod wanny, zobaczymy co mi z tego wyjdzie. Teraz wkleję przed chwilką zrobione foteczki pod wanną.





Same widzicie że jak na razie to ona jest panicznie wystraszona, ale jak już coś zjadła i była siku, czyli wychodziła spod wanny, więc będzie dobrze.
Jutro pewnie też coś napiszę.;)

Posted

Kamila, Sisi dzika nie jest, tylko wystraszona. Wszystkie dzikusy siedziały paradoksalnie grzecznie w transporterku cały dzień, tylko ta mała odstawiła taki cyrk:diabloti:

ale teraz już bezpieczna i balbinka przed chwilą dzwoniła że mała już leżała jej na kolanach:loveu:

Posted

Witajcie! Wieści ciąg dalszy: nocka byłą spokojna, ale nie to mnie martwi, przeraża mnie zachowanie Toffika. Wczoraj od chwili jak Sisi się pojawiła to strasznie na wszystkich fuczy, warczy, a jak go wzięłam na ręce to mnie chciał "zeżreć" kiedy go głaskałam na rękach to mnie dość mocno podrapał a potem jeszcze ugryzł, także pierwsze wojenne rany mam już za sobą, reszta ferajny jest inna Kicia czasem fuknie na małą ale to z zazdrości, a Lalunia omija całą sprawę szerokim łukiem i pozostaje neutralna.Nie wiem co mam zrobić z Toffikiem, chyba tylko czas i cierpliwość nam pomoże, a jutro dam mu szmatkę z walerianą to może zmięknie chłopak. Sisi jak narazie się izoluje ale jak ją wezmę na ręce to jest szał miziania i ugniatania ciasta, jak będę robić kiedyś pierogi to ją zatrudnię :razz::evil_lol:. Teraz kilka wczorajszych późnowieczornych fotek i dzisiejsze śniadanko:









to na czym leży to moje nogi:razz:

No i poległa ze zmęczenia i stresu






dziś na śniadanku:


Posted

Juz się kolankuje panna ? :crazyeye: :multi: Będzie dobrze ! Stres nagłej zmiany miejsca, panika, to wszytsko ją na chwile przyblokowało. Ale szybko się zbiera, znam taka krew. Cudnie ! Świetnie, że stan zdrowia OK, przy takiej karmicielce nie ma się co dziwić :loveu:.

Posted

ja nie mogę!!!!!!!!!!!:crazyeye::multi: Po jednym dniu ona już takie zdjęcia na kolanach ma! :loveu: normlanie aż mam łzy w oczach jak to widzę, a Toffik się uspokój chłopie bezjajeczny! ;)

Posted

Bezjajeczny :evil_lol:

Zuza po przyjeździe Rózi przez dobe wykazywała etap niedotykalstwa, syczalstwa i inne zachęty :diabloti:. A potem się pokochały na zabój. Tofel się zdegustował, że jeszcze jedna baba mu do towarzystwa doszła, liczył pewnie na kumpla :cool3:. Za kilka dni zapomni, że się zasyczał.

Posted

balbinka mówi, że Tigra jest jaśniejsza, Sisi bardziej brązowa, no i Tigra ma zielone oczy, a Sisi brązowe.

W porównaniu z moim pręgusami, to Sisi jest jasna, ale Tigra to wiecie, czyściocha arystokratka :loveu:, to co się będzie z brudasem z hali na razie porównywać :eviltong:

Posted

nie macie pojęcia jak się cieszę, że Sisi już tu nie ma i jest bezpieczna. Dzisiaj śnieg, deszcz i zimno, a na halach jeszcze nie zaczęli grzać, kaloryfery zimne :shake:

Z samego rana poszłam z suchym, była tylko Murka. O 9.00 była Miśka, Stara i chyba Rózia od sąsiada (bo myli mi się z Mamuśką od sąsiada). Czekały na mokre i wtrąbiły aż się kurzyło, bo teraz więcej potrzebują bo zima idzie. Rózia daje się bez problemu głaskać (choć nie łasi się) i robi się gadającym kotem. I w tym problem, bo do tej pory gadająca była tylko Miśka vel Diablica (której głaskać nie mam zamiaru :diabloti:).

Muszę Rózi zrobić zdjęcia i zacząć ogłaszać. Ciekawe jak te 2 małe kociaki i czy jeszcze żyją :roll:

Kocury: Lovelas i Leonsio podobno są i wieczorami przychodzą. Ja ich już wieki nie widziałam.

Docelowo to karmię tutaj ponad 10 kotów, tak 11-13 sztuk.
Pół kg karmy suchej i 1kg mokrej dziennej to za mało, jak zostawie kanapkę to też obgryziona.

MIśka, Stara i Murka są wypasione, bo pilnują posiłków, ale reszta gorzej wygląda wagowo, choć chorób po nich też nie widać.

Teraz dodaję im Witaminę C rozpuszczoną do mokrego, bo się boję przeziębień. Sisi przez kilka miesęcy dawałam preparat witaminowy z Tauryną do prawidłowego rozwoju i się nawet nam nieżle rozwinęła, jak na te warunki;)

Posted

A kuku! Wieści są różne, ale najwięcej dobrych! :multi: Powoli zmienia się zimny klimat fukaczy, oczywiście poza Toffikiem, wczoraj wieczorkiem zaczęłam misję "co mi zrobisz jak mnie złapiesz" , bez obaw to pytanie zadawało piórko na patyku którym zaczepiałam Sisi, efekt był przedni, tak szalała że nawet doszło do pierwszych kontaktów z Kicią która ją namolnie obserwuje i łazi za nią z WIELKĄ ciekawością. Dzięki atmosferze zabawy był pierwszy niefuknięty kontakt dziewczyn, tak się macałay jak by grały w koci łapki, Sisi w euforii zabawy nawet weszła mi na nogi, które musiałam mieć nieruchomo bo inaczej była by citawa, Nawet Toffik przyglądał się z dystansem naszym figlom, ale nadal syczy, furczy i warczy jak pies ogrodnika. Noc była spokojna, poza małym szczególikiem, zapomniałam co to znaczy kot nocny łowny i od 4 rano zaczęły się spacery po domu i napotykanie "przeszkód" typu warczący pies ogrodnika, gdyby nie fakt fuczenia to bym sobie spała, no ale jakoś przeżyłam.
Później wkleję fotki z figli. Toffik cały czas siedzi na parapecie w kuchni i schodzi tylko na pićku i papu, ale w nocy widziałam że spał na łóżku ze mną i Lalunią, a Kicia spała na koszu. Właśnie Brygada dostała miski i nie wiem kiedy ale Sisi chyba połknęła cale śniadanie na raz, a dostały wędzone szprotki w sosie własnym.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...