Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted
10 godzin temu, jolkablaszczyk napisał:

Możesz mu spacery trochę powzmacniać np ulubioną zabawką.. że ulubionymi zabawkami bawi sie tylko poza domem... nigdy w domu.. to samo ze smakołykami... te mniej atrakcyjne w domu a te ekstra śmierdzące tylko poza domem :)

Ciekawy pomysł, dzięki :)

Postaram się jak najczęściej fundować mu taki fajny spacer :P

Posted

Jakieś trymowanie chcecie mu zafundować? :D nieźle już zarósł!

 

A co do lękliwości itd. to ja jestem zdania, że największe znaczenie mają jednak geny, a nie socjal. Ja mam teraz prawie roczną suczkę, którą wzięłam jak miała 4-5 miesięcy z niewielkiej miejscowości w samo centrum Warszawy i nie bylo żadnego problemu. Jak się czegoś wystraszy to staje i się na to jopi, a potem przechodzi nad tym do porządku dziennego. Z kolei moja pierwsza psica cale życie mieszkała na wsi, a jak czasami ją zabierałam do miasta (jak była już dorosła) to bez problemu się odnajdowała mimo braku zapoznawania jej z miejskim zgiełkiem za szczeniaka ;) obie miały bardzo zrównoważone matki. Nie wiem jacy byli rodzice i dziadkowie waszych psów, ale to ma, moim zdaniem, ogromne znaczenie.

Wiadomo, nie zamyka się szczeniaka w 4 ścianach, ale z drugiej strony nie należy też wpadać w paranoje, bo można doprowadzić do "przesocjalizowania". Przy lękliwych szczeniakach (lękliwych nie z braku socjalu tylko po prostu z natury) trzeba bardzo uważać. 

Nawiasem mówiąc z politowaniem patrzę na ludzi, dla których zwykłe wyjście z psem na spacer zamienia się w "wydarzenie socjalizacyjne" i którzy jeszcze przed przybyciem szczeniaka skrupulatnie planują, co z nim zaliczą, co by był bardziej zsocjalizowany :p 

Posted
3 godziny temu, klaki91 napisał:

Jakieś trymowanie chcecie mu zafundować? :D nieźle już zarósł!

No, trochę zarósł :P

3 godziny temu, klaki91 napisał:

A co do lękliwości itd. to ja jestem zdania, że największe znaczenie mają jednak geny, a nie socjal.

Nawet jeśli - to kolejny minus dla hodowli, skoro rozmnażają lękliwe psy.

No nic, na drugi raz będę krytycznie podchodzić do hodowli i bardziej zwracać uwagę na różne rzeczy... Najważniejsze to nie popełniać tych samych błędów tylko uczyć się na nich :P Jak widać zrzeszenie z ZKwP nie czyni hodowli dobrą hodowlą...

Posted

tak zgadzam się, choć w moim przypadku jedak bardziej socjal zaważył, suki w hodowli nie były lękliwe a są spokrewnione od 4 pokoleń. O genach ojca w sumie nie wiele sie da wyczaić bo to było zagraniczne krycie więc takie rzeczy nie wypłyną.. ale też niestety się przekonuję, że pod banderą ZKwP nie wszystko jest różowe... także jeśli jeszcze kiedyś będę sie decydować na psa jakiejś rasy to nie będę sie zawężała tylko do szukania w ZKwP, może być priorytetem ten związek, ale nie będzie to już wyłączność.... 

  • Upvote 1
Posted
2 godziny temu, jolkablaszczyk napisał:

tak zgadzam się, choć w moim przypadku jedak bardziej socjal zaważył, suki w hodowli nie były lękliwe a są spokrewnione od 4 pokoleń. O genach ojca w sumie nie wiele sie da wyczaić bo to było zagraniczne krycie więc takie rzeczy nie wypłyną.. ale też niestety się przekonuję, że pod banderą ZKwP nie wszystko jest różowe... także jeśli jeszcze kiedyś będę sie decydować na psa jakiejś rasy to nie będę sie zawężała tylko do szukania w ZKwP, może być priorytetem ten związek, ale nie będzie to już wyłączność.... 

Ja tak samo. Nie idealizuję już hodowli ZKwP hejtując przy tym wszystkie inne... Hodowle ZKwP mogą zaniedbywać psy, tak samo jak hodowle z innych stowarzyszeń mogą je dobrze traktować. Trzeba patrzeć na podejście do zwierząt - czy hodowca robi wszystko, zeby psy z jego hodowli były dobrze przystosowane do dalszego życia, zsocjalizowane, zdrowe. Krzywdzące jest zakładanie, że jeśli hodowca jest zrzeszony w PKPR, PSPP czy jeszcze gdzieś indziej to od razu jest pseudo... Bo te z ZKwP też się potrafią "popisać" :/

Posted

tak, ja sie ostatnio dowiedziałam, że u rottów praktykuje sie bardzo wczesne badanie na dysplazję i jesli juz widać, że kości sie źle zaczynają układać to przecina się spojenie łonowe i kości sie układają poprawnie i potem podczas badania dorosłej juz suki czy psa dysplazja nie wyjdzie i suka czy pies które bez interwencji ortopedy miały by dysplazję jej nie mają i są używne w hodowli... podejżewam, że im bardziej obciążona tą chorobą rasa tym bardziej sie takie cos praktykuje....  dla mnie to jakaś porażka.... :( aż strach brać np.  jakiegos molosa.....

Posted

Ja bym się nie odważyła jednak wziąć psa z innego stowarzyszenia. Jeśli zna się rasę , "siedzi" się w niej to wie się jaka hodowla jest z zkwp w porządku a jaka robi przekręty. Ja jednak nie ufam tym stowarzyszeniom choćby nie wiem w jakich warunkach trzymali psy to nigdy nie zaufaj im.

Posted

W ogóle co do dysplazji czytałam w gazecie (co prawda gazeta sprzed ok 10 lat, może coś się zmieniło w tej kwestii, mam nadzieję... ), że do rozrodu dopuszczalne sa psy z wynikiem A (stawy normalne), B (stawy prawie normalne) i C (lekka dysplazja), z tym, ze nie można łączyć dwóch zwierzaków z wynikiem C. Jak dla mnie to nawet lekka dysplazja powinna absolutnie wykluczać psa z dalszej hodowli...

A jeszcze wracając do stowarzyszeń to FCI dopuszcza tylko jeden związek z jednego kraju. Skoro w Polsce zrzeszone jest z nimi ZKwP to automatycznie inne stowarzyszenia mają zamknięta drogę. A nie wszystkie powstały po wprowadzeniu ustawy zakazującej sprzedaż psów bez rodowodu... Np. ZHPR, PKPR istniały już wcześniej. Krócej niż ZKwP, ale jednak...

Czytając regulaminy hodowlane tych związków (bo powiem Wam, że zainteresował mnie ten temat bardzo i trochę się zagłębiłam w te wszystkie związki i stowarzyszenia) niektóre są w porządku - określają liczbę miotów, jakie może mieć suka w danym przedziale czasowym, wiek, w jakim szczenięta mogą opuścić hodowlę, sa przeglądy hodowlane. Jeśli do tego zwracają uwagę na to, zeby nie rozmnażac psów z wadami, trzymają w domu, zwierzaki mają kontakt z ludźmi, mają zapewnione spacery, są socjalizowane to nie miałabym problemu, żeby wziąć od nich szczeniaka ;)

Ale fakt faktem znalazłam też dwa takie stowarzyszenia, że jak zajrzałam na ich strony to ręce mi opadły. Jedno z nich dopuszcza 2 porody w ciągu roku, natomiast druga ma taką myśl przewodnią : "Ludziom którzy kochają swojego kundelka i nie chcą oddać jego potomstwa do schroniska dla psów lub oddać za darmo byle komu, stwarzamy możliwość legalnej sprzedaży z metryką urodzenia."

Posted
3 godziny temu, Paulina94 napisał:

Ja tak samo. Nie idealizuję już hodowli ZKwP hejtując przy tym wszystkie inne... Hodowle ZKwP mogą zaniedbywać psy, tak samo jak hodowle z innych stowarzyszeń mogą je dobrze traktować. Trzeba patrzeć na podejście do zwierząt - czy hodowca robi wszystko, zeby psy z jego hodowli były dobrze przystosowane do dalszego życia, zsocjalizowane, zdrowe. Krzywdzące jest zakładanie, że jeśli hodowca jest zrzeszony w PKPR, PSPP czy jeszcze gdzieś indziej to od razu jest pseudo... Bo te z ZKwP też się potrafią "popisać" :/

No potrafią, ale też z drugiej strony szybciej znajdziesz dobrą hodowlę w ZK, niż w jakimiś Canis et Cotus czy innym tego typu.

 

 

Cytuj

W ogóle co do dysplazji czytałam w gazecie (co prawda gazeta sprzed ok 10 lat, może coś się zmieniło w tej kwestii, mam nadzieję... ), że do rozrodu dopuszczalne sa psy z wynikiem A (stawy normalne), B (stawy prawie normalne) i C (lekka dysplazja), z tym, ze nie można łączyć dwóch zwierzaków z wynikiem C. Jak dla mnie to nawet lekka dysplazja powinna absolutnie wykluczać psa z dalszej hodowli...

 

Zależy od rasy. Jak masz wyjątkowo mało popularną rasę to dopuszczanie do rozrodu psów z stawami B czy nawet C nie jest tak naprawdę niczym złym. W momencie jak skupiasz się tylko na zwierzakach ze stawami A grupa staje się wyjątkowo uboga. A są psy, które mają stawy B czy nawet C, ale równocześnie mają inne dobre cechy i skreślanie ich przez taki wynik prowadzi do zawężenia grupy, co też jest złe.

Niemniej uważam, że np. u takich labów wybieranie na rodziców psów ze stawami gorszymi niż A jest słabe. Co innego w rasach mniej popularnych. No i oczywiście - ja nie mam odpowiedniej wiedzy dot. genetyki, może jest jakieś uzasadnienie takiego wyboru.

 

 

W ogole to myślę, że nigdy nie kupię rasowego psa prawdę mówiąc...choć marzy mi się i spaniel i sznaucer. Pewnie wyląduje u mnie jakiś szczyl w typie rasy :)

Swoją drogą to często spotykamy na spacerach springer spaniele (walijskie i angielskie) i zwykle są lękliwe.......szczekanie na ludzi, psy, podchodzenie do każdego z podkulonym ogonem to norma wśród tych psow. Jakiś czas temu spacerowałam z moją suczka z suką springera walijskiego i gadałam z jej właścicielem i opowiadał jak to jego pies drze się na gości, broi na spacerach oszczekując np. biegaczy, boi się rowerzystów itd. Miała tak od szczeniaka (kupili ją, gdy miała 2 miesiące),zabierali ją gdzie się dało i mimo to wyraźnie widać było, że po prostu jest lękliwa.

 

Posted

Ja springery znam w sumie tylko z wystaw.

A mój Edi nie szczeka w ogóle :P Ale właśnie między innymi na tym mi zależało - nie chciałam psa, który będzie ciągle szczekał z byle powodu. Mojego Mateusza rodzice mają małego kundelka, który ciągle ujada... Usłyszy psa za oknem- szczeka; ktoś przechodzi obok ogrodzenia- szczeka; jest burza- szczeka; ktoś przyjdzie do domu- szczeka; widzi że ktoś trzyma w ręku jakiś smakołyk dla niej- szczeka; czeka aż rzucisz jej zabawkę- szczeka. Masakra... :/

Posted

Moja poprzednia suczka była taka rozszczekana (ze strachu głównie). Ja jej nie pozwalałam się drzeć, ale jak musiałam ją zostawiać u moich rodziców, bo gdzieś jechałam czy coś to potem odbierałam tak rozszczekanego psa, że chciało mi się płakać jak znowu musiałam ją uczyć, że ma siedzieć cicho :P 

 

W Wawie jest sporo springerów, w ogóle częściej spotykam springery niż cockery, które przecież są dość popularne. Kiedyś bardzo chciałam mieć springera (walijskiego), ale na tych spacerach jak się na mnie pogapiłam to stwierdziłam, że jednak nie :P wizualnie bardzo mi odpowiadają, ale ta lękliwość mi nie pasuje, choć domyślam się, że pewnie miałam pecha trafiając na takie egzemplarze. Za to cocker dalej mi się marzy

Posted

Ja wcześniej przez 2,5 roku mieszkałam w Szczecinku, gdzie większość psów to shih tzu. Kilka ONków można było spotkać, trochę labradorów, a tak to głównie te maluchy :P

A cocker spaniel mieszka u nas w bloku :) Seniorka już, ale dobrze się trzyma ;)

Posted

Z drugiej strony... zazdroszczę. Mój pies nie odważyłby się położyć na jednym kocie, a księżniczka go i tak unika ;). Prędzej by mój kocur położył się na psie :D

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...