Fever Posted February 1, 2016 Posted February 1, 2016 Witam, Postaram sie opisac problem jak najkrocej. Otoz mam psa rasy springer spaniel, trzyletniego. Jest to pies nieco niesmialy, ale jednoczesnie bardzo ciekawy ludzi i swiata. Totalnie ufny i lagodny. Taka moze ciapa naiwna. Do tego pelen energii i baardzo pogodny. Jednak zaczelo mnie cos niepokoic i nie wiem teraz czy to tylko moj wymysl, czy rzeczywiscie mam powod do niepokoju. Jestem ogromnie wrazliwa osoba jesli chodzi o stosunek do zwierzat, czasem moze nadto i dlatego zastanawiam sie czy nie panikuje. Miesiac temu zamieszkalam ze swoim partnerem- on z kolei ma stosunek do zwierzat hmmm neutralny... Ustalilismy zasady i kompromisy. Partner nie toleruje spania psa w naszej sypialni a co dopiero w lozku, nigdy nie mial zwierzecia domowego ( pochodzi ze wsi i dla niego pies powinien mieszkac w kojcu a nie w domu ). Jestem w stanie zrozumiec to iz denerwuje go psia siersc, ze pies brudzi itp. Oprocz tego stosunek do psa ma otwarty, jednak nie jakis wylewny- glaszcze go, " tarmosi" itp. Jakis czas temu postanowil, ze bedzie chodzil z psem na dlugie spacery ( wiadomo springery kochaja ruch ) i do tego nauczy go chodzenia na smyczy ( pies niestety nie umie, bo mieszkam w okolicy, gdzie 90proc. Biega sobie luzem ). Poczatkowo bylo ok- pies brudny, wykonczony, ale zadowolony. Partner powiedzial mi iz nauka idzie dobrze i wystarczy konsekwencja i dyscyplina. Zauwazylam jednak ostatnio i to bardzo gwaltowne zachowanie psa - on sie boi partnera. Podchodzi do niego z ogromna niesmialoscia i czesto sie kladzie w pozycji takiej biernej- na plecach. Zdziwilam sie troche, bo tych spacerow bylo zaledwie trzy. Ostatnio, gdy z niego wrpcili- z jednej strony pies byl zadowolony, z drugiej - okropnie sie trzasl i uciekl polozyc sie gdzies w kat. A jego spojrzenie bylo takie... Zalosne. Nie ukrywam, nie chcialam nic mowic partnerowi, ale gdy nie widzial " obmacalam" psa pod katem czy nie jest poobijany i czy go nic nie boli. Wszystko bylo ok. Ale dystans psa do partnera sie zwiekszyl. Czesto w ogole nie przychodzi do pomieszczenia w ktorym siedz moj partner. I nie reaguje juz tak zywo i z radoscia - owszem, przychodzi, merda ogonem ale z dystansem. Zapytalam wprost partnera, poniewaz widze dziwne zachowanoe psa, czy cos sie na tym spacerze wydarzylo. On mowi ze nie oraz ze nigdy by nie uderzyl psa. Powiedzial tylko ze musi byc bardziej stanowczy i moze pies nabral jakiegos respektu. Bylismy kilka razy wspolnie na spacerze i owszem - zauwazylam gdy on prowadzi psa na smyczy, uzywa o wiele wiecej sily niz ja ( pies bardzo, bardzo ciagnie ) i jest stanowczy i szorstki. Ale chwali psa rowniez. Wg mnie partner uzywa czasem zbyt duzo sily, ale ok. Dzis natomiast sie przestraszylam juz i strasznie mnie to meczy - partner chcial wziac psa na spacer i go do siebie przywolal. Poniewaz pies lezal u moich stop, momentalnie poczulam jak sie trzesie i zwyczajnie sie boi. Z jednej strony - chcial isc, z drugiej jakby bardziej sie za mna schowal. Powiedzialam wiec ze nie musi brac psa dzis. Bardzo nie chcialam mu mowic ze mu troche nie ufam. Jednak naprawde wyczulam strach i psa. Koniec koncow partner wyszedl zasmucony i zawiedziony ze mu nie ufam i powtarzal, ze nigdy by nie zrobil krzywdy psu. Podsumowujac- naprawde nie wiem, co sie dzieje. Ufam partnerowi, pies dlugo byl tylko ze mna i nie bede ukrywac- jest nieco rozpieszczony i traktowany jak uroczy piesek pani. Rozumiem stanowczosc, ktorej mi zdecydowanie brakuje, ale skad mam wiedziec czy partner po prostu sie z nim nie cacka tak jak ja, czy przekracza granice. Mam metlik i martwie sie. Bo przeciez kocham partnera i nie chce mu ograniczac kontaktu z psem oraz nie chce sie klocic, ale czuje niepokoj i tyle. Czy moj pies, gdy poczul twarda reke innego samca, ze tak ujme zaczal panikowac i ja przesadzam, czy faktycznie cos jest na rzeczy? Nie wybaczylabym gdyby ktos skrzywdzil mojego psa, ale jak to sprawdzic? Przepraszam za tak dlugi wywod. Pozdrawiam Quote
Maghda Posted February 1, 2016 Posted February 1, 2016 Twój pies daje wyraźne sygnały, że coś jest nie tak. Nawet, jeżeli partner nie użył przemocy fizycznej, a jedynie był bardziej "stanowczy" (jak mówi) wobec psa, to najwyraźniej jest to dla zwierzaka za dużo. Mój pies (w typie spaniela) kiedy się na niego zbyt ostro krzyknie, potrafi się zatrząść jak galareta i zgasić. Więc nie robimy tego, czasem obchodzimy się z nim trochę jak z jajkiem. Kiedy coś nabroi, łagodne "nie wolno" zwykle załatwia sprawę. Na jednym psie klaps nie zrobi wrażenia, a na innym lekkie krzyknięcie może spowodować zamknięcie się w sobie. Nie wiem, czy jest jakiś sposób, żeby sprawdzić jak partner postępuje z psem, kiedy są sami. Ale ja radzę, żebyś słuchała swojego psa. Jeżeli rzeczywiście wysyła niepokojące sygnały, to może niech po prostu nie chodzi z chłopakiem na spacery. 3 Quote
Beatrx Posted February 1, 2016 Posted February 1, 2016 ja tam bym za nimi poszła. zawsze może być tak, ze po prostu masz wrażliwego psa,u którego nie powinno się używać nadmiernie siły i cała szorstkość partnera po prostu go przytłacza. i wtedy rozwiązaniem będzie po prostu rozmowa, pokazanie partnerowi reakcji psa i nakierowanie go na prawidłowe zachowania. a może być tak, ze partner szarpie go, krzyczy, poddusza i pies jest w stresie. wtedy wróciłabyś z psem do domu, swojego. na pewno coś musisz zrobić, bo ewidentnie coś jest nie tak. a żeby nauczyć psa chodzić na smyczy wcale nie trzeba siły. na jakiej zasadzie Twój partner przy Tobie używał więcej siły w stosunku do psa? 2 Quote
Monieq Posted February 1, 2016 Posted February 1, 2016 Wydaje mi się, że twój partner może nie mieć złych intencji, ale po prostu brak mu wiedzy. Może warto porozmawiać, co uważa za "uczenie psa", jakimi metodami próbuje się z nim porozumiewać. Bo może jedyne, co uważa za naukę, to stara szkoła, awersja i szarpanie smyczą. Proponowałabym spokojną rozmowę - wytłumaczyć, że ten pies ma delikatny charakter, że za smakołyk zrobi wszystko i nie trzeba go szarpać i pokazywać "kto tu rządzi". Dać do poczytania jakąś fajną książkę, gdzie nie ma teorii dominacji, albo może obejrzeć kilka tutoriali na youtubie. A może warto byłoby wspólnie wybrać się na jakieś fajne, podstawowe szkolenie? Żeby partner od autorytetu posłuchał o fajnych metodach szkolenia, a i więź z psem może się poprawi :) 1 Quote
Ryss Posted February 1, 2016 Posted February 1, 2016 5 godzin temu, Fever napisał: Czy pies jest maltretowany? Jak to sprawdzic? Po co? Już Ci Maghda napisała, byś słuchała swego psa [a nie faceta], a ja dodam - i poszukała sobie innego partnera (tego kwiata jest pół świata). Bo człowiek może wyjść ze wsi, ale wieś z człowieka - nigdy. A ta "wieś" to między innymi stosunek do zwierząt, a do psów w szczególności. Tu, na Dogo - na subforum Psy do adopcji/znalezione - roi się od przykładów chłopskiej "stanowczości i nie cackania się" z gadziną na gumnie. Gostek zmarnuje Ci psa. Więc albo z nim (psem) uciekaj, albo poszukaj dla niego (psa) innego domu. Jeśli uważasz, że warto (z innych względów) poświęcić psa dla kochasia. A "wychowanie do życia w rodzinie" lepiej z takim kochasiem ćwiczyć nie akurat na psie. 2 Quote
bou Posted February 1, 2016 Posted February 1, 2016 Rożne rady dostajesz...bo problem trudny.Ode mnie - kilka słow: - nie dałabym dotknąc nawet smyczy temu panu,co dopiero psa - pies mówi Ci coś calym sobą,dobrze czujesz,tylko nie dowierzasz,Twoje prawo I nie dziwie się. - zabaw sie w detektywa,poproś koleżankę lub kolegę,żeby poszli za nimi na spacer (?) I zrobili kilka zdjęć., to wcale nie jest trudne,na pewno kogos znajdziesz I mozesz go wtajemniczyć w sprawę jednocześnie prosząc o dyskrecję. Fajnie jakby taki ktoś (ten obserwator) - tez miał psa..rozumiałby dobrze jaki masz problem. Wtedy nic nie będziesz musiała tłumaczyć...MUSISZ sie jakoś dowiedzieć,czy rzeczywiście dzieje się cos złego. Jesteś to winna psu I sobie.(ale to inna bajka...) psiny żal... 3 Quote
Fever Posted February 1, 2016 Author Posted February 1, 2016 Dziekuje za wszystkie rady. Rzeczywiscie, czuje ze cos jest nie tak, przychylam sie do pierwszego postu Maghdy - pies jak pisalam jest wrazliwy i zapomnialam wczesniej dodac iz chowa i trzesie sie nawet gdy slyszy krzyki - niekoniecznie klotni, ot nawet gdy sie glosno smieje, wyglupia. Moj partner nie ma stosunku " no to ja go teraz naucze i mu pokaze, bo wiem wszystko najlepiej ". Gdy jestesmy razem na spacerze - bo ktos zapytal w jaki sposob on uzywa wiecej sily- zwyczajnie ma sile, by trzymac psa krotko ( naprawde moj pies zachowuje sie jak wariat, szarpie, dusi sie, biega we wszystkie strony ) przeanalizowalam wszystkie sytuacje, biorac pod uwage charakter psa, rzeczywiscie moj partner jest delikatnie mowiac malo subtelny, nawet gdy mowi " dobry pies" to mowi tonem karcacym jakby, nie wiem jak to ujac. wspomnialam iz dokladnie zbadalam cialo psa po spacerach- nie byl obolaly. Macie racje, przede wszystkim porozmawiam z partnerem - NIE kochasiem, ktory nie jest typem bezmozgiego rzeznika. Ma podejscie " to jest pies i nie trzeba nad wyraz sie uzalac". Opcja ze znajomymi bylaby super, mieszkam jednak w Uk i nie mam nikogo az tak bliskiego. A pojsc za nimi nie moge, bo chodza bardzo otwarta droga prosto do wielkiego parku, wiec ciezko byloby sie gdzies ukryc jak szpieg. Tak czy siak poki co postaram sie baaaardzo ograniczyc ich wspolne spacery. Aha plusem jest to, ze mieszkam z mama i czesto jest wytlumaczenie, ze z psem juz ktos byl. Pozdrawiam i dziekuje Quote
bou Posted February 1, 2016 Posted February 1, 2016 7 minut temu, Fever napisał: Tak czy siak poki co postaram sie baaaardzo ograniczyc ich wspolne spacery. Aha plusem jest to, ze mieszkam z mama i czesto jest wytlumaczenie, ze z psem juz ktos byl. Pozdrawiam i dziekuje Yhm.Minusem zaś jest to,że nie chcesz dowiedzieć się,co tak naprawdę się dzieje - lub nie dzieje.Ograniczać spacery?Tłumaczyć,że pies juz był na spacerze?To chowanie głowy w piasek Nie gniewaj się,ale to infantylne podejście.Porozmawiać trzeba,na pewno,tylko...co z tego wyniknie dla psa?Sprawdzałaś,czy pies nie jest pobity......jakies przeslanki mialas,a teraz tlumaczysz sama sobie,że w sumie...pies jest delikatny i nerwowy.(!)Weźże odpowiedzialność za psa,który Ci ufa,UK to nie pustynia,na pewno kogoś znasz na tyle,zeby go poprosić o 30 min.czasu... Jeśli wszystko jest ok,a tylko spaniel nadwrażliwy...to bardzo uprzejmie Cie przeproszę za to, co napisałam. 1 Quote
Fever Posted February 1, 2016 Author Posted February 1, 2016 Staram sie nie chowac glowy w piasek, ale nie chce tez robic od razu afery, dlatego sprawdzalam czy pies jest obolaly, bo zaniepokoilo mnie jego zachowanie i dystans. Sklaniam sie jednak ku temu, ze partner ma zle podejscie do psa, co nie jest jednoznaczne z tym ze go katuje. Do tego ja sama jestem mocno wrazliwa osoba, faktycznie sie mocno cackam z psem i jest rozpieszczony, co nie znaczy rowniez ze pozwolilabym na przemoc. Jestem w rozterce, wiec napisalam o ograniczeniu kontaktu. Quote
bou Posted February 1, 2016 Posted February 1, 2016 Słuchaj - najciemniej jest pod latarnią...(właśnie mnie olśniło...) :)Dlaczego nie wybierzecie sie RAZEM na spacer?kilka razy - zorientujesz się moze o co chodzi I czy pies zachowuje PO tak samo,jak jest z chłopakiem sam na spacerze? Zrob tak I daj znać,ok? Pozdrawiam, M. 1 Quote
Monieq Posted February 1, 2016 Posted February 1, 2016 Bou dobrze gada :) Jeśli to kwestia jego kiepskiego podejścia, a nie jakiejś przemocy czy znęcania się, to na wspólnym spacerze powinien się zachowywać tak samo, jak wtedy, kiedy są sami z psem, więc będziesz miała wszystko na tacy :) Quote
PakoPAKO Posted February 1, 2016 Posted February 1, 2016 Mój pies jest też rozpieszczony chyba do granic możliwości co nie oznacza, że przez to boi się iść na spacer z kimś z mojej rodziny. Quote
Beatrx Posted February 2, 2016 Posted February 2, 2016 skoro on po prostu trzyma smycz i nie jest przez psa szarpany to o jakim użyciu siły tu mowa? nie ma nic dziwnego w tym, że spaniel nie daje rady szarpać dorosłego, zdrowego mężczyzny. a cały spacer tak wygląda, że pies ma iść przy nodze dusząc się? może po prostu szelki i dłuższa smycz zdałyby egzamin, skoro nie chce wam się nauczyć go normalnie chodzić? Quote
Fever Posted February 15, 2016 Author Posted February 15, 2016 Czesc. Nie jest to forum psychologiczne, by sie uzalac, ale peklo mi dzis serce. Przez te dwa tygodnie bylo wszystko swietnie. Owszem, pilnowalam jakos bardzo by partner nie zostawal z psem sam na sam, chorobliwie wrecz wyczulona sie stalam. Powiedzialam mu tez wprost, ze nie chce by chodzili na spacery, bo wg mnie jest troche za szorstki i na tym sie skonczylo. Dzis wrocilismy razem z pracy po nocce. Wyjatkowo- partner ma dwa dni wolne, a ja nie. Stwierdzil zatem ze nie idzie spac. Polozylam sie u gory w naszym pokoju. Wszystko sie w domu niesie, wiec slyszalam jak mama szykuje sie do pracy oraz ze pies pobiegl na dol domu polozyc sie. Partner rowniez tam byl i ogladal tv. Uslyszalam trzasniecie drzwi- mama wyszla. Nie moglam zasnac i doslownie chwile pozniej uslyszalam jak partner rozmawia. Pomyslalam, ze przez telefon. A chwile, doslownie cholera chwile pozniej uslyszalam krotkie skomlenie psa i odglos czegos spadajacego na podloge. Poderwalam sie na rowne nogi, wyszlam z pokoju, jakis syndrom kurde wyparcia, bo ogromnie chcialam wierzyc, ze to bylo cos za oknem, pies sasiadow itp. Pies przyszedl do mnie machajac ogonem, ale w oczach mial przerazenie totalne. Poglaskalam go i wyczulam, ze musial sie posikac pod siebie ( nigdy tego nie robi ), bo byl mokry na brzuchu. Juz wiedzialam ze nic mi sie nie przeslyszalo. Zbieglam na dol i wprost powiedzialam ze bije psa. Najgorsze jest to, ze spedzilismy kilka godzin rozmawiajac i klocac sie na przemian a on sie ciagle wypieral. Zaczal mi wmawiac, ze pies ma tylko respekt, wiec pytam - czemu go uderzyles, skoro sobie spokojnie lezal? ( prawdopodobnie lezal na kanapie, bo kanapa byla troche mokra i ogolnie gonimy psa z mebli, ale komenda a nie biciem!!) zaczelo to przypominac sceny jak z jakiegos filmu, bo partner byl tak przekonywujacy, ze bylam w stanie uwierzyc ze to ja jestem wariatka, przeczulona. Ale patrzalam na psa, ciagle lezal przyklejony do moich nog. Probowalam z nim spokojnie rozmawiac ( wiele mnie to kosztowalo ) i zapytac - czy ma jakis problem z agresja, ze jestem jego najlepszym przyjacielem blabla. Potem stwierdzil ze mi udowodni iz pies sie go nie boi i zaczal sie z nim " bawic" w korytarzu. Pies caly przerazony, polozyl sie w pozycji " poddaje sie ". A ten go glaskal jakby nic. Nie moglam na to patrzec, odeszlam kilka krokow by zapalic, ale pech chcial, ze ich zabawa odbijala sie w oknie i po prostu kurde przy mnie - zobaczylam jak on go poddusza. W sensie tak go cisnie do podlogi za szyje. Ale nie w zabawie, jakies tam silowanie, tylko centralnie za kark i do gleby. Nie wytrzymalam wtedy i natrzaskalam mu po twarzy. Ale nie jakis policzek, tylko spralam mu ta morde. I co??? On sie nadal wypieral ze robi psu krzywde, ze to zabawa. Powiedzialam ze go nie znam wcale i ze jest wariatem jakims. Bylam juz strasznie zmeczona i roztrzesiona, zadne racjonalne mysli nie przychodzily do glowy. Wiedzialam tylko jedno, ze nie wiem jak mam sprawic by moj pies mi wybaczyl ze go zostawilam. Z partnerem nie bylo konstruktywnej rozmowy, bo sobie wypil, a ze po ciezkiej pracy byl zmeczony, to alkohol sprawil ze byl mocno nietrzezwy ( wiem, to brzmi jak jakas patologia masakra :( ) powiedzialam mu ze nie moge byc z czlowiekiem, ktory bez powodu wyzywa sie na psie ( mam na mysli iz pies w ogole nie jest agresywny, pisalam iz to taka ciapa ) poczekalam az partner zasnie i polozylam sie w drugim pokoju z psem. Przeplakalam kilka godzin a zaraz ide do pracy. Drze na mysl o tym, ze jutro jak wroce i pojde spac on mu znowu cos zrobi. Pewnie pojde spac z psem. Wiem ze posypia sie glosy i to logiczne, bym faceta kopnela w dupe. Ale nie umiem tak przekreslic wszystkiego, kocham go bardzo i planowalam z nim przyszlosc. Dla mnie jest on idealnym partnerem , najlepszym przyjacielem. Ja nie wiem czemu on bije psa???!!!! Czy jest zazdrosny, ze sie z psem tak pieszcze, czy ma wewnetrznie rxdcxywiscie jakis problem, nie wiem. Jestem nieprzytomna a zaraz ide do pracy. Wiem jedno - musze podjac jakas decyzje, musze. Partner zlamal mi serce, aha a on jeszcze powtarza iz to ja jemu, bo go posadzam. Jak nie posadzac gdzie widzialam i slyszalam!!! Poza tym rozumiem dystans psa, ale zaden pies nie sika ze strachu pod siebie bez powodu!!! Odgrazal mi sie ze jesli bede go wciaz oskarzac to on sie wyprowadzi i ze moge wybierac czy sie wyprowadzam z nim czy wybieram psa. Powiedzialam - a idz czlowieku. I teraz- z jednej strony kocham go, z drugiej wstret mnie bierze. juz naprawde rozmyslalam nad tym ze bylam wychowana w domu, gdzie sie szanuje i kocha zwierzeta i ze moze to ja na wszystko reaguje zbyt wrazliwie. Ale nie moge oklamywac siebie. Nie jest w porzadku, a taki niewinny, kochajacy wszystkich ludzi pies cierpi pozdrawiam ps. Pies nie umie chodzic na smyczy nie dlatego ze nie chcialo nam sie go uczyc a dlatego iz mieszkamy w domu z duzym ogrodem, a za domem jest wielki park, wiec pies zwyczajnie baaardzo rzadko musial chodzic na smyczy i nie jest do niej przyzwyczajony Quote
Nette Posted February 15, 2016 Posted February 15, 2016 No cóż, jesteś dorosła i możesz być z kim tylko chcesz, to oczywiste, ale jeżeli masz jakieś uczucia wobec psa, to poszukaj mu dobrego domu i nie skazuj na przebywanie ciągle z kimś, kto go dręczy, zastrasza i maltretuje, bo to nieludzkie. Quote
atulek Posted February 15, 2016 Posted February 15, 2016 Pamiętaj dzisiaj znęca się nad Twoim psem , a jutro nad Tobą i waszym dzieckiem . Możne nie przepadać za zwierzętami i traktować je obojętnie ,ale on się znęca nad słabszą istotą .Szkoda Ciebie i szkoda psa. Quote
Beatrx Posted February 16, 2016 Posted February 16, 2016 dla mnie sprawa jest prosta. już pomijam kwestię, że Tobie też się kiedyś dostanie tak samo jak i dzieciom ewentualnym, ale wzięłaś psiaka pod swój dach i jesteś mu winna zapewnienie poczucia bezpieczeństwa. zrobisz coś z tym czy zamierzasz czekać, aż i Ciebie zacznie się psiak bać, bo nie ma w Tobie za grosz oparcia? Quote
bou Posted February 16, 2016 Posted February 16, 2016 O 2/1/2016o10:46, Fever napisał: 21 godzin temu, Fever napisał: teraz- z jednej strony kocham go, z drugiej wstret mnie bierze. Mogę spytać nad czym się zastanawiasz???Każdy kto ma IQ wyższe od pantofelka dziękowałby opatrzności,ze kosztem nieszczęsnej psiny uratował sobie życie (emocjonalne,np).Jesteś ostrzeżona z kim masz do czynienia. Jest opcja,ze jak wrócisz po pracy,to będzie,że "psu cos się stałó"...nie obawiasz sie tego? Milość jest ślepa,ale nie tak ślepa,żeby nie dostrzec sadyzmu.Pod wlasnym dachem.Twoj "partner" jest sadystą,perwersyjnym okrutnikiem,a Ty się zastanawiasz... Nad czym wlasciwie????Jak chcesz sobie skopac zycie - wolna wola,ale psu zapewnij kochający dom,oddaj go odpowiedzialnym ludziom,zanim jego psychika nie roztrzaska się na dobre.On jest bezbronny,a Ty mu bezpieczenstawa nie zapewniasz.Ani troche,przeciwnie - wystawiasz go pod łapska,ktore przyduszając go za kark do podłogi - mówią: "zabiję cie".Bo ten gest tyle znaczy w psim języku. Dla mnie to wszystko jest tak niezrozumiałe,ze się zastanawiam,czy wiarygodne... Quote
mimbr Posted February 16, 2016 Posted February 16, 2016 Ja też przeczytałam ten wątek, jak jakąś koszmarną baśń, której bohaterami są ludzie o mocno nadszarpniętej psychice. Nazywać przyjacielem kogoś, kto zachowuje się jak sadysta i kłamie, że wszystko jest ok? Dziewczyno, jeśli masz masochistyczne zacięcie i musisz, to pchaj się w to bagno sama. a jakim prawem uszczęsliwiasz psa i pewnie w przyszłości równie niewinne dziecko??? Quote
spike1975 Posted February 16, 2016 Posted February 16, 2016 wygląda na to że stare powiedzenie o tym że łatwiej jest się człowiekowi wyprowadzić ze wsi niż wieś z człowieka. ten twój "facet" jest po prostu wieśniakiem mentalnym i taki ma stosunek do zwierząt. nie zgadzam się że on tak samo może traktować ciebie albo dzieci bo wcale tak być nie musi. ale zwierzęta zawsze będzie tak traktował bo jest wsiokiem. to nawet nie jest jego wina, po prostu tak wyglądało jego życie do tej pory. zwierzę się trzymało dokąd przybierało na wadze a następnie zabijało. nikt się nie bawił ze zwierzątkami i nie zastanawiał czy dobrze się czują. to samo dotyczy psa. czytanie książek o wychowyaniu psa, o "psim języku", próby zrozumienia zwierzaka to są dla tego koleżki "miejskie fanaberie". pies ma słuchać a jak nie słucha to mu trzeba "przypier....." aż słuchać zacznie. mam podobnego kolegę. wychowaliśmy się razem ale on miał silne związki z rodziną ze wsi. strasznie był dumny np ze swojego dziadka że dziadek jak mu pies kurę zagryzł to go zabił. to nie jest zły człowiek, kocha swoją rodzinę, pracuje, jest naprawdę bardzo inteligentny ale o zwierzętach z nim nie rozmawiam bo mi się od razu ciśnienie podnosi. całe szczęście ja mam u niego jakiś autorytet więc trochę ten jego stosunek do zwierząt się zmienia, działa pewnie też to że jest mniej więcej w moim wieku a z wiekiem się łagodnieje na ogół. no ale tak niektórzy ludzie z wieśniaczą mentalnością mają. jeżeli pies jest delikanty i "nieśmiały" to na pewno będzie miał z tym gościem ciężko. i jestem przekonany że on sam nie uważa że robi coś źle albo że nad psem się znęca. moim zdaniem najlepszym rozwiązaniem problemu jest po prostu szkolenie psa metodami pozytywnymi. nie wiem czy masz na to czas ale jak ten facet jest normalny (tylko z wiejską mentalnością) to sam zobaczy że te metody skutkują znacznie lepiej niż prymitywna przemoc. no bo skoro "pies zachowuje się jak wariat" to facet chce ten stan zmienić i psa wychować. i to nie jest nic złego, złe są tylko jego prymitywne metody ale jeżeli mu pokażesz że smakołykami i nagrodami można osiągnąc efekty znacznie lepsze, trwalsze to chyba zrozumie. pokaż mu parę filmów z psami które są tak szkolone i cieszą się z wykonywania tego co chce od nich opiekun i wytłumacz że szarpaniem, krzykiem i dociskaniem do ziemi się tego nigdy nie uzyska. wiele osób w polsce nie rozumie nowoczesnych metod szkolenia psów i ma strasznie prymitywne podejście ale nie trzeba też przesadzać tylko probować im wytłumaczyć że po prostu nie tędy droga. Quote
Anula Posted February 16, 2016 Posted February 16, 2016 W tym domu nigdy nie będzie sielanki.Jeżeli dwoje ludzi nie będzie kochać psa to nic z tego nie będzie.W moim domu,mąż kocha zwierzęta i ja i bardzo dobrze się dogadujemy,jesteśmy szczęśliwi,często rozmawiamy o psach,mamy wspólny temat,który nas pociąga,cieszy.Jeżeli kochasz zwierzęta i chcesz z nimi być,w moim przekonaniu ten Pan powinien opuścić Twoje życie,no chyba,że Ty zrezygnujesz z życia w otoczeniu zwierzaka.Tylko jak Pan krzywdzi niewinne zwierze to jakim jest człowiekiem? I to jest istota całej sprawy. Quote
IlonaS Posted February 16, 2016 Posted February 16, 2016 Pies nie trzęsie się bez powodu. Został na pewno skrzywdzony, a merdanie ogonem / z dystansem / wcale nie oznacza, że psina komfortowo czuje się. Wiadomo, ze psy się karci - fe, szarpnięcie smyczą np., ale one nie wpadają po tym w panikę i nie drżą, i nie chowają się po kątach. Przemyśl to sobie i oceń, czy chcesz żyć w takim stresie i poczuciu winy, że nic nie zrobiłaś, by pomóc swojemu psu. On Ci kiedyś zaufał. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.